Uncategorized

Bliski Wschód przyznaje punkty. Dla Izraela – dwanaście!

Autor Adam

Dzisiaj wieczorem odbędzie się finał Konkursu Piosenki Eurowizji. Izrael ponownie znalazł się w finale, podczas gdy takie kraje jak Islandia, Irlandia, Holandia, Słowenia i Hiszpania odmówiły udziału – właśnie z powodu jego obecności. Reputacja Izraela jest poważnie nadszarpnięta nawet w wielu państwach, które nie zdecydowały się na bojkot. To małe państwo żydowskie na Bliskim Wschodzie przez ostatnie 2,5 roku było na ustach wielu osób, a z tych ust padało mnóstwo obelg.

W zeszłym tygodniu pomniki upamiętniające Holokaust (tzw. kamienie potknięcia) w Oslo zostały zniszczone przez czerwone trójkąty Hamasu. W świecie zachodnim narasta szczególnie silna nienawiść do Izraela, która nierzadko nawiązuje do starych, antysemickich stereotypów. Dzieje się tak, mimo że (prawie) wszyscy starają się podkreślać, iż są antysyjonistami, a nie antysemitami. Twierdzą, że nie mają nic przeciwko Żydom samym w sobie – po prostu nie podoba im się, że Żydzi mają własne państwo i są gotowi bronić go aż do śmierci.

Wiele osób w Europie wręcz zaprzecza, że w nienawiści do Izraela kryje się antysemityzm. Uważają za całkowicie logiczne i winne wyłącznie Izraelowi to, że dochodzi do ataków samochodowych, ataków nożowników, podpaleń, strzelanin i innych aktów przemocy wymierzonych w cele żydowskie.


Eurowizja a rzeczywistość geopolityczna

Jednak mimo że Izrael bierze udział w Eurowizji, kraj ten nie leży w Europie. Uczestniczy w konkursie, ponieważ jest członkiem EBU (Europejskiej Unii Nadawców), podobnie jak wiele krajów spoza Starego Kontynentu – na przykład Maroko, które wzięło udział w Eurowizji tylko raz, w 1980 roku. Izrael leży na Bliskim Wschodzie. I podczas gdy rządy europejskie go potępiają, ton wypowiedzi w regionie, z którego pochodzi, jest – być może nieco nieoczekiwanie – zupełnie inny.

Wiele osób w Europie pragnie, by Izrael upadł i przestał istnieć. Uważa się, że jeśli kraj ten zostanie poddany wystarczającej liczbie nieszczęść, to jego ludność w końcu nie wytrzyma i z własnej woli opuści te tereny, by „powrócić do domu”. Być może inspiracją jest tu fala przemocy w Algierii skierowana przeciwko francuskim kolonizatorom.

Warto jednak zauważyć: Izrael nie jest tworem kolonialnym. Nie ma żadnej innej ojczyzny, z której pochodziłaby tamtejsza ludność. Izrael jest ich głęboko zakorzenionym kulturowo, historycznym domem. Ci, którzy przybyli tam samodzielnie lub z sąsiednich regionów, pochodzą z całego świata. Większość izraelskich Żydów ma bardzo zróżnicowane pochodzenie. Izrael jest ich domem i nie mają innego miejsca, do którego mogliby się udać.

Nawet minister spraw zagranicznych Izraela, Gideon Saar, ma niezwykle zróżnicowane korzenie: z dzisiejszego Izraela, Azji Środkowej, Europy Wschodniej i Ameryki Południowej.


Bańka medialna a realia militarne

Kiedy przebywa się w bańce mediów społecznościowych, pełnej dezinformacji i mocno tendencyjnych wiadomości z wątpliwych źródeł – takich jak Al-Dżazira, Middle East Monitor i inne finansowane przez Katar islamistyczne tuby propagandowe – tworzy się światopogląd oparty na skrajnej nienawiści do Izraela. A kiedy nienawidzi się samego istnienia tego państwa tak bardzo, aż drżą dłonie, pragnie się jego upadku i zniknięcia. Widząc, jak inni nienawidzą Izraela, jak rządy zachodnie wydają powierzchowne, uproszczone potępienia, a przede wszystkim, gdy kolejne kraje bojkotują Eurowizję, zaczyna się wierzyć, że ten upadek jest nieuchronny.

Reputacja Izraela rzeczywiście spadła do najniższego poziomu w całym zachodnim świecie. Nie oznacza to jednak, że państwo to jest osłabione. Mimo że wiele krajów zachodnich zaostrzyło ton, wprowadziło sankcje i wstrzymało eksport broni, zależność Izraela od otoczenia się zmniejszyła. Kraj staje się coraz bardziej samowystarczalny pod względem militarnym. Netanjahu wielokrotnie zapowiadał, że dąży do ograniczenia amerykańskiej pomocy wojskowej, co jest szczególnie aktualne w obliczu nieprzewidywalnego Trumpa w Białym Domu.

Na Bliskim Wschodzie Izrael jawi się jako silniejszy niż od dawna – zarówno jako wróg, jak i partner. Głównym oponentem w regionie pozostaje oczywiście Iran, którego reżim został ostatnio zbombardowany przez Izrael i Stany Zjednoczone. Iran może wprawdzie mieć silne ideologiczne, a wręcz eschatologiczne powody, by walczyć do ostatniej kropli krwi, ale jego realna siła militarna w znacznej mierze została przetrącona. Ważną częścią strategii Teheranu były organizacje proxy (proirańskie bojówki), które również w dużym stopniu wyeliminowano.


