
Florit Shoihet
To był krótki e-mail – jeden z wielu pogróżek, jakie otrzymuje pewien brytyjski żydowski lekarz. Temat: „Legalny cel”. Treść: „Mam nadzieję, że spotkam cię na ulicach Londynu. Wsadzę kulę w tę twoją syjonistyczną twarz”.
Takie wiadomości są regularnie przekazywane do Community Security Trust (CST), organizacji charytatywnej zapewniającej bezpieczeństwo Żydom w Wielkiej Brytanii. Ponieważ jednak większość nadawców pozostaje anonimowa, możliwości działania są ograniczone. Głównym „przestępstwem” wspomnianego lekarza było piętnowanie antysemityzmu i podwójnych standardów wobec Izraela przy jednoczesnym potępianiu rasizmu i wspieraniu idei przyszłego państwa palestyńskiego. W dzisiejszych czasach nie ma jednak miejsca na niuanse, gdy ktoś przypnie ci łatkę „syjonisty”.
„Po 7 października wszystko oszalało. Od tamtego czasu każdy rok jest dla nas koszmarem” – mówi starszy członek Jewish Medical Association (JMA). Organizacja JMA została założona w 2007 roku, aby wspierać żydowskich pracowników służby zdrowia i studentów medycyny. Obecnie coraz bardziej skupia się na zwalczaniu narastającego antysemityzmu w brytyjskim systemie opieki zdrowotnej.
Źródło z JMA prosi o zachowanie anonimowości, by nie stać się łatwiejszym celem. Kampania przeciwko stowarzyszeniu ostatnio przybrała na sile. Nowo powstała grupa rzecznicza Healthcare Workers Against Censorship (HAC) deklaruje, że promuje „wolność słowa dla wszystkich osób pracujących w sektorze ochrony zdrowia”. Jej działania sugerują jednak, że „wolność” ta przysługuje każdemu, tylko nie Żydom.
W filmie z kampanii fundraisingowej troje dyrektorów HAC – dr Rehiana Ali, dr Tamara Ali oraz dr Ranjeet Brar – poucza o prawie lekarzy do „legalnej debaty politycznej”. Film kończy się jednak zdjęciem dwójki z nich, trzymających transparent z napisem: „Powiedz nie lekarzom ‘ludobójstwa’ – zdelegalizować Jewish Medical Association”. Autorzy nagrania twierdzą, że „lekarze są atakowani przez dobrze finansowane proizraelskie grupy lobbingowe – zagorzałych syjonistów”, ostrzegając, że „skutkuje to efektem mrożącym w całej profesji”.
W listopadzie 2023 roku dr Brar rozdawał ulotki przedstawiające Gwiazdę Dawida splecioną ze swastyką, zatytułowane: „Syjonizm: rasistowskie, antysemickie i reakcyjne narzędzie imperializmu”. Choć został zatrzymany przez policję, nie postawiono mu zarzutów. W kwietniu ubiegłego roku, podczas wiecu pod ambasadą USA, wzywał do całkowitego zniszczenia Izraela, wyrażał poparcie dla Iranu oraz libańskich i jemeńskich ruchów „oporu”, nazwał ambasady USA i Izraela „pasożytami”, a „klasę Epsteina” – „wrogami ludzkości”.
„Próbują zniszczyć nas jako organizację, ale nie sądzę, by im się udało. Niedawno stwierdzili, że JMA powinno zostać zdelegalizowane, ponieważ jesteśmy 'grupą ekstremistyczną’” – mówi źródło z JMA z gorzkim śmiechem. „Wielu lekarzy z HAC jest bardzo głośno antysemickich i anty-syjonistycznych. Obawiamy się, że nie ograniczają się tylko do słów, a ich retoryka zachęca innych do agresji. To przypomina hasło ‘globalize the intifada’ – ludzie słyszą to i czują przyzwolenie na przemoc”.
HAC jest prawdopodobnie najbardziej radykalnym przejawem zastraszania żydowskich pracowników NHS. Na początku miesiąca doradca rządu ds. antysemityzmu, Lord Mann, opublikował pilny raport, w którym wskazał na „dowody rutynowego ostracyzmu wobec Żydów, ciągłej negacji ich tożsamości oraz skrajnych zachowań, w tym poważnych incydentów na tle rasistowskim”.
Dla Davida, starszego konsultanta z ponad 20-letnim stażem w NHS, który również prosi o anonimowość z obawy przed reperkusjami, ustalenia te nie są zaskoczeniem. Grupa na WhatsAppie, skupiająca setki brytyjskich żydowskich lekarzy, od 7 października zapełnia się relacjami o antysemickich incydentach. Mimo że David unika polityki w pracy – „uważam, że jest nieistotna” – sam doświadczył tego, co nazywa „niskopoziomowym antysemityzmem, którego nikt nie chce zgłaszać”. Dodaje, że „niektórzy ludzie byliby przerażeni, gdyby uświadomili sobie, że są antysemitami”.
