
Autor Mitch Schneider,
Od rzeki do morza, Palestyna będzie wolna!” – widzieliście te filmy. Ktoś podchodzi do protestującego, skandującego razem z tłumem, i zadaje proste pytanie: „Która rzeka? Które morze?”.
Pojawiające się wówczas puste spojrzenie jest bardziej szczere niż cokolwiek innego w tym tłumie. Pokazuje ono dokładnie, z czym mamy do czynienia. To nie jest stanowisko polityczne ani roszczenie historyczne. To zapożyczone z okrzyku i przekazane przez megafon uczucie, skierowane przeciwko ludziom, których dom próbuje się opisać – przez kogoś, kto nie potrafiłby znaleźć tego domu na mapie.
Odpowiedzmy więc na pytanie, na które oni nie znali odpowiedzi.
Rzeką jest Jordan. Morzem – Morze Śródziemne. W najwęższym miejscu dzieli je zaledwie dziewięć mil. Pomiędzy nimi żyje prawie 8 milionów Żydów.
Zapytajcie kogokolwiek skandującego to hasło, co rozumie przez słowo „wolna”. Odpowiedzą: „okupacja” lub „apartheid”. Jednak ziemia między rzeką a morzem nie jest terytorium okupowanym. To państwo Izrael. Prawie 8 milionów mieszkających tam Żydów nie jest siłą okupacyjną – to ludność cywilna. Kiedy więc skandują „wolna”, podczas gdy geografia wskazuje na Izrael, a ludność na Żydów, zdanie dopełnia się samo. Oni dobrze wiedzą, jak to brzmi.
Historia kłamstwa o datach
Niektórzy powiedzą wam, że wszystko zaczęło się w 1967 roku, kiedy Izrael zajął Zachodni Brzeg i Gazę w wojnie, którą mu wypowiedziano. Inni cofną się do roku 1948 – narodzin współczesnego państwa Izrael i wybuchu pierwszej wojny.
Obie strony się mylą.
Nie dlatego, że daty są błędne, ale dlatego, że przemoc i nieustanne wysiłki, by na tej ziemi nie powstało państwo żydowskie, poprzedzają te wydarzenia o dziesięciolecia. Poprzedzają państwo, wojny, a nawet samą „krzywdę”, która jest dziś podawana jako ich przyczyna.
Następnym razem, gdy ktoś powie, że konflikt zaczął się w 1967 lub 1948 roku, zapytajcie o 4 kwietnia 1920 roku. Tego dnia przed Bramą Jaffy w Jerozolimie, podczas festiwalu Nebi Musa, zgromadził się tłum. Po przemówieniach zaczęto skandować: „Palestyna to nasza ziemia, a Żydzi to nasze psy!”. Atakowano domy i synagogi. Żydów bito i mordowano na ulicach. Brytyjskie siły mandatowe w większości stały z boku.
Nie było wtedy państwa Izrael. Nie było armii, okupacji ani osad. Ani jednej. Byli tylko Żydzi mieszkający na ziemi, której ich przodkowie nigdy całkowicie nie opuścili, oraz ludzie, dla których sama ich obecność stanowiła problem.
Rok później, 1 maja 1921 r., arabscy buntownicy zaatakowali Żydów w Jaffie. Zginęło 47 osób. Ataki rozlały się na Petah Tikvah, Rehovot i Haderę. Schemat był ten sam: żadnego państwa, żadnej armii – tylko Żydzi.
Hebron i sojusz z nazizmem
W sobotę rano, 24 sierpnia 1929 roku, doszło do masakry w Hebronie. Wielki Mufti Jerozolimy, Haj Amin al-Husseini, tygodniami wmawiał muzułmanom, że Żydzi planują przejąć meczet Al-Aksa. To samo kłamstwo, powtarzane w ten sam sposób i w tym samym celu co dziś. Setki mężczyzn z mieczami i siekierami krążyło od domu do domu. W dwie godziny zamordowano 67 Żydów, w tym niemowlęta w ramionach matek.
Społeczność żydowska w Hebronie mieszkała tam od czasów biblijnych. Nie byli to „syjoniści” ani „osadnicy”. Byli ludźmi, których korzenie sięgały głębiej niż u kogokolwiek, kto dziś skanduje nienawistne hasła. Zostali ewakuowani przez Brytyjczyków i nie wrócili tam przez kolejne 38 lat.
Wielki Mufti, podżegacz tej rzezi, spędził II wojnę światową w Berlinie. Spotkał się z Hitlerem, rekrutował bośniackich muzułmanów do Waffen-SS i nadawał nazistowską propagandę w języku arabskim. Po wojnie uciekł do Egiptu, unikając sądu za zbrodnie wojenne. Zmarł w 1974 roku jako jeden z „ojców założycieli” ruchu.
