
Autor Chana
Podczas gdy Europa próbuje zrównać społeczności żydowskie z terroryzmem Hamasu, przywódcy Izraela podejmują działania mające na celu likwidację trwającej od trzydziestu lat katastrofy w zakresie bezpieczeństwa.
Wczoraj, 11 maja, doszło do wyraźnego zderzenia międzynarodowej dyplomacji z biblijnym prawem do ziemi. Unia Europejska oficjalnie przełamała trwający od miesięcy impas i zatwierdziła nowy pakiet sankcji skierowanych przeciwko osobom i organizacjom na Zachodnim Brzegu.
UE zatwierdza sankcje wobec Izraela
Przez wiele miesięcy sankcje te były blokowane przez Węgry pod rządami Viktora Orbána. Jednak po niedawnej zmianie na stanowisku premiera Węgier, gdzie Orbána zastąpił Peter Magyar, weto zostało zniesione. Wczoraj w Brukseli szefowa polityki zagranicznej UE, Kaja Kallas, ogłosiła, że 27 ministrów spraw zagranicznych ostatecznie zatwierdziło te środki.
Lista podmiotów objętych restrykcjami zawiera kilka znanych organizacji oraz osób popierających osadnictwo. Według doniesień na liście znalazły się takie grupy jak Amana, Nahala, Regavim oraz Judea and Samaria Hashomer, a także liderzy ruchu, m.in. Daniela Weiss i Meir Doitch. Kary polegają na wpisaniu na tzw. czarną listę, co wiąże się z zamrożeniem aktywów oraz zakazem wjazdu na terytorium UE.
Aby uzyskać poparcie wszystkich państw członkowskich, UE zatwierdziła tego samego dnia również nowe sankcje wobec przywódców Hamasu. Oznacza to, że restrykcje wobec terrorystów dodano wyłącznie w celu przeforsowania sankcji wymierzonych w Izraelczyków. „Pakietowanie” decyzji jest powszechną taktyką dyplomatyczną Brukseli służącą osiągnięciu wymaganej jednomyślności. Ponieważ UE składa się z 27 państw o zróżnicowanych poglądach na Bliski Wschód, liderzy często łączą kontrowersyjne projekty z tymi niebudzącymi zastrzeżeń, aby wymusić konsensus.
Choć Hamas już wcześniej figurował na liście organizacji terrorystycznych, nowe sankcje uderzają precyzyjnie w konkretnych liderów i ich sieci finansowe. Przez miesiące państwa takie jak Węgry (pod rządami Orbána), Czechy i Austria blokowały uderzenie w obywateli Izraela. Aby przełamać ten opór, państwa „umiarkowane” domagały się, by wszelkie działania przeciwko Izraelczykom były „równoważone” przez wzmożone restrykcje wobec palestyńskich grup terrorystycznych.
Wraz z odejściem Viktora Orbána zniknęło jedyne stałe weto. Aby jednak zapobiec sytuacji, w której inne sceptyczne państwa – jak Włochy czy Austria – wypełniłyby tę lukę, liderzy UE przedstawili sankcje jako zjednoczony front przeciwko „ekstremizmowi po obu stronach”. W ten sposób mordercy z Hamasu zostali postawieni na równi z izraelskimi organizacjami narodowymi. Dodając przywódców Hamasu do listy, UE stworzyła swoim członkom „moralną tarczę”, pozwalającą zatwierdzić środki przeciwko Żydom w Judei i Samarii, które w innym przypadku uznano by za radykalną i jednostronną ingerencję w wewnętrzne sprawy Izraela.
Reakcja rządu izraelskiego
To celowe „opakowanie” sankcji wywołało gwałtowną reakcję izraelskich polityków. Premier Benjamin Netanjahu ostro skrytykował decyzję Brukseli:
„Podczas gdy Izrael i Stany Zjednoczone wykonują za Europę brudną robotę, walcząc w imię cywilizacji z szalonymi dżihadystami w Iranie i innych miejscach, Unia Europejska ujawniła swoje moralne bankructwo, kreując fałszywą symetrię między obywatelami Izraela a terrorystami z Hamasu”.
Słowa te uderzają w sedno problemu „moralnej równoważności”. Netanjahu przedstawia konflikt jako globalną walkę o zachodnie wartości, pozycjonując Izrael jako tarczę chroniącą Europę przed dżihadem – Europę, która karze swoich własnych obrońców. Wypowiedź ta uwypukla przepaść między Jerozolimą a Brukselą: podczas gdy UE postrzega osadników jako przeszkodę dla pokoju, izraelska Kancelaria Premiera widzi w nich obywateli niesprawiedliwie zrównanych z ludobójczą organizacją terrorystyczną.
Minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar nazwał posunięcie UE „arbitralnym i politycznym”. Skrytykował on Brukselę za stworzenie „zniekształconej równowagi moralnej”. Przypomniał, że Hamas jest grupą odpowiedzialną za – jak to ujął francuski minister Jean-Noël Barrot – „najgorszą antysemicką masakrę od czasów Zagłady”. Z kolei organizacje takie jak Amana czy Regavim to podmioty cywilne działające zgodnie z prawem Izraela na terenach, które uznają za swoją historyczną ojczyznę.
Z perspektywy Izraela, zrównanie ich jednym tchem z terrorystami to przemyślany ruch mający na celu stygmatyzację ruchu osadniczego. Sa’ar potwierdził, że Żydzi mają niezbywalne prawo do osiedlania się w Ziemi Izraela, niezależnie od presji zewnętrznej.
