Karolina Kijek
Carl Schmitt (Fot. ullstein bild via Getty Images
Carl Schmitt był jednym z najważniejszych prawników III Rzeszy. Na zapowiedź książki o nim, wydanej przez wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Samuel Maruszewski natknął się na Facebooku.
– Musiałem przeczytać ten opis dwa razy – wspomina doktorant IV roku filozofii UWr. – Nie mogłem uwierzyć, że nie ma informacji o tym, kim był ten człowiek.
Zapowiedź dotyczy książki „Porządek jako wartość prymarna w teorii państwa i prawa Carla Schmitta” autorstwa Bartosza Chrząszcza. W opisie Schmitt jest przedstawiony jako „prawnik, którego nie trzeba przedstawiać współczesnym badaczom dziejów myśli politycznej i prawnej”, którego koncepcje wciąż doczekują się nowych interpretacji.
„Schmitt sygnalizował, że należy podejmować działania na rzecz porządku oraz w celu uniknięcia chaosu” – opisało wydawnictwo UWr.
Nie dodało, że był także antysemitą i członkiem NSDAP, który przeszedł do historii jako „koronny jurysta Trzeciej Rzeszy”.
Carla Schmitta, prawnika III Rzeszy, zachwyty nad przemówieniem Hitlera
Samuel Maruszewski podkreśla, że pominięcie nie dotyczy marginalnego epizodu z życiorysu niemieckiego prawnika. Carl Schmitt był jednym z najważniejszych prawników III Rzeszy.
Na poparcie swoich słów przesyła fragmenty publikacji naukowych.
W wydanej przez prestiżowe wydawnictwo Polity Press biografii Schmitta jej autor Reinhard Mehring pisze, że rolą „koronnego jurysty” III Rzeszy prawnik „skompromitował się w sposób nieodwracalny”.
Do NSDAP wstąpił po przejęciu władzy przez nazistów, w maju 1933 roku. Po jednym z wystąpień niemieckiego dyktatora zapisał w dzienniku „Wspaniałe przemówienie Hitlera o państwie totalnym”. Organizował konferencję „Żydostwo w nauce prawa”, poświęconą usunięciu wpływów żydowskich z niemieckiego prawoznawstwa. Jako członek Akademii Prawa Niemieckiego – utworzonej przez Hansa Franka, późniejszego generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich – zajmował się ustawami norymberskimi.
– Wyjaśniał, jak je interpretować i dlaczego trzeba „odżydzić” niemieckie prawo – opisuje Samuel Maruszewski. – Po wojnie Schmitt miał zakaz nauczania, mógł wykładać jedynie w frankistowskiej Hiszpanii.
Antysemickich poglądów nie porzucił. W swoim powojennym dzienniku zapisał: „Żydzi zawsze pozostaną Żydami. Komunista może się poprawić i zmienić (…). Prawdziwym wrogiem jest zasymilowany Żyd”.
Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.Więcej
– Nie opisuje się człowieka, który „odżydzał” niemieckie prawo w latach 30. i aktywnie wspierał nazistowski reżim, jako „intrygującego prawnika, którego nie trzeba nikomu przedstawiać” – komentuje Samuel Maruszewski. – To przerażające tym bardziej, że stoi za tym wydawnictwo renomowanej uczelni publicznej.
Postępowanie wobec doktoranta UWr za komentarz na Facebooku
Swoją opinią doktorant podzielił się pod facebookowym postem wydawnictwa, promującym książkę. W jednym z komentarzy wkleił biogram Schmitta z encyklopedii Britannica.
„Był w pierwszej kolejności przede wszystkim NAZISTĄ i antysemitą wspierającym hitleryzm, o czym nie sposób dowiedzieć się z Waszego wydestylowanego języka w powyższym opisie” – napisał. – „Doprawdy obrzydliwe pominięcie. Jak tak można? Szok.”
W kolejnym komentarzu dodał: „Popatrzcie, jak wydawnictwo Uniwersytetu wybiela nazizm”.
Podobnych głosów pojawiło więcej. Maruszewski spodziewał się, że wydawnictwo odniesie się do zarzutów lub podejmie polemikę. Zamiast tego komentarze pod postem zostały ukryte, a wobec niego wszczęto postępowanie wyjaśniające.
Z wezwania na przesłuchanie wynika, że sprawę zainicjował dr Łukasz Prus, prorektor ds. studenckich.
Rzecznik dyscyplinarny ma ustalić, czy Samuel Maruszewski uchybił godności doktoranta, „pomawiając w mediach społecznościowych Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego o >>wybielanie nazizmu<<„. Jeśli uzna, że tak, sprawa zostanie skierowana do komisji dyscyplinarnej i zacznie się postępowanie dyscyplinarne.
Rzeczniczka UWr: Media społecznościowe nie powinny być miejscem publicznych samosądów
– Publiczne i bezpodstawne zarzucanie publikacji naukowej propagowania nazizmu nie mieści się w granicach dozwolonej krytyki, może wręcz stanowić zniesławienie – mówi „Wyborczej” Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Wrocławskiego. – Taki niczym niepoparty zarzut może odbiegać od standardów rzetelnej pracy naukowej wymaganej od doktorantów. Doktorant w każdej chwili może podjąć działania zgodne ze standardami akademickimi np. recenzja naukowa, w której sam podda się krytycznej ocenie recenzentów wydawnictwa naukowego.
Zapytaliśmy uczelnię, dlaczego w zapowiedzi pominięto informację o nazistowskiej działalności Schmitta.
Rzeczniczka podkreśla, że to nie jest książka biograficzna.
– Jeśli coś nie znajduje się w opisie książki, warto sięgnąć do spisu treści, a najlepiej przeczytać książkę (np. Rozdział V). Jeśli ktoś aspiruje do miana naukowca, podejmuje dyskurs naukowy, pisze recenzję naukową, która również może być poddana krytycznej ocenie – dodaje Górowicz-Maćkiewicz. – Media społecznościowe nie powinny być miejscem publicznych samosądów.
Uniwersytet Wrocławski. Doktorant: Zareagowałem także jako Polak
Doktorant uważa, że samo postępowanie jest wadliwe już na starcie – w postanowieniu o jego wszczęciu nie wskazano bowiem, poprzez jaką konkretnie nieprawdziwą informację miał pomówić wydawnictwo. Trudno mu się więc przed tym zarzutem bronić.
Zaznacza też, że korzystał z prawa do wolności słowa, a postępowanie może je ograniczać.
„Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w odpowiedzi na wypowiedź akademicką – nawet kontrowersyjną – grozi tzw. efektem mrożącym dla wolności akademickiej chronionej konstytucyjnie” napisał w oświadczeniu skierowanym do rzecznika dyscyplinarnego.
Poza tym – jak wskazuje – określenie „wybielanie nazizmu” nie jest epitetem, lecz pojęciem funkcjonującym w debacie naukowej.
Już wiele lat temu amerykański filozof Richard Wolin zwracał uwagę na próby przedstawiania części intelektualistów związanych z III Rzeszą jako osób, które nie były „prawdziwymi nazistami”, bo nie zgadzały się z każdym elementem nazistowskiej ideologii. A sformułowania „nachalne wybielanie Schmitta” użył chociażby dr Maciej Jońca, który pisał o „renesansie zainteresowania twórczością Carla Schmitta” w Polsce i zwracał uwagę, że „w naszej literaturze ewidentnie brakuje przeciwwagi dla suchych syntez oraz pochwalnych peanów”.
– Dziś na Zachodzie, w piśmiennictwie poświęconym postaciom związanym z narodowym socjalizmem, już na początku przynajmniej zaznacza się ich związki z nazizmem – tłumaczy Samuel Maruszewski. – Tymczasem w Polsce, w niektórych radykalnych kręgach prawicy i lewicy, Schmitt jest postrzegany jako postać intrygująca i interesująca, jako ten przeciwnik demokracji, z której rzekomo nic nie wynika.
Doktorant wskazuje jednak, że jego komentarze odnosiły się nie do publikacji, a do promującej ją zapowiedzi wydawnictwa.
– W czasach, gdy z wiedzą historyczną bywa coraz gorzej, instytucje publiczne mają szczególną odpowiedzialność za sposób opisywania takich postaci – podkreśla Samuel Maruszewski. – Zareagowałem nie tylko jako członek wspólnoty akademickiej, ale także jako Polak. Żyjemy w kraju, który ogromnie wycierpiał podczas II wojny światowej. Nie rozumiem, jak można przedstawiać jednego z najważniejszych prawników III Rzeszy jako atrakcyjnego myśliciela, nie wspominając o roli, którą odegrał w nazistowskim reżimie.
Obrońca doktoranta UWr: Jego postępowanie to najlepszy wyraz „godności doktoranta”
Nie tylko on tak uważa. Prof. dr hab. adw. Tomasz Koncewicz z Uniwersytetu Gdańskiego, obrońca doktoranta, w piśmie do rzecznika dyscyplinarnego wskazuje, że „postępowanie Samuela Maruszewskiego nie tylko, że nie godzi w >>godność doktoranta<<, ale wprost przeciwnie – jest najlepszym wyrazem tego, co powinno się kryć pod dobrze rozumianym i nobliwym terminem >>godność doktoranta<<„.
„Jest wierne szacunkowi dla prawdy, odwagi w zabieraniu głosu i rzetelnej krytyki za pośrednictwem wygłoszonej w dobrej wierze opinii” – napisał. – „Użyty język jest oględny i wyważony. Znajduje uzasadnienie w budzących kontrowersje poglądach i wyborach C. Schmitta i pozostaje w proporcji do nich. Postać C. Schmitta wywołuje emocje do dzisiaj, a Samuel Maruszewski, komentując w ten sposób jednostronność i tendencyjność informacji Wydawnictwa Uniwersytetu Wrocławskiego i wyrażając swoją opinię, miał prawo do takiej reakcji i doboru słów, które w jego opinii wyrażały w sposób adekwatny subiektywnie odczuwane oburzenie”.
W swoim piśmie obrońca podkreślił niebezpieczeństwa, do której obecna sytuacja może doprowadzić.
„Uniwersytet musi być przestrzenią wymiany myśli i poglądów, krytycznej analizy otaczającej nas rzeczywistości w duchu szacunku dla każdego” – napisał prof. Koncewicz. – „Jeśli będziemy za pośrednictwem pochopnie wszczynanych postępowań wyjaśniających (dyscyplinarnych), tę przestrzeń ograniczać i reglamentować, efekt będzie jeden: wygaszenie tego, co jest dla idei uniwersytetu najcenniejsze: tolerancji, pluralizmu. I to w czasach, gdy te wartości w życiu publicznym stają się z dnia na dzień deficytowymi”.
Redagował Leszek Frelich
Kategorie: Uncategorized


