Uncategorized

Czwarty Krąg

Autor Gen. Joaw Galant

Podsumowanie w jednym zdaniu

Artykuł gen. Joawa Galanta przedstawia nową strategię obronną Izraela, polegającą na budowaniu „czwartego kręgu” – trwałego sojuszu z bliskimi geostrategicznie partnerami (m.in. Grecją, Cyprem, ZAE, Indiami i Azerbejdżanem) w celu przeciwdziałania wspólnym zagrożeniom i wzmocnienia niezależności strategicznej.


Izraelska strategia od zawsze opierała się na trzech kręgach wrogości. Umowa podpisana w Tel Awiwie należy do kręgu czwartego – i ten składa się z partnerów.

W Tel Awiwie Izrael i Grecja podpisały największą umowę na eksport uzbrojenia w historii relacji między naszymi krajami – i jedną z największych, jakie Izrael kiedykolwiek zawarł. Tarcza Achillesa (Achilles Shield) zapewni Grecji zintegrowaną, narodową sieć obrony powietrznej, opartą na systemach Proca Dawida (David’s Sling), SPYDER oraz Barak MX, wraz ze stacjami radarowymi i krajowym systemem dowodzenia i kierowania, który połączy je w jedną całość. Około 700 milionów euro z wartości tego kontraktu trafi do greckich podwykonawców.

Jako minister obrony miałem przywilej kontynuować to, co Moi poprzednicy rozpoczęli we współpracy z Grecją. W Kalamacie izraelski przemysł szkoli pilotów Greckich Sił Powietrznych w ramach 22-letniego programu międzyrządowego. Za mojej kadencji do bazy trafiły pierwsze zaawansowane samoloty szkolno-treningowe, a ośrodek osiągnął pełną gotowość operacyjną. Równolegle podpisaliśmy program współpracy obronnej obejmujący wspólne ćwiczenia i szkolenia.

Mocą nowej umowy Grecja zdecydowała się zbudować swój narodowy system obrony powietrznej na bazie technologii izraelskich – włączając w łańcuch produkcyjny własny przemysł – w horyzoncie czasowym, który przetrwa rządy wielu kadencji w obu państwach. Istotą tego porozumienia jest zaufanie, a tego rodzaju zaufanie stanowi fakt strategiczny, a nie jedynie handlowy.

Trzy Kręgi Wrogości i Czwarty – Przyjaźni

Izraelska myśl obronna od dawna koncentrowała się wokół trzech kręgów.

  • Pierwszy krąg ma charakter wewnętrzny: to Judea, Samaria oraz Strefa Gazy.
  • Drugi krąg tworzą państwa bezpośrednio z nami graniczące: Liban, Syria, Jordania i Egipt – przy czym warto podkreślić, że z dwoma ostatnimi łączą nas ważne i trwałe porozumienia pokojowe.
  • Trzeci krąg obejmuje wrogie państwa niemające z nami wspólnej granicy – historycznie były to Irak i Libia, a w ostatnich latach, mówiąc o trzecim kręgu, mamy na myśli przede wszystkim Iran.

Każdy z tych kręgów wymagał osobnej doktryny, odrębnej struktury sił i odmiennych założeń. Wszystkie trzy opisywały jednak wrogów. W koncepcji tej nigdy dotąd nie uwzględniono kręgu partnerów.

W warunkach wojny sojuszy, toczonej przeciwko przeciwnikom sprawnie przemieszczającym się między sobą, Izrael powinien budować wokół siebie czwarty krąg: bliskie nam geograficznie, przyjazne państwa, z którymi można stworzyć realne przymierze oparte na bliskich, a w niektórych przypadkach całkowicie zbieżnych interesach.

Obecnie kryteria te spełnia pięć podmiotów: Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Azerbejdżan, Grecja oraz Cypr (przy czym dwa ostatnie działają na arenie politycznej w zasadzie jako jeden podmiot).

Co ich łączy

Czwarty krąg funkcjonuje bardziej na wzór gwiazdy niż jednolitego bloku. Izrael stanowi w nim punkt wspólny, a cała konstrukcja zachowuje stabilność dzięki trwałości poszczególnych relacji dwustronnych, a nie dlatego, że wszyscy jego członkowie są ze sobą nawzajem sprzymierzeni.

To, co łączy z nami każdego z tych partnerów, to przede wszystkim zbieżna ocena zagrożeń. Wszystkie te państwa, a wraz z nimi Izrael, dostrzegają poważne niebezpieczeństwo w radykalnym islamizmie – doktrynie politycznej instrumentalizującej religię islamu. Indie zmagają się z radykalnym terroryzmem islamskim pochodzącym z Pakistanu (ataki w Bombaju pozostają jednym z najbardziej wyrazistych tego przykładów). Emiraty świadomie obrały kurs przeciwko religijnemu ekstremizmowi i wybór ten okazał się sukcesem. Azerbejdżan to państwo szyickie, zagrożone przez Iran – znacznie większego, szyickiego sąsiada – po części dlatego, że Baku rozwinęło się, zachowując pluralistyczne i tolerancyjne podejście do religii, czego Teheran wybaczyć nie potrafi. Z kolei Grecja i Cypr od dziesięcioleci żyją pod stałą presją ze strony Turcji.

