
Alan Dershowitz
W niedawnym przemówieniu prezydent Trump zasugerował możliwość zakończenia działań zbrojnych przeciwko Iranowi bez konieczności gwarantowania przez USA drożności Cieśniny Ormuz poprzez bezpośrednią interwencję militarną. Cieśnina ta, będąca kluczowym szlakiem transportowym ropy dla krajów Europy i Azji, nie ma bezpośredniego wpływu na Stany Zjednoczone – dysponujemy bowiem ogromnymi rezerwami surowca, który nie jest transportowany przez Ormuz. To inne narody dotkliwiej odczuwają skutki nielegalnych działań Iranu.
Stany Zjednoczone odczuwają jednak pośredni wpływ blokady z powodu wzrostu cen ropy, które – przynajmniej dotychczas – ustalane są na poziomie globalnym. Dlaczego tak się dzieje? Ropa jest towarem jak każdy inny; w normalnych warunkach państwa, prywatne firmy i rządy konkurują ze sobą, ustalając ceny w oparciu o mechanizmy wolnorynkowe. Tymczasem obecna praktyka sprawia, że ceny ropy nie podlegają zwykłej konkurencji, lecz są dyktowane przez jedną, globalną wycenę rynkową.
Choć mogą istnieć powody takiego stanu rzeczy, nie wynikają one ani z natury samego produktu, ani z ogólnych zasad rządzących rynkami światowymi. Większość ekspertów, z którymi rozmawiałem, nie potrafi wyjaśnić, dlaczego ropa nie podlega tym samym mechanizmom konkurencyjnym co inne dobra. Nawet lokalne stacje benzynowe rywalizują o klienta ceną detaliczną – dlaczego więc cena hurtowa miałaby być odgórnie ustalana przez globalne konglomeraty? Potrzebujemy logicznego wyjaśnienia, a nie zbywania stwierdzeniem, że „tak było zawsze”.
Kolejnym wyzwaniem dla prezydenta Trumpa jest znalezienie sposobu na odseparowanie cen amerykańskiej ropy od narzuconych stawek globalnych. Takie rozwiązanie pozwoliłoby amerykańskim firmom swobodnie oferować niższe ceny przyjaznym nabywcom, w tym krajowym stacjom paliw. Idea ta wpisuje się w przekonanie Trumpa o prymacie konkurencji nad sztywnymi regulacjami cenowymi. Wprowadzenie zmian mogłoby wymagać kroków legislacyjnych lub administracyjnych, zapobiegających czerpaniu nadzwyczajnych zysków przez koncerny naftowe. Istnieją tu jednak jasne precedensy w prawie antymonopolowym, zwłaszcza w sytuacjach, gdy wrogie podmioty wykorzystują globalną dominację cenową do uzyskania nieuzasadnionych korzyści militarnych lub dyplomatycznych.
W obecnym systemie amerykańskie firmy czerpią nieproporcjonalne zyski, stosując zawyżone stawki. Odzwierciedlają one ryzyko i koszty transportu przez Cieśninę Ormuz, których amerykańskie podmioty przecież nie ponoszą. Ofiarami tej niesprawiedliwości są amerykańscy konsumenci, a prawo powinno stać na straży ich interesów.
Izrael zaproponował inną alternatywę: przekierowanie surowca rurociągami lądowymi przez kraje, które nie wykorzystywałyby swojej przewagi geograficznej jako narzędzia szantażu wojskowego. Wymagałoby to oczywiście czasu i ścisłej współpracy regionalnej. Niemniej jednak uniezależnienie ceny ropy wydobywanej w USA od stawek globalnych można by prawdopodobnie przeprowadzić znacznie szybciej.
Nie jestem ekonomistą i być może istnieją czynniki utrudniające taką separację cenową, jednak amerykańscy obywatele, płacący za paliwo sztucznie zawyżone kwoty, mają prawo do wyjaśnienia opartego na zdrowym rozsądku. Nie wystarczy argument: „tak po prostu jest”.
Obie propozycje – infrastrukturalna i ekonomiczna – są lepsze od obecnego status quo i zasługują na poważną analizę. Choć ich wdrożenie byłoby trudne, na pierwszy rzut oka stanowią one rozsądniejszą opcję niż eskalacja działań wojennych lub bierna akceptacja obecnej sytuacji.
Prezydent Trump słusznie zauważył, że państwa, których dostawy są bezpośrednio zagrożone w Cieśninie Ormuz, powinny same podjąć działania militarne w celu rozwiązania własnego problemu. W międzyczasie jednak Iranowi udaje się nastawiać amerykańską opinię publiczną przeciwko słusznym działaniom rządu, uderzając w nas wzrostem cen paliw. Jeśli dysponujemy narzędziami gospodarczymi i geopolitycznymi, które mogą obniżyć koszty życia Amerykanów, mamy obowiązek je rozważyć. Szukajmy sposobów, by zniechęcić Iran do używania gróźb militarnych jako narzędzia sterowania cenami na amerykańskich stacjach.
Cieśnina Ormuz nie powinna być problemem Stanów Zjednoczonych
Kategorie: Uncategorized


Bardzo ladne -20% import, spowodowany w duzym stopniu wygoda sprowadzania tuz zza granicy niz transportem z Oklahomy, czy ograniczeniami Bidena w budowie rurociagu-czyli czyms co mozna w wypadku Ameryki latwo przezwyciezyc. Porwnajmy to z zaleznosci zdradzieckiej Francji -97% jej ropy jest importowane.-i nie ma na to rady.
Wiec trzeba obchodzic zdaleka opinie Francji-czy z Francji.
ml, kto twierdzi ze US jest zależne od ropy z cieśniny Hormusu ?
Ceny ropy i benzyny w US są zależne od globalnego rynku paliwowego i maja bezposredni wpływ na poparcie dla Trumpa i wybory w październiku
Poza tym US jest samowystarczalne jeżeli chodzi ropę tylko na papierze, niby totalne wydobycie jest równe potrzebom ale mimo to US importuje około 30% ropy, przede wszystkim z Kanady i Meksyku. Są tego powody, ropa łupkowa jest zasiarczona i wymaga specjalnego procesu rafinacji do którego wiele rafinerii US nie są przystosowane, a to wymaga inwestycji, transport i koszt, wydobycie jest drogie i ropa z importu może być tańsza. Podniesienie cen energii to nie tylko naciąganie konsumentów, firmy przygotowują się na droższe ceny i na nieprzewidywalność rozwoju cen i dostępu surowców.
WS nie rozumie ze firmy amerykanskie bogaca sie na wzroscie cen ropy, ale Ameryka jako taka nie jest zalezna od ropy z Hormuzu-jeden dekret Prezydenta zatrzymalby wzrost con ropy.
Europa to samo moze robic/ robi-ale tylko do czasu kiedy zapasy sie wyczerpia. To Ameryce nie grozi.
Derehowitz powtarza za Trumpen oczywista sprzecznosć i nawet sam przyznaje ze jej nierozumie. Bo niby US jest samowystarczalne jezeli chodzi o ropę a jednak ceny benzyny sa 4-7$/galon a nie jak ponizej 2$ jak przed wojna z Iranem.
Dereho powinien spytać Grooka albo Chata albo przeczytać WSJ.
Wytlumaczenie jest zenujaco proste; firmy naftowe US moga sprzedać barylkę za 100-120$ na ekport na swiatowym rynku i dlatego rafinerie US nie maja wyboru i musza placić rynkowe ceny. Rynek wewnętrzny US jest polaczony ze swiatowym, to jest jeden rynek.
Trump zapewnia ze US nie potrzebuje Hormuzu ale konsument placi za zamknięta ciesninę, próba mnipulacji Trumpa jest oczywista, nawet dla MAGAistów.
Trudno robić ludziom z mózgu wodę kiedy falsz jest widoczny na kazdej stacji benzynowej.
Od dłuższego czasu czekałam na wypowiedź Dershowitz . No i nareszcie nadeszła – logicznie przejrzysta i myślę, że rząd amerykański powinien poważnie ją rozważyć. Byłoby to najmoralniejsze i bardzo okrutne ukaranie wroga. Okrutne dla Iranu, bo skończyłyby mu się pieniądze za szantaż i wyjątkowo cudowne dla wojska i pokoju.
Europa poradzi sobie sama. Wprawdzie ja będę musiała płacić za to cenę, bo mieszkam w Londynie,ale w ramach Solidarności z Izraelem i Ameryką , jak i oburzeniem wrednego( tak – wrednego) zachowania mądralińskich głupków europejskich, absolutnie zgadzam się z autorem i mam nadzieję , że nie jest ten pomysl tylko pobożnym życzeniem.
Przede wszystkim mam też nadzieję na zakończenie tej wojny i prawdziwy pokój, czego Wam wszystkim życzę. 🙏