Uncategorized

Ogromny błąd

Yaakov Lappin

Plan Trumpa dotyczący wsparcia tureckiego projektu samolotu myśliwskiego budzi niepokój w Izraelu i Stanach Zjednoczonych.

Podczas gdy Stany Zjednoczone przygotowują się do sprzedaży Turcji 80 silników odrzutowych F110 na potrzeby tureckiego projektu samolotu myśliwskiego KAAN – co, według licznych doniesień medialnych, ma być gestem dyplomatycznym prezydenta USA Donalda Trumpa wobec prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana – Jerozolima jest zaniepokojona tymi wydarzeniami.

Trump dał również do zrozumienia, że jest otwarty na zatwierdzenie sprzedaży samolotów F-35 do Turcji, choć wymagałoby to zgody Kongresu oraz zobowiązania Turcji do wycofania się z zakupu rosyjskich systemów obrony powietrznej S-400.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zamierza spotkać się z Trumpem po szczycie NATO w Ankarze, gdzie prezydent ma pochwalić tureckiego przywódcę i omówić umowy w zakresie obronności. Te dyplomatyczne manewry wywołały w Jerozolimie obawy, że zbliżenie do Ankary wzmocni potencjał militarny Turcji i zepchnie na margines izraelskie interesy bezpieczeństwa dotyczące równowagi sił oraz programu myśliwców F-35.

Sinan Ciddi, dyrektor programu ds. Turcji i starszy pracownik naukowy w Fundacji na rzecz Obrony Demokracji z siedzibą w Waszyngtonie, ostrzegł przed przekazywaniem zaawansowanych zdolności wojskowych rządowi tureckiemu.

„Turcja dąży do uzyskania dostępu do najnowocześniejszego sprzętu obronnego USA, w tym do ponownego włączenia do programu F-35, z którego została wykluczona w 2019 roku za zakup rosyjskiego systemu obrony przeciwrakietowej oraz silnika F-110 do napędzania swojego rodzimego myśliwca piątej generacji, Kaan” – powiedział Ciddi w rozmowie z JNS.

„Wyposażenie Erdogana w takie amerykańskie zasoby byłoby ogromnym błędem” – stwierdził Ciddi. „Przekazanie ich Turcji nie byłoby tym samym, co przekazanie ich innym wiernym sojusznikom z NATO, takim jak Wielka Brytania, Niemcy czy Polska”.

Porównał cele europejskich sojuszników z regionalnymi ambicjami prezydenta Turcji, stwierdzając, że tradycyjni sojusznicy „wszyscy wykazali chęć dbania o wspólne interesy bezpieczeństwa Europy i NATO; celem Erdogana jest wyposażenie swoich sił zbrojnych w celach rewizjonistycznych, które mogłyby prowadzić do próby zmiany granic we wschodniej części Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie”.

„NATO jest sojuszem zbiorowym, który chroni interesy bezpieczeństwa wszystkich swoich członków; nie jest to organizacja stworzona w celu realizacji irredentystycznej wizji jednego autokraty” – dodał Ciddi.

Podkreślił bezpośrednie zagrożenie dla amerykańskich sojuszników wykraczające poza Izrael.

„ Biorąc pod uwagę wykazaną przez Ankarę gotowość do wysłania samolotów bojowych pochodzenia amerykańskiego do okupowanych części Cypru bez konsultacji ze Stanami Zjednoczonymi, istnieją wszelkie powody, by spodziewać się, że samoloty F-35 zostaną wykorzystane nie jako wkład we wspólną obronę, ale jako narzędzie nacisku wobec trzech partnerów USA [Grecji, Cypru i Izraela]” – ocenił.

Szczegółowo opisał zagrożenia wywiadowcze wynikające z istniejącej infrastruktury wojskowej Turcji, ostrzegając:

„Niebezpieczeństwo potęguje fakt, że Turcja nadal posiada rosyjski system obrony powietrznej S-400. Powodem wykluczenia Turcji z programu F-35 w 2019 roku było to, że eksploatacja S-400 równolegle z tymi samolotami pozwoliłaby jego zaawansowanemu radarowi na gromadzenie danych dotyczących charakterystyki stealth F-35 i ujawnienie Moskwie wrażliwych cech taktycznych – informacji wywiadowczych, którymi Rosja prawdopodobnie podzieliłaby się z Iranem i Chinami”.

