Uncategorized

Nie traktujcie Bejrutu jak partnera

Ruthie Blum

Gdy Hezbollah dyktuje warunki, rozmowy między Izraelem a Libanem w Waszyngtonie są bezcelowe.

Podczas uroczystości z okazji Dnia Niepodległości, która odbyła się 23 kwietnia w Jerozolimie, izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar poruszył temat trójstronnych rozmów w Waszyngtonie dotyczących potencjalnego porozumienia między Izraelem a Libanem.

„Podjęliśmy historyczną decyzję o rozpoczęciu bezpośrednich negocjacji z Libanem po ponad 40 latach” – powiedział Sa’ar. Wskazał przy tym na „niefortunną” rzeczywistość, w której „Liban jest państwem upadłym… de facto znajdującym się pod irańską okupacją za pośrednictwem Hezbollahu”.

Dodał jednak: „Prowadzi to również do wniosku, że Hezbollah jest wspólnym wrogiem Izraela i Libanu. Tak jak zagraża on bezpieczeństwu Izraela, tak samo uderza w suwerenność Libanu i zagraża jego przyszłości”.

Następnie podkreślił: „Nie mamy z Libanem żadnych poważnych sporów; istnieje jedynie kilka drobnych kwestii granicznych, które można rozwiązać. Przeszkoda dla pokoju i normalizacji stosunków jest tylko jedna: Hezbollah”.

Minister wezwał rząd Libanu do „współpracy w walce z państwem terrorystycznym, które Hezbollah zbudował na waszym terytorium. Ta współpraca jest wam potrzebna nawet bardziej niż nam. Wymaga ona moralnej jasności i odwagi do podjęcia ryzyka. Nie ma jednak realnej alternatywy dla zapewnienia pokojowej przyszłości nam wszystkim. Dla was, dla Libanu, oznacza to przyszłość opartą na suwerenności, niezależności i wolności od irańskiej okupacji”.

Na koniec zaznaczył: „Naród izraelski pragnie pokoju i zawsze go pragnął. Prawdziwego pokoju – takiego, który nie opiera się na iluzjach, rezygnacji z przyszłości czy bezpieczeństwa, lecz jest w nich zakorzeniony. Wymaga to cierpliwości i mądrości oraz zdolności do stawiania czoła wrogom pokoju, aby uniemożliwić im umocnienie pozycji, którą zawsze wykorzystują w kolejnej fazie konfliktu”.

Realia a retoryka

Wszystko to brzmi obiecująco. Od dziesięcioleci słyszymy podobne opinie z ust izraelskich przywódców. To, co wyróżnia obecną sytuację, to fakt, że przedstawiciele Izraela i Libanu spotykają się bezpośrednio – i to po raz drugi w tym miesiącu (pod auspicjami Stanów Zjednoczonych). Pierwszy mini-szczyt odbył się 14 kwietnia. Dwa dni później prezydent USA Donald Trump ogłosił 10-dniowe zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem.

Rubio Izrael Liban

Sekretarz stanu USA Marco Rubio dołącza do rozmów pokojowych na szczeblu roboczym z ambasadorem Izraela w Stanach Zjednoczonych Yechielem Leiterem i ambasador Libanu w Stanach Zjednoczonych Nadą Hamadeh Moawad w Departamencie Stanu w Waszyngtonie, 14 kwietnia 2026 r. Źródło: Freddie Everett/Departament Stanu USA.

Fakt, że organizacja terrorystyczna będąca marionetką Iranu – de facto rządząca Krajem Cedrów – nie bierze udziału w „negocjacjach”, zdaje się nie mieć znaczenia dla zaangażowanych stron. Podobnie jak to, że wielokrotnie naruszała ona rozejm. Niemniej jednak oddziały Sił Obronnych Izraela (IDF) nadal stacjonują w południowym Libanie, likwidując terrorystów i przejmując broń. Ostatnio odkryto ukryte centrum operacyjne Hezbollahu położone 25 metrów pod ziemią – bezpośrednio pod sklepem odzieżowym.

W końcu nic tak nie służy celom wojskowym jak infrastruktura cywilna. Wykorzystywanie „ludzkich tarcz” to praktyka, którą Iran i jego sojusznicy stosują z wielkim powodzeniem. Gwarantuje ona bowiem, że gdy Izrael zaatakuje takie obiekty, zostanie oskarżony o zbrodnie wojenne na niewinnych cywilach.

Mur nie do przebicia?

Mimo to perspektywa sojuszu między Bejrutem a Jerozolimą w celu wyeliminowania Hezbollahu jako wspólnego zagrożenia powinna budzić optymizm. Czy jednak tak jest?

Sądząc po zachowaniu prezydenta Libanu Josepha Aouna, odpowiedź brzmi: nie. Po pierwsze, stanowczo odrzucił on doniesienia urzędników (w tym samego Trumpa) o planowanej rozmowie telefonicznej z premierem Benjaminem Netanjahu. Prezydent był oburzony samą ideą takiego dialogu, uznając, że dałoby to Izraelowi „moralne zwycięstwo”. Tyle w kwestii wspólnych interesów.

Odmowę Aouna zwolennicy „pokojowych mrzonek” tłumaczyli jego strachem przed zamachem ze strony Hezbollahu. Choć te obawy są zapewne uzasadnione, wcale nie złagodziły one jego stanowiska wobec państwa żydowskiego.

Dał temu wyraz w orędziu do narodu z 17 kwietnia. Nazywając zawieszenie broni „owocem wysiłków tych, którzy niezłomnie trwali w swoich domach i na linii frontu”, dziękował wszystkim poza Izraelem. „Wyrażam wdzięczność prezydentowi Donaldowi Trumpowi oraz naszym arabskim braciom, a przede wszystkim Królestwu Arabii Saudyjskiej” – stwierdził.

Reszta jego tyrady na temat cierpień Libańczyków brzmiała tak, jakby Hezbollah nie miał z nimi nic wspólnego. W rzeczywistości w ogóle nie wspomniał o tej grupie, zapewniając jednocześnie jej zwolenników, że „negocjacje nie są oznaką słabości ani ustępstwem”. Jakby Hezbollah potrzebował takich zapewnień.

Co więcej, dalsza część jego oświadczenia wydawała się napisana pod dyktando terrorystów: „Nigdy nie dojdzie do porozumienia, które naruszałoby nasze prawa narodowe, umniejszało godność naszego opierającego się narodu lub pozbawiało nas choćby skrawka ziemi”. Aoun zdefiniował cel jasno: powstrzymanie „izraelskiej agresji”, doprowadzenie do wycofania się IDF i rozszerzenie władzy państwowej przy pomocy „własnych sił”.

Podsumowując: Joseph Aoun nie będzie realnym partnerem, dopóki to Hezbollah wyznacza mu kierunek działań. To zaś oznacza, że dyplomaci zbierający się w Waszyngtonie marnują czas i mnóstwo mil lotniczych

Sekretarz stanu USA Marco Rubio dołącza do rozmów pokojowych na szczeblu roboczym z ambasadorem Izraela w Stanach Zjednoczonych Yechielem Leiterem i ambasador Libanu w Stanach Zjednoczonych Nadą Hamadeh Moawad w Departamencie Stanu w Waszyngtonie, 14 kwietnia 2026 r. Źródło: Freddie Everett/Departament Stanu USA.

Nie traktujcie Bejrutu jak partnera

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.