
Sheri Oz
Możemy zrozumieć ich dążenia do samostanowienia. Pod tym względem są tacy sami jak wiele innych narodów.
W niedawnym artykule argumentowałam, że fakt, iż Jaser Arafat urodził się w Kairze, nie dyskwalifikuje go jako Palestyńczyka. Wielu czytelników zgodziło się ze mną, że argument: „Arafat urodził się w Kairze, więc nie ma czegoś takiego jak Palestyńczycy” jest słaby. Jednak kilku z nich natychmiast przeszło do innego pytania:
„Dobrze. Załóżmy, że uznajemy Palestyńczyków za naród. Czy to oznacza, że mają oni prawo do własnego państwa?”
Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się oczywista. Wiele osób zakłada, że gdy tylko ustali się istnienie narodu, naturalną konsekwencją jest powstanie państwa. Być może to właśnie założenie leży u podstaw niechęci niektórych osób do uznania Arafata za Palestyńczyka, a palestyńskich Arabów – za odrębną grupę narodową.
Z tego powodu znaczna część debaty publicznej utknęła w kwestiach genealogicznych – miejscu urodzenia, nazwiskach czy twierdzeniach o „rdzenności” – tak jakby tożsamość narodowa była wyłącznie kwestią pochodzenia. Jednak współczesne narody pokazują, że tożsamość nie jest determinowana przez czystość rodową. Dobrym przykładem są Żydzi (których nazwiska często zmieniały się pod wpływem presji zewnętrznej), Amerykanie (których nazwiska w przeważającej większości pochodzą z innych krajów), Argentyńczycy (w dużej mierze wywodzący się od włoskich i hiszpańskich imigrantów) oraz Turcy (którym nazwiska przypisano ustawowo dopiero w 1934 roku).
Czytelnik Zev Spitz zaproponował pomocny sposób nazwania zjawiska dobrze znanego, ale często pomijanego. Zauważył on, że istnieją tożsamości szersze, takie jak arabska czy muzułmańska, oraz węższe, związane z klanem lub plemieniem. Rozszerzając to pojęcie, możemy mówić o „tożsamościach pośrednich” – czyli współczesnych tożsamościach narodowych, które plasują się pomiędzy szerokimi kategoriami cywilizacyjnymi a bliskimi grupami pokrewieństwa. Jordańczycy mogą być jednocześnie Arabami, muzułmanami i Jordańczykami. Egipcjanie – Arabami, muzułmanami i Egipcjanami. Dlaczego więc Palestyńczycy nie mieliby być zarówno Arabami, jak i Palestyńczykami?
Nawet jeśli przyznamy Palestyńczykom status narodu, kwestia państwowości pozostaje odrębnym zagadnieniem. Chociaż tożsamość narodowa i państwowość są ze sobą powiązane, nie stanowią tego samego.
Niektóre narody osiągają status państwa, inne nie, a przyczyny tego bywają różne. Poniższa tabela ilustruje tę różnorodność, nie sugerując jednak bezpośredniej analogii.

Nie są to jedyne przykłady. Szkoci, Walijczycy, Korsykanie, Beludżowie, Czeczeni, Tamilowie, Sikhowie czy Kaszmirczycy to grupy, które zachowały odrębną tożsamość bez posiadania suwerenności państwowej. Przypadki te nie stanowią bezpośredniej analogii do sytuacji palestyńskiej; ilustrują jedynie, że tożsamość narodowa i państwowość nie zawsze idą w parze. Innymi słowy, państwowość historycznie zależała od splotu czynników politycznych, terytorialnych i międzynarodowych, a nie od samego faktu istnienia odrębnego narodu.
Istnienie narodu może wyjaśniać, skąd biorą się dążenia do samostanowienia, nie determinuje jednak ani tego, czy, ani w jaki sposób dążenia te muszą zostać zrealizowane.
Dlaczego ma to znaczenie?
Debata izraelsko-palestyńska często sprowadza wiele złożonych kwestii do prostego dylematu.
- Jedna strona argumentuje: „Nie ma narodu palestyńskiego, dlatego nie ma potrzeby rozmawiać o państwie palestyńskim”.
- Druga strona twierdzi: „Istnieje naród palestyński, dlatego musi powstać państwo palestyńskie”.
Jeśli jednak chcemy prowadzić poważną dyskusję o przyszłości, warto te dwie kwestie rozdzielić. Możemy uznać, że obecnie – z jakichkolwiek powodów i w wyniku jakiegokolwiek procesu ewolucji – istnieją miliony ludzi, którzy identyfikują się jako Palestyńczycy. Nie oznacza to jednak automatycznie, że powstanie suwerennego państwa jest historyczną nieuchronnością.
Jeśli Palestyńczycy są narodem, czy to oznacza, że muszą mieć swoje państwo?
Kategorie: Uncategorized

