
Autor Barry Shaw
Podsumowanie w jednym zdaniu
Artykuł proponuje przekształcenie Strefy Gazy w niepodległe, zdemilitaryzowane i rozwinięte gospodarczo państwo pod nadzorem koalicji amerykańsko-izraelskiej oraz państw arabskich w ramach Porozumień Abrahama, z całkowitym wykluczeniem z rządzenia Hamasu i Autonomii Palestyńskiej.
Właściwie była to pierwotna idea samego Trumpa, ale nie udało mu się wcielić jej w życie w odniesieniu do Strefy Gazy. A szkoda! Mój plan jest znacznie lepszy niż jego Rada Pokoju.
Bądźmy szczerzy: w sprawie Strefy Gazy Trump skręcił na rozdrożu w złą stronę. Zamiast wykorzystać sprawdzonych partnerów i opierać się na zasadach Porozumień Abrahama, zboczył z kursu. Do swojej Rady Pokoju ds. Strefy Gazy włączył złowrogich graczy, zamiast polegać na dotychczasowych, wypróbowanych sojusznikach.
Jak Izrael ma zaufać procesowi pokojowemu, skoro w centrum ustaleń dotyczących Strefy Gazy umieszcza się wrogie, antyizraelskie podmioty, takie jak Turcja pod rządami Erdogana, Katar, Pakistan, Indonezja czy niesprawdzona Arabia Saudyjska?
Właśnie tu tkwi sedno problemu. Wygląda to tak, jakby Izrael miał wycofać się ze Strefy Gazy i zostać całkowicie zignorowany – jakbyśmy nie mieli mieć nic wspólnego z jej odbudową. Tymczasem musimy być w ten proces bezpośrednio zaangażowani. Staliśmy się przecież główną ofiarą poprzedniego tragicznego błędu, kiedy to przekonywano nas, byśmy pozwolili mieszkańcom Gazy żyć własnym życiem, podczas gdy my mieliśmy zająć się swoim.
Naszych przywódców namówiono wówczas, by zezwolili Katarowi na wpompowywanie ogromnych sum pieniędzy do Strefy Gazy. Zapewniano nas, że ma to na celu stabilizację lokalnej gospodarki i pomoc ludności cywilnej. W rzeczywistości fundusze te posłużyły do sfinansowania machiny wojennej na skalę niespotykaną dotąd w historii walk miejskich.
Możliwości produkcyjne i ogromne ilości cementu, które płynęły do Strefy Gazy, nie posłużyły do budowy wieżowców dla mieszkańców, lecz do stworzenia 700 kilometrów podziemnych tuneli terrorystycznych. Powstało blisko 6000 pojedynczych szybów i punktów wejściowych, zlokalizowanych bezpośrednio pod szkołami, szpitalami, meczetami i domami prywatnymi.
Izrael nie zaufa już bezkrytycznie pocieszającym zapewnieniom społeczności międzynarodowej – a zwłaszcza tym podmiotom, które do dziś postrzegają Izrael jako wroga, a mimo to zajmują wysokie stanowiska w tak zwanej Radzie Pokoju dla Strefy Gazy (BOP).
Obawy Izraela dotyczące regionalnych ambicji Erdogana są bagatelizowane przez zbyt licznych graczy, szukających dla siebie dożywotnich karier i wpływów dzięki udziałowi w strukturach BOP.
Nawet zawodowy dyplomata Nickolay Mladenov, który spędził sporo czasu w Jerozolimie, podlega surowej ocenie w wielu izraelskich kręgach. Zarzuca mu się dążenie do zachowania kluczowej roli Hamasu w Strefie Gazy – co dla Izraela jest warunkiem absolutnie nie do przyjęcia. Jak ujął to jeden z byłych izraelskich urzędników, który współpracował z Mladenovem: „Nie spodziewam się, by te wysiłki zakończyły się sukcesem. On posiada wielki dar budowania relacji, ale z perspektywy Izraela jest jasne, że utrzymuje również bliskie powiązania z Hamasem. To uniemożliwi mu narzucenie czegokolwiek tej organizacji i skłonienie jej do oddania władzy”.
