
Autor: Stefan Frank
Podczas 8. konferencji Fatahu Mahmud Abbas skarżył się, że Izrael uniemożliwia Autonomii Palestyńskiej wypłacanie środków finansowych palestyńskim terrorystom.
W dniach 14–16 maja Fatah – ugrupowanie Mahmuda Abbasa, przewodniczącego Autonomii Palestyńskiej (AP) – zorganizował swoją ósmą konferencję generalną. Obywa się ona cyklicznie co siedem, osiem lat (pierwsza miała miejsce w 1967 roku w Damaszku). Główne obrad miały miejsce w Ramallah, a równoległe sesje zorganizowano w Strefie Gazy, Kairze oraz Bejrucie. Było to pierwsze ogólne zgromadzenie Fatahu od 2016 roku, a jego celem był m.in. wybór nowych władz ruchu. W wydarzeniu wzięło udział około 2500 członków.
Czy wszystko potoczyło się utartym torem? To zależy od punktu widzenia. Każdy, kto wciąż uważa Fatah za „umiarkowanego” partnera Zachodu, musiał przeżyć szok. Jeśli jednak ktoś ma świadomość, że Fatah to organizacja terrorystyczna, która nigdy nie wyraziła skruchy za swoje czyny, a co roku hucznie świętuje rocznicę masakry olimpijskiej w Monachium, przebieg konferencji nie był dla niego żadnym zaskoczeniem.
Wśród uczestników znalazło się 388 skazanych terrorystów. Co istotne, status delegatów uzyskali oni nie pomimo tego, że mają krew na rękach, ale właśnie z tego powodu. Popełnione przez nich morderstwa stały się dla nich swoistą przepustką na salony. „Zazwyczaj Fatah przyznaje prawo głosu na podstawie takich kryteriów jak wiek, staż w strukturach czy reprezentacja geograficzna. Tym razem jednak prawo to otrzymali również powiązani z Fatahem byli więźniowie, którzy spędzili co najmniej dwadzieścia lat w izraelskich zakładach karnych” – donosił dziennik The Times of Israel.
„W konferencji weźmie udział ponad 388 więźniów, którzy spędzili ponad dwie dekady w izraelskich więzieniach okupanta” – zachwycała się oficjalna telewizja Autonomii Palestyńskiej, zgodnie z tłumaczeniem przedstawionym przez organizację Palestinian Media Watch. To, że na wolności przebywa obecnie tak wielu terrorystów, wynika w dużej mierze z faktu, że wielu z nich zostało w przeszłości wypuszczonych pod naciskiem opinii międzynarodowej – ostatnio w styczniu 2025 roku. Tasami Ramadan, członek sekretariatu organizacji młodzieżowej Fatah-Shabiba, komentował to wydarzenie następująco:
„Udział [zwolnionych] więźniów w tej konferencji to dla nas ogromne wyróżnienie. Nie są to zwykli więźniowie, lecz osobistości o znaczeniu narodowym, które stanowią filary Fatahu i napędzają jego rozwój. To oni wyznaczyli kierunek na przyszłość; są duchowym i organizacyjnym kręgosłupem ruchu. My, jako młodzież Fatahu, mamy niepowtarzalną okazję uczyć się od nich i wspierać ich w kształtowaniu linii politycznej naszej partii”.
Iyad Abu Zneit, rzecznik Fatahu i członek komitetu przygotowawczego Ósmej Konferencji, określił skład zgromadzenia jako „zróżnicowany i wszechstronny”. Podkreślił przy tym, że obecność „uwolnionych więźniów” – czyli terrorystów – jest czymś „oczywistym”, ponieważ „stanowią oni fundament wszystkiego”:
„Chciałbym zaznaczyć, że kierownictwu ogromnie zależało na szerokiej reprezentacji [uwolnionych] więźniów na tej konferencji. (…) Grupa ta tworzy w strukturach Fatahu potężną siłę. Ci ludzie mają do odegrania wielką rolę, a my niezwykle ich cenimy. Mają pełne prawo być partnerami w Fatahu, Radzie Rewolucyjnej, we władzach Komitetu Centralnego i wszędzie tam, gdzie decydują się losy ruchu”.
Renty dla terrorystów i „męczenników”
W swoim przemówieniu prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas mimochodem odniósł się również do kwestii tzw. „rent terrorystycznych”. Są to dożywotnie pensje wypłacane palestyńskim bojownikom osadzonym w izraelskich więzieniach, w tym mordercom rodziny Fogel oraz sprawcom masakry z 7 października.
