Uncategorized

W sprawie Iranu nie ma już dobrych rozwiązań

Ilan Goldenberg

Od prawie dwudziestu lat zajmuję się kwestiami związanymi z Iranem i z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że dostępne opcje prawie zawsze są złe. Praca nad tym zagadnieniem najczęściej sprowadza się do uznania, że wszystkie możliwe wyjścia są fatalne, a naszym zadaniem jest jedynie znalezienie tego najmniej dotkliwego.

Po raz pierwszy w mojej karierze czuję się jednak całkowicie bezradny.

Kiedy konflikt się rozpoczął, ostrzegałem, że najbardziej prawdopodobny scenariusz będzie przypominał sytuację Iraku po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej: irański reżim przetrwa – osłabiony i zraniony – ale stanie się bardziej agresywny i skłonny do podejmowania ryzyka. Przewidywałem, że znajdziemy się na „nowym Bliskim Wschodzie”, charakteryzującym się regularnymi incydentami zbrojnymi, chroniczną niestabilnością i nasilonymi napięciami.

Ta prognoza okazała się w większości trafna, jednak rzeczywistość jest znacznie gorsza, niż zakładałem.

Nowa przewaga Iranu

Nie przewidziałem, jak wielką przewagę Iran ostatecznie uzyska dzięki skutecznej kontroli nad Cieśniną Ormuz. Okazuje się, że mamy do czynienia nie tylko z osłabionym i agresywnym Iranem, ale także z krajem dysponującym potężnym atutem strategicznym.

Przez krótki czas wydawało się, że dzięki pewnym uzgodnieniom uda nam się wyjść z tego impasu. Nigdy nie była to umowa szczególnie korzystna dla Stanów Zjednoczonych, ale biorąc pod uwagę, jak bardzo osłabiliśmy naszą pozycję, była lepsza niż alternatywy. Niestety, nieudolne negocjacje i brak porozumienia co do konkretnych warunków doprowadziły do upadku tego porozumienia. Sformułowania były na tyle niejasne, że Iran zinterpretował je jako zezwolenie na zachowanie kontroli nad cieśniną, podczas gdy Stany Zjednoczone uznały je za ponowne otwarcie szlaku dla żeglugi międzynarodowej. To nieporozumienie zakończyło się zerwaniem rozmów.

Powiedzmy jednak jasno: problemem nie były same negocjacje, lecz katastrofalna decyzja o wypowiedzeniu wojny. Pociągnęła ona za sobą ogromne koszty:

  • Wzrost światowych cen ropy i wstrząsy gospodarcze.
  • Ogromne wydatki na amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej i amunicję, które są pilnie potrzebne na innych teatrach działań.
  • Wielkie szkody gospodarcze oraz cierpienie ludności cywilnej na całym Bliskim Wschodzie.
  • Zrażenie sojuszników i nadszarpnięcie wiarygodności Stanów Zjednoczonych.

W zamian osiągnięto bardzo niewiele. Program jądrowy Iranu wprawdzie legł w gruzach, ale bez dostępu dla inspektorów i przy 400 kg wysoko wzbogaconego uranu znajdującego się w kraju, nie ma żadnej gwarancji, że Iran nie odbuduje potencjału i szybko nie przejdzie do produkcji bomby.

Stany Zjednoczone popełniały już wcześniej poważne błędy w polityce zagranicznej – wystarczy wspomnieć Irak czy Wietnam. Jednak tamte wojny, choć błędne, były podejmowane w ramach debaty strategicznej, w której argumentowano, że w grę wchodzą interesy narodowe lub brak lepszych alternatyw. Wyjątkowość obecnej sytuacji polega na tym, że lepsze opcje były ewidentnie dostępne, a presja czasu nie istniała. Trump niemal w niewytłumaczalny sposób wplątał się w konflikt i stworzył strategiczny bałagan bez jasnego wyjścia.

Co zatem robimy? I tutaj muszę przyznać: jestem w kropce.

