Uncategorized

Dobry atak to najlepsza obrona

Andrew Fox

Zwolennicy Izraela i społeczność żydowska muszą być u kresu wytrzymałości. Od 7 października obserwujemy bezprecedensową, globalną falę dezinformacji. Fala za falą, dzień po dniu, szerzone są złośliwe, wiekowe oszczerstwa. Jeśli kiedykolwiek chcieliśmy zrozumieć mechanizm powstawania atmosfery, która doprowadziła do Holokaustu, to teraz mamy przed oczami jej współczesną wersję. Od ponad dwóch i pół roku działamy w nieustannej defensywie. Wczorajsza męcząca, pozbawiona dowodów mieszanina bzdur ze strony Rady Praw Człowieka ONZ jest arcydziełem antysemickiego gatunku, zawierającym każdy możliwy stereotyp. Choć treść ta została już błyskotliwie obalona w innych miejscach, niniejszy artykuł skupia się na czymś innym: co zrobić z radosną antysemicką machiną, która wykorzystała te kłamstwa i będzie je powielać przez kolejne miesiące?

Zwolennicy Izraela na całym świecie poświęcają zbyt wiele energii na reagowanie na oskarżenia dopiero wtedy, gdy te zdążą już przeniknąć do instytucji nadających im siłę przebicia. Wrogi zarzut trafia do dokumentu organizacji pozarządowej, staje się częścią raportu ONZ, zamienia w nagłówek, pojawia się w wystąpieniu parlamentarnym, a następnie przeradza w uchwały na kampusach, kampanie sankcyjne czy akcje wycofywania inwestycji. Zanim pojawi się sprostowanie, zarzut zyskał już autorytet wynikający z powtarzalności. Co więcej, nikt spoza proizraelskiego ekosystemu nie czyta ani nie wierzy w próby odpierania tych ataków. Kłamstwa są zbyt potężne, a machina je propagująca za każdym razem wygrywa grę liczbową.

Kampania przeciwko tym działaniom wymaga zmiany podejścia. Nadszedł czas na realną odpowiedzialność. Wiemy już, że samo zaprzeczenie nie dorówna szybkości, emocjom i zasięgowi oszczerstw ubranych w język instytucjonalny. Dokładność musi iść w parze z konsekwencjami. Fałszywe zarzuty należy traktować jako zdarzenia rodzące odpowiedzialność, a nie jedynie jako tezy, na które trzeba odpowiadać. Zadaniem jest sprawienie, by tworzenie, „pranie” i rozpowszechnianie oszczerczych twierdzeń stało się kosztowne, udokumentowane i obarczone ryzykiem proceduralnym.

Najważniejszą zmianą jest zbadanie całego łańcucha oskarżeń. Raport ONZ, artykuł w mediach czy wystąpienie parlamentarne są zazwyczaj finalnym przejawem dłuższego procesu. Ktoś sformułował zarzut, ktoś przekazał go śledczym, ktoś ujął go w język prawniczy, ktoś poinformował dziennikarzy, ktoś nagłośnił, a ktoś wykorzystał to do działań politycznych. Każde ogniwo w tym łańcuchu stanowi potencjalną drogę do pociągnięcia do odpowiedzialności. Istotne pytania mają charakter praktyczny: kto sformułował zarzut, jakie dowody go popierały, kto go zweryfikował, kto zignorował sprostowania, kto powtórzył go po otrzymaniu ostrzeżenia oraz jakie konkretne szkody z tego wyniknęły?

Musimy zacząć budować dossier na poziomie procesowym. Każdy kwestionowany zarzut powinien zostać wyodrębniony, zweryfikowany pod kątem źródła i sklasyfikowany. Należy starannie rozróżniać fałszywe fakty, wprowadzające w błąd pominięcia, powielane cytaty, anonimowe źródła, prawnicze nadinterpretacje oraz zniesławiające insynuacje. Sądy, organy regulacyjne, darczyńcy i organizacje zawodowe reagują na precyzję. Solidna dokumentacja musi określać: zarzut, źródło, sprzeczność z prawdą, poszkodowany podmiot, historię publikacji oraz żądane zadośćuczynienie. To jest wywiad prawny.

