
Autor: Stefan Frank
Fala ataków na cele żydowskie i izraelskie nie słabnie. W Stambule trzech mężczyzn uzbrojonych w broń palną zaatakowało izraelski konsulat. Prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan, określił to zdarzenie mianem „ohydnego aktu terrorystycznego”.
Władze zidentyfikowały napastników jako Yunusa E. oraz dwóch braci: Onura i Enesa Ç. Według stacji CNN Türk mężczyźni próbowali przedostać się na siódme piętro budynku. Na nagraniach agencji Reuters widać interweniujących policjantów z wyciągniętą bronią. Jeden ze sprawców przez kilka minut prowadził ogień z karabinu automatycznego i broni krótkiej. Wymiana ognia trwała od piętnastu do dwudziestu minut.
Zastrzelony podczas akcji służb Yunus E. miał, według informacji wywiadowczych, powiązania z organizacją terrorystyczną, która „wykorzystuje religię do własnych celów”. Była to wyraźna aluzja do Państwa Islamskiego (IS), choć żadna grupa nie przyznała się oficjalnie do zamachu.
Konsulat Izraela był w tym czasie pusty – od około dwóch i pół roku nie stacjonują tam izraelscy dyplomaci. Sugeruje to, że sprawcy nie byli dobrze poinformowani. Wpisuje się to w schemat ostatniej serii ataków, które wydają się przeprowadzone przy minimalnym przygotowaniu: choć wykorzystano w nich broń palną i materiały wybuchowe, brakowało im wyraźnej struktury organizacyjnej czy skrupulatnego planowania. Żadna ze znanych organizacji terrorystycznych nie wzięła na siebie odpowiedzialności za te czyny.
Wybuch przed chrześcijańską placówką proizraelską
W Wielki Piątek doszło do eksplozji ładunku wybuchowego przy bramie wejściowej ewangelickiego centrum izraelskiego w holenderskim mieście Nijkerk. Policja poinformowała o głośnym huku i błysku światła. W momencie wybuchu budynek był pusty, dzięki czemu nikt nie odniósł obrażeń, a szkody materialne okazały się niewielkie.
Centrum należy do organizacji Christenen voor Israël, angażującej się w działania na rzecz solidarności z Izraelem. Mimo ograniczonych strat materialnych, incydent ten uznaje się za bardzo znaczący, gdyż postrzegany jest jako celowa próba zastraszenia. Policja wszczęła dochodzenie i poszukuje osoby, która podłożyła ładunek.
Zdarzenie w Nijkerk przypomina atak na szkołę adwentystów w Kalifornii sprzed półtora roku. Tamtejsza placówka również została wybrana ze względu na nienawiść sprawcy do ewangelików za ich proizraelskie nastawienie. Niedawno były prezenter telewizyjny Tucker Carlson nazwał chrześcijańskich syjonistów „heretykami”
W Internecie pojawiło się nagranie eksplozji w Nijkerk, po której wybuchł pożar. Materiał rozpowszechniła grupa, która wcześniej przyznawała się do ataków na żydowskie i proizraelskie cele w Holandii i Belgii. W ostatnich tygodniach doszło do zamachów bombowych na synagogi w Rotterdamie i Liège, a w żydowskiej dzielnicy Antwerpii podpalono samochód. Śledczy badają, czy zdarzenia te są ze sobą powiązane. Wątpliwości budzi też autentyczność grupy podającej się za sprawców – Harakat Ashab al-Yamin al-Islamiya (HAYI).
Fakt, że w wymienionych przypadkach nie było ofiar śmiertelnych, a sprawcy pozostają nieznani, jest wykorzystywany przez określone środowiska do szerzenia antysemickich teorii spiskowych o tzw. „operacjach pod fałszywą flagą”. Twierdzą one, że Izrael sam inscenizuje wybuchy, by podburzyć opinię publiczną przeciwko reżimowi w Teheranie. Jak podsumowuje holenderski dziennik De Telegraaf, Iran czerpie z tego podwójną korzyść: sieje strach w społeczności żydowskiej, a winą za niepokoje obarcza sam Izrael.
