Uncategorized

Państwo

Beata Lewkowicz

Wyobraź sobie państwo na Bliskim Wschodzie. Niewielkie, ale nowoczesne i dobrze rozwinięte. Państwo, które stworzyło silną gospodarkę, technologie, uczelnie, startupy, nowoczesną armię. Państwo, które ma swoich sojuszników i potrafi o siebie zadbać.

Wyobraź sobie też jego sąsiada. Znacznie słabszego, biedniejszego, pogrążonego od lat w nienawiści wobec tego pierwszego państwa. Sąsiada, który właściwie nigdy nie zbudował normalnych struktur własnego państwa, bo większą część energii poświęcał walce z sąsiadem. Organizował zamachy terrorystyczne. Wysadzał autobusy i restauracje. Porywał ludzi. Zabijał cywilów. W szkołach wychowywał dzieci w przekonaniu, że największym marzeniem powinno być zniszczenie tego drugiego państwa, nawet kosztem własnego życia. Przez lata ostrzeliwał rakietami miejsca, w których żyli zwykli ludzie.

I pewnego dnia ten słabszy sąsiad dokonuje masowego ataku. Uzbrojeni ludzie przekraczają granicę. Mordują całe rodziny. Palą domy. Gwałcą kobiety. Porywają dzieci, kobiety i starców jako zakładników. Zabijają ludzi na ulicach i podczas koncertów.

A teraz wyobraź sobie, że jesteś obywatelem tego napadniętego państwa.

Twoje dziecko jedzie autobusem do szkoły i nie wraca, bo autobus wysadzono. Twój brat wyskakuje z kumplami na pizzę i żadnego z nich już nigdy nie zobaczysz, bo wybuch rozrywa ich na strzępy. Twój najlepszy przyjaciel ze swoją dziewczyną wybiera się na festiwal muzyczny, na który bilety kupił wiele miesięcy wcześniej i oboje nie mogli się już doczekać – żadne z nich nie wróci. Zginą od serii z karabinu maszynowego, która przetnie przednią szybę samochodu, którym jechali. Twoją siostrę porywają do tunelu i trzymają tam przez dwa lata. Twoi sąsiedzi zostają spaleni żywcem.

To jest twoje państwo.

Twoi sąsiedzi.

Twoje dzieci.

Twoi bliscy.

I odpowiedz sobie uczciwie na jedno pytanie.

Czego oczekujesz od własnego państwa?

Że wyda oświadczenie? Że zaapeluje o spokój? Że będzie się zastanawiało, czy ma moralne prawo odbić zakładników? Że po kolejnym masowym mordzie zgodzi się po prostu żyć dalej obok ludzi, którzy otwarcie zapowiadają następny?

Nie. Oczekujesz, że państwo będzie walczyć. Że użyje armii. Że zniszczy organizację odpowiedzialną za atak. Że zrobi wszystko, aby taka masakra nigdy więcej się nie powtórzyła.

I dokładnie tak wyglądałaby reakcja większości świata, gdyby chodziło o niemal każde inne państwo. Ludzie domagaliby się uwolnienia zakładników. Politycy mówiliby o prawie do samoobrony. Media pełne byłyby wyrazów solidarności z napadniętymi obywatelami.

Ale tym państwem jest Izrael.

I nagle zasady się zmieniają.

Już nic nie jest oczywiste.

Prawo do obrony zaczyna być kwestionowane. Od napadniętego państwa oczekuje się standardów, których nie wymaga się od nikogo innego. Nagle więcej mówi się o tym, jak Izrael powinien się bronić, niż o tym, dlaczego w ogóle musiał.

Żydzi jako ofiary są wygodni dla świata, bo niczego nie wymagają. Martwy Żyd nie ma armii, granic, lotnictwa ani prawa do samoobrony. Żywy Żyd z państwem przestaje być symbolem, a staje się podmiotem politycznym, który podejmuje decyzje konieczne do przetrwania.

Świat bardzo lubi martwych Żydów. Martwi Żydzi nikogo nie przerażają. Są symbolem, wspomnieniem, pomnikiem, lekcją historii. Znacznie trudniej zaakceptować Żydów żywych. Takich, którzy mają własne państwo, własną armię i własny instynkt przetrwania. I bezczelnie nie chcą dać się zabić

Państwo

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.