
Alicja Teodorescu
Debata na temat zasłony dotyczy czegoś znacznie głębszego niż tylko elementu garderoby. To konflikt między wolnością jednostki a systemem norm, który przedkłada dobro zbiorowości nad dobro kobiety.
Szwedzka debata publiczna przypomina zmieniające się trendy w modzie: jeśli przyglądać się jej wystarczająco długo, z satysfakcją można stwierdzić, że nic nie jest nowe pod słońcem, a to, co przedstawia się jako nowatorskie, najbardziej przypomina zużyte i odgrzewane motywy.
Debata o hidżabie nie jest wyjątkiem. Dla rzekomo postępowych środowisk ważniejsze stało się podkreślanie prawa kobiet do noszenia zasłony niż sprzeciwianie się przymusowi, któremu poddawane są tysiące kobiet w Szwecji. Przecież przymus ten nigdy nie występuje w próżni; hidżab pełni rolę znaku posłuszeństwa i kontroli. Stanowi fundament systemu norm, który nierzadko obejmuje groźby, przemoc fizyczną i psychiczną, opresję w imię honoru oraz świadome odcięcie się od społeczeństwa większościowego.
Nie oznacza to, że każda kobieta nosząca zasłonę jest uciskana, ale tam, gdzie występuje opresja – uzasadniana islamem – zasłona zawsze stanowi jej centralny punkt.
Dziennikarka Sofie Löwenmark przedstawiła niedawno na platformie X wybór spraw trafiających do szwedzkich sądów. Chodzi o dziewczynki, nastolatki i kobiety, których życie oraz podstawowe prawa człowieka są ograniczane w sposób, jakiego nigdy nie tolerowalibyśmy wobec kobiet ze społeczeństwa większościowego.
Oto kilka przykładów ilustrujących, jak wymóg noszenia chusty wiąże się z innymi przejawami braku wolności. Pokazują one, że w dzisiejszej Szwecji wiele dziewcząt cierpi z powodu ucisku, mimo że jest on prawnie zakazany – same odwołania do litery prawa okazują się zatem niewystarczające.
- Matka wymaga, by jej 13-letnia córka nosiła zasłonę. Gdy dziewczynka pyta, czy może ją zdjąć, matka wpada w histerię – krzyczy, płacze i nazywa córkę nieposłuszną. Ojciec, który zazwyczaj broni córki, tym razem przyłącza się do reprymendy i grozi, że wyrzuci ją z domu, jeśli odsłoni głowę.
- Ojciec decyduje o ubiorze swoich pięciu córek. Po ukończeniu 11. roku życia muszą zawsze nosić chusty w połączeniu z ciemnymi, zakrywającymi ciało ubraniami. Gdy córki proszą o prawo do zwykłego stroju, są bite, wyzywane od dziwek i słyszą groźby śmierci. Choć uczęszczają do szkoły, nie mogą w pełni uczestniczyć w zajęciach wychowania fizycznego ani uczyć się pływać.
- 14-letnia dziewczynka jest zmuszana do nauki Koranu na pamięć. Obciążona rygorystycznymi obowiązkami domowymi, nie ma czasu na naukę szkolną, a w przypadku nieposłuszeństwa grozi jej odesłanie do kraju pochodzenia.
- Dwie siostry w wieku około 10 lat zostały ogolone przez matkę na łyso jako kara za niechęć do zakrywania głowy.
Chusta jest nasycona symboliką. Ci, którzy twierdzą, że to tylko element ubioru jak każdy inny, są albo naiwni, albo kłamią. Nie jest przypadkiem, że kobiety w Iranie ryzykują życie w walce przeciwko chustom. Nie jest też przypadkiem, że szwedzcy imamowie niemal nigdy nie sprzeciwiają się narzucaniu hidżabu ani nie propagują prawa każdej muzułmanki do samodzielnego decydowania o sobie – prawa, które powinno zawsze przeważać nad nakazami religijnymi czy oczekiwaniami klanu.
