Uncategorized

Radykałowie sa wśród nas

Alice Teodorescu

Dlaczego żadna inna grupa nie zachowuje się tak bezgranicznie, nienawistnie i agresywnie – zarówno na ulicach i placach, jak i w komentarzach – jak „propalestyńczycy”?

„Svenskar som stödjer Palestina” (Szwedzi wspierający Palestynę) to jedna z wielu grup na Facebooku, która daje przerażający wgląd w antyżydowską grupę – bo o to właśnie chodzi – w Szwecji. Większość autorów ma arabskie imiona, ale jest tu również kilka osób o szwedzkim pochodzeniu, które podzielają nienawiść do państwa Izrael i relatywizują atak z 7 października.

Chwalą tu Chiny i wszelkiego rodzaju islamskich terrorystów, a Stany Zjednoczone, „globalizacja”, UE i wybrani przez was (burżuazyjni) politycy są nienawidzeni i wyszydzani na poziomie, który rzadko spotyka się gdzie indziej. Bez wstydu oburza się fakt, że lewicowi politycy, którzy udostępnili antysemickie materiały w mediach społecznościowych, są przedmiotem śledztwa, podczas gdy jednocześnie popiera się etnonacjonalistyczną partię Nyans, która otwarcie chwali Hamas. Kwestionuje się nawet to, co nazywa się „obrazem medialnym” Palestyńczyków protestujących przeciwko Hamasowi, co wiele mówi o stopniu radykalizacji.

Oczywiście karci się tych, którzy nie nazywają wojny obronnej Izraela w Strefie Gazy „ludobójstwem”, a członków wzywa się do zgłoszenia szwedzkiego rządu za „zbrodnie wojenne w Palestynie”. Należy wywierać presję na polityków, mobilizować związki zawodowe, bojkotować firmy i powstrzymać „syjonizm”. Teorie spiskowe są wszechobecne, a antysemityzm jest tak oczywisty i znormalizowany, że neonaziści z NMR muszą uważać, aby nie zostać wyprzedzeni.

Komentarze są tak dziwaczne, że każdy z osobna budzi zdumienie, ale to przede wszystkim ich skala wskazuje na powagę i rozmiar problemu. Czytam, próbując dokonać wyboru, ale nie jest to łatwe, ponieważ tylko w ciągu ostatnich kilku dni pojawiły się następujące ilustrujące posty:

„Wszyscy politycy w Szwecji są kupieni przez AIPAC, a ci, którzy nie są kupieni, są zastraszani przez szwedzkich syjonistów za najmniejsze słowo lub czyn, które zostaną uznane za antysemickie. Wystarczy, że syjoniści nazwą jabłka bananami, a ty się sprzeciwisz, już jesteś antysemitą. Wszyscy politycy są żądni władzy, mają gdzieś wszystko i wszystkich, liczy się tylko dla nich dojście do władzy, obrzydliwi idioci”.

„To nieprawda, to kłamstwo (w odpowiedzi na pytanie, czy ludzie buntują się przeciwko Hamasowi, przyp. red.). Ruch oporu Hamas wywodzi się z ludności Gazy i tylko oni chronią mieszkańców Gazy. Pomyśl, gdyby ich nie było lub gdyby złożyli broń, Izrael już dawno wypędziłby lub zabił wszystkich mieszkańców Gazy i zajął Gazę. Palestyńczycy mają prawo do samoobrony i oporu wobec okupacji, dlatego istnieje Hamas”.

O przemówieniu Magdaleny Andersson z 1 maja, które zostało zakłócone przez demonstrantów, ktoś napisał: „To było niezwykle przygnębiające słyszeć, jak powtarzała słowa »straszny atak przeprowadzony przez Hamas«, zanim przeszła do bardziej rozsądnych wypowiedzi. Gdyby tylko pominęła 7 października i/lub nie użyła słowa „straszny” z takim naciskiem, jak to zrobiła, myślę, że słuchalibyśmy jej lepiej”.

