Uncategorized

Izraelski kozioł ofiarny

Melanie Phillips

Co zadziwiające, demonizacja Izraela stała się kluczowym motorem zachodniej polityk

W Ameryce i Wielkiej Brytanii oczernianie Izraela oraz obarczanie go winą – w ramach agendy opartej na złośliwości i kłamstwach, z podtekstami czegoś jeszcze mroczniejszego – stało się kluczowym motorem życia politycznego.

Wiceprezydent USA JD Vance nasilił swoje ataki na Izrael, posługując się antysemickimi stereotypami o potajemnej manipulacji i podżeganiu do wojny. Magazyn TIME ujawnił, że Izrael sfinansował kampanię wpływową zorganizowaną przez Brada Parscale’a, byłego szefa sztabu wyborczego Donalda Trumpa. Vance powiedział podcasterowi Joe Roganowi: „Kiedy otwieram strony magazynu TIME i widzę, że finansowana jest dosłowna zagraniczna kampania mająca na celu zniweczenie umowy, o którą zabiegałem, a wiele osób otrzymujących te pieniądze atakowało mnie w całkowicie nieuczciwy sposób, moja odpowiedź brzmi: idźcie do diabła”.

Parscale zaprzecza tej interpretacji, twierdząc, że jego kampania miała na celu zapobieżenie oddalaniu się młodych konserwatystów od Izraela, a nie nastawianie opinii publicznej przeciwko celom Trumpa w kwestii wojny z Iranem. Anonimowy, wysoki rangą urzędnik amerykańskich służb wywiadowczych powiedział magazynowi TIME: „Mówimy o amerykańskich influencerach, którzy są opłacani przez obce państwo, a następnie próbują zbudować impet, by zmienić poglądy prezydenta lub osób z jego otoczenia”.

W artykule nie ma żadnych dowodów na poparcie tej odgrzewanej teorii spiskowej dotyczącej Żydów, a sam Vance jest podobno blisko powiązany z lobbystami irańskiego reżimu. Dwa lata temu wygłosił przemówienie w Quincy Institute, które senator Tom Cotton (republikanin z Arkansas) określił jako „gniazdo proirańskiego lobbingu”.

W kwietniu Lee Smith napisał w magazynie „Tablet”, że grupa urzędników, dziennikarzy i ekspertów z think tanków, która stworzyła osławioną „komorę echa” administracji Obamy w celu przedstawienia w korzystnym świetle porozumienia jądrowego z 2015 roku (co pozwoliłoby Iranowi na opracowanie broni jądrowej z zaledwie kilkuletnim opóźnieniem), próbowała ponownie zastosować ten sam chwyt. Tym razem z „strukturalnie powiązanym” Vance’em jako głównym negocjatorem ze strony Ameryki, który miał popchnąć sprawy w pożądanym przez nich kierunku.

Bardziej oczywistym powodem krytyki Vance’a jest to, że odpowiada on za głupią, naiwną i niebezpieczną strategię, która poniosła klęskę. Próbował negocjować z reżimem, którego cel – zniszczenie Ameryki i Izraela – jest całkowicie niepodlegający negocjacjom. Vance postanowił zamaskować swoje upokorzenie, uciekając się do znanego od dawna chwytu, polegającego na atakowaniu Żydów.

Tę obrzydliwą taktykę zastosował w zeszłym tygodniu również ktoś, kto nie tylko sam jest Żydem, ale wykorzystuje historię swojego ojca – bojownika ruchu oporu w Palestynie sprzed powstania Izraela – by podkreślić swoje oddanie państwu żydowskiemu. Ma jednak dziwny sposób na okazywanie tego. W przemówieniu na Uniwersytecie w Tel Awiwie Rahm Emanuel, były szef sztabu Baracka Obamy, obwinił premiera Benjamina Netanjahu o to, że Izrael stał się międzynarodowym „pariasem”.

Netanjahu, jak stwierdził Emanuel, „wywołał wojnę regionalną”, odmówił dostarczenia żywności i pomocy medycznej niewinnym Palestyńczykom cierpiącym w Strefie Gazy oraz stanął na czele koalicji, która wierzyła, że może „spalać palestyńskie pola uprawne na Zachodnim Brzegu i terroryzować rodziny bez ponoszenia konsekwencji”.

Były to potworne przekłamania. Oczywiście wojna nie została wywołana przez Netanjahu, lecz przez rzeź 1200 osób w południowym Izraelu, przeprowadzoną przez Hamas 7 października 2023 r., oraz porwanie 251 innych osób, co zapoczątkowało wojnę na siedmiu frontach przeciwko państwu żydowskiemu, mającą na celu wymazanie go z mapy. Izrael nie odmówił cywilom w Strefie Gazy pomocy żywnościowej ani medycznej; dostarczył jej ogromne ilości, z których znaczna część została skradziona przez Hamas. Jeśli chodzi o terroryzowanie arabskich rodzin, jest to problem wyolbrzymiony i zniekształcony jako kolejna broń służąca demonizowaniu Izraela. Takie akty przemocy są prowadzone przez margines, podczas gdy tysiące morderczych ataków ze strony Arabów wobec izraelskich mieszkańców pozostają przez Emanuela przemilczane.