Ryzyko to nie zmalało; system S-400 nadal znajduje się na terytorium Turcji – stwierdził Ciddi.

„Powierzenie najnowocześniejszego na świecie myśliwca stealth rządowi, który jednocześnie wykorzystuje rosyjskie systemy obrony powietrznej, udziela schronienia Hamasowi i jest otwarcie wrogo nastawiony do Izraela, nie wzmocniłoby sojuszu” – zauważył Ciddi. „Dałoby to rewizjonistycznemu podmiotowi zdolność, którą mógłby wykorzystać przeciwko tym samym partnerom, których NATO ma chronić”.

Odnosząc się do szczytu NATO w Ankarze w lipcu 2026 r., Ciddi odrzucił dyplomatyczne gesty prezydenta Turcji i jego próbę przedstawienia się jako potencjalnego bastionu przeciwko Rosji, opisując je jako „kampanię marketingową”.

„Jego prawdziwym priorytetem jest autonomia strategiczna – niezależność od Zachodu wystarczająca do realizacji jego rewizjonistycznych i irredentystycznych celów bez żadnych ograniczeń” – napisał Ciddi.

Prof. Eyal Zisser, prorektor Uniwersytetu w Tel Awiwie i kierownik Katedry Yony i Diny Ettingerów ds. Współczesnej Historii Bliskiego Wschodu, dodał: „Przyjazne stosunki między Trumpem a Erdoganem, w tym wyrazy podziwu, jakie Trump kieruje pod adresem Erdogana, oraz ignorowanie przez niego negatywnych aspektów reżimu Erdogana w Turcji – jego dyktatorskich rządów – z pewnością stanowią potencjalne zagrożenie dla Izraela”.

Ostrzegł, że te relacje mogą mieć bezpośredni wpływ na izraelskie operacje wojskowe w regionie.

„Istnieje obawa, że w decydującym momencie, w przypadku konfliktu lub sporu między Izraelem a Turcją – na przykład w kwestii syryjskiej lub swobody działania sił powietrznych nad terytorium Syrii – Trump opowie się po stronie Turcji, a nie po naszej” – powiedział Zisser w rozmowie z JNS.

„W przeszłości opowiadał się na korzyść Izraela, na przykład decydując, że nie będzie tureckiej obecności w Strefie Gazy, ale to może się zmienić” – stwierdził Zisser.

Oceniając motywacje Ankary przed szczytem, Zisser zwrócił uwagę na szersze ambicje strategiczne.

„Erdogan chce oczywiście zacieśnić swoje stosunki z Trumpem, aby uzyskać uznanie jako lider regionalny, uderzyć na Kurdów w Syrii i Iraku (czego, nawiasem mówiąc, Trump mu jeszcze nie zapewnił) oraz, oczywiście, otrzymać zaawansowaną amerykańską broń, na przykład myśliwce stealth” – powiedział Zisser.

Pomimo wrogiej retoryki ze strony Ankary Zisser ocenił, że prezydent Turcji w sposób wyrachowany zarządza eskalacją napięć.

„Nie sądzę, by był na tyle nierozsądny, by doprowadzić do otwartego i bezpośredniego konfliktu z Izraelem” – argumentował Zisser. „Wykorzystuje napięcie i posługuje się ostrymi sformułowaniami dla celów wewnętrznych. Na tym etapie jest jednak na tyle ostrożny, by nie dopuścić do bezpośredniego konfliktu. Chce jednak politycznie zmarginalizować Izrael”.

Izrael – dodał Zisser – nie jest zainteresowany bezpośrednim konfliktem z Turcją i powinien działać za kulisami we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, aby „wspierać proces dyplomatyczny w regionie, który zneutralizuje wszelkie tureckie wpływy lub działania skierowane przeciwko nam”.

Podkreślił, że partnerstwa regionalne mają kluczowe znaczenie dla przeciwdziałania Ankarze.

„Działania te muszą być podejmowane we współpracy z państwami arabskimi, które również w pewnym stopniu obawiają się Turcji” – napisał Zisser.

Ogromny błąd


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.