Uncategorized

Ludzie, którzy nic nie wiedzą, wiedzą wszystko

Nachum Kaplan

Wiedziałem, że ten wieczór nie zapowiada się dobrze, gdy gospodyni określiła stół mianem „bezpiecznej przestrzeni do trudnych rozmów”. Po takich słowach nigdy nie wynikało nic dobrego.

Bezpieczna przestrzeń do trudnych rozmów to zazwyczaj miejsce, w którym każdy może swobodnie wyrażać dokładnie tę samą opinię, pod warunkiem, że użyje do tego nieco innego, „terapeutycznego” słownictwa. Różnice zdań są tam mile widziane tak samo, jak wegetarianie na grillu: teoretycznie, serdecznie, ale bez najmniejszego zamiaru dostosowania się do ich potrzeb.

Kolacja odbywała się w nieskazitelnym mieszkaniu z widokiem na miasto. Meble utrzymano w stylu skandynawskim, oświetlenie było korzystne, a książki ułożono nie alfabetycznie, lecz według kryteriów moralnych. Edward Said siedział obok Frantza Fanona. Judith Butler opierała się o gruby tom poświęcony dekolonizacji architektury. Na półkach stało kilka książek o Izraelu, ale żadna nie pochodziła od Izraelczyków, historyków, analityków wojskowych czy osób znających język arabski lub hebrajski. Nie było tam nikogo, kto ostatnio zagłębiłby się w chronologię tego regionu.

Mieszkanie należało do Olivera i Beatrice, którzy zaprosili dwanaście osób na coś, co nazwali „wieczorem jedzenia, przyjaźni i niezbędnej rozmowy”. Zdałem sobie sprawę, że zostałem zaproszony właśnie w charakterze „niezbędnej rozmowy” – osoby wymagającej „edukacji”. Beatrice przywitała mnie w drzwiach z miną kogoś, kto wita niedawno zresocjalizowanego ekstremistę.

– Bardzo się cieszymy, że przyszedłeś – powiedziała, dotykając mojego ramienia. – Martwiliśmy się, że możesz czuć się nieswojo.

– Bywałem na rodzinnych weselach – odparłem. – Przeżyję.

Pozostali goście zgromadzili się wokół ogromnego stołu w kształcie wyspy. Z kieliszkami szampana w dłoniach rozmawiali cichym, uroczystym tonem o cierpieniu w miejscach, których nigdy nie odwiedzą. Był tam Julian, prawnik specjalizujący się w umowach najmu komercyjnego, który jednak ostatnio wypracował sobie zdecydowane poglądy na temat prawa konfliktów zbrojnych. Nadia zajmowała się brandingiem i nazywała siebie „gawędziarką”. Marcus był producentem filmów dokumentalnych, których nigdy nie zrealizowano. Eleanor wykładała literaturę postkolonialną i doprowadziła do perfekcji akademicką sztukę przekształcania przymiotników w oskarżenia. Simon pracował w finansach i uważał się za odważnego politycznie, bo kiedyś skrytykował kapitalizm w Davos. Był tam również Theo, chirurg, który nie wiedział nic o Izraelu, ale twierdził to z kliniczną pewnością.

Zostałem przedstawiony wszystkim obecnym.

– To nasz proizraelski przyjaciel – ogłosiła Beatrice.

Delikatnie sprostowałem, że nie jestem proizraelski, lecz po prostu Izraelczykiem, co wywołało szmer. Było to osobliwe przedstawienie. Nikogo innego nie przedstawiono jako osoby, której kraj należałoby bronić. Nie padło żadne: „To nasz profrancuski przyjaciel” ani „Poznajcie naszego kontrowersyjnego zwolennika Nowej Zelandii”. Najwyraźniej Izrael nie był już krajem. Był zaburzeniem osobowości.

– Jakże odważnie z twojej strony, że przyszedłeś – powiedziała Eleanor.

– Dlaczego?

– Cóż – odparła, rozglądając się po sali – podejrzewam, że możesz należeć do mniejszości.

– Mniejszości są święte – odparłem. – Jestem pewien, że będę chroniony.

Pierwsze danie podano na talerzach, które wyglądały na ręcznie robione, ponieważ zostały drogo wyprodukowane tak, by przypominały niedoskonałość. Była to jakaś konstrukcja ze sprasowanych buraków, której towarzyszyła smuga czegoś, co wyglądało na przeprosiny. Oliver uniósł kieliszek:

– Za szczerą rozmowę.

Wszyscy powtórzyli za nim. Powinienem był wtedy wyjść.

Przez pierwsze dziesięć minut rozmowa była powściągliwa. Rozmawialiśmy o szkołach, cenach nieruchomości, sztucznej inteligencji i o tym, czy miasto straciło swoją duszę. Wtedy Nadia ostrożnie położyła widelec obok talerza i westchnęła:

– Po prostu nie rozumiem, jak ktokolwiek może nadal bronić Izraela.

I oto było. Nie tyle poruszone, co wyrzucone z siebie. W sali zapadła cisza. Głowy zwróciły się w moją stronę z łagodnym oczekiwaniem ludzi czekających, aż zwierzę laboratoryjne wykona znaną sztuczkę.

– Czego dokładnie nie rozumiesz? – zapytałem.

– Wszystkiego – odparła.

To przynajmniej było szczere.

– Okupacja. Apartheid. Ludobójstwo. Kolonializm.

Cztery zarzuty, wygłoszone z rytmiczną pewnością, jakby czytała kartę win.

– To są różne zarzuty – powiedziałem.

– Czyżby?

– Tak. Słowa zachowują odrębne znaczenia, nawet gdy mowa o Izraelu.