Kwestia Hamasu pozostaje dla Izraela priorytetem bezwzględnym. Izrael nie wyrazi zgody na działania żadnego międzynarodowego konsorcjum tak długo, jak długo Hamas będzie istniał i zachowywał potencjał do przygotowania kolejnego ataku.
Nawet sam pomysł, by zapłacić Hamasowi za złożenie broni, jest w Izraelu postrzegany jako skrajnie naiwny. Powszechnie wiadomo, że Hamas przyjmie pieniądze i przeznaczy je dla dostawców broni, którzy przemycą nowy sprzęt przez granicę z Egiptem do bojowników rekrutujących już kolejne pokolenie terrorystów.
Do tego dochodzi Katar jako kolejny niewiarygodny członek konsorcjum ds. Strefy Gazy. Ile jeszcze argumentów Izrael musi przedstawić członkom tego rozbudowanego podmiotu, doradcom Trumpa, a wreszcie samemu prezydentowi?
Mój plan pokojowy dla Strefy Gazy
Ku zaskoczeniu wielu, przedstawiłem swój plan pokojowy dla Strefy Gazy już 25 grudnia 2023 roku – zaledwie dwa miesiące po brutalnej napaści na Izrael. Mój artykuł opublikowany na łamach „The Jerusalem Report” rozpoczynałem następującymi słowami:
„Pięćdziesięcioletnia historia palestyńska jest pełna tragicznych błędów i osiągnęła krwawy punkt zwrotny 7 października 2023 roku. Kiedy w Strefie Gazy nie zabijali się nawzajem, zabijali nas. To był dzień, w którym świat powinien był się opamiętać i powiedzieć Palestyńczykom: »Dość tego!«
Tego dnia koncepcja rozwiązania dwupaństwowego ostatecznie umarła. Zobaczyliśmy i uświadomiliśmy sobie prawdziwy cel tak wysoko cenionego na świecie ruchu palestyńskiego.
Do tego właśnie doprowadził i w tym miejscu musi się zakończyć.
Musi lec w gruzach Strefy Gazy, ale z tych samych ruin może zrodzić się nowa nadzieja: szansa na lepszą przyszłość nie tylko dla Gazy, ale także dla Izraela i całego Bliskiego Wschodu. Odpowiedzią jest utworzenie niepodległego Państwa Gazy oraz przyjęcie rozwiązania trzypaństwowego.
Na litość boską, odrzućmy wreszcie pomysł sprowadzenia tu korumpowanych i nieudolnych przywódców Fatahu oraz OWP z Ramallah! Nie posiadają oni poparcia nawet wśród własnego narodu, co jednoznacznie pokazują badania opinii publicznej i wyniki wyborów.
Bądźmy bezlitośnie szczery i przyznajmy: trwający pół wieku eksperyment z »rozwiązaniem dwupaństwowym« – które w rzeczywistości nigdy żadnym rozwiązaniem nie było – zakończył się całkowitym fiaskiem. Reaktywowanie tego pomysłu skazałoby ten i tak naznaczony przemocą region na kolejne dekady konfliktu.
Najlepsze, co możemy zrobić, to zaoferować mieszkańcom Strefy Gazy bezpieczną i dostatnią przyszłość, czyniąc z niej wzór dla tych, którzy wciąż cierpią pod rządami reżimu w Ramallah.
Jest oczywiste, że Strefa Gazy musi zostać odbudowana od podstaw. Należy usunąć nie tylko gruzy budynków, ale i gruzy dotychczasowej ideologii. Gaza nie może być dłużej zarządzana przez ludzi, których doktryna doprowadziła do jej upadku. Przywództwo muszą objąć osoby odrzucające przemoc i w pełni oddane idei rozwoju, zamiast ludzi obsesyjnie skupionych na roszczeniach terytorialnych.
Mówiąc bez przesadnej przesady: położenie geograficzne i potencjał Gazy pozwalają jej stać się Lazurowym Wybrzeżem Bliskiego Wschodu – miejscem, jakim przed nawoływaniem do przemocy i przed ingerencją sił zewnętrznych był niegdyś Bejrut. Zanim destrukcyjne czynniki, takie jak radykalny islamizm, Syria czy palestyński ekstremizm pod wodzą Jasera Arafata, uczyniły z Libanu bazę wypadową do ataków na Izrael. Arafat – człowiek wyróżniony Pokojową Nagrodą Nobla za obietnice, których nigdy nie zamierzał dotrzymać – zapoczątkował tragiczny proces trwający do dziś.
