Uncategorized

Amerykańska bomba zegarowa Netanjahu

Anan Sahadei

Netanjahu konsekwentnie podejmował decyzje strategiczne, które podważają interesy Izraela – od finansowania Hamasu po ustępstwa wobec przywódców charedim i likwidację kluczowych systemów opieki zdrowotnej. Te błędy doprowadziły obecnie do kolejnego samowolnego naruszenia: osłabienia strategicznej pozycji Izraela.

Proszę zwrócić uwagę na jego zwyczaj faworyzowania administracji republikańskich, decyzję o legitymizacji ekstremistów takich jak Ben-Gvir i Smotrich w rządzie oraz poparcie dla ich radykalnej polityki.

Dziękuję za lekturę! Zapisz się bezpłatnie, aby otrzymywać nowe posty i wspierać moją pracę.

Dodajmy do tego jego niezdolność do zajęcia się niezbędnymi, czasem nieprzyjemnymi kwestiami dyplomacji publicznej. Stanowisko koordynatora ds. dyplomacji publicznej w Kancelarii Premiera pozostaje nieobsadzone od dwóch lat. Obecnie planuje się obsadzenie tego stanowiska przez byłą posłankę do Knesetu i ambasador w Wielkiej Brytanii, Tzipi Hotovely. Kadencja Hotovely jako ambasador charakteryzowała się dokładnie tymi samymi słabościami w dyplomacji publicznej, które cechują rząd Netanjahu. Nie była w stanie prowadzić dialogu z Brytyjczykami, którzy nie zgadzali się z jej rządem. Jej ostatnia wypowiedź skierowana do obecnego rządu Partii Pracy ilustruje niepowodzenie w budowaniu mostów, co jest podstawowym obowiązkiem dyplomacji publicznej. Nie należy więc oczekiwać żadnej znaczącej poprawy w zakresie dysfunkcji Izraela w tej dziedzinie.

Problem pogłębia się, ponieważ brak dyplomacji publicznej sprawił, że przyszłość Izraela jest uzależniona od prezydenta Trumpa i sukcesu jego obozu politycznego. Te celowe porażki dyplomatyczne przynoszą obecnie konkretne skutki.

Podczas gdy dwupartyjne poparcie Kongresu dla Izraela stanowiło niegdyś rzadki wyjątek od podziałów politycznych, działania Netanjahu podkopały ten istotny konsensus.

Widzieliśmy to podczas niedawnego głosowania w Senacie. Niemoralna propozycja, zainicjowana przez senatora Berniego Sandersa, miała na celu zapobieżenie sprzedaży broni do Izraela, w tym buldożerów opancerzonych i bomb. Głosowanie, które zgodnie z oczekiwaniami zakończyło się niepowodzeniem, przebiegło zgodnie z podziałami partyjnymi, przy czym 85% demokratów poparło tę antyizraelską propozycję.

Ciekawym i druzgocącym aspektem tego głosowania, z perspektywy izraelskiego rządu, jest to, że argumenty za nim przemawiające można i należy publicznie oraz dogłębnie obalić. Chociaż sondaże wskazują na gwałtowny spadek poparcia dla Izraela wśród demokratów, pokazują one również, że istnieje duża grupa wyborców, którzy starają się zrozumieć działania Izraela i to, czego potrzebuje on dla swojego bezpieczeństwa. Jedna trzecia demokratów określających się jako proizraelscy to dziesiątki milionów ludzi. Jednak rząd Netanjahu w dużej mierze ignoruje ich i skupia się na kontaktach z administracją Trumpa. Jednym ze skutków jest to, że nie odniósł się on otwarcie do argumentów przeciwko propozycji Sandersa.

Kontakty z administracją Trumpa są bardzo podatne na presję wyborczą ze strony Stanów Zjednoczonych. Kamala Harris, znana z wyrażania „postępowych” uprzedzeń, powiedziała niedawno o Trumpie i Netanjahu: „Wszedł w wojnę, w którą wciągnął go Bibi Netanjahu – powiedzmy to jasno – wszedł w wojnę, której Amerykanie nie chcą, narażając na niebezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy”.

