Autor Don Surber

Nie udało się przeprowadzić impeachmentu. Nie powiodło się nachodzenie Mar-a-Lago ani próby uderzenia „wojną prawną” (lawfare). Nie udał się nawet zamach. Dziś prezydent Trump odnosi sukcesy w polityce zagranicznej, co doprowadza Baracka Obamę do wściekłości. Ten ostatni robi wszystko, co w jego mocy, by ocalić Iran, ponieważ jego nadzieje na światową dominację koalicji marksistowsko-muzułmańskiej pryskają wraz z każdym pociskiem uderzającym w IRGC (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej).
Obama wciąż ma do dyspozycji swój telefon i pióro. Zna numer na Downing Street 10 w Londynie oraz telefony komórkowe pozostałych marionetkowych przywódców w Europie. Co więcej, w Watykanie zasiada „papież z Chicago”, który również promuje tę „Oś Nikczemności”. David Axelrod – prawdopodobnie po tajnych spotkaniach – bardzo dobitnie i publicznie o tym poinformował.
Zwycięstwo Trumpa w sprawie Iranu irytuje Obamę z trzech powodów:
- Po pierwsze: uniemożliwia Iranowi zdobycie broni atomowej.
- Po drugie: utrudnia marksistom (w tym Czerwonym Chinom) i radykalnym islamistom zdominowanie świata.
- Po trzecie: to dla Obamy sprawa osobista. Od 35 lat traktuje on Trumpa jak śmiertelnego wroga – na długo przed ich bezpośrednim spotkaniem.
Już w 1991 roku Obama pisał jako współautor:
„My, ludzie lewicy, często zapominamy, w jak dużym stopniu budowanie koalicji i konsensusu wśród amerykańskiego elektoratu musi poprzedzać każdy większy program federalny mający na celu restrukturyzację amerykańskiego krajobrazu gospodarczego i politycznego”.
Dodał również, że Amerykanie mają niezmienne przywiązanie do ideałów indywidualnej wolności i mobilności:
„Głębię tego przywiązania można by uznać za bezpodstawny optymizm przeciętnego Amerykanina – który myśli: »może nie jestem teraz Donaldem Trumpem, ale poczekajcie; jeśli mi się nie uda, to uda się moim dzieciom«”.
Dwadzieścia lat później „Wielki O” został prezydentem. Poprosił swoich „nadwornych błaznów” ze Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu (WHCA), aby zaprosili Trumpa na kolację tylko po to, by go publicznie wyśmiać. Jestem przekonany, że gdy prezydent Trump weźmie udział w swojej pierwszej kolacji WHCA od 15 lat, przypomni im tę żałosną próbę upokorzenia. Tylko Bóg może ukorzyć Donalda Trumpa.
Operacja „Epic Fury” i upadek starego ładu
Operacja „Epic Fury” zniszczyła większość irańskich sił zbrojnych i wymusiła zmianę reżimu. Obama pogrążył się w smutku. Reakcja lewicy jest stonowana, podczas gdy „fałszywi konserwatyści” udają, że nie robi to na nich wrażenia. Megyn Kelly, komentując otwarcie Cieśniny Ormuz, ironizowała: „Hurra. Kończymy wojnę, zmuszając ich do otwarcia cieśniny, która była otwarta, zanim zaczęliśmy walczyć. Świetnie”. Najwyraźniej nawet zbombardowanie Jerozolimy, Watykanu i Mekki nie zrobiłoby na niej wrażenia.
Lewica znów próbowała powiązać Trumpa z Putinem, co – jak zwykle – zakończyło się fiaskiem. Eric Daugherty zauważył na Twitterze (X):
„Sekretarz Skarbu Scott Bessent właśnie »zmiażdżył« reportera sugerującego, że on i prezydent Trump wyświadczyli Rosji przysługę, tymczasowo znosząc sankcje naftowe”.
