Uncategorized

Czy odcięcie się od Netanjahu ocali Żydów w Londynie?

Melanie Phillips

Czy zwolennicy hasła „gdyby tylko nie Netanjahu” są naprawdę tak zaślepieni nienawiścią?

Maj 2021 roku: propalestyńscy aktywiści wykrzykują antysemickie obelgi z konwoju samochodowego przejeżdżającego przez żydowskie dzielnice Londynu.

Fizyczne ataki na brytyjskich Żydów wywołują oczywiście jednoznaczne przerażenie w tamtejszej społeczności. Kiedy pod koniec kwietnia w Golders Green dwóch Żydów zostało pchniętych nożem, przez społeczność przetoczyła się fala szoku i oburzenia – dominowało poczucie, że nawet w obliczu takiego zagrożenia nie robi się nic, aby zapewnić Żydom bezpieczeństwo w Wielkiej Brytanii.

Niemniej jednak reakcja znacznej części brytyjskich Żydów na obecną falę antysemityzmu nie jest jednolita. W odpowiedzi na te agresywne zachowania winą za ataki obarczają oni… innych Żydów. A dokładniej – jednego konkretnego człowieka. Obwiniają Benjamina Netanjahu.

„To Izrael naraził nas na niebezpieczeństwo” – mówią – „ponieważ ludzie go nienawidzą, a powodem tej nienawiści jest właśnie Netanjahu”. Twierdzą, że gdyby tylko nie był premierem, gdyby nie kierował tak szokującym rządem z ekstremistami pokroju Itamara Ben Gwira i Bezalela Smotricza, gdyby położył kres „przemocy osadników” i wyniszczającym wojnom, nienawiść natychmiast by zniknęła.

Serio?

Nie trzeba być fanem Netanjahu ani skrajnych członków jego gabinetu, żeby dostrzec, jak spektakularnie i niebezpiecznie błędne jest to rozumowanie.

Po pierwsze, służby bezpieczeństwa wyraźnie informują, że za wieloma atakami na brytyjskich Żydów stoi reżim irański, a jego komórki w Wielkiej Brytanii stanowią poważne zagrożenie terrorystyczne. Fala podżegania przeciwko Izraelowi i Żydom wezbrała podczas pełnych nienawiści marszów, które odbywają się regularnie od czasu masakry w Izraelu z 7 października 2023 roku. Marsze te są organizowane przez Iran, Hamas i Bractwo Muzułmańskie.

W niektórych brytyjskich meczetach imamowie wprost nawołują do morderczej nienawiści. Przypomnijmy rok 2021: to wtedy konwój pojazdów z palestyńskimi flagami wjechał do żydowskich dzielnic, a z głośników ryczano: „Pieprzyć Żydów, gwałcić ich córki”. Czy to też była wina Netanjahu?

Do tego dochodzi porażający antysyjonizm i nienawiść do Żydów na lewicy. Partia Zielonych musiała zawiesić lub zbadać dziesiątki kandydatów, którzy wypowiadali się lub popierali stwierdzenia w stylu: „Atakowanie synagogi to nie antysemityzm, to zemsta”, opisywali Izrael jako „kolonię kazirodców, gwałcicieli i złodziei” albo twierdzili, że brytyjska policja „służy syjonizmowi”.

Z kolei po prawej stronie zwolennicy partii Reform (dawniej Restore/Reform UK) potrafią twierdzić, że Hitler był „bardzo niezrozumianym politykiem”, domagają się zakończenia „żydowskiej kontroli nad naszym narodem” i absurdalnie obwiniają Netanjahu za wciągnięcie Wielkiej Brytanii w zagraniczne wojny oraz za kryzys imigracyjny na Wyspach.

Zwolennicy teorii „gdyby tylko nie Netanjahu” wydają się całkowicie wypierać te fakty. Co więc takiego rzekomo zrobił premier Izraela, że zamienił Wielką Brytanię w kocioł antysemityzmu?

Cóż, krytycy twierdzą, że przedłuża wojnę w Strefie Gazy we własnym interesie politycznym – po to, by uniknąć procesu o korupcję i utrzymać koalicję rządzącą. Jednak jego cele wojenne, czyli całkowite wyeliminowanie zagrożenia ze strony Hamasu i uwolnienie wszystkich zakładników, są podzielane przez zdecydowaną większość Izraelczyków. Cele te są niezwykle trudne do osiągnięcia, a Hamas wciąż nie został w pełni pokonany.

