Uncategorized

Polska to niezłe państwo

Jan Hartman

PiS rządził przez lat osiem i zrujnował nasze państwo prawa, zmieniając Polskę w zawstydzającą, do cna skorumpowaną i niemającą zahamowań partiokrację. A jednak wybory się odbyły i PiS władzę utracił. Nie miał możliwości, a może nawet woli, aby utrzymać ją siłą, tak jak to się dzieje w licznych krajach tzw. Globalnego Południa. Może więc nie jesteśmy wcale tacy źli w tej najtrudniejszej ze wszystkich politycznych gier, jaką jest wspólne tworzenie państwa przez rozmaite grupy społeczne zamieszkujące to samo terytorium?

Państwo to coś innego niż na co dzień wyobrażamy to sobie jako Polacy z uznaniem patrzący a to na zachód, a to na północ, gdzie rozsiadły się jak na galerii państwa eleganckie i bogate. Chcemy je naśladować i udaje się nam to na tyle, na ile dorobkiewiczom udaje się przyjmować styl życia klas wyższych. Mając takie dorobkiewiczowskie państwo, słabsze i gorzej zorganizowane od wielu innych, łatwo zapominamy, jak mizerne są najczęściej państwa. Wolimy myśleć z uznaniem o zamożnych i praworządnych demokracjach, a nawet państwach rządzonych autorytarnie, lecz bogatych i w jakimś stopniu urządzonych w zgodzie z miejscowymi tradycjami i poczuciem sprawiedliwości większości obywateli. Trochę też podziwiamy mocarstwa, z których każde stanowi kategorię samo dla siebie. Nikt się do nich nie śmie przyrównywać i najczęściej to nie one dostarczają mniejszym państwom wzorów do naśladowania.

Ale czym jest i jakie jest zwyczajne współczesne państwo? Generalnie jest to twór leżący na terenach raczej ciepłych. Mieszka tam zwykle kilkanaście, kilkadziesiąt, a czasami nawet i 200 mln ludzi, w większości dość biednych i zajętych codzienną walką o byt. Tak, co najmniej 5 mld ludzi naprawdę nie ma czasu na „wyższe sprawy” i oprócz ciężkiej pracy na własne bardzo skromne utrzymanie, jakikolwiek udział w życiu społecznym sprowadza się dla nich do ceremonii religijnych i zabaw grupowych. W gruncie rzeczy nie są obywatelami, tak jak nie byli nimi ich przodkowie. Nie są też poza państwem, jak dawni chłopi i niewolnicy, bo współczesne państwa niemalże bez wyjątku imitują model państwa narodowego i demokratycznego.

W istocie jednak większość państw to pospolite oligarchie, zarządzane przez elity ekonomiczne i stare arystokratyczne bądź plemienne rody, od setek lat utrzymujące dominującą pozycję na swoim terenie. Od oligarchii tradycyjnych różnią się powierzchowną organizacją wedle modelu republiki bądź monarchii parlamentarnej, podczas gdy na głębszym poziomie są to nadal te same struktury długiego trwania, oparte na autorytecie i bogactwie plemiennych elit, wielkich rodów oraz urzędów kapłańskich. Tyle musiało się zmienić, żeby mogło nie zmienić się prawie nic. Nawet krwawe rewolucje XIX i XX w. nie były zdolne naruszyć politycznego rdzenia społeczeństw Wielkiego Południa.

Zwykły człowiek w zwykłym państwie styka się z nim niechętnie, a najczęściej widzi je pod postacią lekko znudzonego żołnierza albo policjanta na rogatkach. Państwo to dla niego przede wszystkim facet z karabinem. Poza tym są jeszcze emitowane przez państwo niezbyt pewne banknoty i niechętnie płacone podatki. A korzyści? Cóż, największą dają ci z karabinami, bo jak świat światem, a państwo państwem, główną jego rolą i racją bytu jest zapewnienie ludziom bezpieczeństwa i pokoju. Nawet kosztem autorytaryzmu i wielu niesprawiedliwości. Co poza tym mają ludzie ze swojego mizernego państwa?

