Autor Melissa Brodsky

Podsumowanie w jednym zdaniu
Artykuł przypomina, że amerykańska debata na temat doktryny islamskiej, wojen religijnych i granic tolerancji nie jest współczesnym wymysłem, lecz wyzwaniem, z którym Ojcowie Założyciele i ich następcy – na czele z Johnem Quincy Adamsem – mierzyli się już na początku XIX wieku.
W 1830 roku w Ameryce toczyła się pewna dyskusja.
John Quincy Adams zdążył już opuścić urząd szóstego prezydenta Stanów Zjednoczonych – a wcześniej służyć jako dyplomata, senator i sekretarz stanu – gdy na łamach czasopisma „The American Annual Register”, w obszernej analizie wojny rosyjsko-tureckiej, pojawiły się następujące słowa:
„Zasadą Koranu jest nieustanna wojna przeciwko wszystkim, którzy zaprzeczają, że Mahomet jest prorokiem Boga”.
Fragment ten idzie jednak znacznie dalej. Autor opisywał w nim islamską wojnę jako obowiązek religijny – taki, który można zawiesić, gdy wymagają tego okoliczności, lecz który należy wznowić, gdy tylko pojawią się po temu warunki. Eseje te dotyczyły Mahometa, Koranu, podbojów, autorytetu religijnego, pozycji kobiet oraz politycznych konsekwencji połączenia władzy duchowej ze świecką.
Imperium Osmańskie wciąż pozostawało wówczas jedną z głównych potęg światowych. Grecja właśnie stoczyła krwawą wojnę o niepodległość po wiekach panowania osmańskiego, a tuż po niej wybuchł kolejny konflikt rosyjsko-turecki. Amerykanie z uwagą obserwowali rozwój wydarzeń w świecie, w którym Stambuł wciąż sprawował władzę nad ogromnymi populacjami i terytoriami.
Jak pisałem dziś rano w Why America, Thomas Jefferson zmagał się z niektórymi z tych kwestii już kilkadziesiąt lat wcześniej.
W 1786 roku Jefferson wraz z Johnem Adamsem spotkali się w Wielkiej Brytanii z ambasadorem Trypolisu, Sidi Haji Abdrahamanem. Zapytali go wówczas, dlaczego państwa berberyjskie uważają, że mają prawo atakować narody, które nie wyrządziły im żadnej krzywdy. Jefferson i Adams poinformowali później Johna Jaya, że ambasador uzasadnił swoje stanowisko naukami Proroka oraz zapisami Koranu. W ciągu jednego pokolenia Stany Zjednoczone stoczyły wojny berberyjskie, stawiając opór dalszemu płaceniu okupu i napaściom na amerykańską żeglugę.
W 1830 roku nadeszła zatem pora na ową niezwykle bezkompromisową ocenę doktryny islamskiej.
Eseje ukazały się w „The American Annual Register” anonimowo, jednak tożsamość autora nie stanowiła wielkiej tajemnicy. John Quincy Adams opisał całą sprawę w swoim dzienniku. W marcu 1830 roku odnotował, że Joseph Blunt poprosił go o przygotowanie rozdziału poświęconego wojnie rosyjsko-tureckiej. Projekt rozrósł się jednak do pięciu rozdziałów liczących łącznie około 130 stron (w tym tekstów dotyczących Grecji). Następnie Adams przesłał rękopis Bluntowi do publikacji. Choć jego nazwisko nie pojawiło się przy tekstach, pozostawił jasną dokumentację potwierdzającą swoje autorstwo.
Zderzenie Ameryki z kwestiami dotyczącymi islamu, wojen religijnych, władzy politycznej i granic tolerancji nie rozpoczęło się 11 września 2001 roku. Nie zaczęło się też wraz z rewolucją irańską w 1979 roku i z pewnością nie wybuchło po 7 października.
Debata ta toczyła się już za życia ludzi, którzy kładli fundamenty pod Stany Zjednoczone.
Prawie dwieście lat później wciąż spieramy się o to, w jakim zakresie wolno nam analizować tę doktrynę, jakich słów wypada używać oraz czy samo cytowanie źródeł stanowi przejaw uprzedzeń.
Ojcowie Założyciele i ich synowie nie bali się prześwietlać idei mogących stanowić zagrożenie dla kraju, który zbudowali. Współczesna Ameryka również nie powinna się tego obawiać.
Granice tolerancji. Amerykańska debata o doktrynie religijnej sprzed 200 lat
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

