Uncategorized

Obudźcie się.

Autor Anne Goldschmid

Chciałabym zaapelować do Europejczyków, a szerzej – do wszystkich zachodnich demokracji.

Obudźcie się.

Przestańcie sprowadzać masakrę z 7 października do kolejnego epizodu konfliktu izraelsko-palestyńskiego, wojny o terytorium albo choćby najbardziej potwornej odpowiedzi, na to, co niektórzy nazywają izraelskim uciskiem. Taka interpretacja od dawna nie wytrzymuje zderzenia z faktami, a ostatnie ustalenia europejskich służb rozbijają ją ostatecznie.

Nie chodzi już o pojedynczego podejrzanego, przypadkowego radykała ani samotnego fanatyka, który zradykalizował się przed ekranem komputera. Z kolejnych śledztw wyłania się obraz transgranicznej infrastruktury obejmującej ludzi, pieniądze, kryjówki, szkolenia z przygotowywania materiałów wybuchowych, transporty broni i plany ataków na cele izraelskie oraz żydowskie w Europie. Niemiecka Prokuratura Federalna prowadzi postępowania wobec osób podejrzanych o członkostwo w Hamasie i udział w zdobywaniu broni przeznaczonej do zamachów na izraelskie lub żydowskie instytucje w Niemczech i innych państwach europejskich.

6 listopada 2025 roku poinformowała o zatrzymaniu w Londynie Mohammeda A., podejrzanego o przynależność do Hamasu oraz udział w zdobywaniu broni dla tej organizacji. 11 listopada zatrzymano Borhana El-K., również podejrzewanego o członkostwo w Hamasie, a dwa dni później, w pociągu jadącym z Danii do Flensburga, ujęto Mahmouda Z., który według prokuratury uczestniczył w tej samej operacji pozyskiwania broni.

24 stycznia 2026 roku na lotnisku Berlin-Brandenburg zatrzymano przylatującego z Bejrutu Mohammada S. Niemieccy śledczy podejrzewają go o członkostwo w Hamasie oraz udział w dostarczeniu amunicji przeznaczonej dla tej struktury. 6 marca na lotnisku w Larnace na Cyprze zatrzymano kolejnego podejrzanego, Kamela M., któremu zarzuca się udział w zdobywaniu broni i amunicji na potrzeby ataków na cele izraelskie lub żydowskie.

Na tym jednak cała sprawa się nie kończy.

Na Krecie zatrzymano 37-letniego Palestyńczyka podejrzanego o związki z Hamasem i przygotowywanie zamachu. Mężczyzna, z zawodu elektryk, mieszkał na wyspie od około roku. Według greckiej policji zamawiał przez internet substancje chemiczne, które mogły zostać wykorzystane do produkcji materiałów wybuchowych. W jego mieszkaniu oraz w lokalach przeszukanych w Atenach znaleziono telefony, komputer, dyski zewnętrzne i karty bankowe. Greckie władze powiązały go z czterema Palestyńczykami zatrzymanymi na Cyprze. Według śledczych podróżował z jednym z nich do Malezji, gdzie miał przejść szkolenie z przygotowywania materiałów wybuchowych z powszechnie dostępnych substancji chemicznych. W dwóch lokalach używanych przez podejrzanych na Cyprze znaleziono materiały nadające się do produkcji ładunków.

Cypryjska „Kathimerini”, powołując się na źródła policyjne, podała, że członkowie tej sieci spotykali się w piwnicy w stambulskiej dzielnicy Başakşehir. Miano tam omawiać ataki nie tylko na Cyprze i w Grecji, lecz także w Malezji, Indonezji, Tajlandii, Turcji i Mjanmie. Jeden z podejrzanych miał otrzymać polecenie przetransportowania drogą morską substancji chemicznych do Grecji. Zatrzymany na Krecie mężczyzna zeznał, że zwabiono go obietnicą pracy elektryka w Malezji za dwa tysiące dolarów miesięcznie. Dopiero po przyjeździe miał usłyszeć, że prawdziwym celem podróży jest szkolenie z materiałów wybuchowych. Według relacji śledczych odbył dziesięciodniowy kurs, po którym otrzymał dziesięć tysięcy dolarów na przygotowanie zamachu w Atenach. W śledztwie pojawił się również wątek wynajętego domu na Cyprze, który miał służyć jako kryjówka dla członków komórki przygotowującej atak. Według cypryjskich śledczych przebywał w nim także obywatel Niemiec podejrzewany o pomoc w finansowaniu działalności grupy. Członkowie tej struktury używali niemieckich numerów telefonów, utrzymywali kontakty między Cyprem, Grecją i Niemcami, podróżowali przez Turcję oraz Azję i szkolili się w przygotowywaniu materiałów wybuchowych.