W związku z największymi pożarami w historii Izraela, które prawdopodobnie zostały wzniecone przez Palestyńczyków na wezwanie Hamasu, pojawiają się komentarze takie jak „To kara Boża za ludobójstwo popełniane przez Izrael” a ktoś odpowiada, że nie jest osobą religijną, ale „czuje, że w końcu interweniowała jakaś wyższa siła, ponieważ wszyscy (inni) sprawujący władzę nie mają kręgosłupa”, po czym trzecia osoba odnosi się do pierwszego komentarza, pisząc „mały dodatek… masowe ludobójstwo…”.

Wiele osób pisze „Allah Akbar!” i dodaje serca oraz inne symbole „oporu” w komentarzach dotyczących pożarów. Ktoś pisze „Dzięki Bogu. Pomóż Palestynie i ukarz Izrael oraz wszystkich, którzy pomagają i wspierają Izrael”, inny „Karma…?” i jeszcze inny „Alhamdulillah. Niech Allah jeszcze bardziej pomnoży wszystkie represje, które popełnili”.

Wiele osób komentuje wypowiedź odważnej dziennikarki Sydsvenskan, Inas Hamdan, która relacjonowała demonstracje. Jedna z nich pisze: „Czy mogę zwymiotować? Jest mi niedobrze od tych wszystkich słów, wyglądu, myślenia, WSZYSTKIEGO!!! Tacy jak ona myślą, że można stać się jednym z „nich” tylko dlatego, że udaje się, że zgadzasz się z ich obrzydliwym syjonizmem. Nie zdaje sobie sprawy, że oni postrzegają ją jako niewolnicę zgodnie z ich syjonistyczną wiarą. To się nigdy nie zmieni, bez względu na to, jak bardzo będzie udawała syjonistkę! Może paplać, ile chce. Nigdy nie zostanie zaakceptowana przez syjonistów”.

I tak to trwa, post za postem, komentarz za komentarzem, demonstracja za demonstracją. To obrzydliwe. I niebezpieczne.

Powstaje pytanie, dlaczego właśnie pro-palestyńscy „demonstranti” są tak bliscy nienawiści? Dlaczego to właśnie oni sabotują tradycyjne przemówienia rektorów uniwersytetów w całym kraju w związku z Valborg ( swieto w Szwecji ), hałasują podczas zgromadzeń politycznych oraz niszczą i profanują pomniki ofiar Holokaustu? Dlaczego wasza tak zwana walka o prawa człowieka zaczyna się i kończy na Palestyńczykach, podczas gdy inne trwające obecnie konflikty pochłonęły znacznie więcej ofiar? I dlaczego nie wspieracie Palestyńczyków w Strefie Gazy, skoro tak bardzo zależy wam na ich przyszłości, którzy w tej chwili ryzykują życie w protestach przeciwko Hamasowi?

Ale przede wszystkim dlaczego, dlaczego policja i wymiar sprawiedliwości nie reagują, gdy nienawiść wobec jednej z uznanych mniejszości w Szwecji płynie tak otwarcie?

W ostatnim czasie skontaktowało się ze mną kilku policjantów z różnych części kraju, którzy pod warunkiem zachowania anonimowości opisali sytuację, w której wytyczne z góry jasno nakazują unikanie konfrontacji z obawy przed zamieszkami. „Przepchnąć ich z uśmiechem” – ale najlepiej wcale – takie jest przesłanie, mimo że państwo dysponuje monopolem na użycie siły, a tym samym ponosi ostateczną odpowiedzialność za bezpieczeństwo w Szwecji.

W Szwecji panuje daleko idąca wolność słowa i wolność demonstracji, prawa, których zawsze będę bronił i strzegł. Są to jednak prawa, które zakładają również zrozumienie obowiązków; prawo do wyrażania własnego zdania nie ma pierwszeństwa przed prawem innych do wyrażania swojego. Uciszanie lub zastraszanie innych poprzez nienawiść, groźby, wandalizm i sabotaż w celu podporządkowania ich sobie nie jest zgodne z zasadami szwedzkiej demokracji. Im bardziej pozwolimy na nieograniczony rozwój ruchu antysemickiego, tym bardziej spolaryzowana i pełna konfliktów stanie się publiczna przestrzeń.