Bessent wyjaśnił to logicznie: w alternatywnym świecie cena ropy mogłaby wzrosnąć do 150 dolarów, na czym Rosja zarobiłaby znacznie więcej. Wypuszczając na rynek rosyjskie baryłki, które i tak trafiłyby do Chin, USA ustabilizowały rynek. Proroctwa o ropie po 250 dolarów nie sprawdziły się – cena West Texas Intermediate oscyluje wokół 92–93 dolarów. Słowa te, wypowiedziane kilka dni temu, pozostają aktualne.
Fiasko polityki uległości
Operacja „Epic Fury” stanowi całkowite zaprzeczenie polityki Obamy na Bliskim Wschodzie. Victor Davis Hanson zauważył, że według Bena Rhodesa i CNN, Trump – wybierając miecz zamiast pióra – uzyska od mułłów gorsze warunki niż Obama. Warto jednak zapytać: co Iran zyskał dzięki umowie Obamy? Przez 10 lat reżim był wolny od sankcji, zarabiając 500 milionów dolarów dziennie. Była to prawdziwa bonanza dla terrorystów z Huti, Hamasu czy Hezbollahu.
Przed Obamą nie było ISIS. To on, swoim przemówieniem z okazji Arabskiej Wiosny, ożywił Bractwo Muzułmańskie. Prezydent Trump zlikwidował ISIS, co jest kolejnym powodem nienawiści Obamy.
Podczas dyskusji u Marii Bartiromo, Demokrata Ro Khanna został całkowicie zdemaskowany:
- Bartiromo: Czy sugeruje Pan, że przywództwo Obamy w sprawie Iranu było lepsze?
- Khanna: Tak!
- Bartiromo: Odnotowano 14 przelewów na szwajcarskie konta powiązane z Hezbollahem na kwotę 1,7 miliarda dolarów w gotówce. To były zamrożone irańskie aktywa, które wysłano samolotami. Istniał nieoficjalny kanał komunikacji z Teheranem za pośrednictwem Valerie Jarrett, działający aż do 2024 roku! To niemal jak rząd cieni.
Nowa Gwardia i przyszłość
Mimo prób sabotowania Pentagonu przez Demokratów, amerykańskie siły zbrojne prosperują. Emerytowany podpułkownik Buzz Patterson chwali precyzję i moralną siłę żołnierzy operujących w Zatoce Perskiej, podkreślając, że przetrwali oni lata politycznej ingerencji, stając się najpotężniejszą armią świata.
Nawet niektórzy ludzie związani z administracją Bidena, jak Amos Hochstein, próbują teraz przypisać sobie zasługi, twierdząc, że popierali uderzenia na irańskie obiekty jądrowe. To hipokryzja – Biden miał cztery lata na działanie, ale wzorem Obamy, Busha i Clintona, wolał odkładać problem na później.
Mark Penn, wieloletni doradca Clintonów, trafnie zauważa, że irańskie kierownictwo uległo rozłamowi. Stara gwardia fundamentalistów upada, a IRGC boi się utraty wpływów. Choć media wciąż serwują negatywny przekaz, a Europejczycy okazują się bezużytecznymi sojusznikami, strategia Trumpa działa. Należy kontynuować presję gospodarczą i militarną, dopóki reżim, który wciąż boi się własnego narodu i blokuje Internet, ostatecznie nie upadnie.
Penn to rozumie, bo nie zaślepia go lojalność wobec Obamy. To rzadkość w dzisiejszej Partii Demokratycznej, która pod przewodnictwem Obamy staje się partią przegranych.
Obama ma dość zwycięstw Trumpa. My – wręcz przeciwnie.
Kategorie: Uncategorized


Dzięki Misiu za ten humorystyczny artykul, trudno o bardziej smieszna karykaturę zwolennika Trumpa. Brawo za « marionetkowe rzady europejskie », nawet pijany Hugseth albo Vence by na to niewpadli.