Sytuacja na frontach i w regionie

Izrael nadal kontroluje około połowy Strefy Gazy, a Hamas nie ma zbyt wielu środków, by się temu przeciwstawić. Po tym, jak Hamas (wspierany przez Teheran) przeprowadził fatalny w skutkach atak na południowy Izrael 7 października 2023 roku, izraelska kontrofensywa sprawiła, że Gaza w znacznej mierze legła w gruzach. Hamas wplótł swoją infrastrukturę wojskową w tkankę społeczeństwa cywilnego, stosując taktykę maksymalnych zniszczeń – na przykład poprzez masowe minowanie podziemne budynków cywilnych w Rafah. Mało kto wierzył, że Izrael zdecyduje się na użycie siły niezbędnej do wkroczenia do Strefy Gazy i rozbicia Hamasu. Izrael jednak to zrobił – i odniósł sukces. Hamas jest obecnie zaledwie cieniem samego siebie.

Z kolei Hezbollah przeżywa swoje żałosne, ostatnie podrygi, po tym jak Teheran zmusił go do włączenia się w wojnę. Organizacja ta cieszy się obecnie złą opinią wśród niemal wszystkich Libańczyków i traci poparcie nawet wśród tamtejszych szyitów. Retoryka rządu w Bejrucie wobec Hezbollahu zaostrza się, a Izrael wydaje się rozwijać z Libanem jeśli nie dobre, to przynajmniej lepsze stosunki – szczególnie po rozmowach w Waszyngtonie. Izrael i Liban są w rzeczywistości całkowicie zgodne co do swoich celów, jednak rząd libański jest zbyt słaby i niechętny, by podjąć radykalne działania niezbędne do powstrzymania Hezbollahu.

Badanie przeprowadzone tuż po zeszłorocznej wojnie dwunastodniowej (Izrael-Iran) wykazało niezwykle słabe poparcie dla uzbrojonego Hezbollahu.

Sojuszniczy wobec Iranu reżim Assada upadł, a nowa Syria dąży do poprawy stosunków z Izraelem. Coraz więcej krajów arabskich normalizuje swoje relacje lub podejmuje współpracę w tym kierunku. Regionalne zagrożenie egzystencjalne dla Izraela zanika. Nie oznacza to, że tuż za rogiem czeka nas pokój i powszechna szczęśliwość, ale pozycja dyplomatyczna Izraela na Bliskim Wschodzie nigdy nie była silniejsza, a jego potęga militarna rzadko cieszyła się większym szacunkiem. Niedawno ujawniono, że Netanjahu odwiedził jakiś czas temu Zjednoczone Emiraty Arabskie w ramach tajnego szczytu.


Nowe sojusze

Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Izrael – trzy stosunkowo niewielkie kraje – mają obecnie większy wpływ i potęgę niż wiele większych państw w regionie. W całym świecie muzułmańskim obserwuje się tendencję do zacieśniania współpracy z Izraelem. Dotyczy to zwłaszcza największego muzułmańskiego kraju świata, Indonezji. Izrael utrzymuje obecnie niezwykle dobre stosunki również z regionalną potęgą położoną pomiędzy Indonezją a Bliskim Wschodem – Indiami.

Podczas gdy pięć krajów europejskich bojkotuje dziś wieczorem konkurs Eurowizji, bo nie podoba im się, że Izrael broni się przed wrogami, on sam staje się coraz silniejszy we własnym regionie. To, co o Izraelu sądzi się w niektórych częściach Europy, ma obecnie drugorzędne znaczenie.

Tak więc podczas gdy wielu na naszym kontynencie pragnie wykluczyć Izrael, to małe, ale przedsiębiorcze państwo żydowskie zbiera pełną pulę punktów u siebie, na Bliskim Wschodzie. Demonstranci i bojkotujący mogą płakać i narzekać, ile wlezie. Izrael pozostaje na swoim miejscu, silniejszy niż od dawna – pomimo Waszej „antysyjonistycznej” (a w praktyce najczęściej, świadomie lub nie, antysemickiej) walki.

Israël – douze points !

Bliski Wschód przyznaje punkty. Dla Izraela – dwanaście!


Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Jeden z tych komentarzy przypomina mi okryki w byłym Związku Sovieckim. Nie spodziewałem się!

  2. Proponuję skończyć z ”nieprzewidywalnym Trumpem w Białym Domu”. Jeżeli się czegoś nie rozumie to winna nie przedmiotu, a niewiedzy. T. nie ma obowiązku informowania każdego o swoich zamiarach. Uważam, że mówi raczej za dużo. T. nie jest dyktarorem w swoim własnym kraju, musi liczyć się i z opozycją i ze swoimi wyborcami. Przewidywalni byli Stalin i Hitler. A w całej Europie był tylko jeden człowiek, który ich rozumiał, Churchill.

  3. Dzisiaj wieczorem ( w nocy) wydarzyly sie dwa dziwne wypadki
    1.Polska dala Izraelowi 12 !!!! pkt. Chyba pierwszy raz od 60 lat jak glosuje w ONZ
    2. Nasi sie trzymali dostala najwiecej pkt od ”gawiedzi”
    Wiec wyladowala na 2 miejscu
    Wlodek T
    P.s.
    Osobiscie uwazam ze piosenka byla inna niz te wszystkie to byl rymal rymal i masa AI
    Ta ktora wygrala miala przynajmiej du<o humoru
    W.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.