Autor Melissa Brodsky

Leonard Cohen urodził się w żydowskiej rodzinie, która od pokoleń przyczyniała się do rozwoju społeczności żydowskiej w Montrealu.
Jego dziadek ze strony ojca, Lyon Cohen, był przedsiębiorcą, filantropem i pierwszym prezesem Kanadyjskiego Kongresu Żydowskiego. Z kolei dziadek ze strony matki, Solomon Klinitsky-Klein, był przybyłym z Litwy rabinem i talmudystą. Rodzina Cohenów należała do kongregacji Shaar Hashomayim w Westmount, w której funkcję przewodniczących pełnili zarówno pradziadek, jak i dziadek Leonarda.
Gdy Leonard miał dziewięć lat, zmarł jego ojciec. Niedługo potem chłopiec zaczął pisać.
Poezja pojawiła się w jego życiu przed muzyką. Cohen studiował na Uniwersytecie McGill, w 1956 roku wydał swój debiutancki zbiór wierszy i większość swoich lat dwudziestych oraz wczesnych trzydziestych spędził, próbując utrzymać się z pracy pisarskiej. Przeniósł się na grecką wyspę Hydra, gdzie pisał powieści i wiersze – aż w końcu zdał sobie sprawę, że literatura nie przynosi wystarczających dochodów. Swoich sił w komponowaniu i pisaniu piosenek spróbował dopiero po trzydziestce.
W 1967 roku ukazał się jego debiutancki album Songs of Leonard Cohen, zawierający m.in. utwory „Suzanne” i „Sisters of Mercy”. Miłość, seks, samotność, śmierć oraz Bóg stawały się tematami, które miały mu towarzyszyć przez resztę kariery. Podobnie jak judaizm.
W październiku 1973 roku, podczas święta Jom Kippur, Egipt i Syria zaatakowały Izrael. Cohen miał wówczas trzydzieści dziewięć lat i przechodził jeden ze swoich okresowych kryzysów twórczych, zastanawiając się, czy w ogóle chce nadal zajmować się muzyką.
Udał się do Izraela. Relacje na temat jego pierwotnych zamiarów po przybyciu na miejsce są różnorodne, ostatecznie jednak dołączył do izraelskich muzyków – w tym Mattiego Caspiego, Oshika Leviego i Ilany Roviny – i wyruszył z nimi na front. Cohen występował dla żołnierzy na Synaju. Często brakowało sceny czy nagłośnienia – żołnierze po prostu gromadzili się wokół niego, a on siadał z gitarą i śpiewał. Podczas walk przemieszczał się między oddziałami, występując dla wyczerpanych mężczyzn wciągniętych w wojnę, która wybuchła w najświętszy dzień judaizmu. Był również świadkiem powrotu rannych z pola bitwy.
Właśnie podczas tej wojny zaczął pisać utwór „Lover Lover Lover”. Jego notatniki z tego okresu pokazują, jak głęboko zmagał się z tym, co widział – czuł silną więź z otaczającymi go Izraelczykami, a jednocześnie był wstrząśnięty śmiercią ponoszoną przez obie strony konfliktu.
W kolejnych dziesięcioleciach Cohen stał się jednym z najbardziej cenionych twórców piosenek swojego pokolenia, a w jego tekstach wciąż pojawiały się motywy i opowieści żydowskie. Utwór „Story of Isaac” nawiązywał do biblijnej ofiary Izaaka, z kolei „Who by Fire” czerpało bezpośrednio z Unetaneh Tokef – modlitwy wygłaszanej podczas Wielkich Świąt, pytającej o to, kto będzie żył, a kto umrze, kto zginie w ogniu, a kto w wodzie.
A potem powstało „Hallelujah”. Cohen napisał podobno dziesiątki zwrotek, zanim zdecydował, które z nich powwinny znaleźć się w piosence. Czerpał z historii króla Dawida i Batszeby oraz Samsona i Dalili, łącząc biblijne obrazy z tematyką namiętności, złamanego serca, porażki i wiary. Gdy wydał ten utwór w 1984 roku, przeszedł on niemal bez echa. Dopiero gdy inni artyści zaczęli go nagrywać – a przełomem stała się słynna wersja Jeffa Buckleya – utwór zyskał ogromną popularność. Od tamtej pory powstały setki interpretacji, a „Hallelujah” stało się jedną z najczęściej coverowanych piosenek w historii: śpiewaną na weselach, pogrzebach, uroczystościach upamiętniających, w programach talent show i podczas nabożeństw przez ludzi, którzy często nie mieli pojęcia, jak głęboko żydowski był jej oryginał.
Przez lata Cohen praktykował również zen. W latach 90. wycofał się z życia publicznego i zamieszkał w centrum medytacyjnym Mount Baldy Zen Center w Kalifornii. Spędził tam wiele lat i został wyświęcony na mnicha buddyjskiego, otrzymując imię Jikan. Mimo to pozostał Żydem. Podkreślał, że praktyka zen nie wymagała od niego czczenia innego boga ani porzucenia judaizmu. Nadal studiował teksty żydowskie i utrzymywał kontakty z rabinami – obie tradycje współistniały u niego bez wewnętrznych konfliktów.
W końcu zszedł z góry. Mając ponad siedemdziesiąt lat, odkrył, że znaczna część majątku, który zgromadził w trakcie kariery, przepadła z powodu sprzeniewierzenia milionów dolarów przez jego wieloletnią menedżerkę. Powrócił do koncertowania częściowo z konieczności finansowej. Starzejący się poeta, który spędził lata z dala od estrady, ruszył w światowe trasy koncertowe i występował aż do późnych lat siedemdziesiątych. Grał przed ogromną publicznością, nierzadko dając ponadtrzygodzinne mecze muzyczne, podczas których padał na kolana czy uchylał kapelusza w geście szacunku dla towarzyszących mu muzyków.
Kiedy nagrywał swój ostatni album, wiedział już, że jego zdrowie szybko podupada. Płyta You Want It Darker ukazała się w październiku 2016 roku. Mniej więcej w połowie tytułowej piosenki Cohen odpowiada Bogu jednym hebrajskim słowem:
Hineni.
Oto jestem.
Abraham udziela tej samej odpowiedzi, gdy Bóg wzywa go przed ofiarowaniem Izaaka. Mojżesz wypowiada te słowa, gdy Bóg woła go z płonącego krzewu. Samuel odpowiada tak samo, gdy słyszy swoje imię w nocy.
Podczas pracy nad tą piosenką Cohen powrócił do brzmień swojego dzieciństwa. Za jego plecami zaśpiewali kantor Gideon Zelermyer oraz męski chór kongregacji Shaar Hashomayim – synagogi jego rodziny w Montrealu.
Leonard Cohen zmarł 7 listopada 2016 roku w wieku osiemdziesięciu dwóch lat. Jego ciało przewieziono do Montrealu i pochowano zgodnie z tradycją żydowską na cmentarzu Shaar Hashomayim, obok jego rodziców, dziadków i pradziadków.
Przez ponad sześćdziesiąt lat pisał o miłości, namiętności, depresji, wojnie, pismach świętych, buddyzmie, śmiertelności i Bogu. Mieszkał na greckiej wyspie i w klasztorze zen. Śpiewał dla żołnierzy na Synaju oraz na wypełnionych po brzegi arenach całego świata. Na sam koniec ten żydowski poeta, który przebył tak długą drogę, powrócił do synagogi, w której wszystko się zaczęło.
Hineni.
Oto jestem.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


Piękna, wspaniała poezja śpiewana….