

Kiedy w 1958 roku zmarł papież Pius XII, Eugenio Pacelli, debata na temat jego milczenia podczas Holokaustu toczyła się już na wszystkich kontynentach i w sumieniach ludzi. Do tego czasu państwo Izrael, Liga Przeciwko Zniesławieniu Żydów oraz Światowy Kongres Żydów, wraz z innymi instytucjami żydowskimi, przyjęły bardziej zniuansowane, mniej surowe stanowisko w sprawie roli Kościoła w tragedii Żydów. Dzisiaj Izrael czci pamięć Holokaustu w każdym zakątku państwa żydowskiego, które jest domem dla 120 000 z 200 000 ocalałych na całym świecie.
Potępienie papieża złagodniało, ale wątpliwości pozostały, podobnie jak dyskusja.
Z czasem pojawiło się bardziej wielowarstwowe rozumienie postaci niegdyś nazywanej „papieżem Hitlera”. Niemniej jednak kwestia ta nie mogła zostać całkowicie oddzielona od historycznego współudziału Kościoła katolickiego w wielowiekowych prześladowaniach antysemickich, których kulminacją był Holokaust.
Od wypraw krzyżowych po katolicką Hiszpanię, od papieskich gett po pogromy w Europie Wschodniej – chrześcijańska matryca antysemityzmu była oczywista. Dlatego wielcy papieże – wizjonerzy tacy jak Jan XXIII, Jan Paweł II i Benedykt XVI – dążyli do odbudowy mostów z narodem żydowskim, zarówno w diasporze, jak i w suwerennym państwie Izrael. Uznali oni, że moralna siła tradycji judeochrześcijańskiej, pielęgnowana przez historię zachodniej cywilizacji, stanowi bastion przeciwko mrokom faszyzmu, komunizmu i islamizmu.
Papież Franciszek, ukształtowany przez swoje latynoamerykańskie pochodzenie i głęboką troskę o migrantów i uciśnionych, wybrał bardziej nowoczesną, nacechowaną politycznie drogę. Przyjął współczesną narrację, która przedstawia Palestyńczyków jako uciśnionych, a Izrael jako ciemiężcę – tragiczne, choć znane od 1945 roku błędne odczytanie sytuacji. Ta sama ideologia, zrodzona z wpływów komunizmu, a później podsycona przez rewolucję kulturalną 1968 roku, rozprzestrzeniła się w Organizacji Narodów Zjednoczonych, organizacjach pozarządowych i dzisiejszym ruchu „woke”, tworząc mityczną demonologię, która odwraca role ofiary i agresora.
Wielu ludzi myli dziś prawa człowieka z zachodnią autoflagelacją. Ale prawda jest taka, że biedni nie zawsze są tam, gdzie nam się wydaje; często pozostają w cieniu osób stosujących przemoc. Kościół wie, że naród żydowski, w tym Izraelczycy, jest przedmiotem brutalnych ataków. Historyczna odpowiedzialność Kościoła wobec tej prześladowanej mniejszości ma charakter nie tylko etyczny, ale także teologiczny. Żydzi pozostają, jak stwierdził Jan Paweł II, waszymi „starszymi braćmi”. Nie mają oni „dominujących tendencji” ani nie należy ich podejrzewać o „ludobójstwo”, jak niegdyś niejasno zasugerował papież Franciszek.
Franciszek prawdopodobnie chciał stanąć po stronie uciśnionych. Jednak czyniąc to, źle ocenił rzeczywistość: to Izrael jest prawdziwie oblężonym narodem – od 1948 r. na siedmiu frontach. Prezydent Izraela Isaac Herzog słusznie przesłał kondolencje. Nie ma znaczenia, że Hamas również wyraził smutek z powodu śmierci Franciszka. Izrael wie, że Kościół nie należy do tego obozu i nigdy nie będzie. Kościół opowiada się za wolnością i demokracją – wartościami, które podziela z Izraelem i światem żydowskim.
Katolicy są braćmi Żydów, a Watykan jest bratem państwa żydowskiego poprzez wspólne zachodnie dziedzictwo. Równie stosowne jest to, że naczelny rabin Rzymu, spacerując po mieście w szabat, uznał za swój obowiązek uczestniczyć w pogrzebie papieża. Było to miłe, sprawiedliwe i dyplomatycznie mądre. Społeczność żydowska w Rzymie jest głęboko rzymska – żaden Żyd, nigdzie na świecie, nie owinął by Dzieciątka Jezus gwiazdą Dawida, nawet gdyby Jezus był Żydem. Takie przywłaszczenie byłoby nieuzasadnione. Równie obraźliwe jest współczesne przedstawianie Dzieciątka Jezus owiniętego w kefiję – nic nie może być bardziej fałszywe, ani wczoraj, ani dziś.
Braterstwo judeochrześcijańskie opiera się na wartości wolności. A pierwszą wolnością jest prawo do obrony życia. Przerażające obrazy z 7 października – zombie krzyczące „Allahu Akbar” podczas rzezi Żydów – jasno pokazują, gdzie leży dobro, a gdzie zło.
Pogrzeb to pożegnanie. Niewiele kosztuje poświęcenie go zmęczonemu, schorowanemu papieżowi. Musimy jednak mieć nadzieję, że wkrótce wznowiony zostanie ważny dialog – o dobru i złu. Ponieważ relacje między Żydami i chrześcijanami nie opierają się na jednym papieżu. Opierają się na moralnej odwadze.
Od Rzymu do Jerozolimy: niedokończony dialog między Żydami a Watykanem
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized


No fakt, ten dialog pozostał niezakończony, brutalnie ten dialog przerwała Armia Czerwona, tak na przełomie 44-go i 45-go roku.