W jednym zdaniu
Autor apeluje do Żydów zdystansowanych od swoich korzeni, by zanim odrzucą judaizm i wsparcie dla Izraela, zgłębili bogatą historię, uniwersalne wartości oraz cywilizacyjny wkład własnego narodu i dumie przyjmowali swoją tożsamość bez przepraszania.

Joshua Hoffman
Duma żydowska to nie arogancja, syjonizm nie jest powodem do wstydu, a przynależność do własnego narodu nie wymaga przeprosin.Duma żydowska to nie arogancja, syjonizm nie jest powodem do wstydu, a przynależność do własnego narodu nie wymaga przeprosin.
Rozumiem was lepiej, niż mogłoby się wam wydawać. Kiedyś byłem jednym z was.
Byłem Żydem tylko dlatego, że nim się urodziłem, a nie dlatego, że sam tak wybrałem. Judaizm pozostawał gdzieś w tle mojego życia: garść świąt, rodzinne tradycje, znane potrawy i mgliste poczucie historycznych prześladowań. Była to tożsamość, którą odziedziczyłem, ale której nigdy nie zgłębiłem na tyle, by ją w pełni docenić.
Izrael również wydawał mi się odległy. Był to kraj, od którego – jak wiedziałem – w jakiś sposób oczekiwano ode mnie troski, ale nie do końca rozumiałem dlaczego. Wchłonąłem przekonanie, że judaizm to przede wszystkim religia, Izrael to głównie kontrowersja polityczna, a tożsamość żydowska to coś, co można po prostu zdeklarować, nie wymagając od siebie zbyt wiele.
Nie nienawidziłem judaizmu. Po prostu go nie znałem. A ponieważ go nie znałem, nie mogłem go kochać. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie.
Wielu Żydów obojętnych wobec judaizmu nigdy nie zetknęło się z nim na poważnie. Doświadczyli jedynie jego rozwodnionej wersji: hebrajskich słów, których nie rozumieli, rytuałów, których nikt im nie wyjaśnił, powtarzalnych nabożeństw, arbitralnych zasad oraz historii przedstawianej głównie jako katalog prób wyeliminowania naszego narodu.
Mówiono im, jak Żydzi cierpieli, ale nie mówiono, co zbudowali. Uczono ich, jak Żydzi umierali, ale nie – jak żyli. Dowiedzieli się o antysemityzmie, zanim poznali żydowską cywilizację. Uczono ich pamiętać o Holokauście, zanim zrozumieli, co właściwie zostało niemal zniszczone.
Trudno kochać coś, gdy nikt nie pokazał ci, co w tym jest godnego miłości. Nie jest to więc list oskarżycielski. To zaproszenie.
Zanim zdecydujesz, że judaizm nie ma ci nic znaczącego do zaoferowania, dowiedz się, czym naprawdę jest. Zanim dojdziesz do wniosku, że dla Izraela nie ma miejsca w twojej tożsamości, zrozum jego znaczenie w historii Żydów. Zanim odwrócisz się od żydowskiej historii, upewnij się, że faktycznie ją przeczytałeś. Judaizm to bowiem nie tylko stara religia wyznawana przez upartą mniejszość – to jedna z fundamentalnych cywilizacji w historii ludzkości.
Nie musisz być osobą religijną, by dostrzec rewolucyjną siłę judaizmu. Żydowski wkład w cywilizację nie rozpoczął się od słynnych naukowców, lekarzy, pisarzy, przedsiębiorców czy laureatów Nagrody Nobla. Rozpoczął się tysiące lat wcześniej, od idei tak głęboko zakorzenionych we współczesnym świecie, że często nie zdajemy sobie sprawy z ich pochodzenia.
Judaizm wprowadził radykalnie odmienne rozumienie człowieka i jego miejsca w świecie. W epoce cesarzy, plemiennych bogów i ofiar z ludzi Tora (co dosłownie oznacza „instrukcję”, „naukę” lub „przewodnik”) głosiła, że każdy człowiek został stworzony na obraz Boga. Nie tylko król. Nie tylko kapłan. Nie tylko wojownik czy bogacz. Każdy człowiek.
Ta idea zmieniła moralną architekturę cywilizacji. Jeśli ludzie posiadają wrodzoną godność, władza nie może być jedynym źródłem wartości. Silni nie mają nieograniczonego prawa do dominacji nad słabymi. Obcy, wdowa, sierota i ubogi nie są kimś, kogo można po prostu odrzucić. Sam władca podlega prawu wykraczającemu poza jego własne zachcianki.
