Uncategorized

Porozumienie Netanjahu z ultraortodoksami: polityczne przetrwanie za cenę Izraela

Przyslal Leon Schatz

Autor: Ben Caspit

Nieuczciwy układ, który Netanjahu otwarcie zawiera ze swoimi nie-syjonistycznymi partnerami, pozwala środowisku charedim drenować zasoby Izraela, nie oferując nic w zamian.

Podczas gdy kraj stanął w miejscu przez korki, Netanjahu i ultraortodoksi ponownie zawarli układ: przepisy dotyczące poboru do wojska, budżety i posunięcia polityczne pogłębiają podziały, podczas gdy Siły Obronne Izraela (IDF) oraz reszta społeczeństwa ponoszą ciężar wojny i narodowe koszty.

Gigantyczne korki, które w poniedziałek zablokowały główne drogi Izraela, były efektem „zderzenia czołowego”. Nie na autostradzie, lecz wewnątrz państwa: to zderzenie Benjamina Netanjahu z Izraelem. To zjawisko autoimmunologiczne, nabyta niewydolność systemu odpornościowego kraju.

Podła umowa, którą Netanjahu publicznie snuje ze swoimi nie-syjonistycznymi partnerami, pozwoliła w poniedziałek jednej z ich czołowych postaci na przejazd luksusowym samochodem wyposażonym w syrenę, by blokować izraelskie drogi. Wszystko to w imieniu ogromnego sektora, który bez końca doi kurczące się zasoby państwa, uparcie nie wnosząc do niego żadnego wkładu. Mówię oczywiście o Icchaku Goldknopfie – symbolu niewydolności układu, na którą cierpimy.

Reprezentuje on duży nurt chasydzki w ramach ogromnej społeczności ultraortodoksyjnej, która rośnie w znacznie szybszym tempie niż reszta społeczeństwa i w równie szybkim tempie drenuje państwowe zasoby. Gdyby przeliczyć na liczby środki, które wpompowano w to środowisko w erze Netanjahu, a zwłaszcza ostatnio, otrzymalibyśmy astronomiczne kwoty.

Haredim protestują, podczas gdy IDF chyli się ku upadkowi

Wszystko to dzieje się w czasie, gdy Siły Obronne Izraela (IDF) – instytucja gwarantująca nasze istnienie – ulegają rozpadowi od wewnątrz. Wkrótce, ku naszej rozpaczy, liczba poległych żołnierzy IDF od 7 października przekroczy tysiąc. Do tego należy dodać zamordowanych cywilów, dziesiątki tysięcy rannych oraz setki tysięcy osób cierpiących na traumę i zespół stresu pourazowego. W obliczu takiej tragedii można by oczekiwać odrobiny skromności i zaciskania pasa, zwłaszcza w sektorach, które nie biorą udziału w wysiłku wojennym.

Zamiast tego otrzymaliśmy coś odwrotnego: niekontrolowaną orgię, pęd na oślep i masowy atak na to, co pozostało ze skarbca państwa. Dzieje się to jawnie, za przyzwoleniem władz, z podniesioną głową. Gdybyśmy żyli w czasach biblijnych, można by przypuszczać, że Bóg już dawno zesłałby na nas potop. W rzeczywistości już to uczynił, nazywając go „Tufan al-Aqsa” (Potop Al-Aksy), znanym jako plan „Mur Jerycho”.

Dawniej szczegóły tak cuchnącej umowy doprowadziłyby do upadku rządu. Ultraortodoksi otrzymują Ustawę Zasadniczą o studiowaniu Tory, prawa dotyczące koszerności i szereg innych przywilejów – wszystko naszym kosztem. Arje Deri wkrótce będzie mógł zatrudnić kolejne 3500 inspektorów koszerności na państwowy etat, co nieuchronnie podniesie ceny w restauracjach i hotelach.

W czym problem? Są frajerzy, którzy za to płacą. To my.

Bezwstydna koalicja

Co zyskuje Netanjahu? To, czego potrzebuje: kontynuację antydemokratycznej gorączki legislacyjnej, służącej niszczeniu instytucji państwowych i uniknięciu widma wyroku. Podporządkowanie Departamentu Śledczego Policji ministrowi sprawiedliwości (po raz pierwszy polityk ma kierować dochodzeniami), podział stanowiska prokuratora generalnego, ustawa uderzająca w media i masa innych projektów – wszystko to ma jeden cel.

Tuż po 7 października trwał krótki okres, w którym ta „banda” odczuwała wstyd. Jariw Lewin popadł w depresję, Miri Regev starała się nie pokazywać publicznie, a Smotricz w rzadkim przypływie szczerości przyznał, że rząd powinien podać się do dymisji. To jednak minęło. Apetyt powrócił z nawiązką, a wszystko to pod wodzą osoby ponoszącej ostateczną odpowiedzialność – Benjamina Netanjahu.

Wczoraj zakończył się proces w sprawie „tysięcy akt”. Netanjahu nie musi już wracać do sądu aż do ogłoszenia wyroku. Teraz pozostaje sam ze swoim losem. Problem w tym, że nie potrafi się z nim pogodzić. Próbuje go zmienić za wszelką cenę. Pytanie brzmi: do czego jeszcze jest zdolny, by uciec przed wymiarem sprawiedliwości? Nie znam odpowiedzi i przeraża mnie sama myśl o tym.

Porozumienie Netanjahu z ultraortodoksami: polityczne przetrwanie za cenę Izraela

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.