
Autor: Stefan Frank •
Urzędnik Departamentu Stanu USA oświadczył, że gdyby podejrzenia się potwierdziły, UNRWA należałoby w zasadzie uznać za zagraniczną organizację terrorystyczną.
Ponad dziewięćdziesięciu republikańskich kongresmanów pod przewodnictwem Mike’a Lawlera, członka Izby Reprezentantów z Nowego Jorku, skierowało list otwarty do prezydenta USA Donalda Trumpa. Domagają się w nim rozwiązania Agencji Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim (UNRWA).
W świetle ataków terrorystycznych Hamasu z 7 października oraz decyzji Stanów Zjednoczonych o wstrzymaniu finansowania UNRWA „niezbędne jest, abyśmy spojrzeli na działalność tej organizacji w szerszym kontekście – nie tylko w Strefie Gazy, ale także na Zachodnim Brzegu, w Jordanii, Libanie i Syrii”. Jak stwierdzono w liście, nie można już dłużej polegać na „niewydolnych systemach, które jedynie utrwaliły konflikt izraelsko-palestyński”.
Zamiast rozwiązać kryzys uchodźczy będący następstwem wojny arabsko-izraelskiej z lat 1948–1949, UNRWA – poprzez swoją „bezprecedensową praktykę” dziedziczenia statusu uchodźcy z pokolenia na pokolenie – „utrwaliła i pogłębiła” ten problem. W ten sposób „kwestia humanitarna, która pierwotnie miała charakter tymczasowy, przekształciła się w trwałe i stale rosnące wyzwanie polityczne”. Ponieważ UNRWA w pełni utrzymuje miliony potomków uchodźców na Zachodnim Brzegu, w Libanie i Syrii, rządy krajów przyjmujących nie mają praktycznie żadnych „bodźców do poszukiwania długoterminowych rozwiązań”. „Doprowadziło to do sytuacji, w której miliony ludzi pozostają zależne od agencji pomocowej, co tylko przedłuża kryzys”.
Ponadto UNRWA od dawna spotyka się z krytyką za promowanie antysemityzmu i gloryfikowanie terroryzmu w swoich szkołach. „Rodzi to poważne pytania o rolę tej organizacji w radykalizacji palestyńskiej młodzieży”. Według kongresmanów UNRWA nie działała jako „czynnik stabilizujący”, lecz wręcz przeciwnie – „utrwaliła kryzys uchodźczy” i „stworzyła warunki sprzyjające dalszemu istnieniu terroryzmu”.
„Wzywamy Pański administrację do podjęcia zdecydowanych działań w celu całkowitego rozwiązania UNRWA i przekazania jej zadań bardziej wiarygodnym i godnym zaufania partnerom – takim, którzy nie mają powiązań z terroryzmem oraz stawiają na przejrzystość, odpowiedzialność i pokój. Może to obejmować przeniesienie bezpośredniego wsparcia dla programów na rzecz uchodźców palestyńskich do krajów przyjmujących lub innych legalnych organizacji pozarządowych”.
Czy USA planują surowe sankcje?
Tymczasem konserwatywny amerykański portal Free Beacon donosi o federalnym śledztwie przeciwko pracownikom UNRWA w Strefie Gazy. Powołując się na anonimowych urzędników Departamentu Stanu, portal podaje, że badane są domniemane powiązania terrorystyczne „co najmniej 1500 osób związanych z UNRWA”. Celem jest stworzenie „czarnej listy”, która uniemożliwi pracownikom powiązanym z terroryzmem przejście do innych organizacji pomocowych w strukturach ONZ.
Chodzi tu o osoby takie jak Hafez Mousa Mohammed Mousa. Był on dyrektorem szkoły UNRWA w Strefie Gazy i został oskarżony przez inspektora generalnego USAID o udział w masakrach z 7 października w ramach batalionu Hamasu we wschodniej Dżabalii. „Sprawy zgłaszane przez inspektora generalnego USAID, które napływają do nas masowo, potwierdzają oczywistą relację typu matka-córka między UNRWA a Hamasem w Strefie Gazy” – wyjaśnił cytowany przez Free Beacon wysoki rangą urzędnik Departamentu Stanu USA, zaznajomiony ze sprawą.
Urzędnik dodał, że gdyby UNRWA nie była agencją ONZ, „w świetle ustaleń inspektora generalnego USAID bez wątpienia nałożono by na nią sankcje za terroryzm”. Trwające dochodzenia powinny „logicznie prowadzić” do uznania UNRWA za „zagraniczną organizację terrorystyczną” (FTO – Foreign Terrorist Organization). Jeśli śledztwo „potwierdzi, że organizacja działa jak FTO, mówi jak FTO i zatrudnia personel FTO, istnieje pełna podstawa, by traktować ją jako FTO”.
Drugi z amerykańskich urzędników zauważył, że administracja Trumpa musi przyjąć „kompleksowe, globalne podejście” do UNRWA. Oznacza to m.in. pozbawienie tej agencji immunitetu dyplomatycznego, który obecnie uniemożliwia wnoszenie pozwów przeciwko niej do sądów i czyni ją de facto nietykalną.
Gdyby UNRWA mogła być pozywana przed amerykańskimi sądami, agencja „z całą pewnością upadłaby pod ciężarem kosztów procesowych i konieczności obrony przed zalewem pozwów związanych z wydarzeniami z 7 października” – spekuluje urzędnik. „Możemy w tej sprawie zrobić bardzo wiele” – dodał informator, który ze względu na delikatny charakter rozmów zastrzegł sobie anonimowość. „UNRWA musi ponieść konsekwencje – za swoje zachowanie przed 7 października, za swoją rolę w tym dniu, a także za dotychczasową postawę, polegającą na ciągłej odmowie spełnienia uzasadnionych i pilnych żądań USA”.