Judaizm podkreślał, że siła nie daje prawa. Dzisiaj może to brzmieć jak oczywistość, ale w starożytności nią nie było – i nadal nie jest w znacznej części współczesnego świata.
Judaizm dał ludzkości koncepcję cotygodniowego dnia odpoczynku – nie tylko dla elit, ale także dla robotników, służby, przybyszów, a nawet zwierząt. Szabat był manifestem: ludzie nie są maszynami, a wartości życia nie mierzy się wyłącznie produkcją. Przez jeden dzień w tygodniu robotnik i pan odchodzili od hierarchii ekonomicznej, przypominając sobie, że człowiek żyje po to, by żyć, a nie tylko pracować. Na długo przed tym, zanim zaczęto mówić o równowadze między pracą a życiem prywatnym, judaizm wbudował ją w strukturę czasu.
Judaizm przekształcił historię z niekończącego się cyklu w podróż o moralnym celu. Nauczał, że świat jest niedokończony, a człowiek ma obowiązek go ulepszać. Odrzucił fatalistyczną ideę, jakoby niesprawiedliwość była naturalnym porządkiem rzeczy. Prorocy stali przed królami i wypominali im błędy. Natan skonfrontował się z Dawidem. Eliasz z Achabem. Izajasz potępił korupcję, a Amos tych, którzy wzbogacali się na krzywdzie ubogich.
W judaizmie nawet najpotężniejszy człowiek podlegał ocenie według wyższych standardów. Była to cywilizacja, w której odwaga moralna oznaczała mówienie prawdy nie tylko wrogom, ale i własnemu ludowi.
Judaizm uświęcił dyskusję. Tradycja żydowska nigdy nie tłumiła pytań – zachowała miejsce na różnicę zdań. Rabini debatowali ze sobą na przestrzeni pokoleń, a opinie mniejszości zapisywano, nawet jeśli nie stawały się obowiązującym prawem.
Talmud nie jest księgą prostych odpowiedzi. To cywilizacja myśląca na głos. Judaizm nauczał, że sama walka intelektualna może być święta – że zmaganie się z Bogiem, moralnością, prawem i sensem nie jest dowodem nielojalności, lecz częścią żydowskiego powołania. Sama nazwa Izrael pochodzi od słowa oznaczającego walkę. Jesteśmy ludem, który walczy.
Judaizm podniósł edukację do rangi wspólnotowego obowiązku. Nauka nie była zarezerwowana dla wąskiej elity. Od rodziców oczekiwano nauczania dzieci, a od społeczności – utrzymywania szkół. Umiejętność czytania i pisania stała się kluczowa dla przetrwania, ponieważ judaizmu nie można było po prostu dziedziczyć przez więzy krvi; należało go studiować, interpretować i odnawiać.
Naszym najświętszym przedmiotem nie jest korona, miecz ani pomnik. Jest nim księga. Judaizm dał światu język moralny, który przeniknął do chrześcijaństwa i islamu, stając się fundamentem cywilizacji zachodniej i globalnej: stworzenie, przymierze, prawo, godność ludzka, sprawiedliwość, skrucha, przebaczenie, odpowiedzialność, wyzwolenie, świętość życia oraz nadzieja na odkupienie.
Nie oznacza to, że judaizm był jedyną cywilizacją, która stworzyła mądrość czy współczucie. Nie był. Nie trzeba wymazywać osiągnięć innych kultur, by docenić wkład judaizmu. Prawda jest jednak również odwrotna: żadna rzetelna analiza współczesnego świata nie może judaizmu pominąć. Świat wciąż czerpie z idei, które Żydzi nieśli przez tysiąclecia wygnania, prześladowań i rozproszenia.
Judaizm to jednak coś więcej niż to, co dał innym. Traktowanie go wyłącznie przez ten pryzmat bywa pułapką. Nie powinniśmy cenić naszej tradycji tylko za to, co wniosła do świata. Judaizm nie jest ważny jedynie dlatego, że chrześcijaństwo z niego czerpało, zachodnia cywilizacja wchłonęła jego elementy, a współcześni aktywiści cytują jego pojęcia moralne. Judaizm nie potrzebuje zewnętrznego potwierdzenia, by uzasadnić swoje istnienie.
Jest nasz.
Dał nam sposób na uświęcenie czasu oraz rytuały towarzyszące narodzinom, dojrzałości, małżeństwu, żałobie i śmierci. Dał nam język wdzięczności i strukturę wspólnoty. Nauczył nas błogosławić posiłek, zatrzymać się przed podjęciem działania, wspominać przed świętowaniem i brać odpowiedzialność za błędy.