Jest całkowicie oczywiste, że dominujące od ponad półtora roku w Szwecji zachowania nie będą mogły zostać powstrzymane poprzez powściągliwą reakcję i chęć dialogu, które dotychczas wykazywała policja. Każdy, kto zapozna się z komentarzami na Facebooku, a także z nienawiścią wyrażaną na ulicach, szybko zda sobie sprawę, że osoby, które przyłączyły się do tego ruchu, mają zupełnie inne wyobrażenie o demokracji niż przeciętny obywatel.

W serwisie X jedna z osób podsumowuje sprawę antysemickich wpisów Lorena Delgado Varas ( komunistyczna poslanka )) następująco:

„To, co widzimy, to nie tylko »komunistka« w szwedzkim rozumieniu tego słowa. To coś znacznie gorszego: ideologiczna i kulturowa rewolucja, w której podstawowe wartości zachodnie – wolność słowa, godność ludzka, historyczna samoocena – są postrzegane jako ucisk, a każda tragedia, jakiej doświadczył Zachód, jest relatywizowana, wyśmiewana lub wykorzystywana jako broń.

Kiedy Varas w swoim komentarzu relatywizuje śmierć Anne Frank – symbol najciemniejszych zbrodni przeciwko ludzkości – wykazuje nie tylko brak rozsądku. Wykazuje głębszą lojalność: nie wobec Szwecji, nie wobec demokracji, nie wobec historycznej prawdy. Ale wobec globalnego ruchu, w którym Zachód, Izrael, a czasem sama istnienie wolności są głównymi wrogami”.

Wpis ten bardzo dobrze oddaje powód, dla którego jakiś czas temu podkreślałem niemiecki porządek, zgodnie z którym osoba pragnąca uzyskać obywatelstwo niemieckie musi poprzeć prawo państwa Izrael do istnienia, jako coś, co Szwecja powinna zbadać. Jest bowiem całkowicie oczywiste, że pogląd na prawo Izraela do obrony przed terroryzmem jest dobrym wskaźnikiem wielu innych stanowisk istotnych dla możliwości funkcjonowania w Szwecji.

To wiele mówi o stanie świata, w którym walka o uwolnienie zakładników Hamasu jest uważana za kontrowersyjną.

To przerażające, że osoby piszące komentarze na Facebooku, uczestniczące w „demonstracjach” popierających terroryzm, podpisujące różne listy otwarte i artykuły publicystyczne, posługując się tytułami zawodowymi związanych z opieką zdrowotną, aby legitymizować swoją źle ukrytą nienawiść do Żydów, są wśród nas – i że pozwala się im szerzyć swoją truciznę bez żadnych konsekwencji.

To, że są to lekarze i pielęgniarki, pracownicy socjalni i bibliotekarze, taksówkarze, kelnerki i nauczyciele – którzy nienawidzą swoich bliźnich z taką żarliwością i cierpią na taki fanatyzm religijny, że cieszą się, gdy płonie kraj, który powstał, aby chronić Żydów na całym świecie przed systematycznym złem, jakim był Holokaust – ilustruje powagę rozwoju sytuacji.

Przerażające jest również to, że w Szwecji trwa obecnie proces ponownej normalizacji antysemityzmu, w którym romantyczna wizja terroryzmu jest opisywana jako słuszna walka, a poszczególni Żydzi są piętnowani z imienia i nazwiska, najbardziej śmiercionośny pogrom od czasów Holokaustu jest wychwalany jako wyraz wyzwolenia, a my, którzy opowiadamy się za natychmiastowym uwolnieniem zakładników, jesteśmy oskarżani o to, że jesteśmy „kupieni przez żydowskie lobby” lub o inne, znacznie gorsze rzeczy.

Problem nie dotyczy więc szwedzkich Żydów – nawet jeśli to oni znajdują się na pierwszej linii ognia – ale całego szwedzkiego społeczeństwa. Ci ludzie mogą nienawidzić Żydów ponad wszystko, ale nie powinniśmy sobie wmawiać, że skończy się to normalizacją antysemityzmu. Wręcz przeciwnie, to, co widzimy, jest jedynie kontynuacją walki między sekularyzmem a religijnym ekstremizmem w ramach nie zreformowanego islamu, między zachodnimi, liberalnymi wartościami a autorytarnymi, antydemokratycznymi, terrorystycznymi ideałami.