Piętno, jakie zostawił na kartach historii, zrujnowało nie tylko Liban. Dało ono również początek groźnemu, pełnemu nienawiści radykalizmowi, który przeniósł się do zachodnich środowisk akademickich i przedostał do krwiobiegu tamtejszych społeczeństw. Ten »palestynizm« widzimy dziś na ulicach kluczowych państw Zachodu, gdzie uległe rządy wciąż powtarzają martwą mantrę o rozwiązaniu dwupaństwowym, nie dostrzegając, że koncepcja ta umarła na długo przed 7 października 2023 roku.
Powiem to jasno: ani Autonomia Palestyńska, ani Hamas nie mogą odgrywać żadnej roli w zarządzaniu przyszłą Gazą.”
Filary nowego planu
Izrael musi odgrywać wiodącą rolę w kształtowaniu nowej rzeczywistości w Strefie Gazy. Po wydarzeniach z 7 października w jego żywotnym interesie leży zagwarantowanie, że zagrożenie ze strony skrajnego ideologicznie terroru nigdy więcej nie odrodzi się na tym terytorium.
- Zarządzanie i nadzór międzynarodowy
Odbudowa Strefy Gazy powinna odbywać się pod nadzorem regionalnej rady kierowanej przez Stany Zjednoczone i Izrael, przy ścisłym współudziale Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu oraz – po przystąpieniu do Porozumień Abrahama – Arabii Saudyjskiej. - Deradykalizacja
Fundamentem nowego projektu musi być całkowite odrzucenie radykalnego islamizmu. Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie mogłyby wziąć na siebie ciężar finansowy i organizacyjny związany z odbudową oraz nadzorem nad nowymi meczetami i szkołami religijnymi (medresami), gwarantując program wolny od ekstremizmu. Karta Hamasu zostanie oficjalnie zakazana, a osoby powiązane z Hamasem, Islamskim Dżihadem czy Bractwem Muzułmańskim będą traktowane jak przestępcy – podlegając uwięzieniu lub deportacji. - Gospodarka i rozwój
Strefa Gazy ma stać się obszarem zdemilitaryzowanym, ze stabilną gospodarką opartą na nowoczesnym rolnictwie, przemyśle lekkim, zaawansowanych technologiach oraz turystyce. Stworzenie nowoczesnego systemu szkolnictwa wyższego pozwoli przekształcić Gazę w regionalne centrum innowacji. - Infrastruktura i bezpieczeństwo granic
Plan przewiduje budowę portu morskiego, mariny oraz lotniska (np. na sztucznej wyspie). Bezpieczeństwo granic i przejść kontrolnych zapewnią siły izraelskie i egipskie, co zdejmie ten obowiązek z samych mieszkańców Gazy i zapobiegnie przemytowi broni. Bezpieczeństwo wewnętrzne do czasu wyszkolenia lokalnej policji będą nadzorować połączone siły policyjne państw arabskich wchodzących w skład konsorcjum. - Edukacja i państwowość
Nowy program edukacyjny, opracowany przy udziale USA i Izraela, będzie realizowany w języku arabskim i angielskim przez wykwalifikowaną kadrę z partnerujących państw arabskich. Po opracowaniu własnej konstytucji i wyłonieniu demokratycznych władz, nowo powstałe Państwo Gazy zostanie zgłoszone przez sygnatariuszy Porozumień Abrahama do ONZ jako pełnoprawny, niepodległy członek społeczności międzynarodowej.
Jest to koncepcja o wiele bardziej realna i bezpieczna niż rozwlekła, pozbawiona spójności struktura Rady Pokoju dla Strefy Gazy, w której kluczowe role próbuje się powierzać podmiotom sprzyjającym organizacjom terrorystycznym.
Barry Shaw
Izraelski Instytut Studiów Strategicznych
Moje rozwiązanie dla Strefy Gazy jest lepsze niż koncepcja Trumpa.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