Trump obawiał się, że obarczenie Netanjahu winą przez Demokratów może kosztować Republikanów w następnych wyborach do Kongresu. W rezultacie wszczął spór z Netanjahu, upokarzając go i Izrael bezceremonialnymi poleceniami. Na Truth Social napisał: „Izrael nie będzie już bombardował Libanu. Stany Zjednoczone ZABRANIAJĄ im tego (sic). Dość tego!!!”

Izraelski korespondent Barak Ravidzwraca uwagę, że żaden amerykański prezydent nigdy nie zabronił Izraelowi atakowania swoich wrogów.

Netanjahu zareagował na to dyplomatyczne upokorzenie nie poprzez obronę prawa Izraela do samoobrony przed Hezbollahem. Zamiast tego przeniósł punkt ciężkości z upokorzenia Izraela na to, co obecnie przedstawia jako szansę na osiągnięcie „historycznego porozumienia pokojowego z Libanem”.

Oczywiście Izrael ma porozumienie pokojowe z Libanem, podpisane 17 maja 1983 r. Ogłaszało ono koniec stanu wojny między obydwoma krajami. Badacze spierają się, czy było ono martwe już w momencie podpisania, czy też stało się nim po roku presji ze strony Syrii i społeczności międzynarodowej na rząd libański, kiedy to rząd libański oficjalnie je unieważnił.​

Głównym problemem w Libanie, którego Izrael nie jest w stanie rozwiązać, jest brak rzeczywistej władzy ze strony rządu. To się nie zmieniło. Jak na ironię, świadczy to o umiejętnościach Netanjahu jako manipulatora. Zamiast zająć się bezprecedensowym wybuchem amerykańskiego prezydenta, który chroni Hezbollah i frustruje sojusznika Ameryki, dyskusja skupia się teraz na „historycznym porozumieniu pokojowym”. Nie przyczynia się to do postępów w sprawie pokoju.

Podczas ostatnich wyborów argumentowałem, że prawdziwi amerykańscy liberałowie w tradycji Nowego Ładu – szacunek dla demokracji, antykomunizm, antyautorytaryzm, prawa obywatelskie i prawa pracownicze – nie mieli swojego kandydata. Harrisowi brakuje uczciwości i zasad, liberalnych czy jakichkolwiek innych. Trump, pozbawiony moralnego kręgosłupa, jest godny pogardy. Czy nie denerwuje Pana, gdy słyszy Pan: „A nie mówiłem!”? Co możemy zrobić? Obaj ujawnili w tym tygodniu najgorsze cechy swoich osobowości. Na szczęście Harris przegrała. Niestety, Trump nie.

Przywództwo Netanjahu sprawiło, że Izrael stał się podatny na zagrożenia, o czym świadczą zbliżające się ryzyka dla sojuszy Izraela ze Stanami Zjednoczonymi i Europą. Ta słabość może wkrótce spowodować dramatyczną utratę poparcia ze strony głównego sojusznika Izraela, co może mieć potencjalnie wybuchowe konsekwencje. Nie należy współczuć Netanjahu za to, że wpędził Izrael w kolejną pułapkę zbudowaną z jego błędnych przekonań i złych strategii radzenia sobie z nieoptymalnymi kartami, jakie zostały rozdane Izraelowi.

Aby zająć się porażkami Netanjahu, musimy również uznać, że dysfunkcja polityczna w Stanach Zjednoczonych stanowi głębszy problem, zwiększający ryzyko, przed którym stoi Izrael.

Połączona dysfunkcja obu obozów w USA – zwolenników MAGA i postępowców – tworzy globalne środowisko, w którym następny przywódca Izraela stanie przed bezprecedensowymi wyzwaniami moralnymi i strategicznymi w polityce amerykańskiej.

