Uncategorized

Można interweniować – jeśli się chce i ma się odwagę

Alice Teodorescu,

Policja stanęła na wysokości zadania, politycy regionu Sztokholm – nie. Wydarzenia tego tygodnia ilustrują rosnącą przepaść między obowiązkiem obrony państwa prawa a polityczną niechęcią do podejmowania niewygodnych decyzji.

W sobotę (w końcu!) policjant z poszanowaniem prawa skonfiskował obrzydliwą „bramę Gazy”. Antysemici podczas demonstracji w Sztokholmie uznali za stosowne maszerować z nią ponownie – mimo że wcześniej w tym samym tygodniu inny funkcjonariusz złożył w tej sprawie stosowne zawiadomienie.

W mediach społecznościowych słychać lamenty hipokrytów. To ci sami ludzie, którzy spalenie Koranu uznali za szczyt zniewagi i rasizmu, a obecnie uważają za godne poparcia życzenia śmierci kierowane pod adresem żydowskich i izraelskich bliźnich. Dla jasności: istnieje fundamentalna różnica między spaleniem książki jako wyrazem krytyki religii a życzeniem śmierci ludziom tylko dlatego, że są Żydami. Nawet jeśli maskuje się to jako „krytykę” działań wojennych państwa Izrael – krytyka religii uderza w idee, nienawiść – w ludzi.

Hipokryci, niczym wytresowani przez samego Pawłowa, będą protestować, że wcale nie życzą nikomu śmierci. Nie potrafią jednak odpowiedzieć, dlaczego w takim razie skandują hasło „wolna Palestyna od rzeki do morza”. To postulat utworzenia obszaru judenrein, podobnego do tego, który naziści próbowali zrealizować w Europie na terytorium Izraela – a który, nawiasem mówiąc, jest już normą w większości krajów Bliskiego Wschodu.

Funkcjonariusz, który podjął interwencję, pokazał, że w czasie rzeczywistym można przeciwdziałać antysemickim zachowaniom podczas legalnych zgromadzeń – jeśli się chce i ma się kręgosłup. Gdyby okazało się, że policja działała wbrew jakimś przepisom ograniczającym takie reakcje, wniosek jest prosty: to prawo wymaga zmiany, a nie wola policji do jego egzekwowania.

Działanie policji ma ogromne znaczenie, zwłaszcza że trwa dochodzenie w sprawie bramy i bagatelizowania Holokaustu (co od 2024 roku jest przestępstwem). Kwestia ta ma też wymiar symboliczny: pokazuje, że państwo prawa wciąż potrafi wyznaczać granice. Prawo nie traci mocy tylko dlatego, że przekaz głoszony jest pod parasolem wolności zgromadzeń, która przecież nie jest absolutna. Nikt nie stoi ponad prawem, nawet uliczni chuligani. Nienawiść do Żydów, nawet gdy słowo „Żyd” zastępuje się „syjonistą”, stanowi podżeganie do nienawiści wobec grupy ludności, co jest prawnie zabronione.

Działania policji stanowią wyraźny kontrast wobec postawy polityków koalicji czerwono-zielonej w Sztokholmie. W tym tygodniu odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Komisji ds. Personelu i Produkcji Regionu Sztokholmskiego. Powodem były niedawne demonstracje, podczas których część personelu medycznego wykazała się kompletnym brakiem rozsądku, pojawiając się w służbowych strojach regionu.

Spotkanie – zwołane na wniosek Chrześcijańskich Demokratów, Umiarkowanych i Liberałów – według relacji obecnych na sali, zakończyło się oceną najwyższego urzędnika regionu, który przyznał, że podobne incydenty prawdopodobnie będą się powtarzać.

Ostre propozycje opozycji, mające zapobiec takim sytuacjom w przyszłości, spotkały się z typową dla socjaldemokratów bezkręgowością. Przedstawiciele partii, która od dwóch dekad ostrzega przed „powrotem lat 30.”, nagle zaczęli mieć wątpliwości, czy na zdjęciach na pewno widać odzież roboczą regionu (tak, to ironia – szwedzkie prawo karne wymaga dowodów ponad wszelką wątpliwość, ale tu ewidentnie szukano wymówki). Zdecydowano się więc „poprosić o dodatkowe materiały dowodowe”.

To ważna informacja dla wyborców przed zbliżającymi się wyborami: większość w Regionie Sztokholmskim, mimo dowodów fotograficznych, nie chce podjąć żadnych kroków. A przecież wydarzenia te zagrażają bezpieczeństwu pacjentów, podważają zaufanie do opieki zdrowotnej i podsycają plagę antysemityzmu.

Nie ma tu czego badać – to, co się stało, już się stało i powtórzy się ponownie. Zwlekanie zamiast działania w sytuacji kryzysowej wskazuje, że socjaldemokraci albo nie rozumieją powagi problemu, albo dokonują cynicznej kalkulacji. Boją się zrazić kluczowe grupy wyborców, dla których kwestia palestyńska stała się głównym wyznacznikiem tożsamości.

To mówi wszystko o tym, jakimi partiami są i zawsze były ugrupowania socjaldemokratyczne: chętnie uczestniczą w Dniu Pamięci o Holokauście, obcują z ocalałymi i marszczą czoła nad stanem demokracji oraz „zagrożeniem” ze strony SD. Jednak gdy tylko przestaje się to opłacać, gdy uzależniło się od głosów wyborców urodzonych za granicą, którzy nienawidzą Żydów – wtedy wycofują się, zwlekają i zniekształcają rzeczywistość, by dopasować ją do nowego programu.

Dla Żydów w tym kraju konsekwencje są już odczuwalne, a będzie tylko gorzej, jeśli we wrześniu do Rosenbad wejdą socjaldemokraci w koalicji z Partią Lewicy.

Można interweniować – jeśli się chce i ma się odwagę


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.