Dał nam stoły szabatowe, baldachimy ślubne, modlitwy żałobne, melodie, opowieści, prawa, spory, dowcipy i pamięć. Dał nam kalendarz, który towarzyszy nam wszędzie. Dał nam śmiałość, by pozostać narodem, gdy historia nakazywała nam zniknąć.
Judaizm przetrwał upadek królestw, spalenie Świątyni, rzymskie wygnanie, przymusowe chrzty, masakry, wypędzenia, getta, pogromy i ludobójstwo. Imperia, które niegdyś rządziły światem, przeminęły. Żydzi pozostali — nie dlatego, że przetrwanie było łatwe, ale dlatego, że żydowskie życie było zbyt wartościowe, by je porzucić.
Pokolenia Żydów przenosiły księgi przez granice. Szepczeli modlitwy w obliczu prześladowań. Uczyli dzieci języków, których zakazywały wrogie rządy. Odbudowywali społeczności wyganiane z kraju do kraju. Nie znosili tego z poczucia winy. Znosili to, ponieważ wierzyli, że niosą ze sobą coś pięknego.
Często opowiadamy naszą historię tak, jakby motywował nas wyłącznie strach: przed asymilacją, wrogami, karą czy utratą tradycji. Sam strach nie zdołałby jednak podtrzymać cywilizacji przez tysiące lat.
Była w tym również miłość. Miłość do Tory, rodziny, nauki, szabatu, Jerozolimy i narodu żydowskiego. Miłość do przyszłości, której nasi przodkowie sami nie mogli ujrzeć.
To wy jesteście przyszłością, w którą wierzyli.
(zdjęcie: Sander Crombach/Unsplash)
A potem jest Izrael. Dla wielu Żydów judaizm wydaje się akceptowalny kulturowo – dopóki w rozmowie nie pojawi się temat Izraela. Można świętować Chanukę, cytować żydowskich komików, jeść bajgle i rozmawiać o międzypokoleniowej traumie bez wywoływania kontrowersji. Wystarczy jednak wyznać miłość do Izraela, by nagle oczekiwano od nas obrony każdej polityki, każdego polityka i każdego działania państwa liczącego miliony mieszkańców.
Żadna inna tożsamość narodowa nie jest traktowana w ten sposób.
Można kochać Amerykę, nie popierając każdej jej wojny. Można kochać Francję, nie zgadzając się z jej prezydentem. Można czuć przywiązanie do Indii, Meksyku, Armenii, Irlandii czy Japonii bez konieczności przedstawiania moralnej obrony ich rządów. Jednak miłość Żydów do Izraela bywa traktowana z góry jako podejrzana.
Nie godźcie się na te podwójne standardy. Izrael to nie tylko rząd. To nie partia polityczna, premier, koalicja czy zbiór ustaw. Izrael to odrodzona ojczyzna narodu żydowskiego na ziemi, gdzie narodziła się nasza cywilizacja.
Jerozolima była stolicą Żydów na długo przed powstaniem chrześcijaństwa czy islamu. Hebrajski był językiem żydowskich pism, modlitwy i pamięci narodowej na wieki przed tym, zanim stał się mową codzienną nowoczesnego państwa. Żydzi modlili się w stronę Jerozolimy z każdego zakątka wygnania. Wspominaliśmy ją podczas ślubów, a obchody Paschy kończyliśmy nadzieją na powrót do niej. W żałobie, świętowaniu i modlitwie ziemia Izraela była zawsze obecna.
Syjonizm nie stworzył tej więzi – on przekształcił starożytne dążenie w nowoczesny ruch polityczny. Izrael powstał, gdy Żydzi zrozumieli, że wieczysta bezradność nie jest obowiązkiem moralnym.
Przez wieki Żydzi żyli na łasce władców, którzy jednego roku ich tolerowali, a innego – wypędzali. Nasze bezpieczeństwo zależało od dobrej woli rządów, kościołów, monarchów i sąsiadów. Czasami ta przychylność trwała pokolenia, by nagle zniknąć z dnia na dzień. Holokaust nie stworzył potrzeby żydowskiej suwerenności – pokazał jedynie katastrofalne skutki jej braku.
