
Melanie Phillips
Coraz więcej danych wskazuje na to, że islamska święta wojna przeciwko Zachodowi nie toczy się wyłącznie na polach bitew Bliskiego Wschodu. Co istotniejsze, trwa ona również w formie wartej bilion dolarów kampanii wpływu, organizowanej przez ekstremistów ze świata islamskiego, której celem jest kolonizacja i podważenie zachodniego sposobu myślenia.
Wkroczyli oni na Zachód poprzez rozległą infrastrukturę społeczną, której prawdziwe cele i źródła finansowania są równie dobrze zakamuflowane – i na swój sposób równie śmiercionośne – co podziemne fabryki terroryzmu w Strefie Gazy czy Libanie.
Dla spostrzegawczych od początku było jasne, że marsze nienawiści, które wybuchły po 7 października 2023 roku – w czasie, gdy wciąż trwały okrucieństwa Hamasu – nie były spontanicznymi protestami przeciwko Izraelowi. Były natomiast globalnie skoordynowaną kampanią, mającą na celu przekształcenie łatwowiernych mieszkańców Zachodu w nieświadomą armię islamskiego dżihadu, wykorzystującą poparcie dla sprawy palestyńskiej jako narzędzie mobilizacji.
Ważny raport organizacji NGO Monitor pokazuje, że infrastruktura protestacyjna powstała po 7 października w Wielkiej Brytanii wykorzystywała typowe dla liberalizmu hasła humanitaryzmu i praw człowieka do wybielania islamskiego dżihadu skierowanego przeciwko Zachodowi. Raport wykazał, że w ponad 80 procentach głównych protestów brało udział zaledwie sześć grup, tworzących koncentryczne kręgi wpływu.
W najbardziej wewnętrznym kręgu znajdują się państwa wrogie Zachodowi: Iran, Chiny, Rosja i Katar; organizacje terrorystyczne, takie jak Hamas, Hezbollah i Al-Kaida; oraz ekstremistyczne ruchy religijno-polityczne, z Bractwem Muzułmańskim na czele. Wokół nich krążą organizacje charytatywne, grupy aktywistyczne i ruchy protestacyjne, które legitymizują te wrogie siły, wzmacniając ich propagandę i szerząc ekstremizm w społeczeństwie. Spośród 40 organizacji ujętych w raporcie, co najmniej 11 ma powiązania z grupami ekstremistycznymi lub urzędnikami współpracującymi z Hamasem, Hezballahem, irańskim Korpusem Strażników Rewolucji (IRGC), Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny oraz Bractwem Muzułmańskim.
Progresywne fundacje z siedzibą w USA oraz skrajnie lewicowe grupy, takie jak Open Society Foundations, Action Network, Cultures of Resistance czy Rockefeller Brothers Fund, zapewniają znaczne finansowanie, ułatwiając zbieranie darowizn i wzmacniając brytyjskie protesty. Niektóre z tych grup przyczyniły się do eskalacji przemocy w Stanach Zjednoczonych. W ubiegłym miesiącu prokuratorzy federalni postawili w stan oskarżenia ośmiu obecnych i byłych studentów Uniwersytetu Michigan za spiskowanie w celu zastraszania władz uczelni, organów ścigania, przedsiębiorstw oraz Federacji Żydowskiej. W akcie oskarżenia stwierdzono, że jedna ze stron internetowych wykorzystywanych przez oskarżonych do rozpowszechniania postulatów należała do Palestine Action – brytyjskiej organizacji, która mimo zakazu działalności przez rząd jako ugrupowanie terrorystyczne, nadal cieszy się gorącym poparciem wśród części klasy średniej. Ludzie o dobrych intencjach, choć nieświadomi, wspierają takie grupy w naiwnym przekonaniu, że pomagają uciśnionym.
Islamistyczny program podważania zachodniego sposobu myślenia od lat koncentruje się na uniwersytetach i szkołach. Instytut Badań nad Globalnym Antysemityzmem i Polityką opublikował właśnie kolejny niezwykle ważny raport, „Institutional Capture”, który dokumentuje, w jaki sposób antyzachodni, islamistyczny Katar przekształcił amerykańską edukację w ramach niszczycielskiego programu infiltracji kulturowej.
Według raportu w ciągu ostatnich 16 lat Qatar Foundation International (QFI) – amerykański oddział Katarskiej Fundacji na rzecz Edukacji, Nauki i Rozwoju Społeczności z siedzibą w Doha – prowadziła systematyczną kampanię mającą na celu zakorzenienie się w amerykańskich instytucjach edukacyjnych. Wydając co najmniej 65,3 mln dolarów na 220 udokumentowanych inicjatyw w latach 2009–2025, organizacja ta pełniła rolę „manipulatora myśli” w dziedzinie nauk społecznych, ścisłych, technologii, inżynierii, sztuki i matematyki, a także w inicjatywach dotyczących zaangażowania młodzieży i rozwoju zawodowego.
