10 twarzy Tuwima – cz. 5,6

Nadeslala maryna Bersz Sztuno Over

maryna bersz Szturno Over1

Żyd

Tuwim pochodził ze zasymilowanej rodziny. Z Żydami bardzo długo nie czuł żadnej wspólnoty: „Czarni, chytrzy, brodaci, / z obłąkanymi oczyma, / W których jest wieczny lęk, / w których jest wieków spuścizna” – pisał w wierszu „Żydzi”. Nawoływał do pełniejszej asymilacji: „[…] jestem i będę przeciwnikiem umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej”. Z tych powodów dla tradycyjnej żydowskiej społeczności był zdrajcą.

Kiedy podczas wieczoru autorskiego przeczytał wiersz„Giełdziarze”, przed napaścią oburzonych Żydów musiała go bronić policja (poszło o słowo gudłaje, zarezerwowane do tej pory dla języka antysemickiego).

Dopiero Holocaust sprawił, że Tuwim zaczął się pełniej utożsamiać ze swoim pochodzeniem. W napisanym na emigracji w 1944 roku tekście „My, Żydzi polscy” usiłował wyjaśnić Żydom, dlaczego czuje się Polakiem, a Polakom – dlaczego czuje się Żydem. Pisze w nim o „rzece krwi Żydów”, jaką wytoczono podczas Zagłady: „I w tym oto nowym Jordanie przyjmuję chrzest nad chrzty: krwawe, gorące, męczennicze braterstwo z Żydami”.

Ale może najlepiej swą podwójną tożsamość narodową Tuwim uchwycił w wierszu „Żydek” z 1924 roku. Mówi on o małym, obszarpanym żydowskim żebraku, który śpiewa na podwórku za pieniądze. Patrzy na niego z okna pierwszego piętra elegancki pan, poeta. „Nie znajdziemy nigdy ciszy i przystani/Żydzi śpiewający, Żydzi obłąkani…” – kończy wiersz Tuwim.

„To jasne, że w tym wierszu Tuwim identyfikuje się zarówno z żebrakiem, jak i z poetą. Doskonale widać tu, jak kluczowa w jego twórczości była kwestia tożsamości narodowej. Tuwim zmagał się z tym całe życie” – mówił o tym wierszu Michał Głowiński.

Polak

Dla antysemitów na zawsze pozostał Żydem – i jako taki był przedmiotem brutalnych ataków: zarzucano mu „zażydzanie” polskiej literatury: „Tuwim nie pisze po polsku, lecz tylko w polskim języku (…), a jego duch szwargoce” – pisało „Prosto z mostu” w latach 1930. Nazywano go gudłajskim Mickiewiczem; jego – zwolennika całkowitej asymilacji – niejaki Jan Rembieliński w „Myśli Narodowej” namawiał, żeby włożył chałat i zapuścił pejsy. Tuwim z iście dworską kurtuazją odpisał, że zrobi to tego samego dnia, gdy Rembieliński pojawi się na ulicy w żupanie i kontuszu.

Czasem potrafił być bardziej dosadny – „pewnemu endekowi co na mnie szczeka” odpowiedział: „Próżnoś repliki się spodziewał, / Nie dam ci prztyczka ani klapsa. / Nie powiem nawet: „Pies cię j…ał! / Bo to mezalians byłby dla psa”. W innych wierszach – jak np. „Mój dzionek” – potrafił umiejętnie przechwytywać język antysemicki i ośmieszać go.

Co ciekawe, Tuwim był tak popularny, a jego wpływ był tak duży, że naśladowali go nawet przedwojenni antysemici (jak np. Józef Aleksander Gałuszka czy Jerzy Pietrkiewicz – ten ostatni później zmienił zupełnie poglądy).

Ciągłe antysemickie ataki bardzo go męczyły – pod koniec życia nabawił się obsesji na tym tle. Aleksander Wat wspominał, jak rok przed śmiercią zdenerwowany Tuwim krzyczał, iż tamtych endeckich ataków i gudłajskiego Mickiewicza nie zapomni do grobowej deski

2 komentarze to “10 twarzy Tuwima – cz. 5,6”

  1. Odpowiada Maryna
    bardzo pogardliwie i obrazliwie o Zydzie
    Mimo pogardliwego wydźwięku oznacza po prostu coś jak „kudłaty”
    etymologia: z ukrainskiego kudłaj, kudłaty, zarośniety, owłosiony
    także niezdara, fajtłapa

  2. zbereznick 21/08/2013 at 11:11

    A propos brzydkiego slowa” gudlaj” ,czy ktos zna moze etymologie igeneze tegoz

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: