Uncategorized

Pytanie o losy Żydów z diaspory

Melanie Phillips,

Antysyjonizm to nie tylko atak na Izrael, to atak na sam Zach

(Zdjęcie: Izraelczycy o przeciwstawnych poglądach politycznych ściskają sobie dłonie po obu stronach schodów ruchomych na stacji Navon w Jerozolimie)

Obecna nagonka na naród żydowski sprawia, że wielu Żydów z diaspory zadaje sobie głębokie i niepokojące pytania. Izrael jest wykorzystywany przez swoich wrogów do dzielenia ich. Wmawia się im, że warunkiem akceptacji jako Amerykanów czy Brytyjczyków jest wyrzeczenie się państwa żydowskiego.

Niektórzy się na to godzą. Inni pozostają niezachwianie lojalni. Jeszcze inni, poddani intensywnej manipulacji, nie są pewni, co o tym myśleć. Wszyscy mierzą się z pytaniem, które dotąd wydawało się nie do pomyślenia: czy Żydzi mają jeszcze przyszłość w Stanach Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii?

Wydaje się, że niemal każdy dzień przynosi kolejny wstrząs dla psychiki oblężonej diaspory żydowskiej. W Ameryce Partia Demokratyczna stopniowo przekształca się w ugrupowanie antysemitów, którzy nienawidzą Zachodu i popierają islamistów. W tym procesie niszczenie Izraela i demonizacja syjonistów stały się motywami przewodnimi polityki demokratycznej – podobnie jak w całym postępowym świecie zachodnim.

W tych kręgach demonizacja Izraela stała się normą. Co przerażające, przedstawianie Izraela jako wcielenia zła, a mordowanie Żydów jako zrozumiałe, zaczęto uważać za świadectwo „postępowości”. Antysemityzm nie jest już postrzegany jako najbardziej mordercza bigoteria w historii. Został przedefiniowany jako próba Żydów, by zamaskować własny spisek przeciwko dobru publicznemu i ukryć zbrodnie Państwa Izrael.

To polowanie na czarownice, zawsze pozbawione rozsądku, stało się całkowicie szalone. Scott Wiener, gejowski żydowski senator z Kalifornii z ramienia Partii Demokratycznej, który popiera postulaty transpłciowe i głosował przeciwko projektowi ustawy mającej zakazać pedofilom sprawowania urzędów, oskarżył Izrael o ludobójstwo. Mimo to został znieważony, nękany i wygoniony z wiecu popierającego osoby transpłciowe przez ludzi krzyczących, że zdradził sprawę „queer”, odmawiając wezwania do zniszczenia Izraela.

Wiener może być skrajnym przykładem, ale wskazuje na szerszy problem. Tak jak wrogi świat próbuje wykorzystać Izrael i syjonizm do skłócenia Żydów w diasporze, tak pojawia się pytanie, czy ci, którzy odrzucają Izrael i syjonizm, są Żydami już tylko z nazwy.

Sugestia, że dla diaspory „gra się skończyła” – i że jedyną przyszłością dla Żydów jest alija i życie w Izraelu – często wywołuje gwałtowną reakcję wśród Żydów w Ameryce i Wielkiej Brytanii. Niektórzy z nich są wobec Izraela obojętni lub wręcz go nie lubią. Nawet ci Żydzi, którzy uważają się za syjonistów, ponieważ popierają Izrael (a może nawet mają tam domy wakacyjne), w większości traktują syjonizm jako dodatek do swojej najważniejszej tożsamości – amerykańskiej czy brytyjskiej.

Kluczową, drażliwą kwestią jest poczucie przynależności do narodu. Dla części Żydów z diaspory ataki z 7 października uświadomiły, jak silnie identyfikują się z Izraelem. Wyciągnęli pomocną dłoń, odczuli agonię zakładników i ich rodzin. Jednak właśnie ta więź uświadomiła wielu z nich bardziej niewygodną rzeczywistość: walka o życie narodu żydowskiego toczy się w Izraelu. To tam rozgrywał się przełomowy rozdział w historii Żydów, a Żydzi z diaspory nie byli jego częścią.

Niezależnie od tego, jak bardzo odczuwają ból Izraela, nie identyfikują się z tym samym narodem. Kwestie syjonizmu i Izraela wbijają klin między Żydów z diaspory, ponieważ zbyt wielu z nich nie uważa Izraela za integralną część własnej tożsamości. Zamiast tego utożsamiają się z Ameryką lub Wielką Brytanią. Pozwalając sobie na takie wybiórcze traktowanie swojej żydowskości, Żydzi z diaspory nieświadomie stali się częścią egzystencjalnego kryzysu samego Zachodu.

Wrogość Zachodu wobec Izraela nie jest jedynie przejawem najstarszej nienawiści. Zwracając się przeciwko narodowi żydowskiemu, Zachód w rzeczywistości zwraca się przeciwko samemu sobie.