Dziwi również fakt, że głosy, które natychmiast mobilizują się w kontrze do propozycji zakazu zasłon w miejscach publicznych (jak to ostatnio uczyniła partia SD), milczą w obliczu wyroków sądowych dokumentujących skalę przymusu. Zaskakuje także oderwanie od rzeczywistości, jakie prezentuje Annika Strandhäll, przewodnicząca S-kvinnor, twierdząc:
„Hidżab jest w najwyższym stopniu dobrowolnym nakryciem głowy, noszonym nie przez miliony, ale prawdopodobnie przez co najmniej miliard kobiet na całym świecie. To chusta na głowę. Czy urodziliście się pod kamieniem?”
To symptomatyczne: ci, którzy zazwyczaj dostrzegają patriarchalne struktury i hierarchie władzy w każdej sytuacji, popadają w selektywną ślepotę, gdy chodzi o chustę. Wtedy nagle wszystko staje się „indywidualnym wyborem”. Ale przed jakim wyborem stoi kobieta, której od dzieciństwa wpajano, że pobożna osoba musi się zakrywać, by nie zostać uznaną za dziwkę? Jaki ma wybór, skoro ceną za zdjęcie chusty może być przemoc, izolacja, przymusowe małżeństwo lub groźby ze strony własnej rodziny?
Jeśli lewicowi „humaniści na pół etatu” i niektórzy oderwani od realiów liberałowie podważają swobodę kobiet w kwestii podziału urlopu rodzicielskiego – twierdząc, że ulegają one konserwatywnym ideałom – to jak mogą być tak pewni, że kobiety narażone na realną przemoc fizyczną za odsłonięcie włosów, faktycznie dokonują „wolnego wyboru”?
Oczywiste jest, że wiele rodzin muzułmańskich wykorzystuje ubiór kobiet jako narzędzie sygnalizowania przynależności i nadrzędnej tożsamości – sposobu na zaznaczenie, kim się jest, a kim „nie chce się być”.
Chusta, narzucana kobietom na całym świecie, stoi w sprzeczności z fundamentami szwedzkości: indywidualizmem, emancypacją i sekularyzmem. Nie oznacza to, że zakaz polityczny jest skutecznym rozwiązaniem, ale pokazuje głęboki konflikt wartości, gdy wysoce zindywidualizowane, świeckie społeczeństwo zderza się z religią, której zasady – w konserwatywnych interpretacjach – są skrajnie antyindywidualistyczne.
Niechęć wielu osób do zasłony wynika z przeczucia, że sygnalizuje ona dystans wobec szwedzkiego systemu wartości. Z tego powodu zasłona staje się problematyczna nie tylko ze względu na brak dobrowolności, ale również dlatego, że stawia przed nami pytanie: jak mamy odnosić się do faktu, że znaczna część społeczeństwa manifestuje swój dystans wobec filarów szwedzkiej demokracji?
Prawdziwy konflikt nie dotyczy skrawka materiału, ale tego, która zasada powinna mieć pierwszeństwo w jednym z najbardziej świeckich krajów świata: zbiorowe normy religijne czy wolność jednostki? Nie chodzi o to, czy istnieją kobiety dobrowolnie noszące zasłonę – bo oczywiście istnieją – ale o to, dlaczego właśnie ta dobrowolność jest nieustannie przywoływana jako tarcza, by uniknąć dyskusji o systemie, z którego ten symbol się wywodzi?
Chusta nie jest neutralna. Opiera się na przestarzałym przekonaniu, że ciało kobiety musi być ukryte, jej seksualność kontrolowana, a odpowiedzialność za „męskie spojrzenia” powinna spoczywać na samej kobiecie.
Jeśli feminizm ma mieć jakiekolwiek znaczenie, musi zaczynać się od wsparcia kobiet, którym najtrudniej powiedzieć „nie”. Jeśli liberalizm ma mieć sens, musi bronić praw jednostki przed naciskiem zbiorowości, nawet gdy ta uzasadnia swoje żądania religią. Jeśli Szwecja nadal wierzy w sekularyzm i wolność, nie możemy sprowadzać tego konfliktu do dyskusji o modzie. Bo wtedy nie bronimy już wolności kobiet, lecz własnej wygody.
Jeśli zasłona to tylko element ubioru – dlaczego kobiety giną, by uniknąć jej noszenia?
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

