Uncategorized

Włoskie wyzwolenie zdradzone”

Fiamma Nirenstein

W rocznicę wyzwolenia spod faszyzmu antysemityzm powraca w języku i symbolach tych, którzy twierdzą, że owej wolności bronią.

Patrząc na flagi powiewające we Włoszech 25 kwietnia – w rocznicę wyzwolenia kraju spod faszyzmu – można by pomyśleć, że Włochy wyzwoliły Hamas, Hezbollah, a nawet Iran. Słuchając przemówień rozbrzmiewających z mikrofonów na scenach, odnosi się wrażenie, że wrogami wolności są Amerykanie i syjoniści. Żyjemy w świecie wywróconym do góry nogami.

Wyzwolenie miało miejsce 81 lat temu w imię zwycięstwa nad nazizmem i faszyzmem – ideologiami, których fundamentalnym założeniem była eksterminacja Żydów. 25 kwietnia 1945 roku (Festa della Liberazione), w ostatnich dniach II wojny światowej, partyzanci i siły alianckie wyparły wojska niemieckie z głównych miast. Data ta stała się narodowym symbolem wolności, oporu i pokonania reżimu, który sprzymierzył się z nazistowskimi Niemcami i wprowadził antysemickie ustawy rasowe.

Moja matka, Wanda Lattes, była odznaczoną łączniczką partyzancką. Jako młoda dziewczyna, wydalona ze szkoły i uniwersytetu na mocy ustaw rasowych, pełniła swoją heroiczną misję, ukrywając się wraz z całą rodziną przed nazistowsko-faszystowskimi obławami. W sfałszowanych dokumentach figurowała jako Elena Lattanzi – dzięki temu mogła bez obaw przechodzić kontrole, przewożąc w koszyku rowerowym pistolety dla partyzantów.

Mój ojciec, Alberto Nirenstein, historyk Zagłady, należał do niezwykłej grupy około 5000 młodych mężczyzn, którzy przybyli do Włoch w szeregach Brygady Żydowskiej w ramach armii brytyjskiej. Wielu z nich ocalało z Holokaustu, inni byli ukształtowani przez ciężką pracę przy uprawie i obronie ziemi, do której ostatecznie powrócili. Przybyli jako „Palestyńczycy”, by walczyć z nazistami i faszystami. Mój ojciec ryzykował dla nas życie, choć znaczna część jego rodziny w Polsce została wywieziona do Sobiboru. To partyzanci, Brygada Żydowska i siły alianckie ocaliły Włochy.

Jednak w minioną sobotę flaga z gwiazdą Dawida została odrzucona i zniesławiona. Tegoroczny 25 kwietnia nabrał autodestrukcyjnego charakteru; dzieje się tak zawsze, gdy z marszów wypędza się Żydów przy akompaniamencie okrzyków: „zrobimy z was mydło” i przy jednoczesnym gloryfikowaniu dżihadystycznej przemocy.

To rocznica wojownicza i antyamerykańska, wychwalająca tych, którzy odpowiadają za obecne konflikty. To święto gloryfikujące dżihad wspierany przez Iran – ten sam, który oblega i najeżdża Izrael. To dzień, w którym ze Stanów Zjednoczonych czyni się wroga, ignorując jednocześnie rosyjską agresję i okupację Ukrainy.

Ciągłe przywoływanie rzekomego triumwiratu „Trump–Putin–Netanjahu” – zestawienia pozbawionego merytorycznego sensu – służy jedynie podżeganiu do tej samej krwawej tragedii, co zawsze: antysemityzmu. Ten 25 kwietnia powinien być poświęcony walce z nienawiścią do Żydów, której haniebna fala ogarnia świat. Flagi Izraela i Ukrainy powinny powiewać obok siebie. Tak się nie stało. W ten sposób zniszczono sens tej wielkiej rocznicy.

Włoska zdrada wyzwolenia


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.