Pod dyktatem terroru
Od prawie czterdziestu lat izraelski dziennikarz David Bedein, dyrektor Bedein Center for Near East Policy Research, obserwuje i dokumentuje powiązania UNRWA z terroryzmem. Jak wygłosił w 2021 roku w wywiadzie dla Mena-Watch, faktyczne przejęcie agencji przez radykałów nastąpiło w 1988 roku, wraz z wybuchem pierwszej intifady.
„Intifada zaczęła się w obozach dla uchodźców. Ludzie, którzy dotychczas kierowali UNRWA, zostali nagle zastąpieni przez powiązanych z terroryzmem członków Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP)”. Zamiast kryteriów kompetencji społecznych czy humanitarnych, jedyną miarą przy doborze pracowników stało się to, czy są oni posłuszni OWP lub Hamasowi. Dotyczy to wszystkich obszarów działań UNRWA – zarówno w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu, jak i w Jerozolimie.
W czerwcu 2007 roku Hamas przejął władzę w Strefie Gazy. Już w 2009 roku Instytut Bedeina opublikował raport dla Parlamentu Europejskiego, w którym szczegółowo udokumentował przejęcie tamtejszych struktur UNRWA przez islamistów. W wyborach do rad pracowniczych agencji od 1990 roku regularnie wygrywali kandydaci powiązani z „Blokiem Islamskim”, bezpośrednio popieranym przez Hamas.
W październiku 2004 roku ówczesny komisarz generalny UNRWA, Peter Hansen, przyznał w wywiadzie dla kanadyjskiej stacji CBC: „Jestem pewien, że członkowie Hamasu znajdują się na liście płac UNRWA, i nie uważam tego za przestępstwo. Hamas to organizacja polityczna, nie każdy jej członek jest bojownikiem. Nie prowadzimy weryfikacji politycznej i nie wykluczamy nikogo tylko ze względu na jego przekonania”.
Z kolei w styczniu 2009 roku ówczesny rzecznik UNRWA, Chris Gunness, w rozmowie z Jerusalem Post stwierdził, że jego organizacja podczas rekrutacji sprawdza jedynie bazę danych ONZ pod kątem powiązań z Al-Kaidą i talibami. Członkostwo w Hamasie najwyraźniej nie stanowiło więc przeszkody w zatrudnieniu.
Mena-Watch od lat informuje o powiązaniach UNRWA z Hamasem. Po masakrach z 7 października, w których brali udział pracownicy agencji, wiele krajów wstrzymało finansowanie organizacji – w tym Niemcy i Austria. Jednak z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych i Szwecji, większość państw w międzyczasie wznowiła wpłaty.
Redakcja Mena-Watch poprosiła Davida Bedeina o ocenę, na ile prawdopodobne jest realne nałożenie sankcji na UNRWA przez USA. Bedein podchodzi do tego sceptycznie. W wiadomości przesłanej przez aplikację WhatsApp napisał: „Naszym zdaniem ani USA, ani Izrael nie podejmą obecnie dalszych radykalnych kroków przeciwko UNRWA. Co prawda Izrael, przy wsparciu USA, mógłby aresztować każdego pracownika UNRWA powiązanego z grupami terrorystycznymi, jednak brakuje woli politycznej, by otwierać kolejny front w tej wojnie”.
USA badają powiązania co najmniej 1500 pracowników UNRWA z organizacjami terrorystycznymi
Kategorie: Uncategorized


Dokladnie ILU z lokalnych pracowników UNRWA byli jednoczesnie aktywistami Hamas mozna dyskutowac. Ja np bylem nieco zaskoczony ze znaleziono pewna liczbe konkretnych osób, a nie praktycznie wszystkich.
Ale dokladna cyfra moze nie jest tak wazna jak sie wydaje.
Bo my, co wszyscy pochodzimi z komunistycznej Polski, przeciez dobrze rozumiemy ze sa geste powiazania…
UNRWA to przeciez dobra, ciepla a bezpieczna posada w kraju gdzie prawie nikt nie ma normalnej pracy a wielu zyje z kieszeni pomocy socjalnej UNRWA. (to ze wiekszosc z tych oficjalnie bezrobotnych prawdopodobnie pracowala przy budowie tuneli Hamasu to inna rzecz – mieli wiec masy pieniedzy, ale nie mieli dobrej posady)
Jest oczywiste ze prace w UNRWA dostawali tylko ludzie wspierajacy Partie, tzn w tym wypadku – Hamas.
Aktywni sympatycy Hamas albo przynajmniej czlonkowie ich rodzin czy inni którym Partia – o przepraszam, Hamas – zyczy sobie pomóc.
Moze np rodzinom zamachowców – co moze sami aktywistami nie sa, ale nalezy im sie wsparcie zleceniodawcy. Tzn Hamas…
W najlepszym przypadku „dali po prostu dupe” komu nalezalo.
Jest zupelnie oczywistym ze zaden przeciwnik Hamas tam pracy nie dostal. MOGA i tam znalesc sie jedna czy dwie garstki porzadnych ludzi, czemu nie. W Polsce to bywalo. Ale nigdy przenigdy aktywny anty Hamas czy tam – aktywny anty-komunista.
Tak jak w Polsce za naszych czasów, tak jak i w Gaza.
Ps. Podobna sytuacja i w pozostalem UNRWA, na tzw WestBank podobna sytuacja jest z PLO jako odpowiednikiem Partii, tzn Hamas.