Przyslal Leon Schatz
autor Rafał Kalukin

Fala nowego antysemityzmu zalewa internet, coraz śmielej przenikając do świata realnego. Choć paliwem są konflikty na Bliskim Wschodzie, silnik napędzający tę niechęć wydaje się rodzimej produkcji.
Poseł i swastyka: Narodziny bohatera naszych czasów
W dzisiejszej rzeczywistości medialnej recepta na stanie się bohaterem jest niepokojąco prosta. Wystarczy zaprezentować w Sejmie grafikę flagi Izraela, na której gwiazdę Dawida zastąpiono swastyką. Zanim jednak poseł Konrad Berkowicz (Konfederacja) przeszedł do sedna swojej prowokacji, pochylił się nad losem palestyńskich dzieci.
To nagłe uderzenie empatii u polityka znanego dotąd z nieprzejednanego stanowiska wobec migrantów – zarówno tych z krajów islamskich, jak i z Ukrainy – budzi oczywisty dysonans. Wydaje się, że humanitarna troska pojawia się u niego tylko tam, gdzie można ją wykorzystać przeciwko „kwestii żydowskiej”. To strategia znana mu nie od dziś; jeszcze jako debiutant próbował założyć jarmułkę posłance PiS, co wewnątrz partii zyskało mu kpiący przydomek „Berkowitz”. Wtedy były to żarty w radykalnych bańkach; dziś to paliwo dla głównego nurtu.
Burza w sieci i statystyki niechęci
„Jeden poseł powiedział na głos to, co myślą miliony” – te słowa zdominowały sieć po występie Berkowicza. Analiza Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura jest bezlitosna:
- 68% reakcji w sieci było pochlebnych dla posła.
- Zaledwie 10% internautów jednoznacznie odcięło się od porównywania Izraela do III Rzeszy.
- 45% Polaków zgadza się z tezą, że działania Izraela wobec Palestyńczyków są formą Zagłady (według raportu prof. Michała Bilewicza).
Takie porównania to coś więcej niż publicystyczna przesada. To forma antysemityzmu zdefiniowana przez IHRA (Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holocauście), której celem jest unieważnienie mitu założycielskiego państwa żydowskiego.
Metody dawne i nowe: Od Gomułki do TikToka
Dzisiejsza propaganda chętnie sięga po narzędzia z lat 1967–68. Wtedy diabolizowano Mosze Dajana; dziś populiści żerują na tym, co Tadeusz Mazowiecki nazywał „antysemityzmem ludzi łagodnych i dobrych” – zakorzenionych przesądach, które pod wpływem emocji zmieniają się w agresję.
Jednak w epoce cyfrowej łagodność ustąpiła miejsca „beczce śmiechu”. Antysemityzm przybiera formę wiralowych piosenek disco polo generowanych przez AI, w których chłopięce głosy śpiewają o „cyklonie” i „wyplenianiu żydostwa”. Nastolatki, często nieświadome kontekstu i odpowiedzialności karnej, publikują do tych utworów radosne filmiki.
Algorytmiczna dostawa nienawiści
Platformy społecznościowe, goniąc za zasięgami, stają się wylęgarnią nienawiści. Algorytmy nie odróżniają ludowego antysemityzmu od teorii spiskowych o piciu krwi dzieci czy „Żymianach” sterujących światem.
- Wizualny hejt: Trudniejszy do moderowania niż tekst, kwitnie na TikToku i Instagramie.
- Edukacja nienawiści: Systemy rekomendacji podsuwają przemówienia Hitlera, karykatury „zachłannych Żydów” czy filmiki sugerujące, że Żydzi odpowiadają za Katyń.
- Normalizacja: Gaśnica (symbol ataku Grzegorza Brauna) staje się popularnym gadżetem na studniówkach.
Izraelska wina czy wygodny pretekst?
Często słyszy się, że to polityka Izraela uwolniła tego demona. Choć empatia dla ofiar w Gazie jest w pełni uzasadniona, dla wielu stała się ona wygodnym parawanem dla starych uprzedzeń. Co ciekawe, fala nienawiści nie wezbrała w odpowiedzi na odwet Izraela, lecz już 7 października 2023 r., bezpośrednio po ataku Hamasu.
Dziś antysemityzm staje się „modny” i znormalizowany. Od osób o żydowskich nazwiskach wymaga się publicznych deklaracji odcięcia od Izraela, by mogli zostać uznani za „dobrych Żydów”. W tym świecie poseł Berkowicz i jemu podobni nie są przypadkowymi krzykaczami – to sprawni operatorzy strachu, którzy dokładnie wiedzą, jakie struny trącać w społeczeństwie karmiącym się cyfrowym gniewem.
Cyfrowy wirus nienawiści: Antysemityzm wraca jako algorytmiczny towar
Kategorie: Uncategorized