Izrael dał Żydom schronienie. Przyjął ocalałych z Zagłady, Żydów wygnanych z krajów arabskich i muzułmańskich, Żydów etiopskich, radzieckich oraz społeczności zagrożone prześladowaniami na całym świecie. Ożywił język hebrajski, zbudował uniwersytety i miasta, rozwinął rolnictwo, medycynę i technologie oraz ukształtował demokratyczne społeczeństwo w jednym z najbardziej wrogich regionów świata.
Jest niedoskonały, ponieważ jest realny. Wyimaginowane kraje nie popełniają błędów – prawdziwe tak.
Miłość do Izraela nie wymaga wyłączenia sumienia. Sam Izrael jest pełen wewnętrznych sporów. Izraelczycy z ogromną pasją spierają się o wojnę, pokój, religię, sądownictwo, osiedla, granice, budżet i przywódców. Niezgoda nie jest zdradą. Istnieje jednak przepaść między krytykowaniem Izraela z troski o jego kształt a traktowaniem samego jego istnienia jako moralnej skazy.
Istnieje różnica między sprzeciwem wobec rządu a sprzeciwem wobec żydowskiej suwerenności; między domaganiem się, by Izrael się ulepszał, a żądaniem, by zniknął. Państwo żydowskie nie musi być doskonałe, aby zasługiwać na przetrwanie. Żadne inne państwo nie podlega takiemu dyktatowi.
Być może nie nienawidzisz Izraela. Być może po prostu boisz się go kochać. Niektórzy Żydzi dystansują się od niego nie w wyniku głębokich przemyśleń, lecz dlatego, że miłość do Izraela stała się społecznie kosztowna.
Być może twoi znajomi go potępiają. Być może twoje środowisko polityczne traktuje syjonizm jako formę rasizmu. Obawiasz się, że obrona Izraela sprawi, że wyjdziesz na osobę nieczułą, plemienną lub reakcyjną.
Dlatego ważyć każde słowo. Każde zdanie o żydowskim cierpieniu zaczynasz od przeprosin. Potępiasz Izrael, zanim ktokolwiek zapyta cię o zdanie. Prezentujesz swoją żydowskość w jak najmniej groźnej formie, chcąc udowodnić, że jesteś jednym z „tych dobrych Żydów”. Rozumiem tę pokusę.
Jednak tożsamość budowana na szukaniu akceptacji u nie-Żydów stanie się ostatecznie definiowana przez to, co inni raczą tolerować. To nie jest wyzwolenie. Współczucie wymagające od Żydów samowyparcia nie jest współczuciem. Uniwersalizm, który pozwala zachować tożsamość każdej grupie z wyjątkiem Żydów, nie jest uniwersalizmem. Sprawiedliwość uznająca traumę każdego narodu oprócz naszego nie jest sprawiedliwością.
Możesz troszczyć się o Żydów bez przepraszania. Możesz kochać Izrael bez przedstawiania usprawiedliwień. Masz prawo należeć do swojego narodu.
Jeśli nadal czujesz słabą więź z judaizmem lub Izraelem – to uczucie jest zrozumiałe, ale nie musi być ostateczne. Nie zaczynaj od poczucia obowiązku. Zacznij od ciekawości.
Poznaj historię Żydów – nie tylko historię antysemityzmu, ale też historię idei, królestw, społeczności, twórczości i odrodzenia.
Studiuj Torę jako literaturę, prawo, filozofię i pamięć narodową. Zgłębiaj dyskusje rabinów. Dowiedz się, dlaczego zwracamy się w stronę Jerozolimy i do czego służy szabat. Odkryj bogactwo żydowskich społeczności od Maroka po Polskę, od Iraku po Etiopię, od Jemenu po Hiszpanię.
Odwiedź Izrael – nie w ramach wycieczki politycznej, lecz jako spotkanie z żywą cywilizacją we własnym języku i na własnej ziemi.
Przejdź się po Jerozolimie i zobacz nazwy ulic napisane językiem Biblii. Usiądź w kawiarni wśród Ludu Księgi, pochodzącego z najróżniejszych zakątków świata. Posłuchaj starożytnych modlitw brzmiących we współczesnym państwie. Obserwuj, jak Żydzi głośno, z pasją i bez lęku ze sobą debatują.
Może odkryjesz, że Izrael nie jest czarno-białym symbolem, który trzeba albo czcić, albo potępiać, lecz żywym społeczeństwem. A judaizm nie jest ciężarem z przeszłości, lecz drogowskazem na przyszłość.
Kiedyś myślałem, że żydowskość to kwestia przypadku. Dziś widzę w niej dziedzictwo o niezwykłej głębi. Dziedzictwo nie staje się cenne tylko dlatego, że jest stare – staje się cenne, gdy je otwieramy, studiujemy i wzbogacamy o własny głos.