Zdarzają się jakieś systemy edukacji (zwykle marne), może być jakaś szczątkowa pomoc medyczna, a nawet jakieś zasiłki i renty, choć dla ludzi ważniejsze są te różne sądy i archiwa, gdzie przechowywane są gwarancje, że ta ziemia i te zabudowania, które do nich należą, faktycznie do nich należą i nie można ich tak po prostu im odebrać. Wynalazek rejestru gruntów i hipoteki więcej uczynił dla przetrwania nowoczesnego państwa niż narodowe waluty, narodowe stacje kolejowe i radiowe, a także mundury dla dzielnych chłopców „na służbie”. Bo własność jest jedyną świętością, którą człowiek ma sam i dla siebie, a nie z łaski pana i z rąk kapłana. Co nie znaczy, że tamte użyczane warunkowo świętości nie są mu potrzebne. Człek się lubi pysznić i rozpierać na swoim, lecz lubi się też płaszczyć i kulić. Bo to skomplikowane stworzenie i z niejednego łoża rozkoszy zażywa.

Dlatego wszystkie te skromne usługi policyjno-hipoteczne plus kolej i szkoła to w sumie niewiele i dla utrzymania więzi zwykłych ludzi, czyli niby-obywateli, z ich i państwem potrzebne są jeszcze jakieś silniejsze emocje. Na przykład takie jak duma i uniesienie. Nie zaszkodzi też odrobina trwogi, przynajmniej raz na jakiś czas. Od tego są kapłani, a przede wszystkim królowie. Gdy zaś akurat królów obalono, to trzeba się zadowolić prezydentem. I dopiero gdy w każdym sklepiku zawiśnie portret miłościwego pana, a na każdej latarni narodowa flaga, najbiedniejszy i najskromniejszy mieszkaniec wie już w końcu, w jakim żyje kraju. A przy okazji uprzytamnia sobie, że lepiej z władzą nie zadzierać. Kto by chciał powąchać boliwijskiego albo tanzańskiego więzienia? To nie Przytuły ani Radom.

No właśnie, my naprawdę jesteśmy szczęściarzami. Nasze państwo jest jednak czymś więcej niż fasadą, za którą oligarchia spokojnie przetacza swe majętności pokolenie za pokoleniem. PiS zobaczył Polskę „bezpańską”, pozbawioną oligarchii, i chciał zająć to puste miejsce, biorąc bezbronne społeczeństwo w niepodzielne władanie. Swą klęską udowodnił, że nie jest to już możliwe. I ja za to panu Jarosławowi dziękuję.

Polska to niezłe państwo

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. @walerian555
    „. I dlatego Polska nie wydostanie się z biedy”
    Polska wydostala sie z biedy. PKB na lba to jakies osiemnascie czy dwadziescia tysiecy zielonych (nominalne PKB, trudne do sfalszowania). Kazdy ma samochod, laptopa, telefon komorkowy, sklepy zawalone towarem, niskie bezrobocie. Moze to sie wszystko skonczyc nagle i nieciekawie, bo wymachiwanie szabelka pod adresem Rosji to nie jest madra zabawa, ale na chwile obecna Polacy zyja lepiej niz kiedykolwiek w swojej historii.

  2. Panie Hartman, podziwiam u Pana brak politycznego zrozumienia sytuacji w Polsce. Otóż tak PO jak i PiS to są socjalistyczne partie. Jedyna różnica to sojusz PiS-u z Kościołem. Obie nienawidzą kapitalizmu i prywatyzacji, PiS swego czasu zlikwidował prywatne firmy i banki wykupując je. PO nie cofa tych decyzji PiS bo wie że ludzie mają w głowach socjalizm a nie kapitalizm. Poza tym firmy państwowe to więcej władzy i stołków dla polityków. I dlatego Polska nie wydostanie się z biedy dopóki Polacy ponownie nie zrażą się do socjalizmu jak to było, niestety tylko częściowo, w 1980. PiS to było partyjniactwo, PO także. Nie ma miejsca na optymizm.

  3. Autor odetchnął z ulgą, ale może za wcześnie.
    Bo nadszedł czas zaabsorbować kilka miliony muzułmanów z tych kilkudziesięciu krajów które mają mniej szczęścia od Polski. UE zainstalowała Tuska i UE zażąda opłaty. W stylu ”ojca chrzestnego” mafii.
    Polska stała się znowu członkiem szczęśliwej rodziny progresywnej, a ta jest zajęta rewolucją kulturową. Z kultury chrześcijańskiej w kulturę Islamu.
    Kupą panowie, do roboty.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.