Poprzez restrukturyzację korporacyjną i partnerstwa strategiczne fundacja wykorzystała reputację organizacji przyjmujących, aby wprowadzić katarski punkt widzenia na Bliski Wschód do materiałów edukacyjnych przekazywanych uczniom. Na konferencjach dla nauczycieli nauk społecznych organizacja ta zapełniła program prelegentami przeszkolonymi przez QFI w celu propagowania katarskich tez. W rezultacie powstała edukacyjna „komora echa”, która podważa istnienie Izraela, odrzuca programy nauczania informujące o wysiłkach na rzecz normalizacji stosunków między Izraelem a państwami arabskimi oraz normalizuje i relatywizuje terroryzm. Jest to wzór długoterminowej strategii Bractwa Muzułmańskiego na rzecz cywilizacyjnego dżihadu, polegającej na przekształcaniu instytucji edukacyjnych w broń wojenną poprzez normalizację ideologii wpisujących się w agendę podboju Zachodu.
Nic dziwnego, że Zachód padł ofiarą psychotycznego szaleństwa związanego z fikcyjnymi perfidiami Izraela – złośliwej narracji, która stanowi konia trojańskiego samobójczej antyzachodniej nienawiści elit. Miliony ludzi są manipulowane na oszałamiającą skalę.
Ameryka zaczyna zmagać się z tym problemem. W marcu Komisja Izby Reprezentantów ds. Edukacji i Siły Roboczej opublikowała prawie 900 stron dokumentów szczegółowo opisujących partnerstwa amerykańskich uniwersytetów z Katarem. Jak zauważył Żydowski Instytut Bezpieczeństwa Narodowego Ameryki w swojej analizie, wykazały one, że Katar „wykorzystał złożone umowy finansowe, aby uzyskać dostęp do własności intelektualnej, procesów decyzyjnych i reputacji instytucjonalnej, które następnie wykorzystał do wspierania ruchów islamistycznych wrogich Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom”. Opublikowanie tych dokumentów stało się impulsem do wprowadzenia projektu ustawy zakazującej finansowania federalnego uczelniom prowadzącym filie w krajach wrogich lub przyjmującym fundusze na badania w newralgicznych dziedzinach, takich jak sztuczna inteligencja czy biotechnologia.
To pozytywny krok, ale obawy pozostają. Proces infiltracji dżihadystów trwa od dziesięcioleci, a kolejne rządy brytyjskie i amerykańskie odmawiały uznania płynącego z tego zagrożenia cywilizacyjnego. Wynika to w dużej mierze z faktu, że Zachód nie potrafi zrozumieć islamskiego fanatyzmu. Zakładając, że wszyscy kierują się własnym interesem, nie potrafi pojąć, że islamiści mają apokaliptyczne i mesjanistyczne poglądy oraz wierzą, że otrzymali boski nakaz podbicia Izraela, Ameryki i całego Zachodu.
Prezydent Donald Trump zdaje się popełniać ten sam błąd. Nikt z nas nie wie, co mu chodzi po głowie – być może rozumie sposób myślenia islamistów i prowadzi długofalową grę. Być może jednak wierzy, że reżim irański kieruje się tym samym egoizmem co świat zachodni i że może zakończyć wszelkie konflikty dzięki swojej „sztuce zawierania umów”. Obawy te potęgują niepokojące powiązania finansowe między kręgiem Trumpa a Katarem. Zamiast traktować Katar jako wroga cywilizacji, Trump wykorzystał go jako rozmówcę w negocjacjach z Hamasem, talibami i Iranem. Jego wiara w powszechność korupcyjnego egoizmu prawdopodobnie wyjaśnia niedowierzanie, że reżim irański nie zaakceptuje porażki militarnej jako kończącej wojnę. Wyjaśnia to jego pogląd, że islamscy „lwy” ze Strefy Gazy zamienią się w „baranki” na widok perspektywy przekształcenia Strefy w raj dla deweloperów.
Podobnie może być z poparciem dla prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdoğana. Według Trumpa Erdoğan niemal przystąpił do wojny przeciwko Ameryce, ale prezydent USA wyperswadował mu to – obecnie Trump podobno zamierza go za to wynagrodzić, sprzedając mu samoloty F-35. Jeśli traktować te słowa dosłownie (co zawsze może być błędem), sugeruje to, że narcystyczne fantazje uniemożliwiają temu amerykańskiemu prezydentowi zrozumienie istoty islamizmu.
Tak więc, podczas gdy Trump wprawia nas w polityczny zawrót głowy zmienną postawą wobec wojny z Iranem, a Zachód pozwala, by jego usta były wypełniane katarskim złotem, islamiści walczą dalej – tak jak robią to od VII wieku – prowadząc najdłuższą cywilizacyjną grę wojenną na świecie.
Islamistyczna wojna cywilizacyjna: najdłuższy konflikt świata
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