Znikające pomniki
Australian Jewish Association poinformowało o incydencie w Caulfield Park w Melbourne, gdzie skradziono historyczne tablice pamiątkowe związane z judaizmem oraz udziałem żydowskich żołnierzy w brytyjskich oddziałach podczas I wojny światowej. Według Times of Israel zniknęła m.in. tablica upamiętniająca bitwę pod Beer-Szebą oraz tablica ku czci Raoula Wallenberga – szwedzkiego dyplomaty, który uratował dziesiątki tysięcy Żydów w Budapeszcie. Zniszczono również drzewo posadzone w parku ku jego pamięci.
Podobny motyw nienawiści do Żydów towarzyszył incydentowi z 2020 roku w Los Angeles, gdzie pomnik Wallenberga oblano farbą. W Melbourne zniknęła także centralna tablica z nazwiskami 298 mieszkańców regionu poległych w I wojnie światowej. „Usunięcie tych pomników to ogromna strata dla dziedzictwa kulturowego. Odzwierciedlały one historyczne więzi między społecznością żydowską, historią wojskową Australii a Ziemią Izraela” – skomentowała stacja i24.
W Australii zatrzymano również siedem kobiet w wieku od 34 do 71 lat, podejrzanych o uszkodzenie pomnika żydowskiej feministki Zeldy D’Aprano w Melbourne. Kobiety miały pomalować postument czerwoną farbą, próbując ukryć się przed kamerami za pomocą parasoli. Sympatycy zatrzymanych twierdzą, że pomalowano jedynie „podłoże”, jednak władze postawiły im zarzuty zniszczenia mienia i zakłócania porządku publicznego. Zelda D’Aprano była kluczową postacią australijskiego ruchu kobiecego, walczącą o równe płace i prawa pracownicze.
Planowany masowy mord na Brooklynie
W Nowym Jorku 21-letni Pakistańczyk, Muhammad Shahzeb Khan, przyznał się do winy w procesie o terroryzm. Planował on masowe zabójstwo Żydów w centrum Brooklynu przy użyciu broni automatycznej, chcąc wesprzeć Państwo Islamskie. Khan zeznał, że odpowiedział na wezwanie organizacji do zabijania Żydów.
Sprawa ta przypomina ubiegłomiesięczny zamach w Michigan. 12 marca Libańczyk powiązany z Hezbollahem wjechał ciężarówką wypełnioną materiałami wybuchowymi w jedną z największych synagog reformowanych. Wewnątrz znajdowało się 106 dzieci i 30 pracowników. Sprawca otworzył ogień, raniąc ochroniarza, po czym zginął w płonącym pojeździe po postrzeleniu przez służby.
Analizując te ataki, można zauważyć, że są one przeprowadzane przy użyciu stosunkowo prostych środków. Na szczęście nie doszło dotąd do zamachów na skalę taką jak atak na centrum AMIA w Buenos Aires (1994) czy na synagogę na Dżerbie (2002).
Z jednej strony sugeruje to, że zorganizowany terroryzm antysemicki może być obecnie zbyt słaby lub zbyt mocno inwigilowany, by przeprowadzać skomplikowane operacje wymagające dużych zasobów. Z drugiej strony, spontaniczne ataki „samotnych wilków” przy użyciu prymitywnych narzędzi są niemal niemożliwe do przewidzenia. To niepokojący sygnał – nawet pojedynczy sprawca ze skromnym uzbrojeniem jest w stanie doprowadzić do tragedii.
W ostatnich latach w sieci wielokrotnie publikowano mapy miast (m.in. Bostonu, Nowego Jorku czy Barcelony) z zaznaczonymi instytucjami żydowskimi. Ostatnie wydarzenia boleśnie przypominają, że każda taka placówka może stać się celem.
Fala ataków terrorystycznych na cele żydowskie i izraelskie
Kategorie: Uncategorized

