Uncategorized

Lewica wyświadcza Izraelowi przysługę, porzucając go

Przyslal Adam


Bob Goldberg

Gorzka ironia tkwi w tym, że w tygodniu obchodów Jom Ha-Acmaut (Dnia Niepodległości Izraela) Demokraci wydają się coraz bardziej skłonni pozostawić Izrael na pastwę wrogów, byle tylko zaspokoić frakcję partii wrogo nastawioną do żydowskiej suwerenności.

Czas ma tu kluczowe znaczenie. Jom Ha-Acmaut następuje tuż po Jom Ha-Zikaron (Dniu Pamięci), kiedy Izrael pogrąża się w żałobie, by zaraz potem świętować swoją niezależność. Hebrajskie słowo acmaut, wywodzące się od rdzenia ע-צ-ם, ma podwójne znaczenie: „kość” oraz „jaźń”.

W tym kontekście suwerenność to nie tylko wolność od obcej władzy. To odzyskanie tożsamości narodu – jego historii, celu i cywilizacyjnego rdzenia. Jak argumentował emerytowany generał dywizji Gerszon Ha-Kohen z Centrum Begina-Sadata, dla Izraela państwowość nigdy nie była celem autotelicznym, lecz środkiem w szerszym procesie odkupienia.

Izrael nie popadł w niełaskę z powodu wyboru „niewłaściwego” premiera. Był atakowany za rządów lewicy, centrum, prawicy oraz gabinetów jedności narodowej. Tak było podczas intifad, wojen z Hezbollahem i kolejnych starć z Hamasem. Tak stało się niemal natychmiast po 7 października.

To, co obecnie obserwujemy ze strony Demokratów, nie ma nic wspólnego z „jasnością moralną”; to stara niechęć do żydowskiej siły, ubrana jedynie w nowe słowa. Zmiana ta trwała lata. Islamiści i radykałowie – wspierani przez antysyjonistycznych Żydów, którzy dostarczyli im odpowiedniej retoryki i moralnego rozgrzeszenia – wykorzystali świat akademicki, media, ONZ oraz sektor organizacji pozarządowych, by przesunąć nienawiść do państwa żydowskiego z marginesu do głównego nurtu, a stamtąd do samego serca Partii Demokratycznej.

Kiedy więc Demokraci apelują o dystans, stawiają warunki lub dążą do osłabienia sojuszu strategicznego, twierdzą, że robią to, by pomóc Izraelowi poprzez dyplomację. Izrael nie ma jednak do czynienia z przeciwnikami, dla których negocjacje są alternatywą dla wojny. Islamiści kierują się doktryną Al-Muqawama – nieustannej walki. Dla nich polityka to wojna prowadzona innymi środkami, a pokój nie jest celem. Ich celem jest uniemożliwienie wrogowi zwycięstwa poprzez jego demonizację i demoralizację.

Al-Muqawama to coś więcej niż doktryna wojskowa. To alternatywny porządek oparty na tezie, że „skorumpowane” państwa arabskie nie są w stanie stoczyć tej historycznej bitwy, więc muszą je zastąpić ruchy islamskie – działające poprzez oręż, ale też szkoły, organizacje charytatywne, kliniki i handel. Taki wróg nie postrzega ustępstw jako gestu dobrej woli. Słabość traktuje jak okazję, negocjacje jak zwłokę, a przetrwanie jak zwycięstwo.

Postępując w ten sposób, Demokraci dają sygnał wspólnym wrogom Ameryki i Izraela, że doktryna Al-Muqawama odnosi sukcesy. Fakt, że coraz większa część koalicji Demokratów sprzeciwia się sprzedaży broni Izraelowi oraz finansowaniu systemu Iron Dome, a jej politycy oskarżają Izrael o ludobójstwo, ośmiela Chiny, Rosję, Iran i ich sojuszników.

W perspektywie krótkoterminowej Demokraci utrudniają Izraelowi pokonanie sił dążących do jego unicestwienia. Odmawiają przyznania, że wojskowe i dyplomatyczne porzucenie Izraela nie skróci konfliktu. Wręcz przeciwnie – wydłuży go i uczyni bardziej krwawym, utwierdzając wroga w przekonaniu, że presja i interwencja zewnętrzna mogą osiągnąć to, czego nie udało się zdobyć siłą.

Jednocześnie to odwrócenie się Partii Demokratycznej przyspiesza proces stawania się przez Izrael jednym z najbardziej niezależnych i odpornych narodów XXI wieku. Wobec postawy Amerykanów Izrael intensyfikuje wysiłki na rzecz suwerenności militarnej, wzmacnia krajową produkcję broni i buduje globalne partnerstwa skupione wokół zwalczania palestynizmu oraz doktryny Al-Muqawama.

Mimo wojny i presji Izrael rośnie w siłę. Jego gospodarka wzrosła o 3,1% w 2025 roku (w porównaniu z 1,0% w 2024), przy wzroście eksportu o 5,9% i inwestycji o 7,1%. Prognozy na rok 2026 są jeszcze lepsze. Sektor obronny pozostaje potężny – w 2024 roku odnotowano rekordowy eksport o wartości 14,8 mld dolarów, rozpoczęto współpracę z Niemcami w zakresie obrony przeciwrakietowej, a popyt na izraelskie technologie w latach 2025–2026 stale rośnie.

Choć normalizacja stosunków z państwami arabskimi spowolniła, integracja operacyjna sił zbrojnych nabiera tempa. Przechodzi ona od dwustronnych porozumień do zjednoczonej regionalnej sieci systemów radarowych i obronnych, opartych na izraelskim oprogramowaniu i know-how.