Dzieje się tak, ponieważ żywi on fanatyczną niechęć do żydowskich „osadników”. W swoim przemówieniu zrównał „Wielki Izrael” z hasłem „od rzeki do morza”. W ten sposób w obsceniczny sposób zestawił obecność Żydów na spornych terytoriach Judei i Samarii – do zamieszkiwania których wyłącznie Żydzi mają prawo prawne i historyczne – z ludobójczym celem wymazania samego Izraela z mapy.

W podcaście Dana Senora „Call Me Back”, Emanuel stwierdził, że leży mu na sercu wyłącznie dobro Izraela i że „status quo nie wchodzi w grę”, wysuwając to samo stare „rozwiązanie dwupaństwowe”. Odmawiając uznania faktu, że po 7 października większość Izraelczyków słusznie uznała, iż państwo palestyńskie nigdy nie może być tolerowane (ponieważ endemiczna nienawiść do Żydów zapewniłaby jeszcze bardziej śmiercionośne ataki), Emanuel beztrosko stwierdził, że rozwiązaniem jest nakazanie wszystkim 21 państwom arabskim utworzenia państwa palestyńskiego, które nie stanowiłoby zagrożenia. Najłagodniej można to nazwać całkowitym złudzeniem.

Zarówno Vance, jak i Emanuel przekroczyli szereg czerwonych linii, sugerując, że Izraelczycy dążą wyłącznie do zabijania. Ignorując liczne porozumienia pokojowe Izraela z państwami arabskimi oraz jego wielokrotne propozycje utworzenia własnego państwa dla palestyńskich Arabów, Vance stwierdził w wywiadzie dla „The New York Times”, że „nie można po prostu zabijać, by rozwiązać każdy problem bezpieczeństwa narodowego”. Zamiast uznać obsesyjny i szalony charakter kłamstw rozpowszechnianych na temat Izraela, Vance i Emanuel w rzeczywistości je powtórzyli.

Obrzydliwa rzeczywistość Partii Demokratycznej, która obecnie tańczy w rytm antyamerykańskiej, antyizraelskiej i proislamistycznej melodii, ujawniła się w tym tygodniu wraz z wizytą kongresmana Ro Khanny z Kalifornii. W ramach skandalicznego chwytu PR-owego, przygotowanego wspólnie z radykalnymi izraelskimi aktywistami antyrządowymi, Khanna odbył nieautoryzowaną wizytę na „Zachodnim Brzegu”, gdzie twierdził, że był nękany przez izraelskie siły bezpieczeństwa. Jak ujawniło później nagranie wideo, nie doszło ani do przemocy, ani do nękania. Był to chwyt mający na celu realizację agendy przekształcenia Izraela w państwo-parias – sytuacji, za którą Emanuel obwinia Netanjahu, a która w rzeczywistości została stworzona przez trującą narrację, do której przyczynili się obaj politycy.

Ta napaść jest obecnie siłą napędową polityki zachodniej lewicy oraz części amerykańskiej prawicy. W Wielkiej Brytanii Andy Burnham, który w przyszłym tygodniu obejmie stanowisko premiera po bezkrwawym zamachu stanu w rządzącej Partii Pracy, w swoim pierwszym oświadczeniu dotyczącym spraw zagranicznych celowo zagroził Izraelowi sankcjami.

W tym tygodniu poszedł o krok dalej. Odmówiwszy przedstawienia brytyjskiej opinii publicznej swoich planów, Burnham udzielił wywiadu Gary’emu Linekerowi, który opuścił BBC po opublikowaniu wpisu na temat syjonizmu przedstawiającego szczura – nazistowski symbol Żydów. Kiedy Lineker odniósł się do „ludobójstwa” w Strefie Gazy, Burnham w sposób rzucający się w oczy nie zaprzeczył jego słowom. To, że przyszły premier Wielkiej Brytanii posługuje się takim antyżydowskim sygnałem podprogowym, jest rzeczywiście złowieszczym sygnałem.

Surrealistyczne znaczenie kwestii izraelskiej w polityce wewnętrznej wynika z trującej mieszanki czynników, w tym wpływów islamistów, dominacji lewicy intersekcjonalnej oraz utraty przez Zachód własnych punktów odniesienia, w tym pojęcia obiektywnej prawdy. Coraz bardziej oczywiste staje się jednak to, że przywódcy polityczni robią z Izraela kozła ofiarnego, ponieważ sprawy idą im źle, a oni nie potrafią zrozumieć dlaczego. Odmawiając uznania faktów, obwiniają Żydów.

Izrael, nieodzowny sojusznik Ameryki, planuje obecnie rozwinąć własne, niezależne dostawy broni oraz pielęgnować inne sojusze w obliczu zagrożenia ze strony potencjalnie wrogiej przyszłej administracji amerykańskiej. Emanuel przybył do Izraela, by pouczać go, że grozi mu utrata poparcia Ameryki. W rzeczywistości, skoro wydarzenia z 7 października wbiły się głęboko w duszę państwa żydowskiego, to Ameryce grozi utrata Izraela.

Izraelski kozioł ofiarny


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.