Autor AFP

DUBAJ, Zjednoczone Emiraty Arabskie — Po tym, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) stały się celem salwy irańskich rakiet, które zagroziły ich przyszłości gospodarczej, kraj ten zbliżył się do Izraela. Ruch ten pogłębia rozłam z Arabią Saudyjską – dotychczasowym sojusznikiem, który stał się rywalem – i stawia Abu Zabi w pozycji zdecydowanego sprzeciwu wobec Teheranu.
To ryzykowne posunięcie zapewniło Emiratom – globalnemu centrum turystyczno-biznesowemu, w którym 90 procent ludności stanowią obcokrajowcy – dostęp do izraelskich systemów obrony powietrznej. Pomogły one odeprzeć ponad 2800 dronów i pocisków. Analitycy podkreślają, że w praktyce oznaczało to przedłożenie bezpieczeństwa ponad wszelkie inne kwestie w celu ocalenia modelu rozwojowego opartego na stabilności.
Jednak ściślejsza współpraca z Izraelem grozi dalszym antagonizowaniem Iranu, którego ZEA upatrują jako największe zagrożenie. Stawia to również Abu Zabi w jeszcze ostrzejszym konflikcie z Arabią Saudyjską, która – podobnie jak większość krajów Zatoki Perskiej – zaczęła postrzegać Izrael jako głównego aktora destabilizującego region.
Współpraca w zakresie bezpieczeństwa
„ZEA myślą o przyszłości i postrzegają Izrael jako najlepszego partnera w sferze bezpieczeństwa, zdolnego zapewnić parasol ochronny dla ich ożywienia gospodarczego” – ocenia Sanam Vakil, dyrektor programu ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w Chatham House.
Wydaje się, że ten hazard opłacił się pod względem obronnym. Ambasador USA w Izraelu, Mike Huckabee, potwierdził, że podczas wojny Izrael rozmieścił w ZEA baterie systemu obrony powietrznej „Żelazna Kopuła” wraz z personelem obsługującym.
Wspomnienie historycznego momentu: Od lewej: minister spraw zagranicznych Bahrajnu Khalid bin Ahmed Al Khalifa, premier Benjamin Netanjahu, prezydent USA Donald Trump oraz minister spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abdullah bin Zayed al-Nahyan podczas ceremonii podpisania Porozumień Abrahama na południowym trawniku Białego Domu w Waszyngtonie, 15 września 2020 r. (Fot. AP Photo/Alex Brandon)
Zjednoczone Emiraty Arabskie, obok Bahrajnu, stały się w 2020 roku pierwszymi krajami Zatoki Perskiej, które uznały Izrael w ramach wynegocjowanych przez USA Porozumień Abrahama.
Przez cały czas trwania obecnego konfliktu urzędnicy z Emiratów ostro krytykowali niektóre kraje arabskie za ograniczanie się do fasadowej solidarności w obliczu lawiny ataków.
„Brakowało wystarczającego poczucia pilności, mimo że stoimy w obliczu największego egzystencjalnego zagrożenia od momentu powstania naszego kraju” – stwierdził Nadim Koteich, libańsko-emiracki menedżer ds. mediów i doradca polityczny blisko związany z rządem ZEA. „Jednak w tej wojnie Izraelczycy stanęli po stronie ZEA wtedy, kiedy było to naprawdę konieczne”.
Izrael rozpoczął kampanię przeciwko Iranowi wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi, dążąc do osłabienia potencjału militarnego tamtejszego reżimu, zneutralizowania zagrożeń (w tym programów jądrowych i balistycznych) oraz – jak deklarują dowódcy wojskowi i izraelscy decydenci – „stworzenia warunków” do obalenia władzy przez irańskie społeczeństwo. Ogłoszone przez administrację Trumpa zawieszenie broni sprawiło jednak, że główne cele wojenne pozostały w dużej mierze niezrealizowane.
Wrażliwe kwestie polityczne
Przedstawiciele władz ZEA czasami przedstawiali relacje z Izraelem jako wzór dla powojennego ładu w regionie. Anwar Gargash, doradca prezydenta ZEA, stwierdził, że wpływ Izraela i Stanów Zjednoczonych w regionie Zatoki Perskiej będzie tylko rósł w wyniku agresywnej strategii Teheranu.
Mężczyzna obserwuje czarną chmurę dymu unoszącą się z magazynu w strefie przemysłowej miasta Szardża w ZEA po irańskim ataku, 1 marca 2026 r. (Fot. AP Photo/Altaf Qadri)
Mimo to, jak dotąd jedynie Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie zdecydowały się na normalizację stosunków z Izraelem – temat ten pozostaje niezwykle delikatną kwestią w świecie arabskim. Atmosferę podgrzewają incydenty dyplomatyczne: premier Benjamin Netanjahu oświadczył, że podczas wojny złożył tajną wizytę w ZEA, czemu Abu Zabi natychmiast stanowczo zaprzeczyło.
