Uncategorized

O czym trzeba powiedzieć, ale o czym nie chcę mówić

Phyllis Chesler

W tym momencie historii naprawdę nie chcę oskarżać Amerykanów, Żydów, Izraelczyków, „postępowców” ani „konserwatystów” – a jednak, co innego może zrobić myśląca osoba?

Nie zapominam o rosyjskim Putinie, irańskim Chameneim, północnokoreańskim Kim Dzong Unie, chińskim Xi Jinpingu czy tureckim Erdoganie. Wszystkie te imperia to „imperia zła”, ale nie one są tutaj moim głównym przedmiotem zainteresowania. Powiem tylko tyle: żadne z nich się nie zatrzyma. Wszystkie można jedynie powstrzymać.

Krótkie wprowadzenie

Tuż po 11 września napisałam: „Teraz wszyscy jesteśmy Izraelczykami”. Przewidziałam, co nas czeka – zwłaszcza jeśli chodzi o przyszłe środki bezpieczeństwa na lotniskach, nieustanne ataki terrorystyczne islamistów i dżihadystów oraz opanowanie przestrzeni publicznej przez tłumy w kefijach, które zagrażają porządkowi społecznemu.

Zrozumiałam, że nasza zachodnia inteligencja – elitaryści, laureaci Nagrody Nobla, gwiazdy, głowy państw oraz przywódcy organizacji praw człowieka – stali się w rzeczywistości „brunatnymi koszulami” naszych czasów. Ich antyzachodnie, antyamerykańskie i antyizraelskie poglądy były przez dziesięciolecia kupowane i opłacane miliardami dolarów pochodzącymi zarówno ze źródeł lewicowych, jak i muzułmańsko-islamistycznych.

Fakt, że niewielu Amerykanów zdawało się pamiętać o próbach wysadzenia World Trade Center przez Ramziego Yousefa i Abdula Rahmana Yasina w 1993 roku czy o zabójstwie żydowskiego studenta teologii, Ariego Halberstama, przez Rashida Baza w 1994 roku – cóż, ta powszechna amnezja nieustannie trzymała mnie w napięciu.

Moje napięcie stało się ostrzejsze i bardziej niebezpieczne, gdy w 2000 roku amerykańscy dyplomaci, marynarze i żołnierze padli ofiarą zamachów Al-Kaidy w Afryce (Kenia, Tanzania) oraz na Bliskim Wschodzie (okręt USS Cole). W 2002 roku, kiedy dziennikarz „Wall Street Journal”, Daniel Pearl – amerykański cywil pochodzenia żydowskiego – został brutalnie zamordowany przed kamerą w Pakistanie, poczułam, że spadam w otchłań. Znaki były widoczne na niebie, ale ludzie nie chcieli ich dostrzec ani połączyć faktów.

W książce The New Antisemitism, opublikowanej w 2003 roku, napisałam, że antysyjonizm jest nowym antysemityzmem – podobnie jak kłamstwa na temat Izraela, które nieustannie docierały do nas ze świata islamskiego. Nawet mój redaktor ostro mnie za to krytykował. Trzymałam się swojego zdania i zebrałam za to… wymowną ciszę. A także konieczność korzystania z ochrony policyjnej podczas wystąpień na niektórych kampusach uniwersyteckich. To swego rodzaju zaszczyt.

Szczególnie zasmucał mnie fakt, że feministki, moje siostry (które stały się fałszywymi feministkami), nie zrobiły nic poza wypowiadaniem egoistycznych, pustych frazesów w sprawie ratowania kobiet z Iranu, Afganistanu, Arabii Saudyjskiej czy Pakistanu. Kobiet z całego świata muzułmańskiego, które były przymusowo zasłaniane, wydawane za mąż, zamykane w kwaterach przeznaczonych wyłącznie dla kobiet, poddawane okaleczaniu narządów płciowych i mordowane w imię „honoru” przez własne rodziny.

Wiele „pseudo-feministek” zaczęło postrzegać każdą krytykę zabójstw honorowych jako „islamofobiczną” i „rasistowską”. W ich oczach dżihadyści stali się bohaterskimi bojownikami o wolność, walczącymi wyłącznie przeciwko zachodniemu i izraelskiemu imperializmowi. One – i wszyscy inni „brunatni koszule” – odmawiały uznania, że kraje islamskie również mają historię kolonializmu, niewolnictwa oraz apartheidu płciowego i religijnego, a izraelscy Żydzi są jedyną prawdziwie rdzenną ludnością Ziemi Świętej. Wątpisz w to? Wystarczy przeczytać porywającą książkę Dorona Spielmana: Kiedy kamienie przemawiają. Niezwykłe odkrycie Miasta Dawida i to, czego wrogowie Izraela nie chcą, byście wiedzieli.

To, co napisałam, jest uważane przez „brunatne koszule” za herezję. W rzeczywistości każda ewidentna prawda jest dla nich aktem zdrady, który należy uciszyć, zakazać, wyśmiać, uznać za nielegalny, a jego sprawców wygnać, uwięzić lub zabić. Nie przesadzam.

Skoro mamy już kontekst – oto kilka moich uwag krytycznych.

  • J’Accuse: Odmowa Ameryki i Europy podjęcia działań wobec Iranu – nawet po tym, jak w 1979 roku mułłowie przetrzymywali amerykańskich dyplomatów jako zakładników przez 444 dni. Zamiast tego Zachód zdecydował się umożliwić Iranowi budowę broni jądrowej. Działo się to za kadencji Clintona, Busha, Obamy i Bidena.
  • J’Accuse: Każdy amerykański prezydent, który związał Izraelowi ręce, odmawiając odpowiedniego uzbrojenia – nawet gdy Izrael za nie płacił. Kto zmusił premiera Netanjahu do polityki „koszenia trawy”, co pozwoliło Iranowi, Katarowi i Hamasowi zbudować ogromną podziemną bazę wojskową w Strefie Gazy? Czyż nie były to zarówno Europa, jak i Ameryka?
  • J’Accuse: Serwisy medialne za ciągłe publikowanie zabójczych kłamstw na temat Żydów i Izraela, 24 godziny na dobę, w każdym języku świata.
  • J’Accuse: Organizacje międzynarodowe, z ONZ na czele, za demonizowanie wyłącznie Izraela przy jednoczesnym braku reakcji na prawdziwe ludobójstwa i naruszenia praw człowieka w innych częściach świata. Grupy te zawiodły sprawę kobiet i mniejszości, wspierając tyranie i niszcząc demokracje. Należy je rozwiązać i pozbawić finansowania.

A teraz moje najbardziej bolesne oskarżenia:

  • J’Accuse: Przywódcy charedim w Izraelu, którzy w czasie wojny o przetrwanie odmawiają wstąpienia do Sił Obronnych Izraela (IDF) swoim młodym ludziom. Samolubni, bezduszni, skandaliczni. Szanuję studiowanie Tory, ale nie wszyscy ich wyznawcy są geniuszami Tory. Dla ich bierności nie ma niemal żadnego usprawiedliwienia.
  • J’Accuse: „Grupa Kaplana” i inni, którzy agitują przeciwko rządowi izraelskiemu, a zwłaszcza przeciwko premierowi Netanjahu, w samym środku wojny o przetrwanie. Czy oni kompletnie oszaleli?
  • J’Accuse: Wszyscy antysyjonistyczni Żydzi i rabini w Ameryce, którzy podpisują listy i organizują protesty przeciwko Izraelowi – ale nigdy przeciwko Iranowi, Katarowi czy Hamasowi. To tragiczna i łamiąca serce farsa.

Na koniec, próbując zachować obiektywizm: J’Accuse – cały rząd izraelski, w tym premier Netanjahu. Za co? Za to, że robią wszystko, co w ich mocy, mając tak słabe karty? Za to, że radzą sobie heroicznie, pomimo korupcji, wykazując ogromną powściągliwość moralną i militarną w obliczu potwornej presji? Czy mogę oskarżyć ich o doskonałość? W naszych czasach doskonałość jest pod ostrzałem – jest postrzegana jako wróg wszystkiego, co święte.

Głęboko opłakuję wszystkie młode izraelskie ofiary, które straciły życie w walce, zostały okaleczone lub dotknięte traumą. Cierpienie zakładników i ich rodzin jest niewyobrażalne. Myślę o nich nieustannie.

Żywię najgłębszy podziw dla odwagi narodu izraelskiego. Jesteśmy naprawdę niesamowitym narodem, błogosławieństwem dla ludzkości. Pozwolę sobie pokornie zauważyć: obecnie wszyscy – każdy z nas, choć w inny sposób – jesteśmy zakładnikami islamistycznego terroryzmu.

O czym trzeba powiedzieć, ale o czym nie chcę mówić


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.