Proszę zwrócić uwagę na jego zwyczaj faworyzowania administracji republikańskich, decyzję o legitymizacji ekstremistów takich jak Ben-Gvir i Smotrich w rządzie oraz poparcie dla ich radykalnej polityki. Dodajmy do tego jego niezdolność do zajęcia się niezbędnymi, czasem nieprzyjemnymi kwestiami dyplomacji publicznej. Stanowisko koordynatora ds. dyplomacji publicznej w Kancelarii Premiera pozostaje nieobsadzone od dwóch lat. Problem ten pogłębia się, ponieważ wiąże on przyszłość Izraela z prezydentem Trumpem. Te celowe dyplomatyczne porażki przynoszą obecnie konkretne skutki.

Podczas gdy dwupartyjne poparcie Kongresu dla Izraela stanowiło niegdyś rzadki wyjątek od politycznych podziałów, działania Netanjahu podkopały ten istotny konsensus.

Widzieliśmy to podczas niedawnego głosowania w Senacie. Niemoralnapropozycja, której autorem był senator Bernie Sanders, miała na celu zapobieżenie sprzedaży broni do Izraela, w tym buldożerów opancerzonych i bomb. Głosowanie, które zgodnie z oczekiwaniami zakończyło się niepowodzeniem, przebiegło zgodnie z podziałami partyjnymi, przy czym 85% demokratów poparło tę antyizraelską propozycję.

Przywództwo Netanjahu sprawiło, że Izrael stał się podatny na zagrożenia, o czym świadczą zbliżające się ryzyka dla sojuszy Izraela ze Stanami Zjednoczonymi i Europą. Ta słabość może wkrótce spowodować dramatyczną utratę poparcia ze strony głównego sojusznika Izraela, co może mieć potencjalnie wybuchowe konsekwencje.

Ciekawym i obciążającym aspektem tego głosowania, z perspektywy izraelskiego rządu, jest to, że argumenty za nim przemawiające można i należy publicznie i dogłębnie obalić. Rząd Netanjahu skupia się jednak wyłącznie na kontaktach z administracją Trumpa i ignoruje dialog z opozycją. Nie odniósł się on otwarcie do argumentów przeciwko propozycji Sandersa.

Kontakty z administracją Trumpa są bardzo podatne na presję wyborczą ze strony Stanów Zjednoczonych. Kamala Harris, znana z wyrażania „postępowych” uprzedzeń, powiedziała niedawno o Trumpie i Netanjahu: „Wszedł w wojnę, w którą wciągnął go Bibi Netanjahu – powiedzmy to jasno – wszedł w wojnę, której Amerykanie nie chcą, narażając na niebezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy”.

Trump obawiał się, że obarczenie Netanjahu winą przez Demokratów może kosztować Republikanów w następnych wyborach do Kongresu. W rezultacie wszczął spór z Netanjahu, upokarzając go i Izrael bezceremonialnymi poleceniami. Na Truth Social napisał: „Izrael nie będzie już bombardował Libanu. Stany Zjednoczone ZABRANIAJĄ im tego (sic). Dość tego!!!”

Izraelski korespondent Barak Ravidzwraca uwagę, że żaden amerykański prezydent nigdy nie zabronił Izraelowi atakowania swoich wrogów.

Netanjahu zareagował na to dyplomatyczne upokorzenie nie poprzez obronę prawa Izraela do samoobrony przed Hezbollahem. Zamiast tego przeniósł punkt ciężkości z upokorzenia Izraela na to, co przedstawił jako okazję do zawarcia „historycznego porozumienia pokojowego z Libanem”. Była to żenująca próba odwrócenia uwagi.

Oczywiście Izrael ma porozumienie pokojowe z Libanem, podpisane 17 maja 1983 r. Ogłaszało ono koniec stanu wojny między tymi dwoma krajami. Naukowcy debatują, czy porozumienie to było martwe już w momencie podpisania, czy też stało się nim po roku presji ze strony Syrii i społeczności międzynarodowej na rząd libański.