Od dziesięcioleci Zachód wmawia sobie, że zrodził się z grzechów pierworodnych kolonializmu, wyzysku i białej supremacji, oraz że zachodnie państwo narodowe samo w sobie jest źródłem podziałów, uprzedzeń i wojen. Elity atakowały zatem fundamenty wartości zachodnich, opierając się na założeniu, że partykularyzm jest źródłem wszelkiego zła, a liberalny uniwersalizm stanowi jedyną podstawę sprawiedliwości, współczucia i wolności.

Atakując własną tożsamość, Zachód popełnił dwa istotne błędy.

Po pierwsze, wmawiając sobie, że wartości biblijne są synonimem zła, nie dostrzegł, iż wartości, do których wszyscy słusznie przywiązują tak wielką wagę – takie jak równa godność każdego człowieka, przedkładanie interesów innych nad własne oraz rządy prawa oparte na zgodzie ludu – nie są uniwersalne, nie są zakodowane w DNA ludzkości i nie zostały nam przekazane jedynie przez starożytnych Greków. Wywodzą się one z Biblii hebrajskiej, przekazanej poprzez chrześcijaństwo. Cywilizacja zachodnia swoją wielkość zawdzięcza zatem judaizmowi.

Drugim błędem, podzielanym przez wielu Żydów z diaspory, jest założenie, że o ile antysemityzm jest zły, bo atakuje Żydów jako ludzi, o tyle antysyjonizm jest akceptowalny, ponieważ syjonizm to jedynie projekt polityczny. Tymczasem antysyjonizm jest zły sam w sobie, ponieważ wyodrębnia Izrael, poddając go dyskryminacyjnemu traktowaniu – systematycznym kłamstwom, demonizacji i podwójnym standardom mającym na celu delegitymizację i zniszczenie tego kraju – jakiego nie doświadcza żadne inne państwo na świecie.

Co ważniejsze, syjonizm nie jest sprawą polityczną. Sama religia judaizmu jest nierozerwalnie związana z Ziemią Izraela. Judaizm opiera się na wierze narodu żydowskiego, że otrzymał on boskie przykazanie, by stworzyć szczególny rodzaj społeczeństwa na ziemi, która została mu obiecana. Żydowska liturgia jest usiana odniesieniami do Syjonu. Syjonizm, który wyłonił się jako odrębny ruch polityczny w XIX wieku, jest zatem nieodłączną częścią judaizmu.

Oczywiście Żydzi niepraktykujący, podobnie jak Żydzi będący antysyjonistami, nadal pozostają Żydami. Jednak w judaizmie naród, wiara i ziemia są nierozerwalnie ze sobą połączone. Próba wyrwania syjonizmu z judaizmu oznacza zniszczenie go poprzez wyrwanie jego serca. Zatem atak na świat żydowski jest atakiem na Zachód; atak na Izrael i syjonizm jest atakiem na judaizm.

Wielu Żydów z diaspory nie chce tego przyznać, ponieważ konsekwencje są zbyt druzgocące. Zwłaszcza w Ameryce, gdzie większość przyłączyła się do antyżydowskich ideologii liberalnych, wielu z nich porzuci Izrael. Żydzi praktykujący pozostaną lojalni, a coraz więcej z nich przeniesie się do Izraela. Tymczasem wielu postępowych Żydów przeżywa agonię. Kiedy odkrywają, że ich dawni towarzysze obrócili się przeciwko nim z powodu poparcia dla istnienia Izraela, czują się jak „politycznie bezdomne żydowskie sieroty”.

Minęło już ponad 1000 dni od strasznych wydarzeń z 7 października. W tym traumatycznym okresie, który wciąż jest daleki od zakończenia, Izrael się zmienił. Powrócił do biblijnego ideału bohaterskiego narodu żydowskich wojowników. Nie wynika to wyłącznie z jego zdumiewających zdolności wojskowych i wywiadowczych ani z niesamowitej odwagi sił zbrojnych. Chodzi również o odwagę moralną. O to, jak Izrael pokonał druzgocące załamanie bezpieczeństwa, traumę związaną z utratą tak wielu dzieci w walce oraz koszmarny powrót cienia Holokaustu, z którego popiołów jakoś się podniósł.

Izrael spojrzał w oczy katastrofie, demoralizacji i śmierci, decydując się walczyć o życie swojego narodu w jego pradawnej ojczyźnie. Izraelczycy walczą o życie, ponieważ z pasją kochają to, kim są. Nie są Żydami „warunkowymi”, Żydami z drżącymi kolanami ani zdezorientowanymi osobami o tożsamości z łącznikiem. Są Żydami, których ziemia Izraela czyni pełnymi. Każdego dnia potwierdzają, czym jest judaizm: wiarą i kulturą narodu stworzonego poprzez święte przymierze na własnej ziemi.

7 października i jego następstwa na nowo wykuły izraelskiego ducha w żelazie. Pozostawiły natomiast Żydów z diaspory przerażonych i niepewnych tego, kim są. Izraelczycy walczą o życie narodu żydowskiego. Czy Żydzi z diaspory mogą powiedzieć to samo?

Pytanie o losy Żydów z diaspory


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.