To właśnie ta walka między różnymi wartościami stanowi tło wielu konfliktów, z którymi od dziesięcioleci boryka się społeczeństwo wielokulturowe. To tutaj leżą korzenie kultury honoru, przemocy gangów i grabieży dóbr socjalnych. Nic nie wskazuje na to, że walka ta ustąpi, dopóki większość społeczeństwa szwedzkiego nie określi jasno granic i nie będzie miała odwagi ich przestrzegać.

Przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu członkowie grup pro-palestyńskich zostali wezwani, aby nie głosowali na partię V, jeśli „ulegnie ona presji” i wyrzuci z szeregów przedstawicieli takich jak Lorena Delgado Varas. W sobotę stało się jasne, że Delgado Varas odmawia rezygnacji z mandatu poselskiego pomimo wezwań Partii Lewicy (która mimo wszystko pozwala jej pozostać członkinią).

Świadczy to o tym, że współczesne konflikty polityczne w coraz większym stopniu opierają się na tożsamości, klanach i pochodzeniu etnicznym, a nie, jak wcześniej, na konfliktach ideologicznych dotyczących polityki redystrybucji, kwestii socjalnych i poglądów na rolę państwa w stosunku do jednostki.

Dla partii lewicowych, które skorzystały na coraz większej polaryzacji elektoratu i kierowaniu się priorytetami polityki tożsamościowej, jest to zła wiadomość – w zależności od tego, czy chcą zrezygnować z pozostałych barier ochronnych przed antysemityzmem, czy też nie. Jeśli chcecie zachować jakąkolwiek wiarygodność jako partie demokratyczne, musicie zwalczać antysemityzm we własnych szeregach i wśród swoich głównych wyborców, co grozi oddaleniem tej ważnej grupy wyborców i pchnięciem jej w ramiona jeszcze bardziej ekstremistycznych partii, takich jak Nyans.

Jeśli natomiast zaakceptujecie antysemityzm w zamian za głosy wyborców muzułmańskich, ryzykujecie odstraszenie innych grup wyborców, których wybory polityczne opierają się bardziej na argumentach i ideologii, a mniej na nienawiści do Żydów i antyzachodniej propagandzie.

Podsumowując, jakkolwiek by na to nie patrzeć, szwedzkie społeczeństwo jest obecnie wstrząśnięte w swoich fundamentach. Rozwój sytuacji jest ważny dla wszystkich, którzy nie chcą żyć w społeczeństwie, w którym przemoc i groźby są nagradzane, a wolność słowa i demonstracji sprowadza się do kolejnego środka służącego do stłumienia większości, która woli wybrać inną drogę niż widok kolejnej hałaśliwej demonstracji antysemickiej.

To, co się teraz dzieje, nie minie, nie zniknie. Wojna na Bliskim Wschodzie jest tragedią ludzką, którą rozpoczęła Hamas – i która może się zakończyć w każdej chwili. Fakt, że ludzie na naszych ulicach i placach wyszli świętować najgorszy pogrom od czasów Holokaustu, zanim jeszcze ostygły zwłoki ofiar i na długo przed rozpoczęciem uzasadnionej samoobrony Izraela, świadczy o skali problemu i jego ideologicznych korzeniach.

Zaczyna się i kończy na wartościach – również w tej dziedzinie. Musimy zatem zacząć rozmawiać o tym, gdzie leżą granice dopuszczalnego zachowania ludzi wobec swoich bliźnich w wielokulturowym społeczeństwie. Musimy porozmawiać o tym, co jest nieodpowiednie w demokratycznym społeczeństwie, a nie tylko o tym, co jest nielegalne. Ponieważ nietolerancja, nienawiść i agresja, całkowita radykalizacja, które ujawniły się, nie ustaną, niezależnie od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie.

To my musimy zająć się kwestią tego, co będzie dalej – jest to zarówno przerażająca, jak i budząca nadzieję myśl.

Radykałowie wśród nas


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Niepokojace sa zdrady wsrod tych ktorych uwazano za pro-Izrael. Taki Gert Wilders w Holandii np.
    Jego partia wlasciwie wygrala wybory , i co ? Holandia oswiadczyla ze zaaresztuje Netanyahu a teraz ich Minister Spraw Zagranicznych bedzie sie ubiegal zeby EU skreslila umowy handlowe z Izraelem.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.