Uncategorized

Kliki na tragedii

Podsumowanie w jednym zdaniu

Autor krytykuje cyniczne wykorzystywanie tragicznej śmierci Hind Rajab i wszczętego przez IDF śledztwa przez internautów, którzy wydają przedwczesne wyroki w celach politycznych i dla zdobycia medialnych zasięgów.

Andrew Fox

Dochodzenie prowadzone przez Siły Obronne Izraela (IDF) nie doprowadziło do wydania wyroku ani nie ujawniło żadnych nowych dowodów winy. Mimo to internauci wykorzystują tę tragedię, by zdobyć jak najwięcej kliknięć.

IDF wszczęło dochodzenie karne w sprawie śmierci Hind Rajab i ośmiu innych osób. Tylko tyle i aż tyle. Komunikat nie przesądza o niczym, nie wskazuje podejrzanego ani nie precyzuje charakteru przestępstwa. Internetowe sępy zamieniły jednak śmierć Hind w przynętę na kliknięcia, wyrywając informację z kontekstu i przedstawiając samo wszczęcie śledztwa jako gotowy werdykt.

Z ustaleń Izraelskich Sił Obronnych wynika, że 29 stycznia 2024 r. żołnierze otworzyli ogień do zbliżającego się samochodu z rodziną w środku. Pięcioro pasażerów zginęło na miejscu, natomiast Hind i jej kuzynka Layan przeżyły ostrzał. Kilka godzin później na miejsce – po wcześniejszej koordynacji przejazdu – wyruszyła karetka Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca. W komunikacie opisano rzekomy ostrzał tego ambulansu i zaznaczono, że dziewczęta oraz dwóch ratowników medycznych zostali później odnalezieni martwi. Nie ustalono jednak, co wydarzyło się w międzyczasie.

Dokładna analiza Marka Zlochina ujawnia fałszywe przedstawienie faktów. Oficjalne ustalenia dotyczą wyłącznie pierwszego ostrzału samochodu. Późniejsze wydarzenia wciąż pozostają w sferze doniesień i zarzutów. Zlochin już wcześniej zwracał uwagę na nierozstrzygnięte kwestie trasy i chronologii oraz sprawdzał, czy dane telefoniczne i dostępne linie widzenia wskazują na więcej niż jedno źródło ognia. Pytania te nie wyjaśniają przyczyn śmierci, a najnowsze oświadczenie nie dostarcza żadnych nowych dowodów winy.

Dla obrońców Izraela pojawia się tu jednak niewygodna kwestia. Pierwsza wersja przedstawiona przez IDF głosiła, że w okolicy nie było wojska. Tymczasem obecne dochodzenie przyznaje, że żołnierze strzelali do cywilnego auta. Tej korekty nie da się zignorować – każdy, kto powtarzał pierwotną wersję, powinien zrewidować swoje stanowisko. To przyznanie się do błędu zmienia oficjalny opis początkowego starcia. Hind i Layan – jak się obecnie podaje – przeżyły ten pierwszy ostrzał, natomiast kwestia ataku na karetkę, ich późniejszej śmierci oraz odpowiedzialności karnej pozostaje nierozstrzygnięta.

Osoby żerujące na tej tragedii całkowicie zignorowały te niuanse. Najpierw domagały się śledztwa, a gdy je ogłoszono – natychmiast uznały to za przyznanie się do winy. Ich manipulacja opiera się na założeniu, że czytelnik pomyli podejrzenie z wyrokiem skazującym. Wykorzystują śmierć dziecka jako emocjonalny oręż i zapożyczają prawniczy język, by stworzyć pozory autorytetu. Tymczasem nikomu nie postawiono zarzutów. Żaden sąd nie zbadał indywidualnej odpowiedzialności ani w sprawie Hind, ani w odrębnym postępowaniu dotyczącym Tel al-Sultan. W żadnej z tych spraw nie zapadł prawny wyrok. Dla tych ludzi nie liczy się prawda ani sprawiedliwość dla dziewczynki – chodzi wyłącznie o bezkrytyczne potwierdzenie własnych uprzedzeń wobec Izraela.

