Uncategorized

Biznes oparty na nienawiści

Autor Alan Dershowitz

Jest mnóstwo zagorzałych antysemitów, którzy naprawdę wierzą, że Żydzi i Izrael rządzą światem i są przyczyną wszystkich jego problemów. Tacy szaleńcy istnieli od zawsze. Już w XIX wieku August Bebel określił antysemityzm mianem „socjalizmu głupców”. Nadal tak jest: wielu socjalistycznych głupców, którzy nie mają pojęcia o Bliskim Wschodzie, stało się zjadliwymi, antyizraelskimi bigotami. Niektórzy z nich przekroczyli już granicę, popadając w jawny i bezkompromisowy antysemityzm. Organizacja Democratic Socialists of America wymaga od swoich członków antyizraelskiej postawy bez względu na to, co Izrael robi, a czego nie robi. To rażąca bigoteria głupców – nawet jeśli oni sami, w swojej ignorancji, naprawdę w to wierzą.

Jednak niektórzy cyniczni egoiści, którym te kwestie tak naprawdę nie leżą na sercu, dostrzegli w rosnącej akceptacji dla nienawiści do Żydów doskonałą okazję do wypromowania własnej marki, zwiększenia liczby kliknięć i zarobienia większych pieniędzy.

Weźmy na przykład Tuckera Carlsona. Kiedy pracował w Fox News, nie wyrażał bigoteryjnych poglądów, które promuje dzisiaj – a przynajmniej nie publicznie. Zanim stał się „antysemitą roku” (według grupy monitorującej) i zaczął czerpać zyski ze swojej nowo odkrytej uprzedzeń, Carlson potępiał antysemityzm jako zło. Nie mam pojęcia, czy ukrywał swoje prawdziwe poglądy, aby zachować pracę w Fox. Jednak po zwolnieniu natychmiast zaczął szukać nowej publiczności. Wybór padł na szybko rosnącą, skrajnie prawicową i antyizraelską frakcję Partii Republikańskiej, która podzielała niektóre z jego natywistycznych i izolacjonistycznych haseł.

Przekształcenie tych poglądów w pełnoprawną ideologię antyizraelską i antysemicką nie było trudne. Kierując swój natywizm i izolacjonizm bezpośrednio przeciwko państwu żydowskiemu i jego zwolennikom, Carlson zapewnił sobie wierną publiczność złożoną z setek tysięcy (jeśli nie milionów) ludzi nienawidzących Żydów, którzy po prostu szukali usprawiedliwienia dla własnej bigoterii.

W podobny sposób Candace Owens zwiększyła liczbę wyświetleń – i swoje dochody – radykalizując antyizraelski i antysemicki przekaz. Inni podcasterzy, komicy i influencerzy poszli w ich ślady, uznając, że nienawiść do Żydów po prostu dobrze się sprzedaje. Dave Chappelle, Michael Che, Tony Hinchcliffe czy Theo Von spotkali się z ostrą krytyką za włączanie antysemickich stereotypów do swoich programów lub udostępnianie platformy osobom, które takie poglądy promują.

Nie zawsze tak było. Do niedawna bycie proizraelskim lub przynajmniej neutralnym było generalnie bardziej korzystne dla wizerunku i kariery. Dzisiaj nawet umiarkowane poparcie dla Izraela szkodzi interesom – zwłaszcza w mediach, środowisku akademickim, polityce i przestrzeni publicznej.

Zmianę tę można datować na 7 października 2023 roku, kiedy terroryści z Hamasu wraz z cywilami z Gazy zburzyli ogrodzenia graniczne, zamordowali blisko 1200 Izraelczyków* – w ogromnej większości cywilów – i porwali kilkaset kolejnych osób. Sytuacja zaczęła się odwracać, zanim jeszcze Izrael odpowiedział na to brutalne złamanie rozejmu i wysłał wojska do Strefy Gazy, by zapobiec kolejnym masakrom. Zmiana zaczęła się na kampusach uniwersyteckich, przeszła przez media, aż w końcu dotarła do polityków, zwłaszcza Demokratów. Koło się zamknęło. To, co kiedyś było nieopłacalne, nagle stało się żyłą złota.

Tej zmiany nie można przypisać wyłącznie izraelskim operacjom wojskowym w Strefie Gazy, Libanie czy Iranie. Prawdopodobnie nastąpiłaby ona nawet wtedy, gdyby Izrael nie podjął żadnych działań w odpowiedzi na egzystencjalne zagrożenia. Działania armii Izraela stały się jedynie wygodnym pretekstem do wybuchu globalnej nienawiści. Nawet krytycy Tel Awiwu nie mogą wiarygodnie zaprzeczyć, że ten wykładniczy wzrost antysemityzmu odzwierciedla rażące podwójne standardy wobec działań Izraela podjętych w ramach obrony koniecznej.

To, czego dziś doświadczamy, ma niewiele wspólnego z walką o prawa człowieka. Gdyby tak było, uwaga świata skupiałaby się na reżimach znacznie brutalniej te prawa łamiących: Chinach, Rosji, Iranie, Turcji czy Sudanie. Izrael znalazł się na celowniku wyłącznie dlatego, że jest państwem żydowskim, a nie ze względu na swój bilans przestrzegania praw człowieka – który i tak jest nieporównywalnie lepszy niż w większości krajów borykających się z analogicznymi zagrożeniami. Izrael to jedyny kraj na świecie, którego samo prawo do istnienia jest kwestionowane przez tak wielu wrogów. Jest potępiany nie za to, co robi, ale za to, czym jest.

To wybiórcze potępianie przybiera na sile, podobnie jak towarzyszący mu antysemityzm. Sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej, jeśli ta nienawiść nadal będzie nagradzana kliknięciami, pieniędzmi i społeczną akceptacją. Dopóki antysemityzm będzie opłacalny – tak jak był w Niemczech w latach 30., w krajach arabskich w latach 50., czy jak ma to miejsce w Europie i części USA dzisiaj – dopóty tendencja ta będzie tylko rosła.

Biznes oparty na nienawiści

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.