Mit o wyzwoleniu
Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) powstała w Kairze w 1964 roku – nie w Jerozolimie czy Gazie, ale w stolicy Egiptu, z inicjatywy prezydenta Nasera. Jej pierwszym przewodniczącym był Ahmad al-Shukeiri – urodzony w Libanie syn Turczynki, pełniący funkcję ambasadora Arabii Saudyjskiej przy ONZ. Organizacja mająca reprezentować Palestyńczyków została stworzona przez Ligę Arabską pod przewodnictwem Libańczyka z urodzenia i Saudyjczyka z zawodu.
Stało się to trzy lata przed tym, jak Izrael przejął administrację nad Zachodnim Brzegiem i Gazą. Co więcej, artykuł 24 pierwotnego statutu OWP wyraźnie stwierdzał, że organizacja nie rości sobie praw do Zachodniego Brzegu (wówczas pod kontrolą Jordanii) ani Gazy (pod kontrolą Egiptu). Terytoria, o których „wyzwolenie” ruch walczy dzisiaj, nie były jego pierwotnym celem. Celem była likwidacja Izraela. Całego. Od rzeki do morza.
Odrzucone propozycje pokoju
Następnym razem, gdy ktoś powie, że chodzi o „okupację”, przypomnijcie sobie rok 1948. Dzień po ogłoszeniu niepodległości Izraela pięć armii arabskich dokonało inwazji. Sekretarz Ligi Arabskiej, Azzam Pasza, zapowiadał „wojnę eksterminacyjną i masakrę na miarę najazdów tatarskich”.
Przegrali. Kazali swoim ludziom opuścić domy na „kilka dni”, aż armie „dokonają rzezi Żydów”. To ich własne słowa z 1949 i 1976 roku (potwierdzone przez Mahmuda Abbasa) dokumentują fakt, że to państwa arabskie zmusiły Palestyńczyków do emigracji.
Izrael wielokrotnie oferował pokój i państwo:
- 1937 (Komisja Peela): Arabowie odrzucili propozycję i wybrali powstanie.
- 1947 (Plan ONZ): Żydzi przyjęli podział, Arabowie wysłali pięć armii.
- 2000 (Camp David): Ehud Barak zaproponował państwo na 95% terytorium Zachodniego Brzegu ze stolicą w Jerozolimie. Jaser Arafat odszedł od stołu bez kontrpropozycji.
- 2008: Ehud Olmert złożył jeszcze hojniejszą ofertę. Została odrzucona.
Dlaczego? Ponieważ celem nigdy nie było państwo obok Izraela, lecz zamiast Izraela.
Gdzie jest ta „Palestyna”?
Gdy ktoś twierdzi, że Palestyna to starożytny naród, zadajcie mu jedno pytanie: Podaj nazwę tego kraju. Nie ludu czy krainy, ale suwerennego państwa.
- Wymieńcie prezydenta Palestyny sprzed 1948 roku.
- Wymieńcie jej walutę (nie brytyjską).
- Wskażcie stolicę, w której obradował parlament i uchwalał prawa.
- Podajcie datę ogłoszenia niepodległości.
Cisza, która zapadnie, jest jedyną odpowiedzią. Nigdy nie istniało suwerenne państwo arabskie o nazwie Palestyna. Ziemie te były rządzone przez Judejczyków, Rzymian, Bizantyjczyków, kalifów, krzyżowców, mameluków, Turków osmańskich i Brytyjczyków. Nigdy przez palestyńskich Arabów.
Historia wciąż się pisze
Nikt nie domaga się zwrotu Ameryki Czirokezom ani nie bojkotuje Kanady z powodu ludu Cree. Każdy kraj na świecie leży na ziemi zdobytej w jakiejś wojnie. Świat się z tym pogodził. Z wyjątkiem Izraela. Tutaj strona przegrana żąda od zwycięskiej wiecznego uzasadniania prawa do istnienia.
Babilończycy zniszczyli Jerozolimę – już ich nie ma. Rzymianie zburzyli Świątynię – dziś ich imperium to tylko ruiny dla turystów. Hiszpańska inkwizycja wygnała Żydów – Hiszpania pogrążyła się w upadku. Naziści próbowali „ostatecznego rozwiązania” – ich Rzesza przetrwała tylko 12 lat.
Żydzi istnieją od 3500 lat. Współczesne państwo Izrael ma 78 lat, ale jego historia jest najstarszą ciągłą opowieścią na ziemi. Ma arabskich sędziów w Sądzie Najwyższym, światowej klasy technologię i zwyczaj sprowadzania rozproszonych plemion do domu.
Każde imperium, które próbowało zakończyć tę historię, samo stało się jedynie rozdziałem w podręczniku. Ta historia wciąż trwa.
Od rzeki do morza? Próbowali tego, zanim ktokolwiek zaczął o tym śpiewać. Mówicie nam: „Żydzi, wracajcie tam, skąd przyszliście”.
Wróciliśmy. To miejsce nazywa się Izrael. I nigdzie się nie wybieramy.
Od rzeki do morza – co to właściwie oznacza?
Kategorie: Uncategorized