Czy to racjonalne wierzyć, że w interesie politycznym Netanjahu leżałoby celowe, bezsensowne przeciąganie wojny? Wojny, która przynosi tak ogromny ból i traumę izraelskim rodzinom, których bliscy giną na froncie lub wracają z niego okaleczeni?

Czy ludzie powtarzający mantrę „gdyby tylko nie Netanjahu” są naprawdę tak ślepi na potężne zagrożenie, jakie Iran stanowi dla Izraela poprzez swój rozwijany na siedmiu frontach „pierścień ognia”? Czy naprawdę nie zdają sobie sprawy z ludobójczej nienawiści, jaką wobec Żydów żywi tak wielu Palestyńczyków?

Czy naprawdę bezkrytycznie wierzą w groteskowe kłamstwa medialne, które bezmyślnie powielają propagandę Hamasu i Iranu, podsycając nienawiść do wszystkich Żydów opowieściami o celowym wygładzaniu Strefy Gazy? Czy nie dociera do nich fakt, że stosunek liczby ofiar cywilnych do zabitych bojowników w Strefie Gazy jest niższy niż w jakiejkolwiek innej wojnie miejskiej w historii?

Czy ich nienawiść do „osadników” jest tak bezgraniczna, że – choć rzeczywiście istnieje problem z marginesem przestępczej młodzieży żydowskiej – zupełnie nie interesuje ich to, iż lokalni Arabowie dopuszczają się znacznie większej liczby ataków na tychże osadników niż odwrotnie?

Czy nie zauważyli, że nienawiść do Izraela gwałtownie rośnie już od lat 70. XX wieku i osiąga apogeum za każdym razem, gdy Izrael zmuszony jest się bronić? Każda taka obrona jest natychmiast przedstawiana przez media jako bezprawna agresja, podczas gdy te same media milczą o tysiącach rakiet i ataków terrorystycznych, spadających na izraelskich cywilów każdego roku.

Zamiast potępić tę potworną demonizację i podważanie prawa do istnienia jedynego państwa żydowskiego na świecie – traktowanego w sposób, w jaki nie traktuje się żadnego innego kraju na ziemi – Żydzi spod znaku „gdyby tylko nie Netanjahu” sami dokładają do tego pieca.

Można nienawidzić Netanjahu i chcieć, żeby odszedł. Ale obarczanie go odpowiedzialnością za globalny atak na Izrael i naród żydowski jest nie tylko logiczną bzdurą i aberracją. Jest to po prostu tchórzliwe i godne pogardy.

Tę narrację propaguje typ brytyjskich Żydów, którzy uważają za niezwykle błyskotliwe protestowanie pod hasłem „Żydzi się nie liczą” – choć w rzeczywistości swoimi czynami mówią: „Izraelczycy się nie liczą”.

To ich sposób na zakomunikowanie światu: „Mnie nie nienawidźcie. Ja odcinam się od Izraela. Jestem tym dobrym, właściwym Żydem”.

Obarczanie ofiary winą w ten sposób jest nie tylko moralnie odpychające. To podawanie amunicji tym, którzy dążą do całkowitej zagłady Izraela i narodu żydowskiego. Wstyd.

Czy odcięcie się od Netanjahu ocali Żydów w Londynie?

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Tego jeszcze nie było. Zadne odcinanie się od swojego żydowstwa, od syjonizmu nigdy nie żadnego Zyda nie uratowało. Rozumiał to na łożu śmierci jeden z największych niemieckich poetów Heinrih Heine. Zrozumiała to intelektualna elita zydowska po rozstrzelaniu w 1952 r. niemal cały Antyfaszystowski Komitet Zydowski, pisarzy i poetów piszących w j. żydowskim. Ich następcy nie czekali i przy najbliższej okazji emigrowali do Izraela.
    Od 1945 r. przeżyłem trzy fale antysemityzmu w Polsce: 1945,1956,1967/8. Na czwartą nie czekałem. Dlatego żyję w Szwecji. Prawdopodobnie czwartej, szwedzkiej fali, nie doczekam, ale co do moich wnuków nie jestem pewien.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.