Julian uśmiechnął się:

– Myślę, że Nadia ma na myśli to, że cała ta struktura jest nie do obrony.

– Jaka struktura?

– Struktura ucisku.

– Czy mógłbyś być bardziej konkretny?

Odchylił się do tyłu. Spodziewał się moralnego poddania się, a nie pytań uzupełniających.

– Okupacja Palestyny.

– Które terytorium?

Nastąpiła przerwa.

– Palestyna.

– Tak, już to powiedziałaś. Które terytorium?

– Terytoria palestyńskie.

– Gaza?

– Oczywiście Gaza.

– Izrael wycofał wszystkich żołnierzy i cywilów z Gazy w 2005 roku.

– To nie oznacza, że okupacja się skończyła.

– Co oznaczałoby koniec okupacji?

– Wolność.

Była to doskonała odpowiedź, ponieważ nie miała żadnej treści, więc nie można jej było obalić.

– Izrael wycofał swoje siły zbrojne, zlikwidował osiedla, wypędził własnych obywateli z ich domów i pozostawił Gazę pod kontrolą Palestyńczyków. Wkrótce potem Hamas przejął władzę, zamordował swoich palestyńskich rywali i przekształcił to terytorium w bazę zbrojną. Która część tej sekwencji wydarzeń stanowi kolonialną okupację Izraela?

Eleanor opuściła kieliszek z winem.

– Przedstawiasz to w niezwykle wybiórczy sposób.

– Posługuję się datami.

– Daty też mogą być ideologiczne.

To było dla mnie nowością. Nie zdawałem sobie sprawy, że kalendarz został skolonizowany. Buraki zostały sprzątnięte. Beatrice wtrąciła się z gracją kogoś, kto zapobiega kłótni o spadek:

– Myślę, że istnieją różne prawdy.

– Istnieją różne perspektywy – odparłem. – Nie ma różnych dat.

Marcus skinął głową ze współczuciem, jakbym popełnił błąd, który wiele wyjaśnia:

– To brzmi bardzo zachodnio.

– Przekonanie, że wydarzenia miały miejsce w określonej kolejności?

– Obsesja na punkcie linearności.

– Historia często jest linearna, Marcusie. Najpierw ma miejsce jedno wydarzenie, a potem kolejne. Nawet filmy dokumentalne zazwyczaj przestrzegają tej konwencji.

Uśmiechnął się wymuszenie. Podano drugie danie. Okoń morski na podkładce z czegoś zielonego i politycznie zrównoważonego. Theo, który do tej pory milczał, odchrząknął:

– Z pewnością sednem sprawy jest to, że Izrael został stworzony przez Europejczyków na ziemi arabskiej.

– Którą część tego zdania chciałbyś najpierw przeanalizować? – spojrzałem na niego.

– To po prostu fakt historyczny.

– Nie, to hasło na kamizelce.

Mrugnął.

– Żydzi, którzy założyli Izrael, byli uchodźcami i rdzennymi mieszkańcami powracającymi do ojczyzny swoich przodków. Wielu z nich już tam mieszkało. Inni przybyli z Europy, ponieważ Europa przez wieki ich prześladowała, a następnie próbowała ich eksterminować. Po utworzeniu Izraela setki tysięcy Żydów zostało wypędzonych lub uciekło z krajów arabskich i muzułmańskich. Dzisiaj znaczna część izraelskich Żydów wywodzi się ze społeczności z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Theo zmarszczył brwi:

– Ale syjonizm był europejskim ruchem kolonialnym.

– Ruchy kolonialne zazwyczaj mają swoją ojczyznę.

– Wielką Brytanię.

– Wielka Brytania walczyła z syjonistami, ograniczyła imigrację Żydów podczas Holokaustu i ostatecznie wycofała się z powodu żydowskiego powstania. Izrael nie powstał jako kolonia brytyjska.

– To Wielka Brytania umożliwiła jego powstanie.

– Tak samo jak Jordanię. Wydajesz się mniej poruszony sprawą Jordanii.

– To co innego.

Oczywiście. Wszystko wygląda inaczej, gdy w grę wchodzą Żydzi. Do rozmowy włączył się Simon:

– Ale z pewnością zgadzasz się, że Palestyńczykom odebrano ich ziemię w 1948 roku.

– Niektórzy Palestyńczycy stracili domy podczas wojny. Podobnie jak niektórzy Żydzi, na przykład 850 tysięcy wypędzonych z państw arabskich.

– Kto rozpoczął tę wojnę?

– Izrael.

– Nie. Izrael ogłosił niepodległość po zaakceptowaniu podziału. Armie arabskie dokonały inwazji. Przywódcy palestyńscy i arabscy odrzucili podział i wybrali wojnę.

– Ponieważ podział był niesprawiedliwy.

– To jest stanowisko. Nie zmienia to faktu, kto rozpoczął wojnę.

– Jesteś pedantyczny.

– Opisuję różnicę między inwazją a byciem zaatakowanym. Cywilizacje czasami uznawały to rozróżnienie za przydatne.

Nadia potrząsnęła głową:

– Właśnie dlatego te rozmowy są niemożliwe. Ciągle chowasz się za faktami.

Wpatrywałem się w nią. Był to jeden z najtrafniejszych zarzutów, jakie kiedykolwiek mi postawiono.

– Przepraszam – powiedziałem. – Źle zrozumiałem cel tej dyskusji. Myślałem, że rozmawiamy o historii, a nie o wybieraniu twierdzeń.

Beatrice zaśmiała się nieco zbyt głośno:

– Jeszcze wina?

– Tak – odpowiedziałem. – Przynieś butelkę.


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.