Uncategorized

Świętowanie bomb spadających w pobliżu własnego domu

Sheri Oz

Dziesięć lat bezskutecznych protestów sprawiło, że niektórzy irańscy przeciwnicy reżimu stali się zwolennikami zagranicznych bombardowań

Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku ludzi świętujących ataki na swoich wrogów. Nie spodziewałam się jednak, że będą radować się z bomb spadających w pobliżu ich własnych domów. To właśnie uderzyło mnie najbardziej, gdy zaczęłam przeglądać irańskie wpisy w serwisie X podczas ostatnich amerykańskich ataków na irański reżim. Znany izraelski obserwator sytuacji w Iranie udostępnił wówczas jedno z najwcześniejszych i najbardziej wyrazistych nagrań wideo:

Kobiety miały na sobie kolorowe, haftowane sukienki oraz charakterystyczne lokalne nakrycia głowy i twarzy, typowe dla uroczystości w regionie Bandar Abbas na południu Iranu, a śpiewana przez nie piosenka przekształcała znany proreżimowy okrzyk w hasło wymierzone przeciwko władzy.

Nie wiemy, jak liczna była ta grupa, ale wiemy, że znaczna część irańskiego społeczeństwa sprzeciwia się Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz rządzącemu reżimem. Istnieje jednak przepaść między nadzieją na upadek dyktatury a odwagą, by wyjść na ulice i publicznie dać temu wyraz. W końcu, gdy na przełomie grudnia 2025 i stycznia 2026 roku tysiące ludzi wyszły na ulice, by protestować, wiele z nich zostało zabitych przez siły IRGC. Dokładna liczba ofiar pozostaje nieznana z powodu blokad internetowych. Dlatego odwaga kobiet z Bandar Abbas jest tak niezwykła – i mało prawdopodobne, by doszło do powtórki tamtych masowych demonstracji. Jak pokazuje jeden z Irańczyków, reżim robi wszystko, aby do tego nie dopuścić.

Od reform do sprzeciwu

W ciągu ostatniego roku, śledząc irańskie media społecznościowe i prowadząc badania z pomocą takich narzędzi jak ChatGPT, Perplexity czy Grok, doszłam do wniosku, że dyskurs antyreżimowy przeszedł ewolucję. Rozpoczął się od demonstracji domagających się reform w 2009 roku, przez rosnące niezadowolenie w 2019 roku, aż po moment, w którym otwarcie zaczęto mówić o zmianie całego ustroju.

W rzeczywistości irański zespół badawczy przeanalizował ewolucję haseł protestacyjnych w trakcie trzech głównych fal demonstracji w latach 2009–2022:

  1. Zielonego Ruchu, który nastąpił po kontrowersyjnych wyborach prezydenckich w 2009 roku;
  2. protestów ze stycznia 2020 roku, wywołanych zestrzeleniem przez IRGC samolotu linii Ukraine International Airlines (lot PS752) oraz późniejszym tuszowaniem sprawy przez rząd;
  3. protestów z początku 2022 roku, poprzedzających ruch pod hasłem „Kobiety, Życie, Wolność”.

Badanie wykazało wyraźną zmianę w retoryce. Podczas Zielonego Ruchu hasła skupiały się na konkretnych urzędnikach i poszczególnych przywódcach. Rozróżniano wówczas między ideałami rewolucyjnymi kojarzonymi z pierwotną formą formacji Basidż a jej współczesną rolą w tłumieniu protestów:

Prawdziwymi Basidżami byli Hemmat i Bakri,

– nawiązując do dwóch słynnych dowódców z czasów wojny irańsko-irackiej. Według autorów badania późniejsze ruchy protestacyjne porzuciły to rozróżnienie, przestrzegając przed złudzeniem, że instytucje reżimu da się zreformować.

W kolejnych falach coraz częściej kwestionowano sam system polityczny i wyrażano żal z powodu rewolucji z 1979 roku:

Zrobiliśmy rewolucję. Co za błąd popełniliśmy.

Pojawiło się też wyraźne odróżnienie narodu irańskiego od rządzących oraz sprzeciw wobec imperialnej polityki regionalnej:

Ani Gaza, ani Liban, moje życie dla Iranu!

Nasz wróg jest tutaj; kłamią, mówiąc, że to Ameryka.