Opcje na stole

Opcja pierwsza: „spłacenie” Iranu

Oznacza to ogromne złagodzenie sankcji, szerokie zezwolenia na eksport ropy i rezygnację z narzędzi nacisku. Porozumienie JCPOA pokazało, że złagodzenie sankcji może prowadzić do ustępstw, ale nie jest już rok 2015. Iran przetrwał wojnę, jego przywódcy stali się celem ataków i nie mają powodów, by ufać Waszyngtonowi. Dziś nie chodzi tylko o pieniądze – przywódcy Iranu wierzą, że mają przewagę i kierują się ideologią. Cena, jakiej mogliby zażądać za otwarcie cieśniny, byłaby dla Trumpa tak wielkim upokorzeniem, że nigdy by na nią nie przystał.

Opcja druga: większa presja militarna

To ścieżka, którą zdaje się obierać Trump: więcej bombardowań, więcej sankcji, więcej przymusu. Uważam to za najgorszą z opcji. Jest niezwykle kosztowna, a dotychczasowa historia pokazuje, że nie działa. Co więcej, Trump wydaje się niechętny pełnej eskalacji – wykluczył Izrael z bezpośrednich walk i nie wykazuje chęci do inwazji na dużą skalę. Większość pomysłów „jastrzębi” (jak zmiana reżimu) to fantazje, których realizacja doprowadziłaby do katastrofy regionalnej.

Opcja trzecia: inicjatywa państw Zatoki Perskiej

Możemy umożliwić państwom Zatoki wynegocjowanie nowego porozumienia regionalnego z Iranem. To one mają w tej sprawie największy interes. Jeśli Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar zdołają wypracować z Teheranem dwustronne lub wielostronne porozumienia, być może Stany Zjednoczone powinny je wesprzeć. Problem w tym, że państwa te nie są zjednoczone, a konflikt pozostaje w istocie sporem amerykańsko-irańskim. Trudno sobie wyobrazić, by Iran zrezygnował z żądania ustępstw bezpośrednio od USA.

Najbardziej prawdopodobny wynik: nowa norma

Ostatecznie żadna z tych opcji nie wydaje się prawdopodobna, a nawet jeśli któraś się powiedzie, każda z nich jest obarczona dużym ryzykiem. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest trwanie w obecnym „status quo”, co oznacza:

  • Regularne incydenty zbrojne między USA a Iranem.
  • Konieczność ciągłego „koszenia trawnika” – czyli atakowania irańskich celów jądrowych, gdy tylko Iran podejmie kroki w stronę wzbogacania uranu.
  • Irańską kontrolę nad żeglugą przez Cieśninę Ormuz.
  • Wysokie ceny ropy i zwiększoną obecność wojskową USA na Bliskim Wschodzie, co odciąga zasoby z innych regionów.

Jedyną dobrą wiadomością jest to, że wpływ Iranu na światowe ceny energii jest aktywem tracącym na wartości. Świat się dostosuje: powstają nowe rurociągi, dywersyfikowane są dostawy energii i tworzone nowe szlaki handlowe. Jednak „dostosowanie się” może potrwać lata, a nawet dekadę.

Być może wszyscy w końcu zmęczą się tym stanem rzeczy. Iran uzna, że kontrolowanie cieśniny przy jednoczesnej blokadzie wojskowej mu nie służy, a USA uznają, że trzeba zaoferować więcej. Jednak nie spodziewałbym się przełomu w najbliższym czasie. Wkraczamy w długotrwały okres niestabilności – sytuację, której można było uniknąć, a której naprawa zajmie lata.

Obecnie nie pozostała już żadna dobra opcja.

W sprawie Iranu nie ma już dobrych rozwiązań


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

14 odpowiedzi »

  1. WS powtarza to czego nauczyl sie w Gomukowskiej Polsce : ” Nielojalne zachowanie sie Izraela ”..

  2. Wlodek S.
    Operacja Specjalna też była mało prawdopodobna. Jak Rosja poczuje się przyparta do muru, odpalenie taktycznej bomby atomowej w pustym miejscu na Ukrainie jako ostrzeżenie dla NATO jest jak najbardziej realnym scenariuszem.
    Co do nie uczestnictwa Izraela w negocjacjach: toby tylko komplikować negocjacje z ”wielkim szatanen”.
    Ważniejsza jest zdolność Izraela do samodzielnej eliminacji iranskich zakusow.