Abbas ubolewał nad tym, że Izrael blokuje środki z podatków i ceł, które prawnie należą się Autonomii Palestyńskiej. „Notoryczne zatrzymywanie funduszy przez Izrael to bezprecedensowy proceder, który gwałci dwustronne porozumienia oraz prawo międzynarodowe” – grzmiał Abbas. Następnie dodał: „Środki finansowe narodu palestyńskiego, które przekroczyły już próg pięciu miliardów dolarów, wciąż są zamrożone… a przecież pieniądze te muszą trafić do urzędników państwowych oraz do więźniów (terrorystów)”.
Przewodniczący AP przedstawił sprawę tak, jakby finansowanie skazanych zamachowców z kasy państwowej było czymś całkowicie naturalnym. Narzekał jedynie, że Autonomia nie jest obecnie w stanie realizować tych wypłat w zaplanowanym zakresie, ponieważ Izrael trzyma ją na krótkiej smyczy finansowej.
Dopiero co w kwietniu Abbas ponownie wezwał do „walki zbrojnej” przeciwko Izraelowi. Czy to oznacza, że fundusze na ten cel mają pochodzić m.in. z kieszeni niemieckich podatników, w ramach pomocy humanitarnej i rozwojowej dla Autonomii Palestyńskiej? Serwis Mena-Watch skierował w tej sprawie zapytanie do niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych: czy doniesienia te skłonią Berlin do ponownej rewizji wsparcia finansowego dla Palestyńczyków? Rzeczniczka resortu odpowiedziała:
„Rząd federalny nie przekazuje żadnych bezpośrednich dotacji na rzecz Autonomii Palestyńskiej. Wszelkie środki finansowe trafiające na terytoria palestyńskie w ramach współpracy wielostronnej lub dwustronnej podlegają rygorystycznym mechanizmom kontroli i weryfikacji. Służą one finansowaniu konkretnych projektów i są zawsze ściśle celowe”.
Na płaszczyźnie dyplomatycznej rząd w Berlinie deklaruje, że dąży do „gruntownych reform Autonomii Palestyńskiej”, które miałyby objąć również „system tzw. wypłat dla męczenników i więźniów”. W tym celu Niemcy mają pozostawać w stałym kontakcie z władzami w Ramallah oraz z Unią Europejską.
Czy to oznacza, że według niemieckiego rządu nagrody za mordowanie cywilów nie mają zostać całkowicie zlikwidowane, a jedynie „zreformowane”? Ta kwestia wymagałaby doprecyzowania. Kluczowy jest jednak fakt, że niemieckie pieniądze nadal płyną do Autonomii Palestyńskiej – choć okrężną drogą, pod szyldem „konkretnych projektów” i pod ścisłym nadzorem. Przypomina to jednak próbę oszukania rzeczywistości. Czy można z czystym sumieniem dotować projekty infrastrukturalne czy edukacyjne organizacji, wiedząc, że dzięki temu uwolnione ze standardowego budżetu środki własne może ona bez przeszkód przeznaczyć na finansowanie terroryzmu? Przecież ostatecznie to wciąż te same publiczne pieniądze i ten sam budżet.
Świadome przymykanie oczu
Redakcja Mena-Watch poprosiła o komentarz Itamara Marcusa, założyciela i dyrektora Palestinian Media Watch.
„Autonomia Palestyńska oraz Fatah swoimi oficjalnymi deklaracjami i postawą podczas 8. konferencji udowodniły, że nadal reprezentują reżim, który nie tylko wspiera terroryzm, ale wręcz traktuje go priorytetowo” – napisał Marcus w wiadomości e-mail. Jego zdaniem wysyła to „jasny sygnał do całego społeczeństwa palestyńskiego, że terroryści są najważniejszymi bohaterami narodowymi i wzorami do naśladowania dla młodego pokolenia”.
„Jakiekolwiek niemieckie wsparcie finansowe dla struktur AP – bez względu na branżę, nawet jeśli dotyczy sektora edukacji – utrwala w tamtejszym społeczeństwie postawy proterrorystyczne”. Zdaniem Marcusa niemiecki rząd „świadomie przymyka oczy, udając, że bezpośrednie wypłaty za zabójstwa to jedyna forma, w jakiej Autonomia Palestyńska wspiera terror”. „Tymczasem jest to zaledwie jeden z wielu elementów całego systemu Autonomii Palestyńskiej, który od podstaw opiera się na terroryzmie i jego gloryfikacji, co dobitnie obnażyła ta konferencja” – podsumowuje Marcus.
Abbas ponownie opowiada się za wypłacaniem świadczeń dla terrorystów
Kategorie: Uncategorized