Nie musisz wierzyć dokładnie w to samo, co twoi dziadkowie, ani praktykować w ten sam sposób. Nie musisz zgadzać się z każdym rabinem, Izraelczykiem czy rodakiem. Powinieneś jednak wiedzieć, co odrzucasz, zanim to zrobisz. Powinieneś wiedzieć, czego bronili twoi przodkowie, zanim uznasz to za bezwartościowe. Powinieneś zrozumieć, co Izrael przywrócił, zanim uznasz go za zbędny.
Kiedyś stałem z boku tej historii. Zgłębiłem ją jednak na tyle, by do niej wejść. Drzwi wciąż są otwarte.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


Z roznych ideologii z zydowskimi zwolennikami , jak np socializm, komunizm, liberalizm czy asymilacja, tylko syjonizm spelnil zydowskie nadzieje : pelne rownouprawnienie w ojczyznie Zydow.
Problemem bylo tylko ( i nadal jest) ze haslo : ziemia bez ludu dla ludu bez ziemi , niestety nie zgadzalo sie z rzeczywistoscia.
Stad ta ciagla wojna , nierozwiazywalna wojna, ktora towarzyszy Izraelowi od poczatku jego istnienia.
Wlodku
Zaciekawiłeś mnie, jakie są te dwa rodzaje obrzezanie w judaizmie?
Co do jednego masz rację, terrorystów należy likwidować, w Gazie i w Libanie. W Gazie dużo miejsca im nie zostało i broni również. Zobaczymy jak to będzie z rozbrojeniem Hisbollahu, szanse sa dobre, Liban jest zainteresowany.
Podejrzewam Wlodku ze nie znasz liturgii żydowskiej i nie wiesz jaki ma impact, mimo historycznego/etnologicznego/archeologicznego doksztalcania. Zagłada zmieniła wszystko, syjonisci byli swojego czasu mniejszością, przez prawie dwa tysiące lat Żydzi modlili sie w ”przyszłym roku w Jerozolime odbudowanej”, aż ta modlitwa stala ciałem. Dzisiaj wszyscy z małymi wyjątkami jesteśmy syjonistami, bo popieramy egzystencję Izraela.
Ewo, cieszy mnie ze przynajmniej polowa tego artykułu podoba nam się obojga, niestety w pewnym momencie zaczyna się pewne głębokie nieporozumienie .
”Jerozolimy…. a obchody Paschy kończyliśmy nadzieją na powrót do niej. W żałobie, świętowaniu i modlitwie ziemia Izraela była zawsze obecna.”
Izrael i Jerozolima ma w judaizmie znaczenie duchowe i symboliczne, nigdy dosłowne. ”W następnym roku w Jerozolimie” , sentencja z X w. średniowiecza, mówi o tęsknocie za przyjściem mesjasza, który ma wykonać parę cudów, zmartwychwstać umarłych Żydów i zgromadzić wszystkich w Jerozolimie. Akt powrotu to Izraela ma być cudem, aktem boskiego przywileju. W ciągu setek lat było wielu bogatych i bogobojnych Żydów którzy mogliby przenieść się do Izraela, szczególnie w przychylnych Żydom czasach otomańskich, jednak nikt tego nie robił.
Nawet więcej , po tragediach żydowskich falszywych proroków Sabatai Tzwi i Viktora Frankla, nawoływanie do przenoszenia się do Izraela było uważane za herezje, uzurpacje boskiej władzy. Dlatego rowniez rabini byli przeciwni syjonistom i uważali ich za heretyków. Do dziś są w Izraelu ortodoksyjne grupy wywodzące się z tych tradycji które z tych samych przyczyn nie uznają Izraela.
Nieporozumieniem jest rowniez wywodzenie syjonizmu z judaizmu, ruchu świeckiego, w swoich pierwszych dziesięcioleciach lewicowego i w bardzo częstych konfliktach z ortodoksami.
Marku, mówisz ”Tora odcina się od tego procederu.” , no właśnie, to jest ta innowacja o której napisałem, a antropologiczna interpretacja różni się od teologicznej, tez nic nowego.
Są dwa typy obrzezania, noworodków w judaizmie i bardzo rzadkie w niektórych plemionach afrykańskich i dosyć częste nastolatków jako rytuał przejścia do wieku dorosłego, taki był praktykowany w Egipcie faraonów, i pewnie nadal możne być praktykowany w plemionach północno afrykańskich czy polinezyjskich etc.
