Uncategorized

Od Monachium do 7 października: jak zmieniła się walka Izraela z terroryzmem

Autor. ppłk Ariella Mazor

Podsumowanie w jednym zdaniu

Tekst przedstawia ewolucję izraelskiej doktryny walki z terroryzmem – od ścigania sprawców po ataku w Monachium w 1972 roku do wyprzedzającego neutralizowania zagrożeń, zanim dojdzie do zamachu, co stało się kluczową lekcją po tragedii z 7 października 2023 roku.


5 września 1972 roku ośmiu członków palestyńskiej organizacji terrorystycznej „Czarny Wrzesień” wkroczyło do wioski olimpijskiej w Monachium i wtargnęło do mieszkań zajmowanych przez izraelską delegację. Na miejscu zamordowali trenera zapasów Moszego Weinberga oraz ciężarowca Josefa Romano, który próbował stawiać opór i bronić kolegów z drużyny. Pozostałych członków reprezentacji wzięto jako zakładników.

Tragedia zakończyła się nieudaną operacją ratunkową, w której ginęło łącznie jedenastu Izraelczyków.

Masakra w Monachium stała się jednym z najbardziej znaczących ataków terrorystycznych w historii kraju. Ofiary przybyły do Niemiec jako sportowcy, trenerzy i sędziowie, by reprezentować swój kraj na arenie międzynarodowej – wróciły w trumnach.

Dla Izraela Monachium było czymś więcej niż tylko tragedią narodową. Wydarzenie to ugruntowało zasadę, która stała się fundamentem polityki bezpieczeństwa Sił Obronnych Izraela (IDF): sprawcy ataków na Izraelczyków nie mogą pozostać bezkarni.

W kolejnych miesiącach IDF przeprowadziło szeroko zakrojone operacje wymierzone w osoby odpowiedzialne za zamach oraz w zaplecze terrorystyczne. W kwietniu 1973 roku siły specjalne rozpoczęły operację „Wiosna Młodości” – brawurową misję w głębi Libanu, ukierunkowaną na eliminację wysokich rangą dowódców. Jednostki Sayeret Matkal, Brygada Spadochronowa oraz Shayetet 13 prowadziły działania w Bejrucie i Sydonie, niszcząc kluczową infrastrukturę setki kilometrów od granic Izraela.

Operacja ta zaprezentowała nowe podejście do walki z terroryzmem. Izrael postanowił konfrontować się z terrorystami i ścigać ich u źródła, zamiast biernie czekać na ich pojawienie się przy granicach.

Ponad pół wieku później zasada ta pozostaje aktualna. Jednak masakra z 7 października 2023 roku zmusiła dowództwo do wyciągnięcia jeszcze mocniejszych wniosków: reakcja po ataku to stanowczo za późno.

Wydarzenia z 7 października ujawniły, jak wysoka jest cena przyzwolenia na rozbudowę potencjału organizacji terrorystycznej przy jednoczesnym poleganiu wyłącznie na ostrzeżeniach wywiadowczych, barierach obronnych i mechanizmach odstraszania.

Organizacje terrorystyczne, które sprawiają wrażenie powstrzymanych, wciąż mogą przygotowywać się do wojny. Spokojna na powierzchni granica może skrywać przygotowania do natarcia, a broń gromadzona dzisiaj – stać się amunicją używaną jutro przeciwko cywilom.

Wniosek jest jasny: wojsko nie może jedynie z determinacją odpowiadać na ataki. Zagrożenia należy identyfikować i neutralizować, zanim urosną do krytycznych rozmiarów.

Zasada ta jest coraz wyraźniej widoczna we wszystkich obszarach działań operacyjnych. W Judei i Samarii żołnierze działają ramię w ramię z innymi służbami bezpieczeństwa, by powstrzymywać terroryzm w zalążku – likwidują komórki terrorystyczne, konfiskują broń, neutralizują ładunki wybuchowe i niszczą infrastrukturę, zanim dojdzie do zamachów. W Libanie Izrael podejmuje działania uniemożliwiające Hezbollahowi odbudowę zaplecza i zdolności bojowych. W Strefie Gazy, zgodnie z ustaleniami o zawieszeniu broni, wojsko eliminuje bezpośrednie zagrożenia, podczas gdy Hamas nieustannie narusza rozejm, próbując odtworzyć potencjał, który umożliwił masakrę z 7 października.

Struktury terrorystyczne nie stają się zagrożeniem strategicznym z dnia na dzień. Ich potencjał rośnie stopniowo: z każdym transportem broni, montażem wyrzutni rakietowej, budową podziemnego tunelu, rekrutacją nowych bojowników czy planem kolejnego zamachu. Każdy z tych etapów to szansa na udaremnienie zagrożenia, zanim uderzy ono w cywilów.

Wymaga to precyzyjnego wywiadu, swobody operacyjnej oraz gotowości do działania nawet wtedy, gdy na danym froncie panuje względny spokój. Brak ataku nie oznacza bowiem braku zagrożenia.

Współczesne wyzwania różnią się diametralnie od tych z 1972 roku. Dzisiejsze organizacje terrorystyczne dysponują rakietami, dronami, bronią precyzyjną, rozległymi sieciami tuneli oraz półwojskową strukturą dowodzenia. Wiele z nich korzysta ze wsparcia Iranu oraz regionalnych sieci umożliwiających przerzut broni, funduszy i wiedzy specjalistycznej przez granice.

Dla Sił Obronnych Izraela walka z terroryzmem po 7 października oznacza całkowite przesunięcie ciężaru działań: od reagowania na ataki do paraliżowania przygotowań; od wyłapywania pojedynczych terrorystów do rozbijania całych sieci wsparcia; od konfrontacji na polu bitwy do zapobiegania, by broń w ogóle na nie trafiła.

Monachium i 7 października dzieli ponad pięć dekad. To inne pokolenia, inne pola bitwy i inni wrogowie. Oba te wydarzenia pozostawiły jednak ten sam dramatyczny obraz: Izraelczyków zamordowanych tylko dlatego, że terroryści dotarli do nich pierwsi.

Jedenastu sportowców, którzy wyruszyli do Monachium, nigdy nie wróciło do domu. Ponad pół wieku później izraelskie rodziny po raz kolejny obudziły się w obliczu niewyobrażalnej tragedii – ich bliscy zostali zamordowani lub uprowadzeni.

Izrael wyciągnął wnioski z obu tych tragedii. Obowiązkiem sił armii jest nie tylko ściganie tych, którzy krzywdzą cywilów i żołnierzy, ale przede wszystkim szybsze działanie, mocniejsze uderzenie i neutralizacja zagrożenia, zanim zdoła ono przekroczyć granice kraju.

Od Monachium do 7 października: jak zmieniła się walka Izraela z terroryzmem


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.