Procedury śledcze IDF polegają na gromadzeniu materiału operacyjnego dla Głównego Prokuratora Wojskowego. Uzasadnione podejrzenie uruchamia dochodzenie żandarmerii wojskowej, po czym prokuratorzy ocenijają, czy dowody dają szansę na skazanie. Wszczęcie postępowania oznacza istnienie podejrzeń, ale nie daje jeszcze odpowiedzi. Ewentualne naruszenie mogło wynikać ze zwykłego niedbalstwa przy przestrzeganiu procedur, o czym komunikat jednak nie wspomina.

Zawsze stałem na stanowisku, że w przypadku wiarygodnych dowodów na popełnienie zbrodni wojennej należy wszcząć postępowanie karne. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Różnicę dobrze ilustruje sprawa World Central Kitchen. Australijskie dochodzenie przeprowadzone przez marszałka lotnictwa Marka Binskina wykazało, że atak nie był celowo skierowany przeciwko organizacji humanitarnej. Wskazano na błędną identyfikację i nieprzestrzeganie procedur, ale Binskin nie stwierdził popełnienia przestępstwa. Katastrofalne w skutkach zdarzenie może uzasadniać śledztwo karne bez konieczności udowadniania umyślnego zabójstwa.

Znam przypadek brytyjskiego żołnierza z Afganistanu, który zastrzelił rolnika niosącego miotłę. Znając dobrze tego żołnierza i mając wcześniej wątpliwości co do jego predyspozycji do służby, jestem niemal pewien, że doszło do morderstwa. On sam bronił się twierdzeniem, że szczerze brał miotłę za broń i czuł zagrożenie życia. Zarzutów mu nie postawiono. Przywołuję ten przypadek tylko po to, by pokazać, jak niezwykle trudno jest po fakcie odtworzyć stan umysłu strzelającego.

Zarzuty dotyczące zbrodni wojennych w Strefie Gazy – i ogólnie na wojnie – są trudne do zbadania: dowody ulegają zniszczeniu, a świadkowie bywają niedostępni. Nie ma tu „sterylnych” miejsc zbrodni, zeznań jest niewiele, a zachowanie łańcucha dowodowego graniczy z cudem. Jednak wyśrubowane standardy dowodowe w prawie karnym nie ulegają presji społecznego oburzenia.

Uzasadnionym powodem do krytyki pozostaje natomiast opieszałość. Peter Lerner trafnie punktuje ten problem: izraelska machina prawna działa w powolnym tempie śledczym, podczas gdy wojna informacyjna toczy się w sekundy. Jego apel o szybsze prostowanie faktów i zdawkowe, ale bieżące komunikaty mógłby ukrócić spekulacje. Równie słuszne są żądania pociągnięcia winnych do odpowiedzialności, o których pisze Seth Frantzman. W odpowiedzi na oba te głosy wyłania się jednak ponury wniosek: Izrael zostanie ostro skrytykowany bez względu na to, co zrobi. Ci sami ludzie, którzy milczenie uznawali za ukrywanie prawdy, teraz wszczęcie śledztwa przedstawiają jako dowód winy.

Analitycy powinni weryfikować swoje opinie wraz z napływem nowych faktów. Dotyczy to również początkowego zapewnienia Izraela o braku wojsk na miejscu zdarzenia. Należy odnotować, że IDF przyznało się do ostrzelania samochodu. Nie stanowi to jednak dowodu na to, kto zabił Hind, co stało się z karetką ani jakie działania prowadził wtedy Hamas. Pamiętajmy, że był to rejon aktywnych walk. W publicznie dostępnych materiałach wciąż brakuje twardych dowodów na popełnienie przestępstwa.

Śmierć dziewięciu osób stała się pożywką do nabijania wyświetleń i politycznej samorealizacji. Rzetelni analitycy zmieniają zdanie pod wpływem faktów. Cyniczni manipulanci po prostu naginają fakty do z góry założonej tezy, instrumentalnie wykorzystując tragedię dziecka, zanim jeszcze śledczy ustalili przebieg zdarzeń. Jeśli pojawią się wiarygodne dowody winy, będę pierwszy, który zażąda oskarżenia. Do tego czasu spektakl ludzi urządzonego wokół śmierci dziecka zasługuje wyłącznie na pogardę.

Upiorne żerowanie na śmierci Hind Rajab


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.