
Phyllis Chesler
Burmistrz Mamdani stanowi wyraźne i bezpośrednie zagrożenie dla Nowego Jorku. Problemem nie jest jednak wyłącznie on sam, lecz ludzie, którzy zapewnili mu wygraną – oraz charakter czasów, w których przyszło nam żyć.
Gwiazdy kina i muzycy chętnie dzielą się swoimi poglądami politycznymi, wynikającymi najczęściej z czystej ignorancji, a za wypowiedzi pełne nienawiści do Żydów zgarniają wręcz oklaski. Burmistrz Zohran jest kimś w rodzaju takiego właśnie aktora-aktywisty, który bezrefleksyjnie powtarza wyuczone formułki, żerując na najniższych instynktach i podsyca najgorsze uprzedzenia. Jego słowa powielają całą propagandę płynącą z Iranu i Kataru – jest niczym żywy bot podżegający do ludobójstwa.
Jego wyborcom odpowiada styl przypominający występ rapera. Uważają go za „fajnego” i z aprobatą przyjmują jego ostentacyjną nienawiść do państwa żydowskiego oraz jego przywódców. W końcu burmistrz Zohran jest szyitą (odłam islamu dominujący w Iranie), a zarazem członkiem owej 1-procentowej elity finansowej, przeciwko której sam tak gwałtownie protestuje.
Majątek tego „nepo dziecka” wyrasta bezpośrednio z kolonialnej przeszłości. Brytyjczycy sprowadzali indyjskich muzułmanów i hindusów do Ugandy, aby sprawować kontrolę ekonomiczną nad czarną ludnością tego kraju i czerpać z tego zyski. To właśnie z tej historii wywodzi się bogactwo jego rodziny – co doskonale wyjaśnia, dlaczego Zohran tak głośno potępia Izrael jako przedsięwzięcie „kolonialno-osadnicze”, choć w rzeczywistości tak nie jest. To podręcznikowy przykład projekcji i przypisywania ofierze własnych win lub – w tym przypadku – zasłaniania wstydliwego źródła majątku własnej rodziny.
Nienawiść naszego burmistrza ma charakter jawnie antysemicki. Najpierw fałszywie oskarżył premiera Netanjahu o bycie zbrodniarzem wojennym i dokonanie ludobójstwa w Strefie Gazy, a następnie wezwał do jego aresztowania na podstawie zarzutów postawionych przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK). Stany Zjednoczone i Izrael – całkiem słusznie – nie są stronami MTK. Sam pan Zohran musiał rakiem wycofać się ze swoich gróźb, gdy ktoś w końcu uświadomił mu, że przywłaszczając sobie uprawnienia, których burmistrz miasta po prostu nie posiada, łamie zarówno prawo międzynarodowe, jak i federalne. Nękanie oraz próba zastraszenia zagranicznego dostojnika chronionego immunitetem dyplomatycznym pozostają jednak przestępstwem. (Dziękuję mecenas Lauri B. Regan za zwrócenie mi na to uwagi).
Niezrażony samym prawem burmistrz Zohran wezwał do zorganizowania masowej demonstracji ulicznej, by na własną rękę zastraszać i nękać szefa rządu suwerennego państwa. Czy liczy na zamieszki? Na krwawe starcia? Czy to właśnie jest owy „krwisty kąsek”, którym karmi swoich mocodawców, serwowany z diabelskim, przerażającym uśmiechem?
A co, jeśli choćby jeden amerykański Żyd – być może przypadkowy przechodzień – odniesie poważne obrażenia w zamieszaniu, do którego wywołania dąży burmistrz Zohran? Czy będzie to podstawą do wniesienia pozwu przeciwko niemu? Jeśli nie, to dlaczego?
Ten człowiek działa w sposób absolutnie skrajnie lekkomyślny – i to na każdej płaszczyźnie zarządzania miastem. Obiecuje redukcję sił policyjnych i jeszcze mocniejsze obciążanie i tak uszczuplonych patroli, odmawia likwidacji nieestetycznych, niehigienicznych i niebezpiecznych koczowisk, planuje otwarcie kolejnych ścieżek dla rowerów elektrycznych, zamykanie więzień, skracanie wyroków, zastępowanie policjantów pracownikami opieki psychologicznej, zapewnienie dachu nad głową wszystkim przybyszom oraz – a jakże – wprowadzenie podatku dla najbogatszych, który już doprowadził do odpływu kapitału i uszczuplenia bazy podatkowej Nowego Jorku.
Jest on podręcznikowym przykładem polityka zorientowanego na dżihad. Instytucje i analitycy tacy jak Middle East Forum, Steven Emerson, Charles Small czy Gerald Steinberg od lat wskazują takich ludzi jako przejaw systematycznej infiltracji Ameryki i Zachodu przez Bractwo Muzułmańskie. Mamdani skrupulatnie mianuje na stanowiska (oraz wspiera w wyborach) sobie podobnych – antysemickich i antyamerykańskich zwolenników dżihadu, stanowiących część tak zwanego „Sojuszu Czerwono-Zielonego”. Jak dowiedziałam się z wiarygodnych źródeł, w dniu objęcia urzędu Mamdani zwolnił wszystkich pracowników o żydowsko brzmiących nazwiskach. Nie znanych syjonistów. Nie deklarowanych „islamofobów”. Po prostu Żydów.
To miasto – w tym wszyscy, którzy sfinansowali i poparli kampanię Mamdaniego – naprawdę go chciało. I dokładnie to dostało.
Pytanie brzmi: co my, cała reszta, jesteśmy gotowi z tym zrobić?
Aktor w roli burmistrza. Niebezpieczny radykalizm Zohrana Mamdaniego
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