Do 2022 roku hasła te definitywnie rozdzieliły tożsamość narodu od tożsamości reżimu. To zjawisko pomaga wyjaśnić, dlaczego niektórzy przeciwnicy Islamskiej Republiki mogli z zadowoleniem przyjmować zagraniczne ataki, nie postrzegając ich jako agresji wymierzonej w sam Iran.

Znajduje to odzwierciedlenie nie tylko w hasłach, ale i w symbolach. Wielu dysydentów przywróciło do użytku historyczną irańską flagę sprzed 1979 roku z motywem Lwa i Słońca, odrzucając emblemat narzucony przez rewolucję islamistyczną. Stała się ona widocznym znakiem, że Iran to nie to samo co rządząca nim klerykałowa elita.

Prawdziwa infrastruktura

Zacząłem śledzić irańskie wpisy w serwisie X zeszłego lata, kiedy to opisywałem spektrum tamtejszych głosów w mediach społecznościowych. Choć nie są one jednolite, dostrzegłem wyraźne sygnały, że wielu dysydentów – zarówno w kraju, jak i w diasporze – uznaje reżim za niemożliwy do uratowania i pragnie upadku IRGC.

Dlatego zamiast potępiać ataki, konta antyreżimowe, które obserwuję, witają je z nadzieją. Użytkownik TayTay pisze:

Jako Irańczyk mieszkający na południu Iranu, ten obraz bardzo dobrze odzwierciedla moje odczucia. Tym razem operacja ratunkowa rozpoczęła się od południa. Dziękuję, prezydencie Trump (@POTUS). Niech Bóg błogosławi Amerykę, niech Bóg błogosławi armię USA. Jesteśmy gotowi! My, Irańczycy, jesteśmy żołnierzami w terenie. Kiedy Jego Królewska Wysokość książę Reza Pahlavi wezwie nas, będziemy gotowi obalić reżim z waszą pomocą. Mam nadzieję, że premier @netanyahu i @IDF wkrótce do nas dołączą.

#FinishTheJob #KingRezaPahlaviForIran

Ferdosy, irański dysydent, o którym pisałem już wcześniej, opublikował 17 lipca na X wpis przypominający, że w styczniu 2026 roku władza mogła zostać pokojowo przekazana „prawdziwym właścicielom kraju”, ale reżim zamiast tego wybrał masową przemoc.

Z kolei Neo, Irańczyk przebywający w kraju, tak odpowiadał krytykom przerażonym zniszczeniem mostów i infrastruktury energetycznej przez Amerykanów:

To była ludzka katastrofa w miesiącu Dej [styczeń 2026 r.], podczas której w ciągu dwóch dni zmasakrowano pięćdziesiąt tysięcy ludzi – a nie cztery mosty, przez które zwykły człowiek nawet nie przejechał.

Inny użytkownik dodaje:

To jest prawdziwa infrastruktura Iranu [jego mieszkańцы], a nie kilka mostów i obiektów wojskowych IRGC.

Jeśli prawdziwą infrastrukturą Iranu są jego obywatele, a kobiety z Bandari zakładają tradycyjne stroje, by świętować ataki na IRGC, można zadać sobie pytanie, czy kultura sprzed rewolucji islamskiej odradza się na naszych oczach. Niektórzy dysydenci odzyskują dawne symbole kulturowe. Użytkownik publikujący film z zoroastryjskim wirującym tańcem Sama napisał:

Irańczycy nigdy w pełni nie poddali się islamowi. Poprzez poezję, rytm i opór utrzymywaliśmy przy życiu naszą przedislamską duszę w obliczu wymuszonej arabizacji. Ogień Persji wciąż płonie.

Większość społeczeństw w obliczu zewnętrznego ataku jednoczy się wokół narodowej flagi. Taka reakcja zależy jednak od tego, czy ludzie postrzegają państwo jako swoje własne. W Iranie lata brutalnych represji sprawiły, że obywatele przestali utożsamiać rząd z narodem. Co więcej, wielu nazywa obecną sytuację po prostu „okupacją”:

Z podłej złośliwości lub czystej głupoty niektórzy ludzie nie uważają islamu za okupanta.

Dlatego w dzisiejszym Iranie słychać głosy, które z radością witają spadające bomby, upatrując w nich jedynej nadziei na odzyskanie wolności.

Świętowanie bomb spadających w pobliżu własnego domu


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.