Nie jest to więc historia o spontanicznym wybuchu gniewu po wydarzeniach w Gazie. To obraz zorganizowanej działalności, w której kolejne elementy, czyli werbowanie ludzi, finansowanie, szkolenia, zdobywanie broni, przygotowywanie kryjówek i wybieranie celów – składają się w spójną całość.

Co więcej, zagrożenie nie ogranicza się do Hamasu.

Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji ostrzegł także przed działalnością HAYI, czyli Harakat Ashab al-Yamin al-Islamia. Według niemieckich służb jest to prawdopodobnie szyicka sieć powiązana ze środowiskami proirańskimi, za którą, zdaniem części ekspertów, może stać irańska Gwardia Rewolucyjna. Od marca 2026 roku w Europie nasiliły się ataki, przede wszystkim podpalenia, wymierzone w instytucje żydowskie i amerykańskie. HAYI przyznała się do części z nich w publikowanych nagraniach. Ataki przeprowadzano głównie nocą lub nad ranem, zwłaszcza w krajach Beneluksu oraz w Wielkiej Brytanii. Dotychczas nie spowodowały ofiar, ale sama organizacja zapowiedziała, że nie zamierza ograniczać się do prostych działań i może sięgnąć po groźniejsze środki.

HAYI nie jest Hamasem. To odrębna struktura, o innym zapleczu i innych powiązaniach. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku celem stają się Żydzi, Izrael, instytucje zachodnie i demokratyczny porządek, którego islamiści nienawidzą właśnie dlatego, że pozwala ludziom żyć bez podporządkowania religijnemu fanatyzmowi.

Trzeba więc otworzyć oczy i spojrzeć prawdzie w twarz. Ci ludzie już tu są. Wśród was.

Nie zdobywa się broni, amunicji i substancji do produkcji bomb w Londynie, Berlinie, Wiedniu, Larnace, Atenach i na Krecie po to, żeby „wyzwolić Palestynę”. Nie szkoli się ludzi w Malezji, nie tworzy kryjówek na Cyprze i nie podpala żydowskich instytucji w Beneluksie w ramach sporu o granicę na Bliskim Wschodzie. Nie chodzi wyłącznie o konflikt terytorialny, a tym bardziej o rzekomy opór przeciw okupacji. Chodzi o ideologię, która zabija Żydów dlatego, że są Żydami, i atakuje demokracje za to, czym są oraz za wolności, które reprezentują.

Właśnie dlatego tak porażające jest milczenie znacznej części środowisk, które przez ostatnie lata potrafiły organizować demonstracje, okupować uniwersytety, blokować ulice i publikować tysiące apeli w sprawie Gazy. Gdzie są teraz ich oświadczenia przeciw budowaniu przez Hamas infrastruktury terrorystycznej w Europie? Gdzie protesty przeciw proirańskim bojówkom podpalającym żydowskie instytucje? Gdzie hasła w obronie Żydów, których synagogi, szkoły, ambasady i centra kultury stają się potencjalnymi celami?

Nie słyszymy ich, chociaż informacji nie brakuje. Komunikaty niemieckiej Prokuratury Federalnej są publiczne, ostrzeżenia kontrwywiadu również, zatrzymania odbywają się w kilku krajach, a sprawę opisują agencje prasowe i europejskie media. Informacja więc istnieje. Po prostu nie zgadza się z obrazem, który sobie stworzyliście.

Nie pasuje do obrazu Hamasu jako lokalnego „ruchu oporu” ani do romantycznej legendy bojownika występującego przeciw kolonializmowi. Nie pasuje także do wygodnej wersji, według której wystarczy zwiększyć presję na Izrael, a przemoc sama zniknie.

Bardzo wyraźnie widać ten mechanizm na części zachodnich uniwersytetów, gdzie ludzie przedstawiający się jako wyjątkowo wrażliwi na cierpienie potrafią godzinami mówić o humanitaryzmie, a jednocześnie odwracać wzrok, kiedy zagrożenie dotyczy Żydów. Terroryzm zostaje tam nazwany oporem, fanatyzm politycznym gniewem, a antysemityzm – antysyjonizmem. Sprawcom poświęca się rozbudowane analizy społeczne, historyczne i psychologiczne, natomiast ofierze cierpliwie wyjaśnia się, dlaczego przemoc, której doświadczyła, była w gruncie rzeczy jej własną winą.

