
Vanessa Berg
Istniejeuproszczone wyjaśnienie, które często jest powtarzane: Izrael po prostu „nie potrafi zakwalifikować się” do mistrzostw świata.
Technicznie rzecz biorąc, jest to prawda – podobnie jak stwierdzenie, że zawodnik „przegrał, bo został znokautowany”. Opisuje to wynik, a nie system, który do niego doprowadził. Prawdziwa historia jest bardziej niewygodna i znacznie bardziej odkrywcza w kontekście tego, jak funkcjonuje międzynarodowy sport, gdy na boisko wkracza polityka. Nasza opowieść zaczyna się, jak na ironię, od Iranu.
Rozwój irańskiej piłki nożnej w latach 50. i 60. XX wieku szedł w parze z modernizacją kraju za panowania szacha. W latach 50. reprezentacja narodowa grała nierówno i nie odgrywała znaczącej roli w regionie, ale jej udział we wczesnych rozgrywkach azjatyckich oznaczał przełom: sport stawał się częścią wizerunku Iranu na arenie międzynarodowej, jeszcze zanim kraj ten dysponował infrastrukturą charakterystyczną dla piłkarskiej potęgi.
Na początku lat 60. wyniki poprawiły się na tyle, że piłka nożna zyskała znaczenie polityczne. Zwycięstwa i porażki w meczach z regionalnymi rywalami, takimi jak Irak, Indie czy Pakistan, zaczęły przyciągać uwagę najwyższych władz, a rozczarowujące wyniki spotykały się z bezpośrednią krytyką. W połowie lat 60. futbol wyprzedził zapasy jako najpopularniejszy sport w Iranie.
Stosunki irańsko-izraelskie na tym etapie były strukturalnie sprzeczne. Oficjalnie nie istniały żadne formalne więzi dyplomatyczne, a Teheran starannie unikał otwartego uznania Izraela. W praktyce relacje były jednak rozległe: kontynuowano współpracę wywiadowczą, eksport ropy, handel, połączenia lotnicze oraz wymianę techniczną. Izrael utrzymywał swoją obecność w Teheranie, podczas gdy Iran – przynajmniej retorycznie – opowiadał się po stronie stanowisk arabskich na forach międzynarodowych, zwłaszcza w ONZ.
Ta dwutorowość wywołała napięcie, które ostatecznie przeniosło się na arenę sportową. Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku nastroje społeczne w Iranie przesunęły się zdecydowanie na korzyść świata arabskiego i palestyńskiego. W debacie publicznej nasiliła się retoryka antyizraelska, podczas gdy państwo próbowało balansować między opinią publiczną a cichymi, strategicznymi powiązaniami z Izraelem. Piłka nożna, będąca wówczas narodową obsesją, stała się jedną z niewielu aren, na których ta sprzeczność mogła się ujawnić.
Kulminacją był Puchar Azji w 1968 roku w Teheranie, gdzie Iran i Izrael zmierzyły się w finale o znaczeniu wykraczającym poza sport. Mecz odbywał się w atmosferze ukształtowanej przez regionalne oburzenie, sympatię do Arabów oraz niepokój związany ze zbliżeniem szacha do Izraela. Choć obie strony nadal współpracowały za kulisami, nastroje społeczne się zmieniły. Meczowi towarzyszyły antyizraelskie okrzyki, a po ostatnim gwizdku doszło do aktów przemocy wymierzonych w część irańskiej społeczności żydowskiej. Piłka nożna stała się nośnikiem konfliktu tożsamości, co wywołało długofalowe skutki – w tym narastające poczucie niepewności wśród irańskich Żydów.
W kolejnych latach irańska piłka nożna wkroczyła w swoją „złotą erę”. Igrzyska Azjatyckie w 1974 roku w Teheranie miały być wizytówką nowoczesnego Iranu pod rządami Mohammada Rezy Pahlawiego. Izrael, który cztery lata wcześniej (jako członek Azjatyckiej Konfederacji Piłki Nożnej) zakwalifikował się do mundialu w Meksyku, również został zaproszony. Igrzyska te pokazały jednak, jak głęboko sport uległ upolitycznieniu. Wiele delegacji odmówiło rywalizacji z Izraelczykami, zamieniając zawody w scenę skoordynowanego protestu.
Dla Izraela był to punkt zwrotny: nawet jeśli fizycznie uczestniczył w rozgrywkach, był systematycznie wykluczany z rywalizacji przez bojkoty polityczne przeciwników. Finał turnieju w 1974 roku stał się areną zastępczą dla regionalnych konfliktów. „Irańscy Żydzi okazali nam gościnność, wręczali prezenty, a nawet dopingowali nas przez cały turniej” – wspominał Shiyeh Feigenboym, gracz izraelskiej reprezentacji. „Jednak przed finałem poinformowano nas, że nie będą mogli w nim uczestniczyć. Oznakowano domy Żydów, w związku z czym nie pojawili się na finale”.
Dwa tygodnie po zakończeniu igrzysk, 14 września 1974 roku, Azjatycka Konfederacja Piłki Nożnej wykluczyła Izrael ze swoich struktur. Było to konsekwencją szerokiego bojkotu ze strony Ligi Arabskiej, który izolował Izrael gospodarczo i dyplomatycznie.
W latach 90. Izrael został przyjęty do UEFA (Unii Europejskich Związków Piłkarskich). Często błędnie uważa się, że wynika to z położenia geograficznego. W rzeczywistości chodzi o administrację – konfederacje FIFA to ekosystemy zapewniające przewidywalny terminarz rozgrywek i polityczną trwałość. Izrael przeniósł się tam, gdzie mógł grać bez ciągłych zakłóceń, ale rozwiązanie to miało swoją cenę.
W kwalifikacjach do mistrzostw świata UEFA Izrael rywalizuje w najtrudniejszym środowisku na świecie, mierząc się z elitą: Francją, Hiszpanią, Niemcami czy Włochami. Podczas gdy w innych regionach drużyny mogą liczyć na łatwiejszą ścieżkę awansu, w Europie każdy cykl eliminacyjny jest „walką na noże”.
Kiedy więc ludzie pytają, dlaczego Izrael nie bierze udziału w mistrzostwach świata, często zadają niewłaściwe pytanie. Prawdziwe brzmi: dlaczego droga Izraela została umieszczona w najbardziej konkurencyjnym systemie w tej dyscyplinie? Międzynarodowy futbol traktuje tożsamość narodową jako stałą, ale strukturę rozgrywek jako zmienną zależną od władz sportowych. Wyniki nie zależą więc tylko od talentu – zależą od przydziału, a ten wynika z historii.
Można by zatem zaryzykować stwierdzenie, że obecna sytuacja Izraela to „bojkot bez formalnej deklaracji”.
Kategorie: Uncategorized

