Autor Bob Goldberg

King of the Lodz Ghetto
Od uległości wobec nazistowskich władz po ustępstwa wobec skrajnej lewicy: cena postępowych ambicji
„Żaden prawdziwy Żyd nie może być antysyjonistą; tylko Mauschel nim jest”.
Gdy Theodor Herzl zapisał te słowa w eseju Mauschel z 1897 roku, wprowadził do ruchu syjonistycznego trwałe, polemiczne rozróżnienie. Dla Herzla „Jude” był dumnym Żydem, który domagał się realizacji swojego narodowego przeznaczenia. „Mauschel” był natomiast pozbawionym honoru funkcjonariuszem, który godził się z antysemityzmem, wyrzekając się własnego narodu, a jednocześnie twierdząc, że przemawia w jego imieniu.
W XX wieku tą plagą dotknięty został Chaim Rumkowski, autokratyczny przywódca Judenratu w łódzkim getcie – organu administracyjnego narzuconego społecznościom żydowskim przez nazistowskie Niemcy podczas II wojny światowej.
Król łódzkiego getta
Dziś, na arenie postępowej polityki Nowego Jorku, rolę tę w islamistyczno-marksistowskiej machinie Manhattanu przejął Brad Lander, były kontroler finansowy miasta.
Lander nie działa w cieniu SS; jest politykiem wspinającym się po szczeblach kariery w 10. okręgu kongresowym Nowego Jorku. Jednak leżąca u podstaw jego postawy megalomania – przekonanie, że można nosić koronę podarowaną przez przeciwników własnej społeczności – jest dokładnie taka sama.
Rumkowski był człowiekiem upojonym groteskową próżnością. Jako dyktator „królestwa duchów”, drukował pieniądze z własnym podpisem i wydawał znaczki pocztowe ze swoją podobizną. „Król Chaim” szczerze wierzył, że jego strategia „zbawienia przez pracę” uczyni getto niezbędnym dla niemieckiej machiny wojennej, umacniając jego dziedzictwo jako historycznego zbawiciela.

Brad Lander: Współczesny odpowiednik
Kiedy w 1942 roku naziści zażądali deportacji dzieci i osób starszych z getta, Rumkowski nie stawił oporu. Zamiast tego, w swojej niesławnej mowie, bronił posłuszeństwa: „Muszę przeprowadzić tę trudną i krwawą operację – muszę odciąć kończyny, aby ocalić samo ciało! […] Dajcie mi wasze dzieci!”.
Wynik był matematycznie przewidywalny: „kończyny” wysłano do obozu zagłady w Chełmnie i zamordowano. Rumkowski wyobrażał sobie, że przeprowadza genialny manewr ratunkowy, podczas gdy ludzie uwięzieni pod jego butem dostrzegali prostą prawdę: widzieli człowieka sprzedającego swoich sąsiadów, by chronić własną skórę.
To prowadzi nas bezpośrednio do Brada Landera.
Lander zbudował swoją markę jako „postępowa tarcza” wymierzona w żydowską społeczność, zapewniając sobie zwycięstwo w prawyborach dzięki kapitulacji przed miejską machiną antyizraelską. Swoje losy powiązał z Zohranem Mamdanim, który odmawia potępienia rzezi z 7 października, wykorzystując ratusz do upowszechniania nienawiści do państwa żydowskiego. Przedstawiając lobby proizraelskie jako żądne władzy „potwory” handlujące „czarnymi pieniędzmi”, Mamdani upowszechnia klasyczne antysemickie stereotypy – retorykę, którą Lander aktywnie wspiera, przyjmując jednocześnie fundusze od darczyńców finansujących organizacje pro-Hamasowe.
Pogarda Landera dla żydowskiej tożsamości narodowej nie jest jedynie chwilową kalkulacją; jest głęboko zakorzeniona w jego postawie. Podczas ceremonii brit mila swojego syna, Lander zmienił starożytny obrzęd przymierza, by wyrzec się powiązania dziecka z państwem żydowskim, oświadczając: „Z radością ogłaszamy cię Żydem bez prawa powrotu. Twoje imię zawiera naszą głęboką nadzieję, że będziesz odkrywał i celebrował swoją żydowską tożsamość, nie myląc jej z nacjonalizmem”.
Lander wykorzystał swoją żydowską tożsamość jako broń, by nadać „koszerny” znak szaleństwu, które utożsamia likwidację Izraela z oczyszczeniem świata. Podobnie jak Rumkowski, przywdziewa płaszcz wyższej moralnej jasności wobec ludzi, których byłby gotów poświęcić. Uważa się za oświeconego zbawcę „oczyszczonego” judaizmu, bo zamienił zbiorowe przetrwanie Żydów na miejsce przy stole postępowych elit.
Lekcja, której nie chcą pojąć
Rumkowski wierzył, że naziści cenią jego skuteczność; Lander wierzy, że postępowi sojusznicy szanują jego etykę. Obaj cierpią na to samo złudzenie niezbędności, nie dostrzegając, że rewolucyjna lewica traktuje swoich „pożytecznych idiotów” z transakcyjną pogardą.
W sierpniu 1944 roku, podczas likwidacji getta łódzkiego, „król Chaim” odkrył, że jego przydatność dobiegła końca. W pociągu do Auschwitz ściskał list pochwalny od nazistowskiej administracji, oczekując, że zapewni mu specjalne traktowanie. Został odrzucony bez wahania. Po przybyciu do obozu Rumkowski został rozpoznany przez więźniów z Łodzi – ogarnięci wściekłością na człowieka, który sprzedał ich rodziny, by utrzymać swój tron, pobili go na śmierć, zanim jeszcze dotarł do komór gazowych.
To lekcja, której Brad Lander oraz inni spadkobiercy etyki Rumkowskiego – jak Peter Beinart czy Shaul Magid – nie są w stanie pojąć. Wszyscy są uwięzieni w tej samej błędnej kalkulacji. W chwili, gdy radykalna lewica nie będzie już potrzebowała „symbolicznego Żyda” do obrony przed zarzutami o bigoterię, postacie te odkryją prawdziwą wartość swoich „listów pochwalnych”. Zostaną odrzucone z taką samą bezwzględnością, z jaką potraktowano Rumkowskiego*.
Pytanie nie brzmi, co stanie się z Landerem. Kiedy jego przydatność jako „króla Judenratu” na Manhattanie się wyczerpie, islamiści i marksiści, którym służy, pozbędą się go bez wahania. Prawdziwym wyzwaniem jest to, czy ci, którzy są oddani żydowskiej tożsamości, znajdą odwagę, by przywrócić starożytny, oparty na przymierzu cel syjonizmu, zanim naszym przeciwnikom uda się go całkowicie zatrzeć.
* A może, trafniej rzecz ujmując – tak jak Lenin pozbył się Trockiego
Postępowy Judenrat: Brad Lander i duch Chaima Rumkowskiego.
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

