
Melanie Phillips
W Ameryce zyskuje na sile skrajny socjalizm, a jego główną bronią stała się demonizacja Izraela. Claire Valdez, Brad Lander oraz Darializa Avila Chevalier – troje ekstremistów wspieranych przez nowojorskiego radnego Zohrana Mamdaniego – odniosło w tym tygodniu zwycięstwo w prawyborach Partii Demokratycznej w 7., 10. i 17. okręgu kongresowym Nowego Jorku.
Valdez i Chevalier są powiązane ze skrajnie lewicową, antyamerykańską organizacją Democratic Socialists of America (DSA). W mediach społecznościowych Valdez chwaliła się, że „wytarła rękę o amerykańską flagę”. Z kolei Chevalier, która przeszła na islam, wzywa do zniesienia policji, więzień i granic państwowych. Jest również współzałożycielką grupy Columbia University Apartheid Divest – organizacji będącej przykrywką dla Bractwa Muzułmańskiego, której celem jest „całkowite wykorzenienie zachodniej cywilizacji” oraz podsycanie „niepokojów i przemocy w Ameryce”.
Jeśli uwzględnić wybory do legislatury stanu Nowy Jork, siedmiu z ośmiu kandydatów powiązanych z DSA odniosło w tym tygodniu zwycięstwo. Wsparcie Mamdaniego, który aktywnie prowadził kampanię na rzecz tych osób, miało kluczowe znaczenie dla tego niepokojącego postępu ekstremizmu.
Mimo to komentator i gospodarz programu „Morning Joe”, Joe Scarborough, oświadczył, że osobą najbardziej odpowiedzialną za marsz ekstremizmu w Nowym Jorku nie jest Mamdani, lecz premier Izraela Benjamin Netanjahu. Stwierdził on, że obecne poglądy kształtują obrazy Izraela brutalnie traktującego kobiety i dzieci w Strefie Gazy „poprzez bombardowania, które w telewizji od lat, dzień po dniu, wyglądają na masowe” i które byłyby „w stanie zrównać z ziemią połowę Libanu”.
Scarborough nie wyciągnął rozsądnego wniosku, że to właśnie te obrazy przekonały miliony ludzi do uwierzenia w oszczercze kłamstwa, rozpowszechniane w celu delegitymizacji państwa Izrael jako wstępu do jego zniszczenia. Zamiast tego zasugerował, że kłamstwa te są prawdą, i to dlatego obarczył Netanjahu odpowiedzialnością za antysyjonizm, który napędzał wspomniane kampanie wyborcze.
Wystarczy chwila refleksji, by dostrzec, jak absurdalne jest to stwierdzenie. Nienawiść do żydowskiej ojczyzny nie tylko znacznie wyprzedzała pierwszą kadencję Netanjahu jako premiera, ale poprzedzała samo powstanie państwa Izrael. Prawdą jest jednak, że antysyjonizm stał się siłą napędową tych wyborów. Wszyscy troje kandydaci do Izby Reprezentantów prowadzili kampanie skupione na zakończeniu wsparcia USA dla Izraela i posługiwali się oskarżeniami o „ludobójstwo” wobec państwa żydowskiego. Chevalier podwoiła swoje poparcie dla Hamasu, które wyraziła dzień po tym, jak ta grupa terrorystyczna przeprowadziła atak na Izrael 7 października 2023 r.
Aber Kawas, palestyńska Arabka nosząca hidżab, która wygrała prawybory do Senatu stanu Nowy Jork, obszernie pisała na swoim blogu o poparciu dla „uwięzionych bohaterów”, w tym dla „Piątki z Ziemi Świętej” (skazanej za finansowanie terroryzmu) oraz Ahmeda Ferhaniego, Algierczyka, który w 2012 roku przyznał się do planowania masowej strzelaniny w synagodze na Manhattanie.
Ze swojej strony Mamdani określił w zeszłym tygodniu proizraelską grupę lobbingową AIPAC oraz jej zwolenników mianem „potworów”, nawiązując do klasycznej antysemickiej teorii spiskowej, która oskarża Żydów o kontrolowanie Ameryki w dążeniu do diabelskich celów. Prawdziwymi potworami są jednak reżim irański, Hamas, Hezbollah – oraz sam Mamdani, który działa na rzecz zniszczenia Izraela i zwiększa fizyczne zagrożenie dla Żydów mieszkających w Nowym Jorku i odwiedzających to miasto.
