Uncategorized

Mówi Kasandra

Phyllis Chesler

„Kasandra”, obraz autorstwa Evelyn De Morgan (1898)

Od 2005 roku, a jeszcze wyraźniej od roku 2010, błagałam, upominałam, ostrzegałam i powtarzałam nam wszystkim, że potrzebujemy „Żelaznej Kopuły” przeciwko propagandzie antysyjonistycznej i antysemickiej. To właśnie ta wojna poznawcza zadecyduje o naszym losie – zarówno w skali globalnej, jak i w kontekście tego, na co Izraelowi „pozwoli się” na polu militarnym. Nie byłam sama. Byli inni żydowscy autorzy i publicyści, którzy podzielali to przekonanie: Richard Landes, Pierre Rehov, Nidra Poller, Bat Ye’or, Ibn Warraq, Daniel Pipes, Charles Small, Charles Jacobs, Andrew Bostom, Tammi Rossman-Benjamin. Z biegiem czasu dołączyło do nas wielu innych. Obecnie internet jest pełen głosów coraz większej liczby Żydów, którzy głośno krzyczą o tym, co się dzieje.

W 2005 roku zostałam publicznie nazwana „żydowską Kasandrą” przez urzędnika Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (AJC) podczas kameralnej dyskusji panelowej na Uniwersytecie Columbia. Frekwencja była tak niska, ponieważ ulotki przygotowane przez naszego gospodarza – studenta studiów magisterskich – były notorycznie zrywane. Nikt nawet nie wiedział, że tam będziemy.

Moja skłonność do ciętych ripost wzięła górę, więc w odpowiedzi rzuciłam żartobliwie:

Próbowałam współpracować z dwoma pierwszymi izraelskimi ministrami ds. globalnego antysemityzmu: najpierw z Avivą Raz-Shechter, a następnie z Natanem Szaranskim. Oboje dysponowali jednak skąpymi środkami. Zwracałam się do amerykańskich milionerów i miliarderów pochodzenia żydowskiego, wzywając ich do sfinansowania „Żelaznej Kopuły”, która odpierałaby Wielkie Kłamstwa i podłą propagandę. Pisałam artykuły dokumentujące te oszczerstwa.

Mój Boże! Tylko rząd izraelski miałby odpowiednie możliwości, by infiltrować sieć w celu usuwania kłamstw o mordach rytualnych i zastępowania ich prawdą, a także by systematycznie kasować z internetu treści, które nieuchronnie prowadzą do ataków na poszczególnych Żydów w diasporze oraz do nieustannych uderzeń w sam Izrael. Zaczęłam pytać specjalistów od cyberbezpieczeństwa, czy potrafią w ten sposób „włamać się do sieci”.

„Oczywiście” — odpowiadała większość. „Ale to nielegalne. Nie mogę tego zrobić”.

Nie muszę Państwu mówić, co im odpowiadałam.

A teraz powiem szczerze nam wszystkim: obawiam się, że jest już za późno, by naprawić wyrządzone szkody. To zjawisko jest większe niż wszystkie poprzednie pogromy, większe nawet niż Zagłada (a cóż może być od niej większego?). Mamy do czynienia z nienawiścią na skalę globalną, nieograniczoną do jednego kraju czy kontynentu. To zniesławianie Żydów przez całą dobę i we wszystkich językach świata; zniesławianie, a w konsekwencji wykluczanie nas ze wszystkich dziedzin, w których się wyróżniamy. Wykluczanie Żydów z uniwersytetów, konkursów kulturalnych, ze świata filmu. To ataki na Żydów na ulicach każdej europejskiej stolicy, cenzurowanie ważnych żydowskich autorów i odmawianie im głosu – nawet w celu podjęcia debaty z najbardziej znanymi kłamcami. To wreszcie agresywne marsze przeciwko Żydom w amerykańskich miastach, zwłaszcza tych rządzonych przez demokratów, socjalistów i anarchistów spod znaku Antify.

Nie jestem Jeremiaszem. On spędził 40 lat na ostrzeganiu Żydów przed zniszczeniem Jerozolimy. Ja już dawno przekroczyłam te 40 lat proroczych ostrzeżeń o tym, do czego nieuchronnie doprowadzą Wielkie Kłamstwa. Nie twierdzę przy tym, jak Jeremiasz, że to grzechy samych Żydów sprowadziły na nas zniszczenie i wygnanie. Uważam jednak, że antysyjonistyczni Żydzi działają jako niebezpieczna piąta kolumna – zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w samym Izraelu.

Nie oznacza to, że popieram wszystko, co zrobili i powiedzieli poszczególni Izraelczycy, kolejne izraelskie rządy czy tamtejsi przywódcy religijni. Mimo to zawsze byłam i jestem Żydówką całym swoim sercem, w stu procentach.

Mamy Siły Obronne Izraela (Cahal) – naszą tarczę i opokę – ale poważnie martwię się o przyszłość Izraela oraz o los Żydów i dysydentów na całym świecie.

A Państwo się nie martwią?

P.S. Na szczęście wciąż pochłaniają mnie końcowe etapy pracy nad moją nową książką: „Całkowita i skrajna palestynizacja amerykańskiego feminizmu”, znaną również pod podtytułem „Śmierć feminizmu w naszych czasach”. Gdyby nie to, już dawno napisałabym znacznie dłuższy i bardziej szczegółowy tekst.

Mówi Kasandra

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.