Głównym problemem w Libanie, którego Izrael nie jest w stanie rozwiązać, jest brak rzeczywistej władzy ze strony rządu. To się nie zmieniło. Jak na ironię, świadczy to o umiejętnościach Netanjahu jako manipulatora. Zamiast zająć się bezprecedensowym wybuchem amerykańskiego prezydenta, który chroni Hezbollah i frustruje sojusznika Ameryki, bezprecedensowy, opublikowany późnym wieczorem dyktat Trumpa na Truth Social skłonił Netanjahu do desperackich manewrów mających na celu skierowanie dyskusji na temat „historycznego porozumienia pokojowego”.

Podczas ostatnich wyborów argumentowałem, że prawdziwi amerykańscy liberałowie w tradycji Nowego Ładu – szacunek dla demokracji, antykomunizm, antyautorytaryzm, prawa obywatelskie i prawa pracownicze – nie mieli żadnego kandydata. Harrisowi brakuje uczciwości i zasad, liberalnych czy jakichkolwiek innych. Trump, pozbawiony moralnego kręgosłupa, jest godny pogardy. Czy nie nienawidzą Państwo słyszeć: „A nie mówiłem!”? Co możemy zrobić? Obaj kandydaci ujawnili w ostatnim tygodniu najgorsze cechy swoich osobowości. Na szczęście Harris przegrała wybory miażdżącą przewagą. Niestety, Trump nie.

Nie należy współczuć Netanjahu za to, że wpędził Izrael w kolejną pułapkę zbudowaną z jego błędnych przekonań i złych strategii radzenia sobie z dalekimi od optymalnych kartami, jakie zostały rozdane Izraelowi.

Aby zająć się porażkami Netanjahu, musimy również uznać, że dysfunkcja polityczna w Stanach Zjednoczonych stanowi głębszy problem, zwiększający ryzyko, przed którym stoi Izrael.

Połączona dysfunkcja obu obozów w USA – MAGA i postępowców – tworzy globalne środowisko, w którym następny przywódca Izraela stanie przed bezprecedensowymi wyzwaniami moralnymi i strategicznymi w polityce amerykańskiej.

Amerykańska bomba zegarowa Netanjahu

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Trudno niezgodzić się z autorka, ale Natanyahu ma chyba malo wyboru , MAGA demonizuje Demokratów, i pewnie Trump dostalby szalu gdyby Bibi sciskal się ze swoim wieloletnim przyjacielem Joe Bidenem. Nie wolno zapominieć ze na zbrodnię 7/10 Biden zareagowal pomostem powietrznym z pomoca wojskowa i przybyl do Izraela w gescie somidarnosci.
    Chyba najbardziej szkodliwym aspektem rzadu Natanyahu jest odejscie od zasady merytokracji na rzecz lojalnosci politycznej. I w ten sposób zdemoralizowal armię, wywiad, dyplomację i policję.
    Szefowie wywiadu od lat narzekaja na brak dostępu do PM, który stworzyl nawet wlasna lojalna komórkę wywiadu (oceniala Hamas jako nastawiony na pokój i rozwój ekonomiczny…).
    Parę miesięcy temu czytalem artykul o spadku wykrywalnosci morderstw, od prawie 100% wsród Zydów parę lat tel do 75-50%, i jeszcze bardziej wsród Arabów. Przyczyna byly masowe dimisje wysokich doswiadczonych oficerów policji, którzy nie byli w stanie wspólpracować z niekompetentnym ministrem Ben Gvirem.
    Podobne processy zdemoralizowaly armię i wywiad.
    Obecny rzad Izraela trzyma sie dzięki poparciu malutkich ekstremistycznych partii, ich wplyw jest zupelnie nieproporcjonalny i toksyczny.
    Brak odpowiedzialnosci politycznej i zasad Natanjahu który zgadza się na ta niedemokratyczna sytuację stawia Izraelska demokrację pod znakiem zapytania.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.