Drugim elementem wspólnym jest fakt, że wszystkie te państwa postrzegają Stany Zjednoczone – a nie Pekin czy Moskwę – jako swój strategiczny punkt odniesienia. W momencie, gdy wiele krajów waha się między globalnymi potęgami, to jednoznaczne ukierunkowanie ma kluczowe znaczenie. Oznacza ono, że czwarty krąg wzmacnia pozycję Ameryki w tych regionach, zamiast z nią konkurować.

Trzecim spoiwem są istniejące już, fundamenty współpracy w dziedzinie energii, wywiadu, technologii, przemysłu i turystyki. W grę wchodzi również transfer systemów obronnych. Należy precyzyjnie wyjaśnić, co to oznacza: państwa nie opierają swojej obrony narodowej na systemach innego kraju z pobudek czysto komercyjnych. Robią to wtedy, gdy darzą dany kraj zaufaniem i zamierzają utrzymywać z nim bliskie relacje.

Geometria strategiczna

Patrząc na mapę, opisujemy krąg przyjaźni nakreślony wokół kręgu wrogości. Taki układ sprawia, że znajdujemy się po obu stronach naszych przeciwników, a nie tylko naprzeciw nich.

Azerbejdżan leży na tyłach Iranu, dalej rozciągają się Indie, z kolei Grecja i Cypr leżą naprzeciwko Turcji we wschodnim rejonie Morza Śródziemnego, podczas gdy Zjednoczone Emiraty Arabskie stanowią nasz główny przyczółek w Zatoce Perskiej. Państwa te nie są ani naszymi bazami wojskowymi, ani wykonawcami naszej polityki. Jednak dzięki współdziałaniu z partnerami, którzy sąsiadują z naszymi przeciwnikami i bezpośrednio znoszą ich wrogość, nasza pozycja strategiczna ulega fundamentalnej transformacji: rozszerza się zakres naszej obserwacji, pogłębia koordynacja operacyjna, a nasi wrogowie zmuszeni są do ponownego przeliczenia sił na własnym podwórku.

Szansa, którą warto wykorzystać

Tożsamość Azerbejdżanu jako narodu turkijskiego wiąże go silniej z Turcją niż z nami. Jednak jego mocne zaangażowanie w relacje z oboma krajami stwarza wartościową szansę strategiczną: Baku może odgrywać rolę mediatora między Jerozolimą a Ankarą. Zamias traktować to jako komplikację, należy dostrzec w tym potencjał.

Baku jest jedną z niewielu stolic cieszących się zaufaniem zarówno w Jerozolimie, jak i w Ankarze. Państwo o takim statusie może przekazywać wiadomości, łagodzić napięcia i otwierać kanały dyplomatyczne, których żadna ze stron nie mogłaby otworzyć bezpośrednio. Izrael i Turcję dzielą realne różnice i nie znikną one z dnia na dzień. Napięcia łatwiej jednak kontrolować, gdy między stronami stoi mediator darzony obustronnym zaufaniem. Powinniśmy to wspierać, zamiast postrzegać inne relacje Baku w kategoriach problemu.

Ta sama zasada dotyczy szerszego kontekstu. Kilka z wymienionych państw utrzymuje stosunki z krajami nam wrogimi. Są one jednak w stanie oddzielić poszczególne relacje od siebie – i my również to potrafimy. Z tego powodu czwartego kręgu nie da się zbudować za pomocą jednej umowy czy szczytu. To zespół relacji, z których każda wymaga indywidualnej uwagi, wzajemności i cierpliwości.

Co musimy zbudować

Sytuacja w regionie zmienia się błyskawicznie, czego najlepszym przykładem jest Syria. Jeszcze dwa lata temu był to kraj bez armii, bez gospodarki i bez przyszłości. Dziś tamtejsze władze z determinacją odbudowują potencjał wojskowy, a Turcja szkoli i wyposaża nową armię syryjską. Hizbollah podejmuje analogiczne próby w Libanie, a Iran nie porzucił swoich ambicji nuklearnych i nadal dysponuje wzbogaconym materiałem do budowy broni, nawet po ostatniej rundzie walk. Odbudowa jest naturalnym dążeniem pokonanych przeciwników – i następuje szybciej, niż większość się spodziewa.

Stany Zjednoczone analizują te procesy przez pryzmat własnych, szerszych interesów globalnych i regionalnych. Naszym zadaniem jest stać się w tym układzie użytecznym ogniwem, a czwarty krąg jest na to jednym z najszybszych sposobów, ponieważ każde z tych państw – podobnie jak my – orientuje się na Waszyngton.

Możemy potraktować nową reorganizację regionu jako utratę dotychczasowej pozycji albo zbudować układ, który odzwierciedli to, co Izrael rzeczywiście ma do zaoferowania i kto naprawdę chce z tego skorzystać. Tarcza Achillesa powinna być wzorem, a nie wyjątkiem. Czwarty krąg już istnieje w zalążku – w stolicach, które dziś poważnie z nami współpracują. Brakuje jedynie decyzji, by podnieść go do rangi oficjalnej strategii, oraz cierpliwości, by go rozwijać, podczas gdy inni budują swoje własne potęgi.

Czwarty Krąg


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.