Kluczowa wydaje się precyzyjna definicja antysemityzmu, jednak nawet w tej kwestii świat medyczny jest podzielony. Definicja antysemityzmu opracowana przez International Holocaust Remembrance Alliance (IHRA) została przyjęta przez brytyjski rząd w 2016 roku, a w zeszłym roku również przez NHS England. Lord Mann w swoim raporcie wyjaśnia, że jest to „najważniejszy międzynarodowy standard rozpoznawania rasizmu antyżydowskiego… pomocny przewodnik budujący zaufanie społeczności żydowskich”. Podkreśla też, że definicja ta chroni wolność słowa, ponieważ krytyka działań Izraela czy wspieranie sprawy palestyńskiej „sama w sobie nie stanowi antysemityzmu ani nie stoi w sprzeczności z wytycznymi IHRA”.
Dla anty-syjonistycznego środowiska „w fartuchach”, które neguje prawo Żydów do samostanowienia, to jednak za mało. „Jesteśmy jedyną grupą mniejszościową, której własny opis nienawiści, jakiej doświadczamy, nie jest uznawany” – mówi źródło z JMA.
We wtorek British Medical Association (BMA) przegłosowało wniosek o odrzucenie definicji IHRA. Autorzy wniosku twierdzili, że definicja ta wywołuje „efekt mrożący” w debacie politycznej i uderza w lekarzy mających „obiekcje etyczne wobec działań Izraela w Palestynie”. BMA, które ma już na koncie pokaźną liczbę antysemickich i obsesyjnie skoncentrowanych na Izraelu rezolucji, tym głosowaniem osiągnęło nowe dno.
Obserwowanie tego głosowania przypominało oglądanie katastrofy w zwolnionym tempie. Dr Shabina Sultan, która przedstawiała wniosek, otrzymała gromkie brawa, w przeciwieństwie do żydowskich lekarzy, którzy wygłosili mowy sprzeciwu, ujawniając liczne antysemickie incydenty, jakich doświadczyli oni i ich koledzy. Sultan stwierdziła, że „definicja IHRA jest używana do uciszania głosów muzułmańskich i palestyńskich poprzez zrównywanie antysyjonizmu z antysemityzmem”.
David, jeden z niewielu Żydów, którzy pozostają członkami BMA, wyznał mi po głosowaniu, że rozważa całkowite odejście z organizacji. „Mają martwy punkt, jeśli chodzi o Żydów, mimo że doświadczamy więcej rasizmu na osobę niż jakakolwiek inna grupa. Jeśli chcą lobbować u rządu, by usunąć chroniące nas zapisy i ułatwić ataki na mnie, to nie czuję, aby mogli mnie dłużej reprezentować”. Zauważył również, że wniosek został zakwalifikowany jako kwestia stosunków międzynarodowych: „Traktują Żydów jak obcych, postrzegając antysemityzm jako problem zagraniczny, a nie stałą bolączkę tutaj na miejscu”. Dodał, że „BMA miało wybór i aktywnie zdecydowało się na solidarność z antysemitami, a nie z Żydami”.
Wdrażanie definicji IHRA nie było powszechne, ponieważ NHS nie wymagało od swoich placówek jej przyjęcia. Jednak w niektórych przypadkach miała ona znaczenie. Dr Brar, zawieszony przez King’s College Hospital NHS Foundation Trust po kwietniowych wypowiedziach, złożył niedawno pozew o sądową kontrolę decyzji szpitala, kwestionując rzekome stosowanie przez niego definicji IHRA.
Tymczasem wielu żydowskich lekarzy opuszcza kraj. Dr Baruch Michaels, lekarz rezydent, z którym rozmawiałem telefonicznie z Izraela kilka dni po jego wyjeździe, mówi, że cała jego rodzina wyjechała z Wielkiej Brytanii, mimo że mieszkali tam od 400 lat, od czasów Olivera Cromwella. Nigdy nie dorastał w strachu przed byciem rozpoznawalnym jako Żyd, ale „w ciągu ostatnich dziesięciu lat naprawdę zauważyłem zmianę”. Wspomina: „Moim głównym doświadczeniem z antysemityzmem była droga do i z pracy: wykrzykiwanie obelg na ulicach, groźby oblania kwasem”.
NHS nie stało się dla niego bezpieczną przystanią, więc ostatecznie zrezygnował z członkostwa w BMA. Usłyszał kiedyś od kolegi, że ten nie zamierza leczyć izraelskiego pacjenta na SOR-ze. „Myślę, że Wielką Brytanię można jeszcze uratować, ale tylko wtedy, gdy rząd i opinia publiczna zaczną rozumieć, co się dzieje”.
Kampania przeciwko żydowskim lekarzom w Wielkiej Brytanii
Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Uncategorized