O odstraszaniu, powiedz czy odstraszono Hamas, Hizbolle, Islamic Jihad czy w przeszłości Abu Nidala i innych terrorystów, sam sobie odpowiedz. Odstraszyć można tylko państwa które kalkulują rachunek strat/zysków, a nie fanatycznych wariatów.
Piszesz ”Izrael ściga hamasowskich terrorystów z 7 pazdziernika w każdym zakątku Gazy, by ukarać ich za ich zbrodnie. Ich następcy będą to musieli wziąć pod uwagę.” Jak sam wiesz, Hamas nie ma problemu z rekrutowaniem, wedlug izraelskich źródeł uzupełnił już straty, na szczęście zlikwidowani zostali wyszkoleni i doświadczeni.
Wlodku S.
Twoja ”oryginalna” (skąd ona do ciebie) interpretacja poświęcenia Izaaka nie ma potwierdzenia ani w Torze, ani w interpretacji teologicznej. Przypuszcza się, że idea poświęcenia pierworodnego pokutowala na B.Wschodzie. Tora odcina się od tego procederu. Jest jeszcze jeden przypadek poświęcenia z epoki Sędziów, Jefet spełnia ślubowanie i poświęca jedyną córkę.
Wg jakich antropologow…to zastępcza procedura. Wiadomo że egipscy kapłani byli obrzezani.
Twoja wycieczka w teraźniejszość jest dla ciebie jako żydowskiego humanisty siedzącego we Francji bardzo typowa: Izrael jest małym krajem i musi jak najbardziej odstraszać zarówno terrorystów jak I wrogie państwa. Iran dla przykładu trzyma się od Izraela z daleka, wiedząc że będzie natychmiastowa nieproporcjonalna reakcja na ewentualny atak. Izrael ściga hamasowskich terrorystów z 7 pazdziernika w każdym zakątku Gazy, by ukarać ich za ich zbrodnie. Ich następcy będą to musieli wziąć pod uwagę.
E.K., prozne twoje zachecania tego z prowincj francuskiej, tego ktory twierdzi ze Abraham chcial zabic swojego syna Izaaka ” bo tak chcial obyczaj [ZYDOWSKI]” .
Kogos czytajacego ” Der Sturmer” twoje slowa nie przekonaja
Bardzo ważny i piękny artykuł. Przyjmuje go bez rezerwy, niezależnie od końcowego komentarza Włodka S który widać nie może się powstrzymać żeby nie skrytykować Izraela przy każdej okazji.
Wydaje mi się że samemu Włodkowi przesłanie tego artykułu jest bardzo potrzebne gdyż wyczuwam w jego niezmiennie antyizraelskich wypowiedziach przejaw jakiegoś silnego wewnętrznego konfliktu… życzę mu spokojnej dumy z Judaizmu, akceptacji Izraela i polubienia własnej tożsamości.
Interesujący tekst który przypomina bardzo nowoczesne i humanistyczne podejście judaizmu do człowieka i jego odpowiedzialności za swój los. Warto wspomnieć dwie niezwykle ważne i radykalne zmiany tradycji. Pierwsze to zaniechanie składania ofiar ludzkich, pierwszego męskiego dziecka, mówimy tu o zwyczajach z czasów « kamienia łupanego » pierwszych Żydów.
Abraham gotów był poświecić swego syna Izaaka, tak jak kazał zwyczaj, ale w ostatniej chwili pojawił się anioł, powstrzymał patriarchę i podsuną w ofierze baranka, Przypowieść ta jasno nakazuje przestanie składania ludzkich ofiar. Według antropologów, obrzezanie jest rytuałem zastępczym składania ludzkich ofiar.
Druga zmiana jest odejście od zemsty w systemie prawnym, odejście od np, kodeksu Hamurabiego i « oko za oko, ząb za ząb » i wprowadzenie idei proporcjonalności kary do przestępstwa, Nowa reguła to « wartość oka za oko », i tak strata reki przez stolarza wymagała wyższej kompensacji finansowej niż strata kończyny górnej przez np, pasterza.
Proporcjonalność kary do przestępstwa jest bardzo nowoczesnym pomysłem, właściwie każdy demokratyczny system prawny stale się tym zajmuje.
Izraelska oficjalna strategia nieproporcjonalnej odpowiedzi, poza zupełnym brakiem sukcesów, no bo żadnych terrorystów jeszcze nie udało się przestraszyć, jest rowniez niezgodna z judaistyczna tradycją .