Ci sami ludzie, którzy przy każdej izraelskiej operacji wojskowej domagają się natychmiastowych dowodów, wyjaśnień i międzynarodowych śledztw, wobec informacji o przygotowywanych zamachach na Żydów w Europie nagle tracą ciekawość. Nie pytają, kto werbuje ludzi, kto ich szkoli, kto finansuje, dostarcza broń i wskazuje cele. Nie chcą znać odpowiedzi, ponieważ odpowiedzi mogłyby zburzyć świat zbudowany z kilku wygodnych sloganów.

Część tych środowisk nie tylko bagatelizuje islamistyczną przemoc, lecz także ją romantyzuje. Maska, karabin i zielona opaska stają się elementami rewolucyjnego folkloru, morderca zostaje „bojownikiem”, porywacz zakładników członkiem ruchu wyzwoleńczego, a organizacja wzywająca do zniszczenia Izraela – reprezentantem palestyńskiego oporu.

Czy naprawdę uważacie to za humanitaryzm? Trzeba być naprawdę ideologiczne zaślepionym.

Humanitaryzm, który dostrzega cierpienie tylko jednej strony, całkowicie traci sens. Wasza wrażliwość, która znika w chwili, gdy ofiarą staje się Żyd, jest zwykłą selekcją ofiar według politycznej użyteczności. Ruch, który usprawiedliwia terroryzm, pod warunkiem że terroryści wybierają „właściwych” przeciwników, nie był, nie jest I nie będzie ruchem pokojowym.

Informacje o tych sprawach są minimalizowane i przemilczane; przepychane na margines. Gdyby potraktować je naprawdę poważnie, trzeba byłoby wreszcie przyznać, że Hamas nie jest wyłącznie problemem Izraela, Iran nie jest wyłącznie problemem Bliskiego Wschodu, a islamistyczny terroryzm nie zatrzymuje się na granicy Gazy.

Hamas nie prowadzi wojny o kilka kilometrów ziemi. Prowadzi wojnę ideologiczną. Izrael znalazł się na pierwszej linii, ponieważ jest państwem żydowskim, a Żydzi stają się pierwszym celem, bo w tej ideologii samo ich istnienie jest przestępstwem.

Czy historia nie nauczyła was, że ci, którzy zaczynają od Żydów, nigdy nie zatrzymują się na Żydach?

Dziś celem może być synagoga, ambasada Izraela albo żydowskie centrum kultury. Jutro może nim zostać dworzec, szkoła, koncert, redakcja, parlament lub przypadkowa ulica w europejskim mieście. Terroryzm nie przejmuje się jakimiś subtelnymi rozróżnieniami europejskich komentatorów. Nie pyta, kto krytykuje izraelski rząd, kto jest syjonistą, a kto uważa się za neutralnego. Nie zapyta również studentów okupujących uniwersytety, czy ich transparenty miały być jedynie symbolicznym gestem solidarności. Ideologia, którą część z nich dziś romantyzuje, nie pozostawi im ani ich praw, ani ich wolności, ani bezpiecznych kampusów.

Dlatego jeszcze raz: obudźcie się.

Nie czekajcie, aż kolejny 7 października wydarzy się w jednej z waszych własnych miast. Nie czekajcie, aż ludzie zostaną zamordowani w synagodze, na koncercie albo na ulicy, aby później przez kilka dni publikować hasła o solidarności i zapewniać, że nikt nie mógł tego przewidzieć.

Można to przewidzieć. Właśnie zostaliście ostrzeżeni.

Ta wojna już jest waszą wojną. Tyle że w ideologicznym zaślepieniu nadal nie chcecie tego zobaczyć.

Anne Goldschmid

Wszystkie wpisy Ani TUTAJ


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Nie obudza sie, beda reagowac jak wlasne d.. bedazagrozone, ale nie kiedy Zydzi czy Izrael sa w tym..
    Wezmy ta inwazje, pokojowa na Ceute kilka dni temu.
    Mieszkancy Ceuty zakrecili wode do fontann w miescie i policja stala przed supermarketami zeby nie wpuszczac Marokanczykow, ktorzy nie przyszli rabowac, nie , mieli pieniadze i chcieli kupic zywnosc.
    Zbrodnia wojenna, bez wojny, pozbawic wody i zywnosci calkowicie pokojowa grupe ..
    Jaki to byl i jest wrzask tuch samych ludzi o ” zbodniach Izraela glodujacego i pozbawiajacego wody pokojowych palestyncow…”
    Ta Hiszpania w tym wrzasku przoduje, a teraz EU ma specjalne zebranie Ministrow Spraw Zagranicnych o tej inwazji…
    W przyszlosci bedzie wiecej tych inwazji, karma na ktora Europejczycy sobie calkowicie zasluzyli.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.