Choć Porozumienia Abrahama początkowo nadały impet regionalnej dyplomacji, proces ten gwałtownie wyhamował po krwawej masakrze z 7 października 2023 roku, dokonanej przez terrorystów pod wodzą Hamasu. Wywołana nią wojna w Strefie Gazy wzburzyła opinię publiczną w świecie arabskim, a Netanjahu stał się twarzą tych działań.
Zdaniem Andreasa Kriega z King’s College London, rewelacje Netanjahu o rzekomej wizycie w Emiratach miały charakter czysto wewnętrzny i były próbą zaprezentowania „skuteczności politycznej w przededniu wyborów” w Izraelu.
„Izraelczycy starają się demonstrować i wyolbrzymiać znaczenie tych relacji” – zauważa Sanam Vakil w rozmowie z AFP. „W rzeczywistości jest to raczej bardzo pragmatyczne partnerstwo oparte na wspólnych interesach bezpieczeństwa i gospodarki”. Ekspertka dodaje, że ZEA będą nadal dywersyfikować swoje sojusze, rozwijając relacje z partnerami europejskimi i azjatyckimi, kluczowymi dla ich handlu i obronności.
Głęboki rozłam na linii Abu Zabi – Rijad
Utrzymywanie relacji z Izraelem stanowi dla Emiratów ogromne wyzwanie dyplomatyczne. Analitycy wskazują, że status ZEA jako kosmopolitycznego centrum finansowego i kluczowego sojusznika Waszyngtonu (goszczącego amerykańskie siły zbrojne) uczynił ten kraj bezpośrednim celem uderzeń odwetowych ze strony Iranu.
Następca tronu Arabii Saudyjskiej Mohammed bin Salman bin Abdulaziz al-Saud, król Bahrajnu Hamad bin Isa Al Khalifa oraz prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich szejk Mohammed bin Zayed al-Nahyan podczas posiedzenia Rady Współpracy Zatoki Perskiej w Dosze. (Fot. Abdulla AL-NEYADI / URZĄD PREZYDENTA ZEA / AFP)
Zbliżenie z Tel Awiwem uwypukliło zasadniczy spór strategiczny między ZEA a Arabią Saudyjską o to, które państwo – Izrael czy Iran – stanowi większe zagrożenie dla stabilności regionu. Przepaść ta pogłębia się od czasu ich tarć w sprawie polityki wobec Jemenu.
Abu Zabi wyraźnie daje do zrozumienia, że zamierza kroczyć własną ścieżką, nawet jeśli oznacza to zrywanie tradycyjnych sojuszy. Świadczy o tym opuszczenie zdominowanego przez Saudyjczyków kartelu OPEC oraz wcześniejsza otwarta krytyka pod adresem Ligi Arabskiej. ZEA przyjęły również niezwykle jastrzębie stanowisko wobec Teheranu, otwarcie nazywając go wrogiem i stawiając maksymalistyczne żądania w kwestii jakichkolwiek przyszłych układów pokojowych.
„W regionie są tacy, którzy mają obsesję na punkcie idei izraelskiej supremacji, oraz inni, podchodzący do sprawy bardziej pragmatycznie, którzy postrzegają ten kraj jak każdy inny… z którym można i należy się integrować” – komentuje Koteich, opisując doktrynę Abu Zabi.
Przed wybuchem wojny w Strefie Gazy Arabia Saudyjska poważnie rozważała własną normalizację stosunków z Izraelem. Konflikt ten jednak całkowicie zniweczył te plany. Obecnie Rijad, idąc w ślady większości państw regionu, postrzega Izrael w kategoriach „państwa zbuntowanego”.
Przypomnijmy: Izrael rozpoczął operację wojskową w Strefie Gazy po ataku Hamasu z 7 października, w którym zginęło około 1200 osób, a 251 wzięto jako zakładników. Od tego czasu Tel Awiw prowadzi również intensywne działania przeciwko innym siłom proirańskim – Hezbollahowi w Libanie oraz Huti w Jemenie, a także stoczył dwie bezpośrednie konfrontacje z samym Iranem, dążąc do zneutralizowania jego zagrożenia nuklearnego i rakietowego.
Jednak bezkompromisowa postawa Izraela i jego niechęć do kompromisów w kwestiach bezpieczeństwa budzą głęboki opór u pozostałych potęg regionalnych. W niedawnym artykule redakcyjnym były szef saudyjskiego wywiadu, książę Turki al-Faisal, wprost oskarżył Izrael o celowe dążenie do „wywołania wojny” między Arabią Saudyjską a Iranem, by w ten sposób narzucić całemu regionowi swoją wolę.
Nowy ład w Zatoce. ZEA zacieśnia współpracę z Izraelem
Kategorie: Uncategorized