Immunitet ONZ stanowi realne ograniczenie, jednak skuteczne nałożenie sankcji na Francescę Albanese pokazuje, że istnieją sposoby na obejście tego problemu. To powinno stać się wzorcem: działalność szerząca antysemityzm musi stać się zbyt kosztowna, by ją kontynuować. Sporządzanie oficjalnych raportów może być chronione, ale komentarze w charakterze prywatnym, oświadczenia po zakończeniu mandatu, wywiady, wystąpienia podczas zbiórek funduszy, wykłady czy posty w mediach społecznościowych wymagają odrębnej analizy. Właściwym podejściem jest żądanie sprostowań, publikacji odpowiedzi, zachowania dokumentacji, ujawnienia metodologii oraz przeprowadzania audytów, przy jednoczesnym rozszerzeniu kontroli na podmioty spoza systemu ONZ.

Najskuteczniejszymi celami są często organizacje pozarządowe, aktywiści, media, politycy wypowiadający się poza uprzywilejowanymi forami, uniwersytety czy organy publiczne opierające się na wadliwych materiałach. Organizacja pozarządowa rozpowszechniająca lekkomyślne zarzuty powinna zostać poddana kontroli darczyńców, skargom organów regulujących działalność charytatywną, weryfikacji zgodności dotacji, kwestiom podatkowym oraz roszczeniom cywilnym. Dziennikarz, który przedstawia zarzut jako fakt, może zostać zmuszony do sprostowania, a skargi mogą trafić do rad etyki mediów. Polityk, który powtarza takie twierdzenie w materiałach wyborczych, może być traktowany inaczej niż ten, który korzysta z immunitetu. Organ publiczny, który wykorzystuje takie raporty jako uzasadnienie do wykluczenia kontrahentów czy wycofania funduszy, może zostać zaskarżony na podstawie prawa administracyjnego.

Kluczowe znaczenie ma powiadomienie. Pisma z żądaniem sprostowania i wezwania do zabezpieczenia materiałów powinny być wysyłane do każdego użytkownika końcowego: organizacji, dziennikarzy, redaktorów, uczelni czy darczyńców. Gdy strona otrzymuje szczegółowe pismo, dalsze powtarzanie tych treści nabiera innego charakteru prawnego. Powiadomienie buduje świadomość, a świadomość zmienia poziom ryzyka. Tworzy również materiał dowodowy niezbędny w sprawach o zniesławienie, złośliwe rozpowszechnianie fałszywych informacji, postępowania dyscyplinarne czy działania regulacyjne.

Podejście to łączy się bezpośrednio z walką z antysemityzmem. Od 7 października zarzuty wobec Izraela wielokrotnie przekształcały się w wrogość wobec Żydów w życiu publicznym. Dyskurs zaczyna się od Izraela, przechodzi do syjonistów, a kończy na społecznościach żydowskich i ich sojusznikach, od których wymaga się wyjaśnień lub przeprosin. Zgodna z prawem strategia ofensywna chroni prawdę, bezpieczeństwo społeczności i standardy demokratyczne. Kładzie ona nacisk na to, by poważne oskarżenia wiązały się z ciężarem dowodowym, a instytucje wysuwające te oskarżenia musiały je zweryfikować przed podjęciem działań.

Praca ta wymaga odpowiedniej infrastruktury. Wolontariat, sporadyczne riposty i oświadczenia o „wyrażeniu zaniepokojenia” nie są w stanie sprostać zorganizowanemu, często wspieranemu przez państwo systemowi oskarżeń. Niezbędny potencjał obejmuje prawników, śledczych, analityków informacji z otwartych źródeł (OSINT), obserwatorów mediów oraz specjalistów ds. komunikacji strategicznej. Start-upy, takie jak Stratos Council, wskazują właściwy model: zdyscyplinowany, posiadający wiedzę instytucjonalną, kreatywny prawnie i skoncentrowany na ujawnianiu struktur stojących za wrogimi narracjami. Świat proizraelski potrzebuje mechanizmów dorównujących tym, które są przeciwko niemu skierowane.

Fałszywe doniesienia powinny wywoływać weryfikację źródeł, wezwania prawne, żądania sprostowań, pisma do darczyńców i postępowania sądowe – o ile fakty i prawo na to pozwalają. Kolejna organizacja pozarządowa powinna zostać zapytana o źródła finansowania i weryfikację dowodów. Kolejny dziennikarz powinien otrzymać materiał dowodowy przed publikacją lub zostać pociągnięty do odpowiedzialności po niej. Kolejny organ publiczny powinien wiedzieć, że oparcie się na wadliwym raporcie zostanie poddane weryfikacji w sądzie. To globalna walka, która wymaga światowego podejścia. Przyszłość należy do tych, którzy łączą prawdę z konsekwencjami.

Czas przestać być w defensywie i zacząć kontratakować tych, którzy szerzą te oszczerstwa.

Dobry atak to najlepsza obrona

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.