Wyniki tych wyborów pokazują, że antysyjonizm stał się główną siłą napędową polityki Partii Demokratycznej, podobnie jak kultury progresywnej. Wybory ujawniły groźny sojusz między islamizmem a skrajną lewicą – uosabiany przez Mamdaniego – który ma na celowniku całą Amerykę. Islamistów i lewicowców łączą dwa główne cele: pragnienie zniszczenia Ameryki i Zachodu oraz szalona nienawiść do Izraela i narodu żydowskiego. Ta nienawiść nie jest jedynie spoiwem łączącym te dwie grupy – jest kluczową bronią islamistów skierowaną przeciwko samej Ameryce. „Kwestia żydowska” staje się siłą napędową polityki Demokratów, a nienawiść do Izraela – koniem trojańskim programu islamizacji, czyli procesu podboju Zachodu.
Niestety, wielu amerykańskich Żydów, których poparcie dla Demokratów ma charakter plemienny i jest niezachwiane, nadal wspiera Mamdaniego. Brad Lander, były kontroler finansowy Nowego Jorku, który sam jest Żydem i pokonał kongresmana Dana Goldmana w 10. okręgu, jest bliskim sojusznikiem burmistrza. Oświadczył on, że będzie „jednym z żydowskich członków Kongresu najbardziej gotowych do walki o prawa człowieka Palestyńczyków” oraz że będzie „stanowczo sprzeciwiał się bigoterii skierowanej przeciwko Żydom”.
To czysta hipokryzja. W zeszłym miesiącu Lander udał się do Fundacji Al-Khoei, islamskiego centrum w Queens, które amerykańskie agencje bezpieczeństwa uznały za sprzymierzone z reżimem irańskim. Tam oskarżył Izrael o „zbezczeszczenie” judaizmu poprzez popełnienie ludobójstwa w Strefie Gazy i zapowiedział współpracę z Ilhan Omar oraz Rashidą Tlaib – dwiema członkiniami nienawidzącej Izraela grupy „Squad” w Izbie Reprezentantów. Recytował nawet po arabsku wers z Koranu, a po jego przemówieniu imam modlił się do Mahdiego, aby ten zabił niewiernych swoim mieczem.
Antyizraelska grupa IfNotNow uczciła zwycięstwo Landera jako „plan na przyszłość zarówno dla społeczności żydowskiej, jak i Partii Demokratycznej”, chwaląc go za „odrzucenie prowojennych lobby”. Jednak Lander aktywnie wspiera islamistów zdeterminowanych, by zabijać Żydów, zniszczyć Izrael i podbić Zachód.
Zniesławianie i delegitymizowanie Izraela oraz syjonizmu stanowi bezpośredni atak na judaizm i nieuchronnie prowadzi do przemocy wobec Żydów. Po tym, jak przeciwnik Landera, Goldman, odwiedził kawiarnię w Brooklynie wraz ze swoją 7-letnią córką, lokal opublikował komunikat: „Nie obsługujemy rasistów, faszystów, homofobów, osób popierających ludobójstwo ani nikogo, kto plasuje się gdzieś pomiędzy. Szkoda, że nie rozpoznaliśmy was od razu”.
Dziennikarka programu Fox & Friends poinformowała, że ludzie stojący w kolejce do banku żywności w Nowym Jorku również mówili o AIPAC, twierdząc, że „Stany Zjednoczone zabierają pieniądze, które mogłyby trafić do nich, i przekazują je Izraelowi”. Wielu zastanawia się, dlaczego interesy Amerykanów utożsamia się z wydarzeniami tysiące mil stąd. Już w 2023 roku sondaż Harvard-Harris wykazał, że dwie trzecie Amerykanów w wieku od 18 do 24 lat zgadza się ze stwierdzeniem, że „Żydzi jako grupa są ciemiężcami i powinni być traktowani jak ciemiężcy”.
Większość nowojorskich wyborców, karmiona oszczerstwami na temat Izraela, prawdopodobnie nie stawia go na szczycie swoich trosk, wyprzedzając koszty życia. Izrael stał się jednak symbolem „państwa narodowego, które gnębi ubogich”. Głos oddany na tych, którzy nienawidzą „uciskającego” Izraela, jest więc głosem na rzecz „uciskanych” na całym świecie.
Niestety, wielu liberalnych amerykańskich Żydów podziela ten wypaczony, przewrotny sposób myślenia, ponieważ stał się on dominującym nurtem w Partii Demokratycznej. Antysyjonizm, który demonizację Izraela przedstawia jako wyraz sumienia, pozbawił liberałów moralnego kompasu. W rezultacie stali się oni pionkami w znacznie większej grze, której celem jest podbój Ameryki i Zachodu dla islamu. Demokraci zamieniają się w partię ekstremistyczną, stanowiącą poważne zagrożenie dla Ameryki. A Żydzi, którzy wciąż ją popierają, deprawują judaizm, zdradzają własny naród i pomagają śmiertelnym wrogom Zachodu.
W Nowym Jorku rozbrzmiewają dzwonki alarmowe.
Kategorie: Uncategorized