Minister finansów Bezalel Smotrich określił decyzję UE mianem „rekordowej hipokryzji” i próby wymuszenia na Izraelu polityki „narodowego samobójstwa”. W odpowiedzi przedłożył premierowi plan przeniesienia strategicznych terenów w Judei i Samarii z obszarów A i B (pod kontrolą palestyńską) do obszaru C (pod pełną kontrolą Izraela). Podkreślił, że regiony te są „pasem bezpieczeństwa” państwa i zapowiedział, że każda próba osłabienia izraelskiej kontroli przyniesie odwrotny skutek: dalsze wzmacnianie osad i bezkompromisową walkę z terroryzmem.
Z kolei minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gvir nazwał decyzję UE „antysemicką”, stwierdzając, że oczekiwanie moralności od tej instytucji jest jak oczekiwanie „wschodu słońca na zachodzie”. Wezwał on ministra sprawiedliwości do przyspieszenia prac nad ustawą, która zakazałaby izraelskim bankom współpracy przy egzekwowaniu tych międzynarodowych sankcji. Problem jest realny: izraelskie banki, będąc częścią systemu SWIFT, czują się zmuszone do przestrzegania restrykcji UE, aby uniknąć odcięcia od globalnego systemu finansowego, co stawia je w konflikcie z własnym rządem i obywatelami.
Dlaczego porozumienia z Oslo zawiodły?
Gwałtowna reakcja Izraela wynika z głębokiego przekonania, że paradygmaty pokojowe ostatnich trzech dekad poniosły klęskę. Coraz głośniej mówi się o konieczności formalnego unieważnienia porozumień z Oslo.
Porozumienia te, podpisane w 1993 i 1995 roku, miały stworzyć ramy dla trwałego pokoju. Ustanowiły one Autonomię Palestyńską (AP) i podzieliły Judeę i Samarię na strefy A, B i C o różnym stopniu kontroli. W Strefie Gazy sytuacja zmieniła się drastycznie w 2005 roku po wycofaniu się Izraela, co ostatecznie doprowadziło do przejęcia władzy przez Hamas.
Obiecana „era pokoju” niemal natychmiast przerodziła się w falę przemocy. Lata 90. i początek XXI wieku to czas zamachów samobójczych i Drugiej Intifady, która kosztowała życie ponad 1000 Izraelczyków. Dla całego pokolenia porozumienia z Oslo stały się synonimem porażki – oddania strategicznej ziemi w zamian za puste obietnice bezpieczeństwa. Zamiast budować mosty, terytoria AP stały się bazami wypadowymi dla terrorystów.
Jednym z najmocniejszych argumentów za unieważnieniem tych umów jest prowadzona przez AP polityka „Pay for Slay” (płacenie za zabijanie). Autonomia wypłaca comiesięczne pensje rodzinom terrorystów, którzy zostali zabici, ranni lub uwięzieni za ataki na Izraelczyków. Kwoty te rosną wraz z brutalnością czynu i długością wyroku, co stanowi bezpośrednią finansową zachętę do morderstwa. Ten system, usankcjonowany palestyńskim prawem z 2004 roku, czyni z terrorystów „integralną część struktury społeczeństwa”, co w oczach Izraela dyskwalifikuje AP jako partnera pokojowego.
Projekt ustawy o unieważnieniu porozumień
10 maja ministerialna komisja ds. ustawodawstwa miała omówić projekt ustawy o unieważnieniu porozumień z Oslo. Przełomem, który zmienił nastroje społeczne w Izraelu, była masakra z 7 października 2023 r.
Przed tą datą wielu Izraelczyków wierzyło jeszcze w ideę dwóch państw. Jednak okrucieństwo ataku – w tym wobec liberalnych mieszkańców przygranicznych kibuców, którzy latami pomagali Palestyńczykom – zburzyło te złudzenia. Szok pogłębił fakt, że w ślad za terrorystami do Izraela wdarli się „zwykli” mieszkańcy Gazy, biorąc udział w mordach, gwałtach i grabieżach. Późniejsza operacja IDF w Strefie Gazy ujawniła skalę indoktrynacji: broń w przedszkolach, nienawiść wpajaną dzieciom i powszechną obecność symboliki nazistowskiej w domach cywilnych.
Dla większości Izraelczyków stało się jasne, że w Gazie terroryzm nie jest marginesem, lecz elementem kultury. To traumatyczne doświadczenie sprawiło, że porozumienia z Oslo postrzegane są dziś jako tragiczny błąd.
Autorką projektu ustawy jest posłanka Limor Son Har-Melech (Otzma Yehudit), która wzywa do „narodowej korekty” i przywrócenia pełnej suwerenności w strefach A i B. Choć premier Netanjahu odroczył dyskusję (argumentując to potrzebą analizy bezpieczeństwa), poparcie dla projektu wewnątrz koalicji jest silne. Zarówno minister sprawiedliwości Yariv Levin, jak i ministrowie Smotrich i Ben Gvir opowiadają się za ostatecznym zerwaniem z „przeklętymi porozumieniami”.
Trauma 7 października nie tylko zburzyła polityczne iluzje, ale skłoniła Izraelczyków do powrotu do swojej historycznej narracji. Próba UE, by nazwać Żydów „nielegalnymi osadnikami” na ich własnej ziemi, jest postrzegana jako ignorowanie tysięcy lat historii rdzennej ludności na tych terenach.
Izrael vs UE: Spór o sankcje i suwerenność
Kategorie: Uncategorized