W dłuzszej perspektywie pogarda ze strony Demokratów prawdopodobnie przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego. Im mniej Izrael będzie uzależniał swoje bezpieczeństwo od zgody USA, tym częściej będzie – jak ujęła to Einat Wilf – „kupował to, co chce, od kogo chce, a co najważniejsze, projektował i produkował własne rozwiązania, nawet jeśli będą one konkurować z amerykańskimi”. Będzie to oznaczać wygrywanie wojen zamiast ulegania narzuconym zawieszeniom broni, które hamują rozwój, co w efekcie przełoży się na mniej ofiar i krótsze konflikty.

Uwolniony z okowów tworzonych przez siły antyizraelskie, Izrael będzie sam kował swój los. A im silniejsza będzie jego podmiotowość, tym pełniej zrealizuje ideę państwa żydowskiego, silniej wiążąc ze sobą Żydów z całego świata.

To jeden z powodów, dla których Izrael zajął ósme miejsce w Światowym Raporcie Szczęścia z 2026 roku i utrzymuje najwyższy wskaźnik urodzeń w OECD (2,9 dziecka na kobietę). Choć wciąż zbyt mało Żydów decyduje się na aliję (imigrację), liczba imigrantów spoza Rosji wzrosła w 2025 roku o 23,6%, a liczba przybyszów z Ameryki Północnej osiągnęła najwyższy poziom od czterech lat. Po 7 października tysiące rezerwistów przebywających za granicą porzuciło wszystko, by wrócić do domu i służyć w wojsku.

W całej diasporze Żydzi udzielili ogromnego wsparcia wysiłkowi wojennemu, przekazując sprzęt o wartości ponad miliarda dolarów. To nie są oznaki kraju uginającego się pod presją. To oznaki społeczeństwa, które przekuwa ciężką próbę w potęgę.

Zmiana kursu Partii Demokratycznej niesie ze sobą jeszcze jedną korzyść: zamiast tracić energię na uspokajanie zachodniej opinii publicznej i odpieranie ataków grup antysyjonistycznych, Izrael może przesunąć zasoby na wsparcie tych systemów politycznych, które są zainteresowane realną współpracą. Jak zauważył były ambasador Michael Oren, Izrael musi pielęgnować relacje z Indiami, krajami Azji, Afryki i Ameryki Południowej.

Co najważniejsze, Izrael może zainwestować w kształtowanie relacji z syjonistami na całym świecie poprzez finansowanie edukacji, kultury i programów dla młodzieży, promujących suwerenność żydowską jako wartość.

Suwerenność ta stanowi fundament izraelskiej demokracji. Jak wskazał Ronen Shoval, została ona zakorzeniona w Torze, by zjednoczyć naród w ramach wspólnych struktur obywatelskich i prawnych, przywracając Żydom sprawczość w historii zamiast trwałej zależności od innych.

Dawid Ben Gurion pisał: „Izrael nie jest państwem jak każde inne… Naród żydowski przez tysiąclecia nosił w sercu tęsknotę za odkupieniem. Bez tego przeznaczenia traci on swoje historyczne znaczenie”. Izraelska demokracja to „przymierze przeznaczenia” (brit ye’ud) – dobrowolne zobowiązanie do budowania wspólnej przyszłości i misji moralnej.

Skrajna lewica oraz coraz liczniejszy głównego nurtu Demokratów są zniesmaczeni żydowską siłą używaną bez skrupułów w obronie narodowego celu. Czują się komfortowo tylko wtedy, gdy Żydzi występują w roli wygnańców i ofiar. Walczący o swój los Izrael stał się dla nich problemem politycznym, który należy wyeliminować.

Tym lepiej. Izrael stanie się bardziej żydowski, potężniejszy i suwerenniejszy z każdą próbą jego osłabienia. Nadchodzące lata będą trudne, ale to właśnie żydowskie dziedzictwo – kultura dyskusji, pamięć, wytrwałość i odmowa zniknięcia – stanowi o jego odporności.

Niech te 78. urodziny Izraela zostaną zapamiętane jako dzień, w którym Jerozolima ponownie okazała się „ciężkim kamieniem” dla swoich wrogów – kiedy ci, którzy chcieli przygnieść Izrael ciężarem presji, tylko sami się zranili, mimowolnie pomagając państwu żydowskiemu budować silniejszą przyszłość.

Lewica wyświadcza Izraelowi przysługę, porzucając go

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Ze lewica na Zachodzie ostatecznie opuscila udawanie, i wiec uwolnila Izrael od jakiejkolwiek potrzeby uwazania czy lojalnosci w stosunku do Lewicy na Zachodzie – to duzy a wazny krok…

    Czytalem pamietniki Goldy Meir – giganta – jej wypowiedzi nadal sa widoczne na Youtube i Facebook – a wszystkie bez wyjatku sa nadal prawdziwe i aktualne…
    Np… Tyle mówia azeby Izrael tylko wycofal sie do granic z 67 to wszystko byloby dobrze. No niby tak, ale przeciez w maju 67 bylismy w granicach z 67 roku… To dlaczego sprowokowali te wojne?

    OK. Golda byla socialistka, jak i wiekszosc syjonistów… No i pamietam jak opowiadala, jezdzila na rózne kongresy lewicy, i chciala rozmawiac z ludzmi, twarz w twarza. Formalnie, albo jak miedzy ludzmi a towarzyszami, na korytarzu… I mezczyzni, i kobiety. Wpuszczac ja do kongresu to wpuszczali, ale tam nikt nie chcial z nia nawet rozmawiac Odwracali sie, opuszczali ja…

    Ale teraz jest jeszcze gorzej, to wlasnie lewica jest otwartym wrogiem Izraela…

    Jakie znaczenie to bedzie mialo do nadal silnej Lewicy w Izraelu, tego nie wiem… Zapewnie bedzie jakas reorientacja…

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.