  3. Marku, staram się zrozumieć dlaczego pozycje US i Izraela oddlaja się. Wiele artykulów zachwycalo się wspólpraca us i Izraela w ostatniej kampanii bombardowań Iranu ale obserwowalne fakty pokazuja ze wspólpraca nie zblizyla a raczej oddalila sojuszników. Izrael jest ignorowany w negocjacjach z Iranem, zblizenie z Turcja i KSA uratowano w istatniej chwili, Izrael nie bierze udzialu w ostatnich nalotach na Iran.
    Mozliwym wytlumaczeniem jest nielojalne zachowanie Izraela , jak to opisalem, analiza oparta na informacjach izraelskiej prasy.
    Twoje przewidywania rosyjskich ataków na Francję i Niemcy sa raczej niezwykle malo prawdopodobne.

  4. USA nie przylaczylo sie do II Wojny Swiatowej po tym jak Japonia zaatakowala Ameryke. Walczyla tylko z Japonia. Dopiero jak Niemcy i Wlochy wypowiedzialy wojne USA , Ameryka zostala PRZYLACZONA do niej.

  5. Wlodku S
    Przymus (bardzo zydowski) bycia bardziej sprawiedliwym niż papież, mija sie z logiką wojny: widzimy to na Ukrainie obie strony atakują zaplecze przy czym U. wspomagana jest czynnie przez UE w także przez Francję. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują ze wkrótce będą pod ostrzałem militarne konglomeraty we Francji,Niemczech i W. Brytanii.

  6. Moje uwagi dotyczyly kampanii bombardowań przed krótkotrwalym rozejmem a nie dzisiejsze weznowienie w którym Izrael nie bierze udzialu.
    Informacje pochodza z izraelskiej prasy

  7. lby zakazone nienawiscia do Izraela nie zmieniaz dania, mimo ze to sam Iran oskarza wlasnie USA o bombardowanie mostow czy zakladow odsalinizacji.
    Melanchon jest popularny wsrod tych odpadkow zydowskich[?] rozprzestzeniajacych jego agitprop.

  8. Oczywiscie Marku, US bombardowalo zgodnie z interesami Izraela i USA ,tzn instalacje wojskowe i atomowe.
    Natomiast izraelczycy zbombardowali równiez pola gazowe, fabrykę odsalania, dwie stalowine i mosty kolo Teheranu.

  9. Oczywiscie Marku, US bombardowalo zgodnie z interesami Izraela i USA ,tzn instalacje wojskowe i atomowe.
    Natomiast izraelczycy zbombardowali równiez pola gazowe, fabrykę odsalania, dwie stalowine i mosty kolo Teheranu.

  10. Włodek S.

    USA zbombardowali dokładnie to, co było absolutnie konieczne i 100% pokrywało się z izraelskimi interesami bombardujac głęboko pod ziemią Natanz

  11. Masz z pewnoscia rację Leonie, lewica i wokisci opanowali USArmy i CIA od przynajmniej trzydziestu lat.

  12. Zdecydowanie błędna ocena konfliktu. Autor z góry pisze, ze już nie ma dobrych roqzwiązań. To jest i była mantra lewicy. Coś podobnego było przed drugą wojną światową. Wtedy Stany Zjednoczone trzymały się tej tezy tak długo jak tylko mogli. I prawdopodobnie by się skończyło bardzo żle. Tylko dzięki japonskiego ataku niechętnie przylanczając się do wojny.
    Także i teraz jak i w przeszłości, lewica forsuje odwlekanie tego wczeńiej czy póżniej się żle skończy.

  13. No wlasnie, te rewelacyjne wnioski byly juz wiele razy symulowane w amerykańskich war games i dlatego US wczesniej nie atakowalo Iranu.
    Warto odnotować zepchnięcie Izraela na drugi plan, wczesniej Izrael bombardowal inne cele niz planowalo US więc tym razem US chce zachować pelna kontrolę.
    Mozna wyciagnać wniosek ze US nie uwaza Izraela za lojalnego sojusznika.
    Co zreszta Trump juz wulgarnie wyrazil parę razy.
    Trump pokazuje ze zawsze moze być jeszcze gorzej, jeszcze mozna cos popsuć.

  14. Mam podobne odczucia – niezależnie od tego, jakie rozwiązanie ktoś uważa za najlepsze, wygląda na to, że każde wiąże się z ogromnymi kosztami i ryzykiem. Oby w końcu było więcej miejsca na dyplomację niż na kolejne eskalacje, bo na takich konfliktach najbardziej cierpią zwykli ludzie. To jeden z tych tematów, gdzie prostych odpowiedzi po prostu nie ma.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.