
Danna Matheus
Jako amerykańska imigrantka z Wenezueli dostrzegłam w opowieściach o II wojnie światowej i Holokauście coś znajomego: wysiedlenie, walkę o przetrwanie i poszukiwanie przynależności.
Na kilka dni przed zaplanowaną podróżą dziennikarską do Izraela irańskie rakiety rozświetliły niebo, wymuszając nagłą zmianę planów. Zamiast relacjonować wydarzenia z Tel Awiwu, znalazłam się na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Polsce.
Jako nieżydowska Amerykanka pochodzenia wenezuelskiego nigdy nie traktowałam wizyty w tym kraju i w tym miejscu jako priorytetu. Jednak jako dziennikarka zajmująca się tematami sięgającymi od Caracas przez Teheran po kampusy uniwersyteckie w Stanach Zjednoczonych, rozumiem już, dlaczego powinnam była to zrobić znacznie wcześniej.
Przybyłam do Polski wraz z grupą latynoskich studentów dziennikarstwa w ramach organizacji Fuente Latina. Zgłosiliśmy się do programu stypendialnego w Izraelu, pragnąc relacjonować skutki ataków z 7 października i zdobywać doświadczenie w mediach międzynarodowych. Jednak wojna z Iranem, która wybuchła 28 lutego, zakłóciła ruch lotniczy i zniweczyła te plany. Fuente Latina zmieniła trasę naszego programu, oferując nam coś równie cennego: kontekst historyczny niezbędny do zrozumienia współczesnych wydarzeń.
W Warszawie przeszłość nie została pogrzebana. Budynki wciąż noszą ślady po kulach i wybuchach, a mimo to toczy się w nich życie. Nie da się zignorować napięcia między zniszczeniem a odnową.
Przeprowadziłam wywiad z Irene Shashar, która jako dziecko przeżyła Holokaust, uciekając z warszawskiego getta systemem kanałów ściekowych. „Chodzę na palcach, żeby nie nadepnąć na szkielety, które z pewnością znajdują się pod ziemią” – powiedziała mi. Po wojnie wyjechała do Peru, a następnie osiedliła się w Izraelu, ale wspomnienia tamtych czasów nigdy jej nie opuściły.
Inni, których spotkałam, nosili tę przeszłość w sobie na różne sposoby. Ofer Laszewicki, hiszpańsko-izraelski dziennikarz i wnuk ocalałych z Holokaustu, dorastał bez rodziny ze strony matki. Ta pustka skłoniła go do zbadania korzeni w Warszawie. Kilka tygodni przed naszą rozmową stał przy żydowskim pomniku, gdy podeszła do niego kobieta i powiedziała: „Hitler miał rację”, po czym wykonała gest naśladowający ścięcie głowy.
„Chodzę na palcach, by nie nadepnąć na szkielety, które z pewnością leżą pod powierzchnią”.— Irene Shashar
W Auschwitz-Birkenau nasza przewodniczka, Agata Miodowska, opowiedziała o własnym doświadczeniu ze współczesnym antysemityzmem. W Paryżu taksówkarz podsłuchał, jak rozmawiała z przyjaciółką o planach na Szabat. „Czy są panie Żydówkami?” – zapytał. Gdy potwierdziły, kazał im wysiąść i zostawił je na środku ulicy.
To nie były odosobnione przypadki. Były to przypomnienia, że nienawiść, która zaczęła się od bojkotów, a eskalowała do zindustrializowanego masowego mordu, wcale nie zniknęła.
Na kampusach uniwersyteckich niechęć do Żydów i Izraela nasiliła się w sposób niespotykany od pokoleń, zmuszając studentów do funkcjonowania w atmosferze wykluczenia i wrogości. Bycie Latynosem w USA oznacza dziś czasem życie w podobnym napięciu – nagłówki o nalotach, zatrzymaniach i deportacjach zamieniają codzienność wielu członków naszej społeczności w stan nieustannego zagrożenia.
Przed tą podróżą te realia wydawały mi się bliskie, ale nie do końca zrozumiałe. Były tylko nagłówkami i statystykami; czymś, co działo się „gdzie indziej”.
W Polsce ten dystans zniknął. Przeszłość przestała być abstrakcją – stała się bezpośrednia i pilna. Jako imigrantka z Wenezueli dostrzegłam w tych historiach coś znajomego: wysiedlenie, walkę o przetrwanie i rozpaczliwe poszukiwanie przynależności. Choć te losy są od siebie diametralnie różne, łączy je ten sam instynkt przetrwania i wola odbudowy, która do mnie przemawia.
Wierzę, że gdyby każdy w Ameryce mógł zobaczyć mury getta, usiąść na jednym z 70 krzeseł na krakowskim Placu Bohaterów Getta – upamiętniających wypędzenie ludzi z ich domów – lub posłuchać muzyki klezmerskiej, być może spojrzałby na historię i drugiego człowieka innymi oczami. Być może Ofer nie otrzymywałby gróźb śmierci za podążanie śladami swojej babci, a Agata nie zostałaby wyrzucona z taksówki w Paryżu.
To doświadczenie zmieniło moje rozumienie historii Żydów oraz postrzeganie mojej odpowiedzialności jako dziennikarki. Relacjonowanie wydarzeń z Polski utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasza praca to nie tylko podawanie „breaking news”, ale przede wszystkim osadzanie ich w głębokim kontekście historycznym, który wciąż kształtuje teraźniejszość.
Moja lekcja historii, odebrana na miejscu, będzie mi zawsze przypominać, by wybierać życie zamiast bólu, szacunek zamiast przemocy i przyzwoitość zamiast nienawiści.
Czego nauczyłam się, gdy wojna zaprowadziła mnie do Polski zamiast do Izraela
Kategorie: Uncategorized

